var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: en.as.com

Brazylijska zmiana warty i nowa jakość w ofensywie. Zidane zdiagnozował problemy Realu i może zwolnić Rubiego

Autor: Krystian Porębski
2019-11-02 16:30:08

Królewscy nieźle weszli w sezon. Po 10 kolejkach mają na koncie tylko jedną porażkę i tracą do Barcelony zaledwie jeden punkt. Nie da się jednak ukryć, że po letnich transferach od ekipy ze stolicy Hiszpanii oczekuje się zdecydowanie więcej. Zwłaszcza w ofensywie. Rozwiązaniem problemów ma być roszada pomiędzy dwoma Brazylijczykami. Pierwsze testy wypadły nad wyraz pozytywnie.

W Madrycie czekali na takie spotkanie. Ekipa odprawiła rywala z kwitkiem, sprawiając im manitę. I choć po drugiej stronie barykady było tylko Leganes, które na ten moment pewnym krokiem zmierza w stronę Segunda, to i tak ten wynik znaczy wiele i może pomóc kilku zawodnikom, którzy do tej pory nie grali na miarę oczekiwań i mogli zacząć wątpić we własne umiejętności.

Ten weekend La Liga to już trudniejsze starcie dla Królewskich. Rywalem będzie Betis, który do tej pory bardzo zawodzi, ale w 11. serii spotkań również się przełamał i pokazał, że Rubi i spółka nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Kto w tym starciu będzie górą?

Pazur, którego brakowało

Real od startu rozgrywek gra po prostu przyzwoicie. Środek pola funkcjonuje nieźle, bo zespół ze stolicy Hiszpanii potrafi się bardzo długo utrzymywać przy piłce i grać przyjemny dla oka futbol. Momentami jednak brakuje przyspieszenia, elementu zaskoczenia, czy gotowego rozwiązania, które pozwoli przeszyć defensywę rywala. Kiedy przeciwnik jest wycofany, Real miewa problemy. Ale nie tym razem, nie z Leganes.

Najlepszym „patentem” Realu w tym momencie jest dogranie Carvajala do Benzemy. Dani ma świetnie ułożona nogę i jego crossy rzadko kiedy są nieprzemyślane. Pokazał to również w meczu z Ogórkami, tym razem jednak zagrywając piłkę do Jovicia. Serb wykorzystał celne podanie i wreszcie trafił do siatki rywali, pierwszy raz w barwach Los Blancos, a ma już 10 spotkań na koncie. Pisaliśmy już o tym w podsumowaniu kolejki, ale warto przypomnieć słowa Jovicia po meczu z Leganes:

„To był trudny moment dla mnie, dla całej mojej kariery. Chociaż nigdy nie zwątpiłem we własne możliwości i w drużynę czy trenera, kibice byli bardzo surowi i czytanie kolejnych artykułów i opinii na swój temat nie poprawiało sytuacji. Mam nadzieję, że teraz zaczną mi bardziej ufać”. Presja w Madrycie wiąże nogi niektórym zawodnikom i niewątpliwie tak też jest w przypadku Jovicia. Czy od tej pory piłkarz nabierze wiatru w żagle? Tego nie wiemy, ale na pewno kolejna skuteczna opcja w ataku by się przydała. Na ten moment jest Karim Benzema i długo, długo nic.

***

 

 

W Madrycie bardzo czekają też na przebudzenie Hazarda. Belg nie gra źle, z Leganes był jedną z kluczowych postaci, ale od niego oczekuje się, że będzie boiskowym liderem, piłkarzem, który będzie zapewniał gole i asysty. A na ten moment, tego w jego wykonaniu zdecydowanie brakuje. Eden trafił do siatki rywali tylko raz, a przebywający na boisku prawie trzy razy mniej Rodrygo, ma już na koncie dwa trafienia. Brazylijczyk z dobrej strony pokazał się z Leganes i wiele wskazuje na to, że wygryzie ze składu faworyzowanego do tej pory Viniciusa.

