var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Własne

Frankowski: Ta drużyna ma rezerwy. Dziekanowski: Zostawmy Zielińskiego w spokoju. Bereszyński: To był nasz obowiązek

Autor: Marcin Łopienski
2019-10-14 11:45:09

Poniedziałkowa prasa skupia się oczywiście na niedzielnym zwycięstwie reprezentacji Polski nad Macedonią Północna i awansie kadry na EURO 2020. Wybraliśmy 19 materiałów z czterech źródeł.

„PRZEGLĄD SPORTOWY”

„Frankowski: Ta drużyna ma rezerwy”

„Piotr Wołosik: – Gratulacje z okazji awansu do mistrzostw Europy.

Przemysław Frankowski (pomocnik reprezentacji Polski i Chicago Fire): – Dziękuję, choć zdecydowanie większe słowa uznania należą się kolegom, którzy grali najwięcej. Jasne, cieszę się z gola, mam nadzieję, że ten pierwszy nie był ostatnim w biało–czerwonych barwach, ale mój wkład w awans jest skromniutki. 

Czy po awansie do przyszłorocznego EURO atmosfera wokół i w reprezentacji poprawi się?

Przecież jest dobra. Szukanie dziury. Mówię z ręką na sercu, z tą reprezentacją nic złego się nie dzieje. Od momentu, kiedy dostałem pierwsze powołanie, do dziś nie zauważyłem jakichś zgrzytów. Nie wszyscy muszą się kochać, lecz nikt nikomu w tej kadrze nie wadzi. Panuje normalny, fajny i koleżeński klimat. A jeśli któryś z nas po meczu coś skrytykuje, odnosi się to do gry, a nie szatni. Przestańmy szukać kłopotów, gdzie ich nie ma”.

Więcej TUTAJ

***

„Polska z szansą na pierwszy koszyk”

„Tym razem UEFA zdecydowała się odejść od podziału rozstawień na podstawie rankingu krajowego. Dla Polski to dobra wiadomość, bowiem w takim przypadku nie mielibyśmy żadnych szans na miejsce w pierwszym koszyku. Teraz one są, aczkolwiek niezbędne jest - jak się wydaje - wygranie obu listopadowych meczów.

Władze UEFA postanowiły bowiem, że miejsce w pierwszym koszyku przypadnie sześciu zwycięzcom grup eliminacyjnych, którzy zdobędą najwięcej punktów. W grupach sześciozespołowych nie będą wliczane punkty uzyskane z outsiderem, więc w przypadku Biało-Czerwonych bez znaczenia pozostaną mecze z Łotwą (2:0 i 3:0). W takim układzie Polska ma na koncie 13 punktów i zajmuje... siódme miejsce w Europie. Inaczej mówiąc - pierwsze w drugim koszyku. Zwycięstwa nad Izraelem i Słowenią pozwoliłyby nam zachować szansę na awans w hierarchii, ale jest też druga strona medalu - zero wywalczonych punktów mogłyby zepchnąć Biało-Czerwonych do koszyka numer trzy, a w skrajnym przypadku nawet do ostatniego”.

Więcej TUTAJ

***

„Góralski świetnym ochroniarzem”

„Wszyscy dzisiaj dobrzy, ale najlepszy chłopak z Bydgoszczy. Brawo Góralski, brawo drużyna” – podsumował całkiem trafnie prezes PZPN Zbigniew Boniek. Nie inaczej z perspektywy murawy widział to lider defensywy Kamil Glik, który na piłkarza meczu również wskazał pomocnika Łudogorca Razgrad. Na finiszu eliminacji mistrzostw Europy okazuje się, że selekcjoner Jerzy Brzęczek mógł wynaleźć nowe rozwiązanie dla naszej kadry. I to dość szczęśliwie, bo na na to miejsce był szykowany Krystian Bielik.

