var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: FIFA.com

Klubowe Mistrzostwa Świata na bogato od 2021 roku. Tylko komu to potrzebne?

Autor: Krystian Porębski
2019-10-27 19:00:17

Zmiany w futbolu nadchodzą z każdej strony. Tu pojawia się VAR, w Ekstraklasie znów mają nastąpić zmiany w systemie rozgrywek, ale nie próżnują również w innych krajach, choć nowe pomysły nie w każdym przypadku są zmianami na lepsze. Pisaliśmy już o udziwnionym Superpucharze Hiszpanii na 4 drużyny, ale nowy format KMŚ to już wyższy poziom abstrakcji...

Podział wśród największych federacji jest prosty. UEFA ma w zasadzie monopol na najważniejsze rozgrywki klubowe, bo Liga Mistrzów, a nawet Liga Europy cieszą się ogromnym zainteresowaniem i renomą. Najlepsi na świecie chcą grać i zwyciężać w tych rozgrywkach. To wisienka na torcie, zaszczyt, którego mogą dostąpić nieliczni.

Jeśli chodzi o kadry, to wiadomo, prym wiedzie FIFA. Zwycięstwo w MŚ to marzenie każdego piłkarza na polu reprezentacyjnym. Federacja pragnie czegoś więcej i od dawna kręci nosem na ten podział i chciałaby więcej zagarnąć dla siebie. Wielokrotnie pojawiały się już informacje na temat zmian w Klubowych Mistrzostwach Świata. Po latach niepowodzeń, teraz wchodzą zmiany, które mają zrewolucjonizować klubowe rozgrywki. Tylko czy nowy produkt zyska oglądalność i renomę, jakich życzyłaby sobie światowa federacja futbolu?

Nowy format, który może prowadzić do absurdu

Już w 2021 roku w Chinach odbędą się nowe, teoretycznie o wiele lepsze niż do tej pory KMŚ. Rozgrywki mają się toczyć w czerwcu i lipcu. „To historyczna decyzja dla świata futbolu, FIFA zdecydowała jednogłośnie, że Chiny będą pierwszym gospodarzem nowych Klubowych Mistrzostw Świata. Te rozgrywki są kierowane dla wszystkich, którzy kochają piłkę nożną i nie będą mogli się tego doczekać. To pierwsze prawdziwe mistrzostwa, które zgromadza najlepsze zespoły z całego globu” - powiedział na konferencji prasowej Gianni Infantino, po oficjalnym potwierdzeniu decyzji w piątek, w Szanghaju.

Jak podaje Guardian, FIFA jeszcze jest na etapie decydowania o formule tych rozgrywek i zasadach kwalifikacji do nich. Na ten moment ewentualny podział miejsc w 24-zespołowych mistrzostwach nie jest znany, ale według wielu doniesień medialnych ma wyglądać następująco:

  • 8 zespołów z Europy,
  • 6 zespołów z Ameryki Południowej,
  • 3 zespoły ze strefy CONCACAF,
  • 3 zespoły z Azji,
  • 3 zespoły z Afryki,
  • 1 zespół z Oceanii.

Sam Gianni Infantino miał optować za wersją z aż 12 zespołami z Europy, jednak taka dysproporcja spotkała się ze stanowczym sprzeciwem. Ciekawy jest domniemany sposób kwalifikacji zespołów z Europy. Aby zagrać na KMŚ ekipa musi wygrać w okresie ostatnich 4 lat Ligę Europy lub Ligę Mistrzów. No i w ten sposób nawet Barcelona może się na tych mistrzostwach nie pojawić, co oczywiście było już szeroko komentowane w hiszpańskich mediach. Więc jeśli ktoś się chce jeszcze załapać na wycieczkę do Chin za niecałe dwa lata, to musi się wziąć do roboty. Póki co, jeżeli te doniesienia się potwierdzą, pewni swego mogą być m.in. Liverpool i Chelsea. Ale czy faktycznie w 2021 roku na azjatyckich boiskach spotkają się najlepsze ekipy na świecie, to się jeszcze okaże. KMŚ w nowej formule mają odbywać się co cztery lata.

Wielka impreza, czy kula u nogi?

Oczywiście jak przy każdych zmianach, zwłaszcza tych rewolucyjnych, nie brakuje słów krytyki. Wiadro pomyj spada na głowę Infantino. Jak donosi Guardian, suchej nitki na szefie FIFA nie zostawia Amnesty International: „To bardzo prawdopodobne, że chiński rząd widzi to jako szansę na wykreowanie obrazu Chin jako kraju otwartego i pełnego tolerancji, mimo tego, że panuje tam smutna rzeczywistość, w której cenzura, naloty na niewygodnych obywateli oraz masowe aresztowania Ujgurów są na porządku dziennym. Chiny łamią prawa człowieka w okropny sposób i FIFA musi użyć swoich wpływów, aby w kraju doszło do zmian na tym polu. Każdy klub, który weźmie udział w tej imprezie, każdy zawodnik, trener czy członek sztabu, powinien być gotowy wyrazić swoje zdanie na temat łamania praw człowieka w tym państwie” - powiedział Allan Hogharth, reprezentant organizacji działających na rzecz praw człowieka.

Poza kolejną kontrowersyjną decyzją odnośnie miejsca rozgrywania turnieju (po MŚ w Rosji i kolejnych w Katarze), FIFA mierzy się z odwiecznym problemem, gdzie to wszystko pomieścić. Najlepsi piłkarze na świecie już teraz nie mają kiedy złapać chwili odpoczynku. Najlepsze drużyny na świecie mają po 38 meczów ligowych do rozegrania (no, w Monachium mają tutaj fory), rozgrywki pucharowe to kolejne kilkanaście spotkań, do tego oczywiście dochodzą starcia w reprezentacji, sparingi, turnieje towarzyskie... No i dokładamy kolejne rozgrywki. Po tym jak w Hiszpanii Luis Rubiales upadł na głowę i zdecydował, że o Superpucharze Hiszpanii decydować będzie turniej na cztery ekipy, teraz ponownie największym dokłada się kolejne obciążenia.

Zwłaszcza że 24-zespołowy turniej ma się rozpoczynać od fazy grupowej. W mediach najczęściej pojawia się wersja z ośmioma grupami po trzy zespoły. Zwycięzcy każdej z nich mają zameldować się w ćwierćfinale. Wobec tego dwie topowe ekipy, na ten moment, miałyby rozegrać pięć dodatkowych spotkań. Nie wiemy jak Wy, ale my nie widzimy tego, aby Liverpool, Real, Juventus, Barcelona czy Bayern, mogłyby sobie pozwolić na dorzucenie pięciu kolejnych meczów w pełnym wymiarze swoim największym gwiazdom. Zwłaszcza w perspektywie coraz częstszych doniesień o ewentualnym powstaniu Super Ligi. I choć wizja pojedynków najlepszych klubów na świecie jest ciekawa, to obecnie wydaje się trudna do przeprowadzenia i zwyczajnie zbędna.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się