var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Własne

Wichniarek: Pazdan odstrzelony jak kaczka. Kłopot bogactwa Vukovicia przed meczem z Pogonią. Nunes w tym roku już nie zagra?

Autor: zebrał Paweł Łopienski
2019-11-23 11:38:13

Sobotnia prasa to przede wszystkim Magazyn Lig Zagranicznych w "Przeglądzie Sportowym". Ale nie zabrakło tekstów o polskiej lidze, a także reprezentacji i zakończonych eliminacjach, które podsumowuje Artur Wichniarek w swoim najnowszym felietonie. Zebraliśmy 25 materiałów z 4 źródeł.

„PRZEGLĄD SPORTOWY”

„Wichniarek: Pazdan odstrzelony jak kaczka”

„Przegrani: Michał Pazdan – w Słowenii po jego błędzie straciliśmy gola i posypało się. Żeby było sprawiedliwie, w Lublanie cały zespół zagrał kiepsko, lecz Pazdan popełniając ewidentny błąd bramkowy i został kozłem ofiarnym. A nawet nie kozłem, a kaczką, która w trakcie wczesnojesiennego polowania tak szybko została odstrzelona, że w gęstwinie ogary nie potrafiły jej znaleźć... Michał spadł/odnalazł się daleko, na trybunach PGE Narodowego”.

Więcej TUTAJ

***

„Kłopot bogactwa Vukovicia”

„Na początku sezonu szkoleniowiec Legii – wbrew wielu krytykom – stawiał na Sandro Kulenovicia. Po odejściu Chorwata numerem jeden w tej formacji został Niezgoda. Po porażce z Lechią (1:2) u siebie, gdy 24-latek został zmieniony w przerwie, stracił jednak miejsce w pierwszym składzie. Zastąpił go Kante i w pięciu spotkaniach strzelił cztery gole. Niezgoda tylko wchodził z ławki rezerwowych, ale w takiej roli dwukrotnie pokonywał bramkarzy. W końcu reprezentant Gwinei musiał pauzować za kartki i we wspomnianym starciu z Górnikiem (5:1) Vuković postawił oczywiście na Niezgodę. A ten znów trafił do siatki. W ekstraklasie zdobył już dziewięć bramek, został współliderem klasyfikacji strzelców. To mocne argumenty za tym, by grał dalej. Poza tym Vuković stosuje ostatnio zasadę, że zwycięskiego składu się nie zmienia. Wybrał najmocniejszą jego zdaniem jedenastkę i dokonuje w niej tylko tych roszad, które wymuszają pauzy za kartki lub kontuzje. Drużyna wygrała pięć meczów z rzędu, więc widać, że jego pomysł na Legię zaczyna się sprawdzać”. 

Więcej TUTAJ

***

„Bramkarski dylemat Papszuna”

„Zawodnik pozyskany na zasadzie wolnego transferu nie zadebiutował jednak w Rakowie, bo w ostatnich pięciu kolejkach bramki beniaminka bronił Szumski. Spisywał się bez zarzutu – dwa razy zachował czyste konto, a Raków zdobył 10 punktów. Teraz jednak Gliwa wrócił do zdrowia, a że przed urazem pleców i mięśni brzucha był jednym z najlepszych zawodników częstochowian, to pojawia się pytanie – na kogo postawi w sobotnim meczu z Koroną trener Marek Papszun?”

Więcej TUTAJ

***

„Nunes w tym roku już nie zagra?”

„Od połowy września niemiecki szkoleniowiec ma do dyspozycji tylko jednego zawodnika zdolnego do gry w tym sektorze – Huberta Matynię, który musi występować bez względu na zmęczenie czy dyspozycję. Ricardo Nunes, który zaczął sezon w podstawowym składzie, ciągle leczy kontuzję stopy. – Ćwiczy indywidualnie, z pewnością nie będzie w kadrze na mecz z Legią. Przed nami jeszcze kilka spotkań w tym roku, ale nie zakładam, że go zobaczymy na boisku. Do tej pory zawsze byłem dobrej myśli, teraz jestem bardziej pesymistyczny – przyznał Runjaic”.

