var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: FIFA.com

Wielki powrót Luisa Enrique i przykre pożegnanie Roberta Moreno. Podsumowujemy pracę tymczasowego zastępcy

Autor: Krystian Porębski
2019-11-21 19:33:28

Hiszpanie oczywiście jadą na Euro 2020, bo inaczej nie mogło być. W trakcie eliminacji doszło do wielu „turbulencji” głównie w sztabie, ale i kadra nie pozostawała bez zmian. La Furia Roja nie miała większych problemów z wynikami i udanie zakończyła rywalizację. Największym tąpnięciem było odejście Luisa Enrique i zastąpienie go jego asystentem.

19 czerwca 2019 roku wstrząsnął piłkarską Hiszpanią. W ciągu około roku okazało się, że reprezentacja będzie miała czwartego dotychczas trenera. Po Lopeteguim, Hierro i Enrique, przyszedł czas na Roberta Moreno. Zmiana była nieoczekiwana i zaskakująca, choć Lucho w ostatnich tygodniach nie był zbyt oddany pracy z reprezentacją. Choć niewątpliwie trzeba było wierzyć w słowa byłego trenera Barcelony, że kadra to spełnienie marzeń, to jego brak podczas niektórych spotkań budził pewne wątpliwości.

Niestety Luis Enrique miał bardzo mocne powody do tego, aby piłka odeszła na boczny tor. Tragedia rodzinna jaka się mu przytrafiła spowodowała, że nie był w żaden sposób w stanie skupić się na pracy i w takiej sytuacji musiał odejść. Śmierć córki spowodowała, że trener odsunął się na jakiś czas od świata piłki. Miał jednak ogromne wsparcie od RFEF-u, Rubiales wyraźnie mówił, że ma nadzieje, że będą mieli jeszcze szansę współpracy. I w tej perspektywie postawienie na asystenta Luisa Enrique nikogo nie dziwi. Zwłaszcza biorąc pod uwagę powrót Lucho.

Poszliśmy na rękę osobie, która miała ogromny problem. Od początku mówiliśmy, że drzwi do powrotu są otwarte. Oczywiście, chociaż cały ten czas był bardzo trudny, jesteśmy zadowoleni, że udało nam spełnić nasze zobowiązanie. Jeżeli Luis powiedziałby nam, że chce wrócić i odmówilibyśmy mu, dręczyłoby mnie to długo. To była sytuacja wyjątkowa, musieliśmy znaleźć optymalne rozwiązanie. O chęci powrotu Enrique wiedzieliśmy przed 31 października. Co z Robertem? To jest wewnętrzna sprawa sztabu szkoleniowego. W futbolu panuje złota zasada. Trener i jego współpracownicy rozwiązują sprawy pomiędzy sobą, tak jak ma to miejsce w szatni. I nie będziemy łamać tych reguł. On znał nasze priorytety od początku – najpierw Luis Enrique, potem Robert Moreno” - powiedział na konferencji prasowej Luis Rubiales, kiedy 19 listopada ogłaszał powrót Luisa Enirque do reprezentacji.

Gorzkie pożegnanie

Zarówno Luis Rubiales jak i Jorge Molina podkreślali, że Robert Moreno od początku był informowany o tym jak wygląda sprawa. Asystent miał godzić się z losem człowieka, który być może jest tu tylko na chwilę, a kiedy ten pierwszy wybór powróci – ponownie będzie musiał wrócić do cienia. I na chłopski rozum wydawałoby się, że w tej sytuacji nic nie może pójść źle. Moreno i Enrique znają się doskonale, pracowali razem od dawna, w wielu klubach. Robert znalazł się wreszcie na świeczniku i poprowadził kadrę w zasadzie w prawie całych eliminacjach. Enrique jeżeli chodzi o mecze kwalifikujące do Euro, nie napracował się w zasadzie wcale. Prowadził ekipę jedynie w pierwszym starciu z Maltą.

