var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Twitter

Subiektywny ranking Wokera #15: Niedoszły tercet kadry Mali. Pep Rageardiola. Wichniarek złapany w pułapkę

Autor: Krystian Porębski
2019-11-10 22:51:29

Przepiękny tydzień za nami, obfitujący w absurd, komedię, a także boiskową tragedię. Polska piłka starała się jak mogła, aby zawitać na pierwszym miejscu w rankingu, ale konkurencja była tym razem potężna.

Piłkę nożną traktujemy śmiertelnie poważnie. Jak twierdzą niektórzy, to najważniejsza z tych mniej ważnych rzeczy. W futbolu nie brakuje jednak absurdów, momentów śmiesznych, skandalicznych czy po prostu takich, które wywołują uśmiech na twarzy. W każdą niedzielę będę prezentować ranking najbardziej wyróżniających się wydarzeń czy sytuacji tygodnia, niekoniecznie pod kątem sportowym.

***

17. Gary Neville na pierwszym treningu Valencii

Dziś zaczynam od akcentu humorystycznego, niekoniecznie aktualnego, ale jednak zabawnego. Bo przygoda Gary'ego Neville'a w Valencii była krótka, fatalna i pełna absurdu. Domyślam się, że do tej pory po hiszpańsku rozumie tylko hola, gracias i to, co słyszał najczęściej, czyli fuera. Nie wiem czy Gary słucha Oasis, ale jeżeli tak, to może sobie podać rękę z Panem Gallagherem.

 

 

A jako bonus siostra Parejo po zwolnieniu Neville'a.

No dobra, tak naprawdę to jej reakcja po jednej z ostatnich wygranych. Nadal warte wspomnienia.

 

 

16. Twardy jak Gomes

Ledwo pojawił się poprzedni ranking, a już doszło do zdarzenia wstrząsającego. W meczu Evertonu z Tottenhamem Gomes był faulowany przez Sona, po czym wpadł w Auriera. W całej akcji było tyle impetu, że Portugalczyk złamał nogę, a Koreańczyk widząc co się stało, zachowywał się jakby nie mógł znieść myśli, że zrobił komuś krzywdę. Tymczasem pierwsze doniesienia mówią, że Gomes mimo kontuzji rodem z horroru może jeszcze zagrać w tym sezonie. W maju bo w maju, ale jednak. Wracaj do zdrowia Andre!

 

 

15. Real Sociedad jak z wybiegu

Koszulki piłkarskie rzadko kiedy przybierają ekstrawaganckie formy, więc to co zaprezentował Real Sociedad, jest przełomem prawie jak ostatni projekt dla reprezentacji Italii. Mikel Oyarzabal zaprezentował trykot przygotowany ze względu na ukończony remont Anoeta. Ten projekt zasługuje na zaprezentowanie w więcej niż dwóch meczach, na które został przygotowany.

 

 

14. Dobry burger nie jest zły

Pizza Carlitosa, kebaby Van der Harta... Zazwyczaj kiedy piłkarz sięga po coś mniej zdrowego niż bezglutenową sałatkę bez laktozy, podnoszą się głosy prawilnych kibiców, że ten amator nie zasługuję na grę w barwach ich kochanej drużyny. Bo przecież prawdziwi piłkarze żywią się powietrzem i nasionami chia, a jeśli już biorą się za gotowanie to tylko z przepisów Anny Lewandowskiej na kanapkę z awokado.

Tak Panowie. Burger może być zdrowy. A żeby piłkarz mógł „zapierdalać” tak jak tego od niego oczekujecie, to musi zjeść kawał dobrego mięcha. No i tak się jakoś dziwnie składa, że akurat Duńczyk z formą problemu nie ma, tak jak niegdyś Carlitos. Ba, skoro nawet Messi wcina pizzę, to jak widać da się porządnie zjeść i dobrze grać.

 

 

13. Busami z Argentyny do Peru

Różne pomysły mają włodarze klubów z Ameryki Południowej. Niegdyś Rafael Sobis został „Sobisem”, bo prezes klubu wymyślił sobie, że tak będzie łatwiej go sprzedać. Ponoć zawodnik miał ukraińskie korzenie i to nazwisko miało to uwidaczniać, tak aby łatwiej było o transfer do Europy. Co się jakiś czas temu działo w Copa Libertadores zapewne również pozostanie w pamięci. Tymczasem River Plate wybierze się do Peru busami. 60 godzin i kibice zamknięci w busach. Jak tam się nic dziwnego nie wydarzy, to będę ogromnie zdziwiony.