Więcej TUTAJ

***

„Dużo zarabia a gra w rezerwach”

„Doskonała postawa Łukasza Brozia, który w Śląsku przeżywa drugą młodość, oznacza poważne tarapaty dla Kamila Dankowskiego. Piłkarz rodem z Kłodzka, będący w klubie już tak długo, że uchodzi niemal za wychowanka, w tym sezonie prawie nie podnosi się z ławki rezerwowych i ma coraz mniejsze szanse na osiągnięcie limitu minut spędzonych na boisku potrzebnych do automatycznego przedłużenia kontraktu o rok. Wynosi on 45 procent w skali sezonu, czyli 1499. Po 15 z 37 kolejek ligowych 23-latek ma ich tymczasem zaledwie siedem. Wszedł na plac gry tylko raz – w Poznaniu (3:1 z Lechem), kiedy zmienił właśnie Brozia. 34-letni konkurent rozegrał tam jeden z najlepszych meczów w karierze (dwa gole) i „zabetonował” dla siebie miejsce na prawej obronie”. 

Więcej TUTAJ

***

„Gadki ofensywnych: Historia jednej fotografii”

OLKOWICZ: Dawno, dawno temu, za górami, za lasami... No nie, tak odległe czasy to nie były, bo działy się, kiedy młodziutki Kuba Rzeźniczak został wypożyczony z Legii do Widzewa. Zbliżał się mecz tych drużyn, a wiadomo, że emocji między tymi klubami nie trzeba specjalnie podgrzewać. No, ale jakoś musieliśmy go zapowiedzieć do „Faktu”. A więc siedzimy i kombinujemy, kombinujemy i siedzimy, co tu wymyślić? Na pierwszy plan wysunął się oczywiście „Rzeźnik”, wypożyczony przez jednych do drugich. Zaraz, zaraz, ktoś powiedział „Rzeźnik”?!

No i zaświeciła nam się lampka, że przecież piłkarskiego „Rzeźnika” można zabrać na sesję fotograficzną do... rzeźni.

Organizacją wyjazdu zajął się Piotrek, nie było kłopotów z przekonaniem Kuby, że warto tak zapowiedzieć mecz. Jak szoł, to szoł. Umówiliśmy się w rzeźni koło Strykowa – Kuba przyjechał z Łodzi, my z Warszawy. Rzeźnicy chętnie zgodzili się nas przyjąć, oprowadzili po swoim miejscu pracy, dzieląc się wrażeniami. Okazało się, że część mięsa, po rytualnym uboju przez wyspecjalizowanego rzeźnika, wysyłali muzułmanom w Europie.

No, ale nas interesowały zdjęcia. Powstała wyjątkowa sesja, gdy Kuba w ochronnym ubraniu pozował przy mięsie. Materiał opublikowaliśmy w dniu meczu z tytułem, który miał okazać się zapalnikiem. „Urządzę Legii rzeźnię” – groził „Rzeźnik”.

I w Legii zawrzało. Postanowili wyjaśnić sobie z nim to na boisku, od początku meczu czuć było, że to legioniści chcą urządzić Kubie rzeźnię. Zrobiło się nieprzyjemnie, w zasadzie było tak przez 90 minut. Kulminacją złości i okazją do upustu emocji była przepychanka w końcówce meczu, w której w centrum znalazł się też bohater naszego tekstu, a na boisko wbiegli trenerzy i ich pomocnicy. – Już nigdy nie zagrasz w Legii! – wrzeszczał w kierunku Kuby jej kierownik, Ireneusz Zawadzki”.

Więcej TUTAJ

***

„Haydary na wagę złota dla Olimpii Grudziądz”

„Latem mógł zamienić Olimpię na Zagłębie Lubin. Byłby to spory awans, zarówno sportowy, jak i finansowy. Klub nie chciał oddawać najlepszego piłkarza, ale gdyby ten postawił sprawę na ostrzu noża, trudno byłoby go zatrzymać. Po wielu namysłach 21-latek zdecydował się zostać w Grudziądzu. – To byłby dla mnie krok w przód, ale wiedziałem, że Olimpia nie miała czasu, by znaleźć za mnie zastępstwo. Chciałem być fair wobec klubu za szansę, którą mi dano. Jeśli opuszczę Olimpię, to chcę wyjść frontowymi drzwiami, a nie ukradkiem – kończy Haydary”. 