Tak czy siak moglibyśmy spodziewać się więcej zrozumienia ze strony Roberta Moreno. Ten jednak jest wściekły i pełen żalu w stosunku do Rubialesa, Moliny i samego Enrique. Niewątpliwie trener liczył na to, że pozostanie na stanowisku po dość udanych eliminacjach. O fakcie dotychczasowy selekcjoner dowiedział się tuż po meczu z Rumunią, wygranym 5:0. Tuż po tym, jak sam wyraził zadowolenie i chęć kontynuowania pracy z reprezentacją. Moreno poczuł się urażony i nie pojawił się na pomeczowej konferencji prasowej. Milczał, aż do wczoraj:

Zostałem postawiony w ekstremalnej sytuacji przed meczem z Maltą. Musiałem objąć reprezentację nagle. Z postawionych celów wywiązałem się bez żadnego problemu. Nie chcę się wikłać w wydarzenia z ostatnich godzin czy nawet ostatnich kilku dni. To spirala nieporozumień, dla każdej ze stron. Nie będę się w to mieszał. Oczywiście szanuje innych i ich opinie.  Mówiłem, że nie będę utrudnieniem w przypadku powrotu Lucho i słowa dotrzymuję. Oczywiście jemu i reprezentacji życzę wszystkiego najlepszego” - oświadczył Robert Moreno. Były już selekcjoner dodał również, że jego przygoda z kadrą zaczęła się tak, jak się skończyła – słodko-gorzko. Ze słów trenera jasno możemy wywnioskować, że okres pracy w cieniu pierwszego szkoleniowca już się zakończył.

Robert Moreno, czyli radykalna wersja Lucho

Jak zapamiętamy Roberta Moreno? „Tymczasowy” szkoleniowiec poprowadził zespół w 9 spotkaniach:

Wyniki mówią same za siebie. W eliminacjach nie obyło się bez turbulencji, zwłaszcza w ich ostatniej fazie. W październiku pojawiły się nawet pogłoski o tym, że Moreno jest za słaby, a kadra z takim trenerem u steru sobie nie poradzi. Media prześcigały się w kolejnych kandydaturach, kto może przed Euro Hiszpanię przejąć. Robert pięknie odpowiedział krytykom, kończąc eliminacje 12 golami w dwóch meczach. Niewątpliwie zespół stosował się do zaleceń trenera.

A te były podobne do tego, na co stawiał Luis Enrique i wcześniej Julen Lopetegui. Hiszpania cały czas stara się utrzymywać przy piłce, ale ma być to jedynie środek do skutecznej gry. Moreno starał się, aby jego reprezentacja grała dynamicznie, korzystała z niewykorzystywanych wcześniej w takim zakresie skrzydeł. Do tego wprowadzał do niej nowych zawodników. Powołania selekcjonera były podobne do tych Enrique. Momentami szokujące, ale kiedy już dochodziło do weryfikacji na boisku, okazywało się, że trener trafiał w 10-tkę.

Największy plus to piłkarze Villarreal. Pau Torres okazał się realną opcją na środek obrony. Mimo tego, że jeszcze do niedawna nikt o nim w La Liga nie słyszał, chłopak wskoczył do pierwszego składu Żółtej Łodzi Podwodnej, a zaraz potem do reprezentacji Hiszpanii. Historia jak z bajki, możliwa tylko dzięki odwadze Moreno. Który podobnie jak Enrique, stawiał na zawodników w formie, piłkarzy, którzy będą stanowić ważny element jego układanki, którzy po prostu mu się przydadzą i ma na nich pomysł. Reprezentacja Roberta Moreno nie była zbitkiem 23 najlepszych zawodników z Hiszpanii w danym momencie. A tak niestety było pod koniec ery Vicente del Bosque.

Niewątpliwie do wielkiego trenera Robertowi jeszcze daleko. Szkoleniowiec z Katalonii ma jeszcze bardzo dużo do udowodnienia. Bo na ten moment będzie postrzegany jako facet, który objął samograja i po prostu, niczego nie zepsuł. To jednak mylne przeświadczenie, gdyż to właśnie on sięgnął choćby po Gerarda Moreno, Mikela Oyarzabala czy Fabiana i zrobił z nich ważne ogniwa reprezentacji. Poza tym „odrestaurował” defensywę. Miał pewne problemy, z którymi musiał się uporać po dwóch remisach z Norwegią i Szwecją. Faktycznie, wtedy La Furia Roja spisała się średnio. Delikatnie mówiąc, męczyła bułę i prezentowała się stereotypowo z perspektywy osoby, która niekoniecznie przepada za hiszpańską piłką. Poza tym jednak na zespół prowadzony przez Moreno patrzyło się z wielką przyjemnością i jeżeli Enrique na Euro osiągnie sukces z Hiszpanią, to i były już selekcjoner będzie się mógł uśmiechnąć, bo to właśnie on miał największy wpływ na obecny kształt kadry. Choć już nie będziemy oglądać go w reprezentacji, liczymy, że niebawem jakiś klub wyciągnie do niego rękę. Bo Robert przez te kilka miesięcy w La Furia Roja dobitnie udowodnił, że zasługuje na kolejną szansę


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się