var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: własne

Ekstraklasa pozbawiona gwiazd nie może przyciągać tłumów

Autor: Andrzej Cała
2019-10-26 15:30:03

Postawmy sprawę jasno - każdy, kto chociaż dziesięć razy przyzwoicie w PKO BP Ekstraklasę kopnie piłkę, natychmiast znajduje się na celowniku klubów z innych lig. Efektem tego polskie rozgrywki pozbawione są w zasadzie piłkarzy, na których chce się chodzić.

Często piszemy o temacie słabej frekwencji na stadionach, narzekamy na to, iż liga nie przyciąga tłumów. Nawet otwarcie transmisji na telewizję publiczną niewiele tutaj zmieniło, skoro najważniejsza od lat ligowa rywalizacja, mecz Legii z Lechem, nie przyciągnął w sobotni wieczór przed odbiorniki miliona osób. Ba, łączony wynik z Canal+ i TVP Sport to niewiele ponad 750 tys. obserwatorów.

Lata zaniedbań na każdym szczeblu, beznadziejne wyniki w europejskich pucharach to jedno. Być może istotniejszą kwestią jest to, że w ekstraklasie po prostu nie ma piłkarzy, którzy przyciągaliby na stadiony tzw. niedzielnych kibiców.

Często narzekamy na to, że wystarczy jeden gol młodego piłkarza, vide Rosołek, kilka lepszych spotkań chłopaka uznawanego za spory talent, vide Klimala, a media szaleją, powstają dziesiątki artykułów na temat takich zawodników, widzimy w nich przyszłe wielkie gwiazdy. Ano media szaleją, ano kreują temat, ale łatwo jest domyślić się, dlaczego. Patrz wyżej - w ekstraklasie po prostu nie ma piłkarzy, którzy przyciągaliby na stadiony tzw. niedzielnych kibiców.

Jeszcze kilka lat temu wyobraźnię rozpalali Ljuboja, Duda, Melikson, Lewandowski, Vadis, Nikolić, Prijović nawet Pazdan czy Kasper Hämäläinen - w przypadku tego drugiego to też kwestia głośnej zamiany miejsca pracy. Świetną sprawą był powrót do ligi Błaszczykowskiego, ale w jego przypadku zawsze trzeba liczyć się z problemem kontuzji, tego przeskoczyć się nie da. Legia próbowała manewru à la Ljuboja zatrudniając Eduardo - skończyło się totalnym niewypałem. Niemniej zainteresowanie piłkarskim emerytem było bardzo duże, coś się wokół tej ligi chociaż przez jakiś czas działo.

Jak jest dzisiaj, teraz? Słabo łamane na beznadziejnie. Nie ma tutaj co lukrować, gwiazdy u nas kreujemy po kilku dobrych zagraniach. Dani Ramirez miał roznieść ligę w pył po dobrym sezonie na zapleczu ekstraklasy i trzech dobrych meczach w niej, a jednak nie udźwignął tego ciężaru, chociaż wielu widziało w nim już magika na miarę nowego Vadisa. Wystarczyły dwa niezłe mecze Vukana Savićevicia i mieliśmy już nowego gwiazdora. Nazwiska mógłbym mnożyć, ale to trochę bez sensu.

Tak jak bez sensu jest czepianie się piłkarzy, że w pewnym momencie może nam się zdawać, iż wyskakują z lodówki. Taka już jest rzeczywistość mediów na totalnym piłkarskim pustkowiu - każdy powiew czegoś ciekawego, świeżego natychmiast eksploatują one aż do wy…, cofnij, aż do przesady.

Kluby niespecjalnie się garną do zatrudniania zagranicznych gwiazd blisko emerytury, a Bogiem a prawdą ci co lepsi na naszą ligę nie spojrzą, bo mają wiele atrakcyjniejszych kierunków, tak finansowo, jak i życiowo-turystycznie. Młodych, którzy pokażą się z dobrej strony, tracą polskie kluby bardzo szybko, bo nie mają w zasadzie żadnych argumentów, by ich utrzymać. Niemałe pieniądze, jakie są w rodzimej piłce, przejadane są w większości przez wybrakowany piłkarski towar oraz nieudolne zarządzanie. Koło się zamyka.

Liga bez gwiazd ani nawet lokalnych gwiazdeczek, piłkarzy-symboli dla danego klubu czy regionu, nie ma w zasadzie żadnej mocy przyciągania dla wspomnianych wcześniej widzów, którzy futbolem interesują się raczej rozrywkowo, a nie pasjonacko czy fanowsko. Chciałbym mieć na tyle dobrej woli i optymizmu, by dostrzec gdzieś światełko, ale poza trwającymi sezon-dwa przebłyskami w niektórych klubach, powodów do wiary w zmiany na lepsze po prostu nie ma. Niezależnie ile rąk się wyciągnie po kolejne pieniądze od sponsorów, miast i spółek skarbu państwa.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się