Więcej TUTAJ

***

„Lewa Fortuna”

„W imponującej karierze Robert Lewandowski strzelał gole niemal wszystkim najmocniejszym klubom świata. Potrafił rozgrywać spotkania przechodzące do historii piłki nożnej, jak chociażby pamiętny półfinał Ligi Mistrzów przeciwko Realowi Madryt, gdy jeszcze w barwach Borussii Dortmund czterokrotnie pokonał Ikera Casillasa, lub legendarne starcie z VfL Wolfsburgu, gdy ustanowił kilka rekordów Guinessa. Ale jest jeden zespół, z którym nawet najlepszy środkowy napastnik świata nie jest w stanie sobie poradzić. I nie jest to żadna potęga, a przeciętny klub z Düsseldorfu. Przeciwko Fortunie Lewy rozegrał już pięć spotkań – cztery w Bundeslidze i jedno w Pucharze Niemiec – i mimo licznych okazji nie zdołał pokonać bramkarza. W sobotę będzie miał kolejną okazję zmienić niekorzystną statystykę”. 

Więcej TUTAJ

***

„Mourinho może zwolnić nieprzyjaciela”

„Chilijczyk jest szczęściarzem, że dotrwał do tego weekendu na stanowisku menedżera West Hamu. W poprzedniej kolejce jego piłkarze zaprezentowali się katastrofalnie i przegrali z Burnley 0:3. To mógłby być dobry pretekst dla właścicieli klubu, by przerwę na reprezentację wykorzystać na roszady w sztabie szkoleniowym, ale wytrzymali ciśnienie i zapewnili Pellegriniego, że jego posada jest niezagrożona. Ale niewykluczone, że po sobocie zmienią zdanie, jeśli w grze drużyny nie będzie widać postępów. A jak na złość – być może – o swoją posadę Chilijczyk powalczy w starciu z kimś, z kim za żadne skarby nie chciałby ponieść porażki. Menedżer WHU nie ukrywa, że z Mourinho, delikatnie mówiąc, nie nadaje na tych samych falach”.

Więcej TUTAJ

***

„Włodarczyk: Show must go on”

„A że show potrzebuje największych aktorów w branży, nastają czasy Jose Mourinho, który musi opracować sobie dogodny plan podróży ze swojego domu w dzielnicy Belgravia do znacznie mniej ekskluzywnego północnego Londynu. To powrót rozgrzewający opinię publiczną. Co by o Portugalczyku nie mówić, będzie z nim ciekawie, czego próbkę dał w pierwszych godzinach piastowania nowej funkcji. Mou obiecał kiedyś, pracując jeszcze na Stamford Bridge, że nigdy nie przyjmie oferty od konkurencji z White Hart Lane. Oczywiście został szybko skonfrontowany z tym niewygodnym faktem: – Słowa były wiążące do momentu, gdy w Chelsea mnie nie zwolnili – oznajmił The Special One podczas konferencji prasowej, gdzie tryskał humorem i ciętymi ripostami. O to chodzi. Karuzela kręci się dalej. W największym wesołym miasteczku nie ma miejsca na nudę”. 

Więcej TUTAJ

***

„Największe wyzwanie Guardioli. Trzeba gonić i ratować sezon”

„Przegrana na Anfield w ostatnim meczu przed przerwą reprezentacyjną sprawiła, że Manchester City nie jest nawet wiceliderem, a spadł na czwarte miejsce i jeśli ma nie dopuścić Liverpoolu do tytułu, musi powtórzyć to, co udało się w poprzednim sezonie. Wtedy w grudniu i styczniu przegrał z Chelsea, Crystal Palace i Leicester, zanim pokonał The Reds tuż po Nowym Roku i zmniejszył straty do nich do siedmiu punktów. Później jednak piłkarzy Guardioli pokonało Newcastle (1:2), choć ci wyszli na prowadzenie już po 26 sekundach. – To jedyny raz za mojej kadencji w Anglii, kiedy byłem naprawdę wściekły – wspominał później menedżer The Citizens. – Wszyscy w drodze powrotnej czuliśmy, że liga wymknęła nam się z rąk. Pep ciągle powtarzał: „Spieprzyliśmy wszystko. Zawaliliśmy po całości” – opowiadał Manel Estiarte, jego asystent”. 