„Nic takiego się nie stało. Przyszedł na niego czas i musiał się znaleźć poza jedenastką, ale to nic nie znaczy. Jest dla mnie ważny tak samo jak inni piłkarze. W poprzednim sezonie nie było z nami Edena Hazarda. Vinicius musi cały czas pracować, a ja na niego liczę, on wie, że wierzymy w niego. Oczywiście, to trudne być odstawionym na boczny tor, ale tak jest w każdym przypadku. Piłkarze, którzy nie grają, zawsze będą wkurzeni” - powiedział Zinedine Zidane o Viniciusie.

Kurs MILENIUM na mecz Real vs Betis: 1 - 1.27; X - 6.40; 2 - 10.70.

Zidane stara się nie „spalić” swojego młodego piłkarza, ale ewidentnie przy powoli rosnącej formie Hazarda i przebojowej postawie Rodrygo, szkoleniowiec nie ma żadnych argumentów za Viniciusem. Jeżeli mielibyśmy go porównać z wyżej wymienionymi, to Junior mógłby być lepszy jedynie pod względem dynamiki. Pisaliśmy o tym już kilka razy – Brazylijczyk to talent, ale jeszcze zupełnie surowy i trudno stwierdzić, że nadaje się do gry na najwyższym poziomie. Szybkość, drybling i to tyle. Przed Viniciusem jeszcze wiele pracy. A grając skrzydłami Hazard – Rodrygo, Real nie utyka na jedną z nóg.

Verdiblancos największym rozczarowaniem ligi

Betis ma się więc czego bać, bo Zidane wreszcie wyciągnął mityczne wnioski i wszystko wskazuje na to, że teraz Królewscy będą grali przynajmniej po części to, na co ich stać. A co słychać w Sewilli? Ekipa z trenerem, który zaprowadził Espanyol do europejskich pucharów, zespół gorszy kadrowo i jeśli chodzi o ogólne możliwości od Betisu, liczył na dobry start i wreszcie miał odpalić. Bo Verdiblancos to zespół, który prawie na każdej pozycji (może poza bramką), ma piłkarzy światowej klasy, którzy powinni gwarantować miejsce w górnej połowie tabeli. Mimo to drużyna z Villamarin zajmuje dopiero 16. lokatę...

 

 

Zaczęły się więc pojawiać stwierdzenia, że ekipa z Sewilli znacznie lepiej spisywałaby się pod wodzą Quique Setiena. Rubi powoli zaczyna być oceniany jako wielka pomyłka. I nie wgłębiając się w szczegóły, zdecydowanie można byłoby się z tym zgodzić. Bo przecież zespół pod wodzą poprzedniego szkoleniowca prezentował ładny dla oka futbol, unikalny w skali całej ligi. Czy jednak faktycznie można mówić, że były trener Espanyolu jakoś bardzo odstaje od tego, co prezentował jego poprzednik. No cóż, zobaczmy może jak wyglądała tabela po 11. kolejkach zeszłego sezonu.

14. miejsce w tabeli, 13 punktów i piękny ofensywny futbol, który dał Betisowi aż 8 bramek. W 11 spotkaniach. Dla porównania dziś Rubi ma co prawda jeden punkcik mniej, ale jego zespół trafiał do siatki 14 razy. Jeżeli ktoś stawia na ofensywę, to właśnie nowy trener. I potrzebuje czasu, bo warto pamiętać, że powyższa tabela przedstawia rezultat Betisu w drugim sezonie Quique Setiena. Trenera, który miał wypracować coś w Andaluzji, ale ekipa zamiast się rozwijać, cofała się w tym rozwoju. Tymczasem Rubi kupił już sobie zawodników, którzy po strzelonej bramce przez Fekira w 90. minucie pobiegli wprost do szkoleniowca. Liczyliśmy na więcej ze strony Verdiblancos, ale to nie tak, że z tego chleba nic nie będzie. Nowy sternik potrzebuje jeszcze czasu, aby ustawić zespół na swoją modłę. Czy go dostanie? Wiele zależeć może od sobotniego starcia na Bernabeu.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się