Dotąd raczej narzekaliśmy na współpracę podstawowego środka pola, bo indywidualnie Mateusz Klich, Grzegorz Krychowiak i Piotr Zieliński prezentowali się gorzej niż w klubach, gdzie na co dzień zbierają bardzo pozytywne recenzje. Nie udało się wykorzystać tego z pozoru ciekawego połączenia sił, widzieliśmy raczej ich pewne ograniczenia w tych rolach. Klicha i Krychowiaka ciągnęło do przodu, ale zalecenia selekcjonera były nieco inne – mieli środek pola zabezpieczać”. 

Więcej TUTAJ

***

„Siła rezerwowych dała nam awans”

„Po spokojnym i pewnym zwycięstwie z Łotwą selekcjoner Jerzy Brzęczek brzmiał na zadowolonego z gry, jaką zaprezentowali jego piłkarze. Biorąc to pod uwagę, w składzie na spotkanie z Macedonią Północną dokonał jednak dość sporych przemeblowań. Obsadzenie całkowicie na nowo boków obrony, na które wpłynął także uraz Macieja Rybusa, świadczyło o tym, że trenera nie satysfakcjonowało to, ile dawali w ofensywie boczni defensorzy w meczu z Łotwą. Zastąpienie Mateusza Klicha Jackiem Góralskim tylko pozornie sugerowało bardziej defensywne nastawienie. Pomocnik Łudogorca Razgrad nie pełnił bowiem funkcji drugiego defensywnego pomocnika u boku Grzegorza Krychowiaka, lecz pozwolił przesunąć gracza Łokomotiwu Moskwa do przodu. Krychowiak miał dołączyć do Piotra Zielińskiego w rozgrywaniu piłki”.

Więcej TUTAJ

***

„Awans jest, ale wiele rzeczy trzeba poprawić”

„Patrząc na same wyniki i tabelę naszej grupy, można odnieść wrażenie, że reprezentacja Polski ma za sobą bardzo udane eliminacje. W rzeczywistości udanych meczów w 2019 roku było bardzo niewiele, a poziom gry często znacznie odbiegał od takiego, który dawałby nadzieję na udany występ w przyszłorocznych mistrzostwach Europy. Awansując z tak mało konkurencyjnej grupy, Polacy spełnili obowiązek. By zrobić coś więcej, muszą teraz zakasać rękawy i sporo pracować na zgrupowaniach przed turniejem nad następującymi aspektami”.

Więcej TUTAJ

***

„Różne oblicza Girouda”

„Selekcjoner reprezentacji Francji Didier Deschamps mógłby w ataku postawić na jednego z wiceliderów klasyfikacji strzelców Ligue 1, którzy zdobyli po 6 bramek w 7 meczach, Wissama Ben Yeddera z Monaco lub Moussę Dembele z Lyonu (ten pierwszy jest w kadrze, drugi nie został powołany). Mógłby przestawić na środek ataku słynnego asa Barcelony Antoine’a Griezmanna. A jednak woli stawiać na Oliviera Girouda, mimo że napastnik Chelsea od poprzedniej przerwy na spotkania reprezentacji rozegrał w klubie 17 minut, a ostatnio nie łapał się nawet na ławkę”.

Więcej TUTAJ

***

„Wolność i swoboda”

„Czy to autokar lidera ekstraklasy? – zapytał w czwartkowy poranek Adam Frączczak, wchodząc do pojazdu, który miał zawieźć Pogoń do Goleniowa na lot na Sardynię. Jeszcze kilka miesięcy temu taka scena nie mogłaby mieć miejsca. Po pierwsze kapitan Portowców wciąż kurował się po zabiegu usunięcia zmiany w przysadce mózgowej. Po drugie – granatowo-bordowi musieli zadzierać głowy do góry, by popatrzeć na szczyt tabeli i nie mieli co marzyć o pierwszym miejscu. Tymczasem na początku października to ich rzeczywistość, którą dopełnił udany mecz towarzyski z Cagliari Calcio (1:3)”. 

Więcej TUTAJ

***

„Jak zdobywaliśmy awanse na wielkie turnieje?”

