var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Własne

Łazienkowski powiew optymizmu

Autor: Andrzej Cała
2019-11-01 19:20:38

Trzy wygrane z rzędu w niezwykle prestiżowych meczach, bilans bramkowy 12:3, do tego awans rezerw do 1/8 finału Pucharu Polski czy zadziwiające wystrzały pojedynczych piłkarzy. Na Łazienkowskiej 3 ostatnie dwa tygodnie przyniosły nie tylko poprawę nastroju, ale przede wszystkim sporo optymizmu.

Na poprzednią przerwę reprezentacyjną sztab i piłkarze Legii udawali się w fatalnych nastrojach. Porażki z Lechią Gdańsk oraz z Piastem Gliwice - ta druga w naprawdę beznadziejnym stylu - nie przeszły w stolicy bez echa. Skoro nawet Piotr Koźmiński pisał, że w przypadku porażki z Lechem na fotelu trenera “Wojskowych” może dojść do zmiany, znaczy to, iż Vuković siedział na bombie. Po godzinie meczu z “Kolejorzem” zapalnik był już właściwie odbezpieczony…

Tyle że Legia akurat z Lechem (bardzo słabym, postawmy sprawę jasno) paradoksalnie grała dobry mecz i nikogo zdziwić nie mogło, że rezultat przeciągnęła na swoją korzyść. Pomogły zmiany Vuko, nie sposób było mieć jakichkolwiek zastrzeżeń do zaangażowania piłkarzy. Tydzień później z Wisłą to już był koncert. Niezależnie od osłabień rywala, jego formy, wynik 7:0 zawsze robi ogromne wrażenie. Tak jak i godne podkreślenia jest to, iż drużyna walczyła do ostatnich sekund o jak najwyższą wygraną. Legia była na boisku niepodzielnie panem sytuacji. W środę pokonała Widzewa i awansowała do kolejnej rundy w pucharze, choć nie bez niepotrzebnego stresu i nerwów.

Summa summarum, trzy wygrane z rzędu, bilans bramkowy 12:3 to niezwykle potrzebny na Łazienkowskiej powiew optymizmu. Tym bardziej biorąc pod uwagę, że niezłą formę prezentują w kolejnych meczach piłkarze linii ofensywnych, z regularnie wyszydzanym Antoliciem na czele. Odblokował się Kante, dobrze do drużyny wprowadził Wszołek, a na szczególną pochwałę zasługują dwie decyzje Vukovicia - odważne postawienie na Karbownika, który zalicza rewelacyjne wejście do drużyny oraz przestawienie na dziesiątkę Luquinhasa.

Jakby tego wszystkiego było mało, do kolejnej rundy Pucharu Polski awansowały rezerwy Legii! Tym samym wśród szesnastu drużyn, które mają szansę zagrać 2 maja 2020 r. na Stadionie Narodowym są dwie Legie i jest to bez wątpienia sytuacja warta odnotowania. Dla młodzieży z dwójki to ogromny zastrzyk adrenaliny, jak i motywacji do jeszcze bardziej wytężonej pracy.

Ich rezultaty z pewnością nie przechodzą bowiem niezauważone na górze. Vuković nie wprowadza do Legii młodzieży z lekkością Żurawia w Poznaniu, za co nikt rozsądny pretensji do niego jednak mieć nie powinien. W Warszawie w pierwszej kolejności stawia się na rezultaty, a tych - co Lech doskonale obrazuje - nie da się osiągnąć samymi juniorami w składzie. Jeśli jednak ktoś z młodych jest mocny, miejsce w składzie dostanie. Majecki, Karbownik grają cały czas, Rosołek już został bohaterem meczu z “Kolejorzem”, minuty zbiera Praszelik.

Bez wątpienia z największą przyjemnością patrzy się na Karbownika. Karbownika, który de facto… nie gra na swojej nominalnej pozycji! Jest to przecież prawonożny środkowy pomocnik, na lewą obronę rzucony mocno eksperymentalnie. Na razie jest to posunięcie ze wszech miar udane, niemniej w Legii muszą mieć teraz potężny zgryz. Czy cały czas wystawiać go tam, ogrywać, czy też dać w pełni rozwinąć skrzydła tam, gdzie spisuje się najlepiej? Na jakiej by jednak pozycji Karbownik nie grał, Dariusz Mioduski musi zacierać ręce, bo za młodzieńca wpadnie Legii z pewnością okrągła sumka.

Nie raz i nie dwa w swoich felietonach pisałem, że nie ma bardziej dynamicznego świata niż ten piłkarski. Jedyne, co tutaj jest stałe, to zmiana. W Legii skupia się to jak w soczewce. Jeszcze miesiąc temu smutek, złość, frustracja. Dziś niemały optymizm, radość z występów poszczególnych piłkarzy, którzy mogą nie tylko dać klubowi punkty, ale i zarobek, a na radarze mecz w Gdyni z Arką, która w tym sezonie z sześciu spotkań u siebie wygrała… raz.

W teorii więc Legii trafia się wprost wyborna okazja do czwartej wygranej z rzędu, podtrzymania świetnych nastrojów. No ale jako że rozmawiamy o prawidłach PKO BP Ekstraklasy, to doskonale drodzy czytelnicy wiecie, iż - jak w piosence - wszystko się może zdarzyć.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się