Więcej TUTAJ

***

„Bale'owi tylko tego brakowało”

„Po wtorkowym meczu z Węgrami (2:0) walijscy piłkarze celebrowali awans, skacząc z flagą z napisem zainspirowanym słowami Mijatovicia: „Walia. Golf. Madryt. W tej kolejności”. I choć agent piłkarza Jonathan Barnett tłumaczył, iż jego klient nie miał złych zamiarów, a sam Bale przyznawał, że to „zabawne hasło”, to w Madrycie nie uznano tego za żart. Odebrano to jako potężny atak w Real. Klub, który do czerwca 2022 roku ma płacić kilkanaście milionów euro za sezon 30-latkowi regularnie zmagającemu się z problemami zdrowotnymi, a ten niedawno wypalił, że „bardziej ekscytuje go gra dla reprezentacji niż dla Realu”. – Gareth powinien ugryźć się w język. Zachował się głupio, szczególnie w momencie, gdy czepiają się go za wszystko – rozkładał ręce Fernando Morientes, były snajper Królewskich”. 

Więcej TUTAJ

***

„Dalić: Modrić wygrał ze mną i ruszył w świat”

„MATEUSZ JANIAK: Pamięta pan pierwsze spotkanie z Luką Modriciem?

ZLATKO DALIĆ: Nie, nie potrafię sobie tego przypomnieć. Od zawsze śledziłem wyniki kadry jako kibic i z występami Luki w reprezentacji wiążą się moje pierwsze wspomnienia z nim. Ale za to nie zapomnę ostatniego meczu Modricia w lidze chorwackiej. Prowadziłem wtedy HNK Rijeka, pojechaliśmy do Zagrzebia na spotkanie z Dinamem. Sprawili nam lanie 1:6, zdobyli mistrzostwo i Luka pojechał w świat.

Najlepsze wspomnienie z Modriciem? Pewnie srebro z mundialu w Rosji...

Oczywiście, nie ma innej opcji. Wykonaliśmy tam fantastyczną robotę, a Luka był naszym kapitanem. Bez niego pewnie nie osiągnęliśmy tak wiele. Później został wybrany na najlepszego piłkarza świata. Jeżeli dostajesz Złotą Piłkę w czasach Cristiano Ronaldo, Lionela Messiego czy Neymara, musisz na nią naprawdę zasługiwać. To coś znaczy.

W sobotę awansowaliście do EURO 2020. Liczycie na podobny sukces, jak w Rosji?

Mamy bardzo dobry, silny zespół. Możemy zrobić coś dużego, ale trzeba pamiętać, że Chorwacja jest małym krajem, nie mamy wielu klasowych piłkarzy. 15–20 zawodników prezentuje odpowiedni poziom. Zrobię wszystko, by byli gotowi na przyszłoroczny turniej.

Kto jest lepszym napastnikiem – Mario Mandžukić czy Robert Lewandowski?

Obaj są świetni, ale różni. Mario może grać na skrzydle, Lewandowski lepiej czuje się w ataku. Jestem dużym fanem talentu Polaka, strzela mnóstwo goli dla Bayernu i reprezentacji. To wyjątkowy zawodnik”.

Więcej TUTAJ

***

„Dembele: Świetny snajper z nietypową skazą”

„Po ostatnich golach jest jeszcze wyższa i już w styczniu Dembele może odejść za gigantyczne pieniądze. Najmocniej interesuje się nim Manchester United. To aż niewiarygodne, ale jeden z najbogatszych klubów świata nie ma klasycznego środkowego napastnika, nie licząc 18-letniego Masona Greenwooda, który w Premier League najwyżej wchodzi w końcówkach i nie strzelił jeszcze gola. Na środku wystawiany jest Anthony Martial (notabene wychowanek Lyonu), ale jego naturalną pozycją jest skrzydło, podobnie jak Marcusa Rashforda. Dembele będzie kosztować pewnie co najmniej 60 mln euro. Klub od dawna drogo sprzedaje młode gwiazdy, jak latem Tanguya Ndombele za 60 mln do Tottenhamu i Ferlanda Mendy’ego za 48 mln do Realu Madryt. Już wówczas o transferze Dembele było dość głośno, ale wtedy jeszcze prezes Jean-Michel Aulas nie chciał go sprzedawać, teraz już jest na to gotowy”.