„MŚ WE FRANCJI 1938 (trener Józef Kałuża)

Dla dzisiejszych kibiców owiane legendą pierwsze MŚ, na których wystąpili Biało-czerwoni, to dramatyczny mecz z Brazylią (5:6 po dogrywce) i cztery gole Ernesta Wilimowskiego. Zanim jednak Polacy wystąpili w Strasbourgu, musieli wywalczyć kwalifikację. Na ich drodze stanęła mocna Jugosławia, półfinalista mundialu z 1930 roku. Nasz zespół nie był faworytem pierwszego spotkania w Warszawie, ale zagrał kapitalnie - pewnie najlepiej w całej przedwojennej historii. Zwyciężył 4:0, a świadkowie twierdzili, że nawet tak efektowny wynik nie oddawał ogromnej przewagi gospodarzy, którzy pod każdym względem zdominowali rywala. Do przerwy dwie bramki zdobył Ślązak Leonard Piątek. Pochodzący z Chorzowa prawy łącznik dla coraz bardziej zdenerwowanych przeciwników był nieuchwytny. W drugiej połowie do siatki trafiali kolejni piłkarze mocno związani z Chorzowem - Henryk Wostal i niezrównany Wilimowski. Takiej zaliczki w rewanżu nie można było roztrwonić. Skończyło się na 0:1. Jeśli później remis na Wembley był zwycięskim remisem, to porażka w Belgradzie "radosną przegraną".

Więcej TUTAJ

***

„Dudek: Pozytywne efekty krytyki”

„Ostatnie słowa naszych kadrowiczów świadczą o ich świadomości. Piłkarze czują, że coś jest nie tak. Że istnieje jakieś niezrozumienie wewnątrz drużyny przy kolejnych fazach gry – zarówno wówczas, gdy mamy piłkę, jak i wówczas, gdy jesteśmy zepchnięci do obrony. Takie same wahania widać również niezależnie od wyniku. Reprezentacja musi działać jak jeden organizm i wiedzieć, co w danym momencie należy robić, a (na razie?) tego nie widać. Uważam, że te wypowiedzi były głośniejszym szukaniem pomocy, jednak mogą tylko pomóc zespołowi powrócić na dobrą drogę”.

Więcej TUTAJ

***

„Dziekanowski: Zostawmy Zielińskiego w spokoju”

„Ja wyniosłem kilka pozytywów, może nawet więcej niż złych stron tego spotkania. Być może wynika to z pewnego rodzaju pogodzeniem się z obecnym stanem rzeczy – wiemy, że do przyszłorocznych mistrzostw trener przy selekcji będzie się obracał mniej więcej wśród tych samych nazwisk.

Pisałem już w tym miejscu, że jednym z najważniejszych zadań taktycznych w tej drużynie jest wykorzystanie potencjału Roberta Lewandowskiego. No i z Łotyszami Lewy strzelił wszystkie trzy gole. To jedna z najważniejszych korzyści z wyprawy do Rygi. Ta drużyna jest skazana na to, żeby polegać na Robercie i z Łotwą napastnik Bayernu zrobił to, co do niego należało. Mógł też skończyć spotkanie z jednym czy dwoma trafieniami więcej, gdyby inni kończyli swoje akcje celnymi strzałami, a nie takimi, które okazywały się podaniami. I to jest coś, czego musimy oczekiwać w tych ważnych spotkaniach – oprócz Roberta swoje trzy grosze muszą dokładać pozostali”.

Więcej TUTAJ

***

„Na Wyspach biją na alarm”

„Teoretycznie wszystko jest w porządku: zespół prowadzony przez Garetha Southgate’a zajmuje pierwsze miejsce w swojej grupie eliminacyjnej, za chwilę (może się tak stać w poniedziałek w meczu przeciwko Bułgarii) awansuje do finałów mistrzostw Europy. Strzela dużo goli, w pięciu dotychczasowych spotkaniach kwalifikacyjnych uzbierała ich 20, co daje średnią 4 na mecz. Ale na Wyspach Brytyjskich nikt nie pieje z zachwytu nad grą reprezentacji, jest za to nieustanne wytykanie błędów. Kibiców nie interesuje obijanie słabeuszy, drużyna ma być gotowa na starcia z najlepszymi podczas EURO. A z tym na razie są problemy”.