 

 

12. Grunt to mieć do siebie dystans

Są piłkarze, którzy ze względu na swój wygląd... są delikatnie mówiąc, charakterystyczni. Mesut Oezil i jego wyłupiaste oczy są często powodem do żartów i porównań. Podobnie Caglar Soyuncu i jego wydatna szczęka. Piłkarz sobie nic z tego nie robi i pokazał, że ma do siebie ogromny dystans... wrzucając pod tweetem o wygranym spotkaniu, gifa z postacią ze Shreka do której jest porównywany.

 

 

11. Strzelić bramkarzowi, który nie widzi to też sztuka

Do kuriozalnej sytuacji doszło podczas spotkania Betisu z Realem Madryt. Joelowi Roblesowi wypadło szkło kontaktowe, no i cóż... nie widział prawie nic na jedno oko. Nie udało się założyć zapasowego na czas, więc ostatnie minuty golkiper ekipy z Sewilli grał na ślepo. Skończyło się bez utraty bramki. Napastnicy Królewskich zdecydowanie nie mogą być z siebie zadowoleni.

 

 

10. Kibicowanie na najwyższym poziomie

Obiegowa opinia o kibicach jeżdżących na wyjazdy jest taka, że to najwięksi hardkorowcy. Chcieli to pokazać fani Brann Bergen i wzbili się na najwyższy poziom... po czym spadli i stłukli sobie tyłki. Według bardzo niewiarygodnych i niepotwierdzonych źródeł, po całym zajściu kibic stwierdził, że skończył jak Ikar.

 

 

9. Oprawa groźniejsza niż ofensywa ekipy

A jak już przy kibicach jesteśmy, to nie sposób pominąć oprawę jaką zaprezentował Zenit. Rosjanie postraszyli ekipę z Lipska niedźwiedziem, wilkiem, długą brodą... i bałałajką. Zapomnieli jednak być tak samo groźni na boisku i dostali 0:2.

 

 

8. #XDEkstraklasa

W takich sytuacjach po prostu pozostaje współczuć komentatorom. Co się nie powie, będzie źle. No nie można w takiej sytuacji stwierdzić, że ktoś się skompromitował i powinien chyba więcej czasu spędzać na treningach, bo zaraz zbiegnie się banda obrońców, która stwierdzi, że to niesprawiedliwe i ten ktoś też ma rodzinę. Z drugiej strony sprawozdawca nie może też powiedzieć, że Ekstraklasa nadaje się do delegalizacji, a takie zagrania to kpina, bo przecież zaraz wyleciałby z roboty. I w ten właśnie sposób dochodzimy do koloryzowania rzeczywistości, w której po byle farfoclu dowiadujemy się, że ekipa rozegrała fenomenalną akcję, która zazwyczaj opiera się na ladze na skrzydło, baloniku w polu karne i uderzeniu głową do pustaka.

 

 

7. Akcja meczu tak słaba, że aż ją skasowali...

Do czego to wszystko prowadzi? Typowanie zawodnika meczu w meczu, gdzie nikt nie zasłużył na żadne wyróżnienia. Wybieranie najlepszej akcji w spotkaniu, gdzie żadnej ciekawej akcji nie było... No i tak właśnie stało się w przypadku Canalu + i ostatniego spotkania Cracovii z Wisłą Płock. To spotkanie było tak słabe, że stacja musiała wspiąć się na wyżyny umiejętności detektywistycznych, aby wysupłać z tego jakikolwiek urywek warty uwagi. No i coś tam przygotowała... ale i z pustego Salomon nie naleje, więc skończyło się na śmiechu i ostatecznym skasowaniu samego filmiku.

 

 

6. Inwazja kur zakończona tragedią

Największy zbrodniarz ostatniego tygodnia? Nie Son, nie Aurier, ani nawet nie sędzia meczu City – Liverpool, o którym zaraz. To Chorwat, Ivan Gazdek, 23-letni piłkarz, który w trakcie meczu jego półprofesjonalnej ekipy... zabił kurę. Jak twierdzi sam sprawca, podczas każdego meczu kury wbiegają na boisko i przerywają spotkania, a całe boisko pokryte jest ich odchodami. No nie są to wybitne warunki do grania w piłkę, ale też grając na nieco mniej ekskluzywnych obiektach niż Camp Nou czy Old Trafford, można się tego chyba spodziewać. Zawodnik tłumaczył się, że nie zrobił tego celowo, chciał tylko przepędzić zwierzęta. Sędzia postąpił słusznie, natychmiastowo usuwając Gazdka z boiska. Sam sprawca po zdarzeniu przeprosił właścicielkę i kupił jej nową kurę...

