var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Mateusz Czarnecki

Dwóch niespodziewanych bohaterów. Kto najwięcej zyskał, a kto stracił podczas tego zgrupowania?

Autor: Mariusz Bielski
2019-10-14 23:45:09

Wiecie co? W zasadzie to życie reprezentanta kraju jest całkiem skomplikowane. I tu nie chodzi nawet o fakt, że wszyscy są wiecznie na świeczniku, wystawieni na krytykę byle janusza, który od święta ogląda ją ze szwagrem przy czymś mocniejszym. Pomyślcie jednak o cyklach dwóch meczów, a potem paru tygodniach przerwy. Tak naprawdę jeden mecz wystarcza, aby twoja sytuacja zmieniła się o 180 stopni. Kto kozaczył podczas tego zgrupowania i wygrał najwięcej, a kto dał ciała i skomplikował swą sytuację?

NA PLUS

Robert Lewandowski – Na wstępnie zaznaczymy – tak, gość jest nietykalny, nie musicie nam wysyłać do redakcji paczek z lecytyną. Nie możemy jednak przejść obok dwóch świetnych występów naszego kapitana, nawet jeśli wygląda to na najbardziej oczywistą oczywistość, jaką dałoby się napisać. Pięć goli wpakowaliśmy Łotwie oraz Macedonii, a on miał udział we wszystkich. Pierwszych wykończył osobiście – hattrickiem, drugich pośrednio za pomocą dwóch asyst. Nie zliczymy też wszystkich sytuacji, w których schodził głęboko po piłkę i sam próbował wykreować zagrożenie swoim kolegom. Ale może nawet jeszcze ważniejsza była jego rola jako lidera w szatni? Tym razem co prawda w mediach grzmiał Glik, jednak to napastnik Bayernu już podczas poprzedniego zgrupowania podkreślał jak wiele rzeczy mamy do poprawienia. Nie zdziwilibyśmy się, gdyby po bumelanckim starciu z Łotwą wysuszył głowy boiskowym partnerom, dzięki czemu z Macedonią zaprezentowali się tak konkretnie. Cóż, mamy więc kolejne argumenty na fakt, iż jesteśmy uzależnieni do Roberta.

Sebastian Szymański – Wiadomo, jak to z każdym młodziakiem wchodzącym do reprezentacji seniorskiej trochę się cykaliśmy. Wychowanek Legii wszedł jednak do drużyny Jerzego Brzęczka zupełnie bez kompleksów i dał argumenty, by stawiać na niego w kolejnych spotkaniach. Trochę jak niegdyś Kapustka, ale trzymamy kciuki, żeby w dalszych etapach kariery nie pogubił się tak samo jak CabbageBoy. Do rzeczy jednak – w dużej mierze to dzięki niemu nasze prawe skrzydło zostało mocno ożywione, bo przeciwko Słowenii czy Austrii zwyczajnie wiało tam nudą. Z Łotwą i Macedonią – przeciwnie, szło tamtędy sporo akcji, a wiele z nich pomocnik Dynama Moskwa odważnie napędzał. Jasne, czasem chciał robić to zbyt efekciarsko, z czego wynikało straty, aczkolwiek takiej bezczelności od dawna potrzebowaliśmy. Zwłaszcza, gdy rywale parkują autobusy we własnych polach karnych, dodatkowe pokłady kreatywności są niezwykle przydatne. A do tego jak ten chłopak pracuje w obronie, świetna sprawa. W końcu też z nim na skrzydle Brzęczkowi znacznie zwiększa się taktyczne pole manewru. Nie sposób nie docenić wkładu i potencjału Szymańskiego dla Biało-Czerwonych.