Więcej TUTAJ

***

„Pogorzelcy u bram raju”

„Piekło rozpętało się 8 lutego o piątej nad ranem, kiedy w ogniu stanęło Ninho do Urubu („Gniazdo Sępa”), ośrodek treningowy Flamengo, duma klubu, odpicowana dosłownie kilka miesięcy wcześniej, użytkowana także przez pierwszy zespół. W pożarze zginęło dziesięciu młodych piłkarzy mieszkających w tamtejszej bursie. – Ten klub ma 123 lata, ale nigdy nie doświadczył równie wielkiej tragedii – oświadczył Rodolfo Landim, prezydent Flamengo. Wiedział, co mówi. To, co się stało, miało wymiar nie tylko ludzki. Dla Fla akademia to oczko w głowie. Gdyby nie zyskowny eksport do Europy młodych pereł, klub z Rio miałby dziś nie lada problemy finansowe. Wyszedł na prostą między innymi dlatego, że w ostatnich dwóch latach sprzedał Milanowi Lucasa Paquetę, a Realowi Madryt Viniciusa Juniora – obu łącznie za ponad 80 milionów euro. To pisklaki z sępiego gniazda, silnie związane emocjonalnie ze swoim byłym klubem. Tym, co się stało z ich dawną futbolową kołyską, także oni byli wstrząśnięci”. 

Więcej TUTAJ

***

„Syn Maldiniego w składzie Milanu”

„Daniele Maldini, który 18 urodziny obchodził w minionym miesiącu, występuje na pozycji napastnika, tej samej co Krzysztof Piątek. Młody Maldini, którego znany ojciec jest nadal dyrektorem technicznym AC Milan, ma ważny kontrakt do 2024. Legendarny Paolo Maldini, który karierę zakończył w 2009 r., zdobył z AC Milan 26 trofeów, siedmiokrotnie tytuł mistrza Włoch. W reprezentacji zagrał 126 razy, a w 74 meczach był kapitanem zespołu, z którym wystąpił między innymi w finale mundialu 1994, a w 1990 wywalczył brąz MŚ”. 

Więcej TUTAJ

https://www.przegladsportowy.pl/pilka-nozna/ligi-zagraniczne/serie-a/milan-napoli-syn-paolo-maldiniego-w-skladzie-milanu/h28fd8g

***

„Życiowa forma Gerarda Moreno”

„To kolejny z piłkarzy wolno dojrzewających. Ani razu nie wystąpił w młodzieżowych kadrach, a gdy w październiku dostał szansę debiutu w dorosłej reprezentacji, z miejsca pokazał, że do niej pasuje. Dziś imponuje dorobkiem trzech meczów i trzech goli. Najlepszy był dla niego listopad i zakończenie eliminacji EURO 2020 – z Maltą (7:0) zdobył bramkę, ale przede wszystkim popisał się hat trickiem asyst. Imponował w roli prawoskrzydłowego, który często schodził do środka i stawał się drugim napastnikiem obok Alvaro Moraty. Z Rumunią (5:0) w identycznym układzie strzelił dwa gole i asystował. Pokazał wszechstronność i znakomitą współpracę z klubowym kolegą Santim Cazorlą. Mogą w ciemno dogrywać do siebie piłki, wiedząc, w którym kierunku ruszy partner”.

Więcej TUTAJ

***

„Moda na lukę”

„Dzisiaj większość rodaków kocha 34-latka. Wystarczy chwilę pospacerować po placu bana Josipa Jelačicia, centralnym miejscu miasta, by natknąć się na duże zdjęcie wicemistrza świata z 2018 roku. Naprawdę trudno nie dowiedzieć się, że wydał książkę... Modrić w tej chwili to narodowa duma, może nawet równie ważna, co biało-czerwona szachownica. W każdym sklepie z pamiątkami obok magnesów czy pocztówek wiszą koszulki reprezentacji Chorwacji. Nie markowe, a najczęściej imitacje oryginałów. Jednak zawsze na widoku musi być ta z numerem 10 i nazwiskiem: „Modrić”. No chyba, że akurat zabrakło... To jedyne wytłumaczenie trykotu innego piłkarza”.

Więcej TUTAJ

***

„Stare szaty króla”

„Radja Nainggolan. Trudno oprzeć się wrażeniu, że Belg z indonezyjskimi korzeniami pomylił epoki. Że nie pasuje do ery internetu, poprawności i zdrowego odżywiania. Pewnie dlatego tak dobrze czuje się na Sardynii, gdzie czas płynie w innym tempie. Miejscowi nie zwracają uwagi na wskazówki zegarów czy kartki z kalendarza i żyją dłużej niż ludzie w innych częściach świata. Jakby umierali wtedy, gdy akurat przypomną sobie, że w końcu jednak trzeba. A teraz mają kolejny powód, by o tym nie pamiętać. Po pięciu latach do Cagliari wrócił król – Radja”.

