var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Patryk Zajega Images

Smółka przejmuje Chojniczankę. Nowe życie u bram Pomorza?

Autor: Filip Gierszewski
2019-11-07 18:00:04

Z pewną rezerwą odbierany był w czerwcu czeski zaciąg na ławce trenerskiej Chojniczanki. Cierpliwość zarządu Żółto-Biało-Czerwonych osiągnęła granice po trzech czwartych rundy jesiennej, co przy obecnym stanie MKS-u można uznać za dość spore pokłady zaufania powierzonego duetowi Petrików. Tego samego dnia, w którym drogi obu stron się rozeszły, został ogłoszony zmiennik dla Josefa seniora i juniora – Zbigniew Smółka. Czy szkoleniowiec zweryfikowany przez ekstraklasę ma szansę na odbudowę swojej reputacji na niższym szczeblu?

Drastyczne przebudowy kluczem niepowodzeń

Chojnicki klub nie ma się dobrze, odkąd ze Stadionem Miejskim przy ul. Mickiewicza pożegnał się Krzysztof Brede. Ani Przemysław Cecherz, ani Maciej Bartoszek, ani eksperymentalne trenerskie duo Petrików nie podołało zadaniu zbudowania drużyny, która miała siać postrach na pierwszoligowych arenach. Podczas obu ostatnich letnich okienek transferowych po szatniach MKS-u hulał porywisty wiatr, co z jednej strony pokazywało, że w Chlubie Grodu Tura nie brakuje determinacji, aby w końcu sklecić mocną ekipę. Z drugiej jednak okazywało się, że na dłuższą metę taka destabilizacja nie przynosi żadnych pozytywnych efektów.

Niezliczone transfery uznanych, ale będących w sile wieku piłkarzy (lato 2018), potem gwałtowna rewolucja wynikająca ze zmiany dyrektora sportowego (zima 2019), a następnie kolejna ofensywa transferowa sygnowana jeszcze innymi nazwiskami ze sztabu szkoleniowego i jego doradców (lato 2019) i… nic. Bo jak inaczej nazwać wiosenne utrzymanie w I lidze, dodatkowo uzyskane w pokracznym stylu oraz dzisiejsze szesnaste miejsce w tabeli z szesnastoma punktami po szesnastu kolejkach?

Bezbarwna, czeska ekipa

Prowadzona przez Petrików Chojniczanka zagrała jeden dobry mecz – ten wygrany 3:0 z GKS-em Bełchatów. Jest to jedyny pojedynek, w którym Żółto-Biało-Czerwoni ustrzegli się większych błędów, dużo było w tym jednak zasług rywali, którzy tego dnia niespecjalnie przeszkadzali MKS-owi w wymierzaniu kolejnych sierpowych.

Prawie każdy, kto przyjeżdżał w tej rundzie do Chojnic, przybywał jak po swoje. A było tych meczów w sierpniu i wrześniu dziesięć z rzędu. Oprócz wymienionego GKS-u, tylko Jastrzębie i Bruk-Bet Termalica wracały z Pomorza na tarczy. A i w tych zwycięstwach próżno szukać zdecydowanego na nie planu; były one raczej zasługą indywidualnych wybryków poszczególnych piłkarzy (Papikjan z GKS-em 1962) lub indolencją rywali (Bruk-Bet).

MKS był pierwszą drużyną, która poległa z Odrą Opole. Do tego pozostaje jedyną, która przegrała z nią u siebie. Inne wyniki Oderki na wyjazdach? 0:1 z Wigrami, 2:3 z Chrobrym, 0:1 z GKS-em Bełchatów. A wybraliśmy tylko pojedynki z zespołami reprezentującymi dolną część tabeli. O spotkaniach z czołówką lepiej nie wspominać, wystarczy przytoczyć rozwiązane już w pierwszych połowach pojedynek z Miedzią (0:3) czy będący zwieńczeniem kadencji Petrików mecz z Wartą (0:2).

Garść takich oto suchych faktów chyba wystarczy, aby nakreślić sobie w głowie obecny stan Chojniczanki. Przyszła więc najwyższa pora na zmiany. Zmiany, których w polskiej piłce na przestrzeni kilku tygodni jest zawsze ogrom, lecz tu sytuacja była rzeczywiście kryzysowa. Po raz pierwszy od trzech lat żółto-biało-czerwonej drużynie grozi spadek. Im dłużej Chojniczanka trzymałaby się tej krawędzi rękoma Petrików, tym bardziej prawdopodobne, że nie dałoby się jej wdrapać z powrotem na stały grunt. Stąd uzasadnione są pobudki zarządu do kolejnej rewolucji trenerskiej. Nawet pomimo niepowodzeń tych, które dokonywane były na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy.

Na ratunek Smółka

Do ugaszenia pożaru przy M12 powołany został Zbigniew Smółka. Trener, który w 2018 roku, podobnie jak z ówczesną Chojniczanką Krzysztof Brede, przegrał walkę o awans na ostatniej prostej prowadząc Stal Mielec. Smółka jest również krytykowany za podejście, z jakim prowadził Arkę Gdynia. Mówi się o jego ciężkim charakterze oraz wątpliwym warsztacie szkoleniowym. Pod jego wodzą gdyński klub chylił się ku spadkowi, a gdy w kwietniu przejął go Jacek Zieliński, nagle odżył. Dodatkowo w jego CV wpisany jest niemiły epizod w Widzewie, z którego został zwolniony tak szybko, jak został zatrudniony. Wtedy to internetowi komentatorzy, a także sami kibice RTS-u mówili o odetchnięciu z ulgą, gdyż obawiano się jego rządów przy Piłsudskiego.

Patrząc przez pryzmat niedawnych „dokonań” Smółki można przypuszczać, że misja odratowania przez niego MKS-u nie skończy się happy-endem. Spojrzelibyśmy jednak na to z nieco innej perspektywy. Ów szkoleniowiec ma przede wszystkim wiele do udowodnienia. Nie święcił jeszcze laurów z żadną prowadzoną przez siebie drużyną, ale warto pamiętać, że w dużej mierze jego zasługą jest najpierw utrzymanie Stali w jej pierwszym sezonie na zapleczu ekstraklasy, a później zbudowanie ekipy, która była wartościowym graczem czołówki.

Idąc powyższym i również jeszcze bardziej kontrowersyjnym tropem – tym związanym z jego ciężkim charakterem – może w końcu przy M12 pojawił się ktoś, kto będzie potrafił odpowiednio zmobilizować piłkarzy reprezentujących żółto-biało-czerwone barwy? Ktoś, kto będzie potrafił odpowiednio poukładać ów zespół tak, aby przy lepszej grze z przodu zaczął także funkcjonować z tyłu, nie jak w pamiętnym 4:4 z Sandecją? Wbrew powszechnej opinii skłanialibyśmy się do przeczucia, że w Chlubie Grodu Tura powtórzy się mielecki scenariusz. Przy dobrych wiatrach może nawet z jeszcze lepszym zakończeniem. Wpierw jednak trzeba tę Chojniczankę ogarnąć i utrzymać.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się