Więcej TUTAJ

 

„SPORT”

„Lewy w charakterze asystenta”

„Wojciech SZCZĘSNY – 6

Dopiero w połowie pierwszej połowy musiał interweniować, ale bardzo pewnie złapał piłkę po prostopadłym zagraniu w nasze pole karne. Raz bardzo źle wprowadził piłkę nogą do gry, ale obyło się bez konsekwencji. Zachował czujność, kiedy Alioski huknął z rzutu wolnego i pewnie sparował piłkę do boku. W drugiej doskonale zachował się, kiedy Nestorovski wyszedł „sam na sam”. Mniejsza o to, że był w tej sytuacji spalony. 

Bartosz BERESZYŃSKI – 6

W końcu zagrał na swojej nominalnej pozycji i posłał, w pierwszych fragmentach spotkania, kapitalne dośrodkowanie, po którym Robert Lewandowski przestrzelił z woleja. Pod koniec pierwszej połowy znakomicie podłączył się, zresztą po raz kolejny, do akcji ofensywnej, i gdyby Grosicki był skuteczniejszy, to miałby na swoim koncie asystę”. 

Więcej TUTAJ

***

„Zagłębie walczy o poprawę frekwencji”

„Kolejny mecz ligowy Zagłębie Sosnowiec rozegra na wyjeździe, ale w klubie już myślą o następnych pojedynkach w roli gospodarzy. Reagując na coraz niższą frekwencję na Stadionie Ludowym, klub postanowił rozszerzyć sieć dystrybucji biletów. Przypomnijmy, że ostatni mecz Sandecją obejrzało niespełna tysiąc osób. Teraz kibic bilet na Zagłębie Sosnowiec będzie mógł kupić bez wychodzenia z domu. 

Wystarczy wejść na stronę internetową firmy KupBilet. Platforma od ponad piętnastu lat zajmuje się sprzedażą biletów na różne wydarzenia poprzez internet, a także sieć ponad 700 punktów sprzedaży, m. in.: Empik, Kolporter i inne kanały. Tym samym kibice w wejściówki na mecze sosnowieckiego klubu będą mogli zaopatrzyć się także podczas codziennych zakupów”.

Więcej TUTAJ

***

„Długo oczekiwany powrót Szymury”

„W rundzie wiosennej poprzedniego sezonu „żelazną” parę stoperów w GKS-ie 1962 Jastrzębie tworzyli Adam Wolniewicz i Kamil Szymura. Drugi z wymienionych z powodu kontuzji kolana (artroskopię przeprowadzono w Sport-Klinika w Żorach) w bieżących rozgrywkach jeszcze ani razu nie pojawił się na boisku. 

Według wstępnej diagnozy rehabilitacja miała potrwać maksymalnie sześć tygodni, więc zakładano, że „Szymi” zagra w 2-3 kolejce obecnego sezonu. Rehabilitacja przebiegała wolniej niż przypuszczano, a ból w kolanie nie ustępował”. 

Więcej TUTAJ

 

„GAZETA WYBORCZA”

„Awans inni niż wszystkie”

„Polacy zabawili też na Euro 2016 oraz mundialu 2018, co oznacza, że dokonali czynu bez precedensu, mianowicie pomyślnie przebrnęli przez eliminacje do trzeciego turnieju z rzędu. Nie świadczy to jednak bynajmniej o nastaniu złotej ery w naszym futbolu – sporo zawdzięczamy gigantyzacji rozgrywek, mistrzostwa kontynentu w ciągu dwóch dekad rozrosły się o 200 proc. (ośmiu uczestników zastąpiło 24)”.