Więcej TUTAJ

 

 

„SPORT”

„Z Koroną o zwycięstwo”

„Piątkowski jest kolejnym – po Piotrze Malinowskim, Danielu Bartlu, Jakubie Apolinarskim i Michale Skórasiu – zawodnikiem testowanym na pozycji prawego wahadłowego. To najmocniej obsadzona pozycja w drużynie Rakowa. Sytuacja komplikuje się z drugiej strony. Tam od września panowało bezkrólewie, jako że kontuzji doznał Patryk Kun. W meczu z Zagłębiem Lubin wrócił do gry. Dla Papszuna to doskonała informacja, ponieważ Kun jest jedynym nominalnym lewym wahadłowym. Testowany na tej pozycji Bartl nie spisywał się najlepiej. Częściowo dziurę w defensywie załatał Malinowski. Dobre występy Piątkowskiego w Rakowie nie uszły uwadze selekcjonerowi kadry U-20 Jackowi Magierze”.

Więcej TUTAJ

***

„Mróz: Wierzę w naszą siłę”

„W pięciu ostatnich kolejkach zdobyliście 11 punktów. Jest pan z tego dorobku w pełni usatysfakcjonowany, czy nie do końca? Nie da się ukryć, że w meczu z Bruk-Betem byliście bliżsi zwycięstwa, a wygranie meczu z Miedzią – zważywszy na okoliczności – było waszym obowiązkiem.

Marek MRÓZ: – Nie do końca jestem z tego zadowolony, podobnie jak koledzy z drużyny. W ostatnim czasie prezentujemy bardzo fajny futbol, jesteśmy w dobrej dyspozycji. W meczach z Bruk-Betem i Miedzią mogliśmy spokojnie zainkasować trzy punkty, w tym ostatnim po prostu podarowaliśmy przeciwnikowi remis. Może zabrakło nam koncentracji w końcówce spotkania? Tym niemniej nasza gra napawa optymizmem, to optymistyczny prognostyk przed… rundą wiosenną.

Jest pan zadowolony ze swoich występów w ostatnich meczach? Regularnie wychodzi pan na boisko w podstawowej jedenastce…

Marek MRÓZ: – Myślę, że jestem w dobrej dyspozycji. Bardzo dobrze układa mi się współpraca w środku z Łukaszem Norkowskim, z którym gramy na pozycjach „6” i „8”. Rozumiemy się na boisku doskonale, znakomicie się uzupełniamy. Naprawdę nie mam w tej chwili powodów do narzekań.

Do pełni szczęścia brakuje panu tylko strzelonej bramki?

Marek MRÓZ: – Można tak powiedzieć. Byłem bardzo bliski zdobycia gola w meczu z Miedzią, ale ich bramkarz Łukasz Załuska obronił mój strzał. Na szczęście na miejscu był Farid Ali i dobił piłkę do siatki. Drugi raz mogłem pokusić się o strzelenie bramki w spotkaniu z Olimpią Grudziądz. Po moim uderzeniu obrońca odbił futbolówkę ręką, ale Damian Tront zamienił podyktowany rzut karny dla drugiego gola dla nas. Może uda mi się wpisać na listę zdobywców bramek w którymś z trzech ostatnich meczów w tym roku”.

Więcej TUTAJ

 

 

„GAZETA WYBORCZA”

„Lechia zatruta złotem?”

„- Musimy się uderzyć w pierś, bo w poprzednim sezonie to w dużej mierze właśnie dzięki stałym fragmentom gry tak długo utrzymywaliśmy się na pozycji lidera. W wielu trudnych meczach, takich fifty-fifty, w ten sposób przesądzaliśmy ich losy. Teraz tego brakuje i to jest nasz duży problem. Są dwie sprawy: po pierwsze - musimy poprawić jakość dośrodkowań, po drugie - zdecydowanie agresywniej atakować piłkę. Próbowaliśmy przy stałych fragmentach gry różnych rozwiązań i kombinacji, czasami naprawdę były to cuda, ale koniec końców najważniejsze jest zdecydowanie w ataku na piłkę. To też wiąże się z aspektem mentalnym, bo w ogóle musimy być bardziej agresywni na całym boisku. Intensywność w graniu przez cały mecz musi być większa, bo często mamy te momenty dekoncentracji, m.in. podczas wykonywania stałych fragmentów gry. Bez dwóch zdań, jeśli chcemy wrócić do czołówki w tym elemencie, musimy być skuteczniejsi - tłumaczy szkoleniowiec Lechii”.

