var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Mateusz Czarnecki

Wreszcie mecz, po którym nie musimy głośno narzekać! Oceny Polaków za mecz z Macedonią

Autor: Mariusz Bielski
2019-10-13 00:29:54

Kadra Jerzego Brzęczka nie przyzwyczaiła nas do takich atrakcji. Dobre spotkanie większości reprezentantów, mało typowego dla nas męczenia buły, dobre tempo, sporo konkretów, dwie wyjątkowo udane zmiany… Noooo, jesteśmy w szoku! Aż miło było wystawiać oceny, skoro większość Biało-Czerwonych zasłużyła na coś więcej niż wyjściówki.

Wojciech Szczęsny (5) – Pogoda była dziś ładna, więc mało brakowało, by mógł rozłożyć sobie leżak i trochę odpocząć. No ale jednak parę dośrodkowań musiał wyłapać, a także obronić jeden trudny strzał. Poza tym chyba trochę się nudził. Na swoje szczęście.

Bartosz Bereszyński (7) – Jest jedna rysa na tym świetnym występie – aż 19 strat. Kosmiczny wynik jak na bocznego obrońcę. Z drugiej strony jednak Macedończycy jego stroną nie przeprowadzili żadnej groźnej akcji, a sam Bereś parę razy wysoko odebrał piłkę, dzięki czemu mogliśmy błyskawicznie przejść do ataku. No i najważniejsze – zaliczył też kluczowe podanie przy jednym z trafień.

Kamil Glik (5) – Dość anonimowy występ jak na lidera naszej defensywy. Trochę szokuje nas okrągłe zero wygranych pojedynków powietrznych, ale że nie było z tego żadnego kwasu, to nie będziemy się za bardzo czepiać.

Jan Bednarek (6) – Wyjątkowo chyba minimalnie lepszy z dwójki stoperów. Zdarzało nam się narzekać na jego wyprowadzanie piłki, a dzisiaj było pod tym względem znacznie lepiej. Jakichś spektakularnych interwencji nie zaliczył, jednak za każdym razem, kiedy Macedończycy zapuszczali się na naszą połowę, solidnie wykonywał swoją robotę.

Arkadiusz Reca (5) – Koła od nowa nie wymyślił, ale był o tyle lepszy od Rybusa z Łotwą, że przynajmniej nie notował groźnych strat. Do ataku szedł ochoczo, lecz niewiele tam zdziałał. Nic ciekawego z jego występu w sumie nie zapamiętamy.

Jacek Góralski (6) – Trochę się obawialiśmy tego występu, aczkolwiek po meczu musimy oddać trenerowi Brzęczkowi, że słusznie skorzystał z jego usług. Praktycznie wyłączył z gry Pandeva, za bardzo przy nim i Krychowiaku nie pohasał też Elmas. Mnóstwo plusów zapisaliśmy mu po przechwytach wynikających z bardzo dobrego ustawienia, kilka razy skasował też kontrę przez czysty odbiór. Cichy bohater tego spotkania.

Grzegorz Krychowiak (7) – Ze względu na obecność Góralskiego mógł grać trochę bardziej jak w Lokomotivie i naprawdę dobrze mu to wychodziło. Możemy wyliczyć kilka przyjemnych otwierających podań – do Szymańskiego w akcji z poprzeczką Zielka; do Grosickiego, kiedy skrzydłowy powinien był wystawić Milikowi do pustaczka, w końcu przy golu na 1:0 do Lewego. W obronie też trudno się o coś do niego przyczepić, zwłaszcza że wikłał się z mnóstwo pojedynków i z większości wychodził z tarczą.

 

 

Piotr Zieliński (4) – Mimo dużo większego stażu znów był tym gorszym z ofensywnych pomocników. Oddajmy mu, że parę razy obiecująco przyspieszył akcję, ale nie potrafimy przejść obok paru nieodpowiedzialnych strat oraz niecelnych podań. No i ta zmarnowana patelnia z 15. minuty… Macedoński golkiper jeszcze się dobrze nie zebrał, nikogo nie było obok pomocnika Napoli, a i tak przyładował w poprzeczkę. Cóż, dużo dobrych chęci, tylko wykonanie takie sobie.

Sebastian Szymański (5) – Duża celność podań, parę efektownych dryblingów, a z drugiej strony nie posłał ani jednego kluczowego podania. Podobało nam się na pewno jak wspomagał Bereszyńskiego w obronie. 7 z 11 wygranych pojedynków robi wrażenie, tak samo jak mała liczba strat, co jak na gracza o takiej charakterystyce również warto podkreślić.

Kamil Grosicki (5) – W ramach jednego spotkania rozegrał dwa różne. W pierwszej części głównie irytował, bo a to się poślizgnął, a to wszedł w głupi drybling, albo posyłał bezsensowne podania. Nie za bardzo też wychodziły mu stałe stałe fragmenty. Nie wiemy natomiast co się stało w szatni, lecz później już dało się go tylko chwalić, bo rajdami mocno szarpał defensywę przeciwników, a także często przyspieszał grę odważnymi podaniami. Do oceny lepszej niż wyjściówka zabrakło na przykład jakiejś asysty.

Robert Lewandowski (7) – Jak to Robert – starał się być dosłownie wszędzie. Różnie to wychodziło, choćby ze względu na fakt, iż był jedną z gwiazd tańczących na lodzie. Stąd choćby spora liczba strat oraz niecelnych podań. No ale posłał też te dwa kluczowe, z których wynikły asysty. Trochę inna rola, niż zwyczajowa egzekutorska, aczkolwiek jak zwykle okazał się najważniejszy.

Arkadiusz Milik (6) – Po wejściu zaliczył kilka nieudanych zagrań z rzędu, więc nie spodziewaliśmy się po tej zmianie nic dobrego. No ale to właśnie Arek za chwilę rzucił rogalika obok Dimitriewskiego, ustalając wynik spotkania na 2:0.

Przemysław Frankowski (6) – Nie zaznaczył swej obecności zbyt wyraźnie, ale zrobił co do niego należało, strzelając pierwszego gola. I to między nogami bramkarza, więc dodatkowy mały plusik za spryt przy wykończeniu.

Krzysztof Piątek bez oceny – grał za krótko.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się