Więcej TUTAJ

***

„Kuczok: Joker a sprawa polska”

„Jest awans? Zadanie wykonane, panu trenerowi dziękujemy. Nie ma awansu? Tym bardziej panu już dziękujemy. Grasuje właśnie po kinach „Joker”, dzielący publikę na gorących wyznawców i równie żarliwych przeciwników. Należę do tej drugiej grupy, ale jednego nie sposób odmówić: kreacja Joaquina Phoenixa w rękach mądrzejszego reżysera mogła się stać nie tylko tour de force aktora, ale też jednym z kamieni milowych sztuki aktorskiej. Neurotyczny, kompulsywny śmiech bohatera, który uruchamia się w nim w sytuacjach stresowych, często po prostu zamiast płaczu (nie jest to śmiech przez łzy, lecz rozpaczliwy, bolesny chichot zamiast łez) – dotyka do żywego, do rdzenia duszy każdego widza”.

Więcej TUTAJ

 

„RZECZPOSPOLITA”

„Brzęczek ma kredyt”

„Turniej pierwszy raz nie będzie miał jednego gospodarza, rozegrany zostanie w całej Europie, od Bilbao w Hiszpanii po Baku w Azerbejdżanie.

Dlatego też PZPN przygotował dla kadrowiczów specjalne koszulki w esperanto - uniwersalnym, nieco zapomnianym języku, wymyślonym przez Ludwika Zamenhoffa, polskiego Żyda z Białegostoku. 

Listopadowe mecze z Izraelem i Słowenią będą dla kadry Brzęczka już tylko grą o pierwsze miejsce w grupie (awansują dwa zespoły) i początkiem przygotowań do mistrzostw Europy. Mimo tak szybkiego awansu jest nad czym pracować i co poprawiać”.

Więcej TUTAJ

***

„Cieszmy się z tego, co mamy”

„Podopieczni Jerzego Brzęczka od pierwszych minut starali się dużo bardziej niż w spotkaniach ze Słowenią i Austrią, a Macedończycy pozwalali im grać. Zostawiali dużo miejsca i choć nasza reprezentacja dłużej była przy piłce, skutecznie jej przeszkadzali.

Brzęczek zmienił nieco skład i ustawienie. Bartosz Bereszyński wrócił z lewej na prawą obronę, gdzie czuje się lepiej i to było widać. Arkadiusz Reca z lewej też grał poprawnie, chociaż dość pasywnie. Jacek Góralski zamiast Mateusza Klicha w środku bardzo dobrze rozbijał akcje Macedończyków. Piłkarz grający na co dzień w Bułgarii, idealnie nadawał się do walki, czasami nawet wręcz, i zostanie zapamiętany jako wojownik, któremu nawet dwa tampony w zakrwawionym nosie nie przeszkodziły grać”.

Więcej TUTAJ

 

„SUPER EXPRESS”

„Bereszyński: To był nasz obowiązek”

„- Jak pan ocenia występ przeciwko Macedonii Północnej?

Bartosz Bereszyński: - Możemy być zadowoleni z tego, że kontrolowaliśmy przebieg meczu od pierwszej do ostatniej minuty. Nie było momentu, w którym Macedończycy przejęliby kontrolę nad spotkaniem. Nie było także takiego momentu, w którym nie mogliśmy wyjść z własnej połowy. Z tego co pamiętam, to rywale groźne sytuacje mieli po stałych fragmentach gry. Nie wiem, czy z akcji stworzyli sobie okazję, po której mogliby strzelić gola. W drugiej połowie Goran Pandev miał piłkę na 2-3 metrze od bramki. Ale była super asekuracja ze strony Jacka Góralskiego i Wojtek Szczęsny złapał piłkę. Oni musieli wygrać, aby dalej myśleć o turnieju. Tym bardziej to dobrze świadczy o nas, że zdominowaliśmy i kontrolowaliśmy mecz. Wykazaliśmy się cierpliwością. Chcieliśmy strzelić gola w pierwszej połowie, ale nie udało się. Jednak cały czas graliśmy konsekwentnie. Wiedzieliśmy, że będziemy mieli sytuacje i w końcu padną bramki”.

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się