Więcej TUTAJ

***

„Ujawniła podawanie zakazanych kroplówek piłkarzom, teraz żyje w strachu i niepewności”

„Bogumiła Sawicka nie sądziła, że gdy ujawni podejrzane kroplówki piłkarzy Pogoni Siedlce, będzie musiała się zaznajomić z najważniejszymi policjantami w okolicy. W małym, samotnym domu na uboczu, kilkanaście kilometrów od Siedlec, Bogumiła samotnie wychowuje syna, pracuje jako pielęgniarka w ośrodku medycyny pracy. Pierwszy mąż pił. Rozwiodła się. Drugi zapił się na śmierć. Jeszcze jeden porzucił, więc z facetami dała sobie już spokój. Ale nie z tym, że nie da sobą rządzić ani wmawiać sobie, że coś jest białe, skoro nie jest. Dlatego w środę 16 października wieczorem zadzwoniła do Polskiej Agencji Antydopingowej POLADA, aby zgłosić, że ktoś naraża życie i zdrowie młodych piłkarzy, serwując im podejrzane kroplówki. – Ręce mi się trzęsły i załamywał się głos”.

Więcej TUTAJ

 

 

„SUPER EXPRESS”

„Kożulj: Najpierw gol z Legią, potem romantyczna kolacja”

„- Strzeliłeś już Legii trzy piękne gole. Mecze z tym rywalem dodatkowo cię motywują?

Zvonimir Kozulj: To chyba przypadek. W każdym meczu staram się grać najlepiej jak potrafię. Być może jakieś komórki mózgowe w głowie powodują, że wyjątkowo się mobilizuję i z tymi topowymi zespołami gram najlepsze mecze.

- Legia co rok jest faworytem ligi, choćby ze względu na najwyższy budżet. W tym sezonie posiada największy potencjał?

- Tak, są w dobrym momencie. Znaleźli drogę do kolejnych zwycięstw i pokazują dobry styl. Uważam, że to najmocniejsza polska drużyna, ale mają ciężko, bo każdy rywal mobilizuje się dodatkowo na mecze z Legią.

- Jakie są jej najsilniejsze strony?

- Nie zostawiają rywalom dużo przestrzeni do grania. Mają duży procent posiadania piłki. Po stracie momentalnie atakują, żeby ją odebrać. Dosyć łatwo dochodzą do pozycji strzeleckich, a ostatnio dołożyli do tego dużą skuteczność. Dobrze też wykorzystują stałe fragmenty gry.

- Kto najbardziej imponuje ci w Legii?

- Mają wielu dobrych zawodników, ale bardzo ważnym piłkarzem jest Luquinhas. Od kiedy ustawiany jest jako rozgrywający, stwarza szanse swoim kolegom. Świetnie panuje nad piłką. Szanuję Legię, ale dzisiaj chcemy z nią wygrać”.

Więcej TUTAJ

***

„Legia mogła zarobić grube miliony, ale odrzuciła ofertę”

„Jak się dowiedział "Super Express" Legia odrzuciła ofertę w wysokości 5 milionów euro za tego zawodnika! Z jednej strony to bardzo duże pieniądze, bo daje to po przeliczeniu ponad 20 milionów złotych, ale z drugiej ten piłkarz ma dopiero 18 lat, ledwie 8 meczów w lidze, a fachowcy mówią, że będzie tylko lepszy. W związku z tym, z tego co słyszymy, na Łazienkowskiej uznano, że na pięciu milionach euro w tym przypadku nie musi się skończyć. Co to oznacza? Że albo zainteresowani będą musieli coś dorzucić, albo piłkarz spokojnie (co pewnie byłoby najlepsze dla jego rozwoju) będzie dalej grał w Legii, bo przecież na wyjazd ma jeszcze czas. A jaki (prędzej czy później) kierunek może wchodzić w grę?”

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się