var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Własne

Czego należy życzyć kibicom Lecha? Cierpliwości

Autor: Marcin Łopienski
2019-10-23 22:30:12

Lech Poznań w tym sezonie zaliczył już cztery sromotne porażki i, nie będę owijał w bawełnę, trzeba być przygotowanym na kolejne. Tylko cierpliwość wszystkich osób związanych z „Kolejorzem” może pomóc klubowi osiągnąć sukces, do którego poznaniacy zamierzają iść malutkimi krokami.

Lech Poznań w obecnym sezonie Ekstraklasy przegrał już ze Śląskiem, Cracovią, Lechią i Legią, czyli z czołowymi drużynami tej ligi (tak, wiem, że Śląsk pasował do tego stwierdzenia jedynie na początku sezonu). Trudno orzec, które porażki były bardziej bolesne: dwie pierwsze przed własną publicznością, czy te ostatnie, niby wyjazdowe, ale jednak z większymi przeciwnikami, którzy jeszcze niedawno byli rywalami „Kolejorza” w wyścigu o tytuł. Zresztą takie porażki zdarzały się Lechowi już pod koniec poprzedniego sezonu, już za panowania Dariusza Żurawia i trudno liczyć na błyskawiczną zmianę tendencji. Szczególnie po poniższych słowach Piotra Rutkowskiego w ważnym wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego”:

„Jak ktoś nie miał od początku pokory, wypadałoby, żeby nabył jej po latach, a to już mój czternasty sezon w Lechu. Przed startem ligi naszym założeniem było zbudowanie kadry walczącej o mistrzostwo, ale przede wszystkim młodej, głodnej i ambitnej. Oczywiście, że piłkarze chcą grać o pełną pulę, ale my przez lata spędzone w Poznaniu widzieliśmy swoje. Sukces wymaga czasu. Po tak fatalnym okresie jak ostatni rok nie możemy powtarzać i napinać się, że od razu stać nas na wywalczenie tytułu. Tak, budujemy zespół, który ma odnosić sukcesy. Tylko ani ja, ani prezes Klimczak nie chcemy składać żadnych deklaracji. Kolejny raz pompować balonika. To byłoby nieszczere i nieodpowiedzialne. Przeszłość nauczyła nas, że cudzoziemcy potrzebują czasu na aklimatyzację – jedni mniej, drudzy więcej. Podobnie młodzi piłkarze, których przez lata świetnie wprowadzaliśmy do drużyny, ale mają swoje wahania formy. Nie jestem w stanie przewidzieć, co wydarzy się w tym sezonie. W poprzednich dwóch wydawało się to łatwiejsze, bo wydaliśmy duże pieniądze na transfery, mieliśmy gotowych i doświadczonych piłkarzy, a polegliśmy”.

Słowa wiceprezesa Lecha Poznań należy uznać za istotne, bo wyjaśniają koncepcję klubu ze stolicy Wielkopolski. Oparta jest ona na odważnym postawieniu na młodzież, która na boiskach Ekstraklasy ma nabrać odpowiedniego doświadczenia i umiejętności, aby w przyszłości zdobyć mistrzostwo Polski. Oczywiście, pewnie będzie tak, że najlepsi młodzi zostaną wykupieni przez zachodnie kluby, ale przy mądrej polityce transferowej Lech jest w stanie stopniowo, a nie lawinowo, sprzedać swoich pupili. 

Czy taka taktyka jest słuszna? Nie da się tego stwierdzić jednoznacznie, zwłaszcza w warunkach Ekstraklasy, ale na pewno jest to pomysł nietypowy. Szczególnie jeśli patrzymy na to z myślą o tu i teraz. Przecież analiza średniej wieku czołowych drużyn europejskich pod względem doświadczenia ustawia lechitów na szarym końcu, a tak w ogóle to nie trzeba szukać daleko. W tej statystyce Lech sromotnie przegrywa nawet z Piastem Gliwice – aktualnym mistrzem Polski (23,5 Lecha przy 27,0 Piasta). 

Problem w tym, że wspomniane już doświadczenie niewiele znaczy, skoro rutyniarze z Gliwic sromotnie zostali zweryfikowani w europejskich pucharach. A prezes Rutkowski nie określając celu na ten sezon wysyła wyraźny sygnał, że ten rok jest ważny nie pod względem tytułu, a zbudowania zespołu (czytaj materiału ludzkiego) pod kątem kolejnych lat. Zresztą gdyby było inaczej, trzeba byłoby łapać się za głowę, że od tych młodych chłopaków klub wymaga mistrzostwa Polski. 

Rutkowski sam przyznaje, że ta nowa koncepcja jest pokłosiem doświadczeń poprzednich sezonów, kiedy pion sportowy wydawał niemałe pieniądze na zawodników (niby) przygotowanych na osiągnięcie sukcesu, a kończyło się totalną klapą. Trochę szkoda, że wraz ze zmianą koncepcji nie poszedł jakościowy progres sprowadzanych piłkarzy (przykłady van der Harta i Muhara), ale i tak można poznaniakom bić brawo. Za odwagę i długofalowe (jak na polskie warunki) myślenie.

Ten plan ma tylko jeden negatywny skutek: oddziaływanie na kibiców. Fani „Kolejorza” w poprzednich latach przyzwyczaili się do tego, że ich drużyna jest jednym tchem wymieniana w gronie faworytów do tytułu mistrza Polski. I jeżeli popatrzymy na wielkość klubu oraz jego wartość nie możemy się temu dziwić. Nie zaskakuje również reakcja na porażki wielkopolskiej społeczności, ale poznaniakom wypada tylko życzyć cierpliwości. Bo na początku drogi niedoświadczeni chłopcy na pewno będą przegrywać ważne mecze z lepszymi i bardziej doświadczonymi zespołami. Nawet jeśli w mediach będą oni napinać muskuły, to boisko i tak ich zweryfikuje. 

Pewien amerykański żołnierz w swojej książce napisał, że „W chwili gdy zaczynasz wierzyć w swoją własną wielkość, jesteś zgubiony". Mam nadzieję, że gadanie wiceprezesa Lecha o pokorze i zmiana nastawienia jest konsekwencją poważnej analizy ostatnich niepowodzeń. I jako fan polskiej piłki po prostu trzymam kciuki, aby ten pomysł wypalił. Dowodziłby on tego, że nawet w polskich warunkach warto pójść pod prąd i konsekwentnie realizować pomysł, który docelowo ma wypalić nie za 10 miesięcy, a kilka lat.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się