 

 

5. Gościnne Gliwice

Białostocki węgiel i ziemniaki jeszcze przez jakiś czas będą nawiedzać w snach. Nie pomaga w tym Piast, który przywitał Jagę w Gliwicach nie chlebem i solą... a węglem. Całe szczęście spotkanie odbyło się jednak na normalnych zasadach i nikt nie wpadł na pomysł biegania z workami węgla na plecach, bo w tej kolejce tego byłoby już za dużo. Swoją drogą w Białymstoku naprawdę muszą lubić węgiel, skoro zadeklarowali odwdzięczenie się w płynnej walucie.

 

 

4. Golkiper z przymusu. Kyle Walker przerwał passę angielskich bramkarzy

Claudio Bravo napisał historię i wyleciał z boiska, po tym jak wszedł z ławki. Niby nic dziwnego, zdarza się, ale w przypadku bramkarza to już wcale nie tak częste wydarzenie. Między słupki wskoczył Kyle Walker i stał się bohaterem pozytywnym. Piłki do bramki nie wpuścił, ba, nawet obronił strzał w światło bramki, tym samym będąc pierwszym angielskim bramkarzem (XDDD), który obronił strzał od grudnia 2016 roku. Anglia ma świetną generację piłkarzy, ale między słupkami mają spore braki. Kto wie, może Kyle Walker położy im kres...

 

 

3. It's a trap!!!

Nie zdziwię się, jeżeli w przyszłości przed zarejestrowaniem się w mediach społecznościowych znane osoby będą przechodzić szkolenia z tego jak nie dać się zrobić w balona. Łatwo nabrać się na fake'owe konto, ale jeżeli w nazwie takowe ma „Bot”, a mimo to dajesz się złapać w pułapkę... no cóż. Trzeba być bardziej uważny. Absolutnym hitem tego tygodnia na Twitterze był popis Artura Wichniarka, który skomentował wpis konta-parodii Piotra Rutkowskiego. Co ciekawe były napastnik wdał się tam w nieco głębszą dyskusję. Polecam.

 

 

2. Pep Rageardiola

Myślałem, że po „How many times” Jerzego Janowicza, nie zobaczę już większej komedii jeżeli chodzi o wściekłość na arbitra. Wtem wjechał na białym koniu Pep Guardiola i zamienił się w Rageardiolę. Trent Alexander-Arnold dwukrotnie zagrał piłkę ręką we własnym polu karnym. Katalończyk nie mógł sobie wykalkulować jak z dwóch zagrań ręką może wychodzić sędziemu 0 rzutów karnych, dlatego musiał się najwyraźniej upewnić, czy dobrze widział. Kolorytu całej sytuacji dodaje fakt, że kilkadziesiąt sekund po zagraniu ręką Liverpool trafił do siatki rywali.

 

 

Pep mógłby się uczyć spokoju od swoich podopiecznych, a ci uczą się od innego fachowca, za którym sam Hiszpan raczej nieszczególnie przepada...

 

 

1. Adamatraoryzacja Mali nie dojdzie jednak do skutku...

Dziś na szczycie historia, o której szerzej napiszemy w najbliższych dniach, jednak sprawa jest tak mocna, że nie mogłem umieścić tutaj nic innego. Adama Traore (ten, który zaczynał w Barcelonie, a gra w ekipie Wolves), miał dołączyć do innych Adamów Traore w kadrze Mali, tym samym tworząc tercet piłkary o tym samym imieniu i nazwisku. Tym samym kto w ofensywie tej reprezentacji nie miałby piłki, to komentator pomylić by się nie mógł – czysty zysk – Dariusz Szpakowski lubi to. A i byłoby uzasadnienie dlaczego za każdym razem nazwisko czytane jest inaczej. Wszystko miało być dopięte na ostani guzik. Zawodnik, który w młodzieżówkach reprezentował Hiszpanię, miał z niej zrezygnować. No, ale miał.

 

 

Dwa dni po tej deklaracji dzieje się rzecz następująca. Rodrigo Moreno pada na boisko w starciu ligowym. Kontuzja, której doznał wyklucza go z udziału w najbliższym zgrupowaniu. Roberto Moreno główkuje, główkuje... i wymyślił. Powołamy Traore. Może jeszcze nie jest za późno. No i nie było, więc rezygnacja Traore z gry w reprezentacji Hiszpanii potrwała kilka dni.

To jednak nie koniec! Jak już jednak został powołany, to... doznał kontuzji. Złośliwi powiedzą, że karma wraca. Ba dum tss.

 

 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się