Jacek Góralski Wielkie oczy zrobiliśmy, widząc go w wyjściowej jedenastce na drugi mecz. Jak to, będziemy się bronić przed wielką Macedonią, jakby prowadził Aleksander Wielki a nie Igor Angelovski? Występ pomocnika Łudogorca okazał się jednak strzałem w dyszkę. Zwłaszcza, że nie obejrzeliśmy Jacka w wersji a’la Mariusz Pawelec na ciągłym wślizgu, tylko niezwykle mądrze ustawiającego się gościa, a kiedy trzeba było kasować kontrę, również zawsze z bardzo dobrym timingiem. Góralski spełniający rolę wymiatacza, ale też zawodnika non stop pokazującego się do gry, pozwolił też znacznie lepiej wykorzystać Krychowiaka. To dzięki niemu Grzesiek mógł zagrać tak efektywnie w ofensywie. Wciąż pamiętamy o Bieliku, aczkolwiek po tym spotkaniu defensywny pomocnik powinien baaaardzo poprawić swoje notowania u Jerzego Brzęczka.

NA MINUS

Mateusz Klich – Z każdym kolejnym meczem przekonujemy się, że w drużynie, która opiera się na filarach zupełnie innych niż Leeds Bielsy, ten zawodnik będzie kompletnie nieprzydatny. Z całej kadencji Jerzego Brzęczka nie jesteśmy w stanie wskazać ani jednego meczu, po którym byśmy się do niego przekonali. Nawet na tle Łotwy nie pokazał pazura. Pobiegał, trochę popodawał, raz sprytnie przepuścił futbolówkę i to tyle. W statystykach wyszedł niczym duch. Ani nie jest wyjątkowo przydatny w obronie (jak Góralski), ani w grze do przodu (niczym Krychowiak dzięki obecności Góralskiego za plecami). Tak naprawdę gra z Klichem w wyjściowej jedenastce oznacza raczej wyjściową dziesiątkę.

Maciej Rybus – Być może kluczem do interpretacji jego słabego występu z Łotwą jest niezaleczona kontuzja i fakt, iż właściwie powinien poddać się operacji. Gra gdzieś na 70% i to widać nawet w zachowawczości ruchów po boisku. Bezlitosne są dla niego realia kadry, ale cóż zrobić, najważniejszy jest zespół. A co dał Maciek drużynie w pierwszym październikowym meczu kadry? Pamiętacie choć jedno efektowne zagranie? My nie. Ani z tyłu, ani z przodu. A że jednocześnie lepiej na tle Macedonii wypadł Arkadiusz Reca (w zasadzie też pasowałby do kategorii „na plus”) i do tego jeszcze zaczął regularnie grać w SPAL, Rybus może mieć przerąbane, aby odzyskać w wyjściowej jedenastce kadry. W zasadzie znalazł się między młotem a kowadłem. Jeżeli podda się operacji, straci kilka ładnych tygodni gry, co na pewno nie poprawi jego notowań u selekcjonera. Jeżeli dalej będzie występował na blokadach, osiągnie taki sam efekt. Nie zazdrościmy sytuacji…

Jakub Błaszczykowski – Tak tak, wiemy, nie było go na tym zgrupowaniu, ponieważ leczy kontuzję. I nawet jeśli o nieobecnych nie powinno się pisać, to nie potrafimy się powstrzymać. Zastanawia bowiem jedna kwestia – komu zablokowałby miejsce, gdyby był zdrów? Szymańskiemu czy Frankowskiemu? Rzecz w tym, iż obaj zaprezentowali się na tyle dobrze, że aż żal nas bierze na myśl, by przez to któregoś kisić na ławce lub trybunach. Jasne, Przemek wyróżnił się głównie golem, natomiast w szerszej perspektywie więcej dał Sebastian. Nie jest to jeszcze kłopot bogactwa, o jakim mógłby marzyć każdy selekcjoner, aczkolwiek obaj dają Brzęczkowi spore pole manewru w ustalaniu taktyki pod danego rywala. Wątpimy, aby Kuba zwiększył je jeszcze bardziej niż któryś z tej dwójki. Tak naprawdę jego największym atutem byłoby przywództwo w szatni, lecz w takiej roli na Euro może pojechać nawet bez powołania, po prostu by wspierać kolegów. Żadnych występów za zasługi, prosimy!


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się