var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Monika Wantoła

O krok od paździerza, na który na szczęście nie pozwolił skuteczniejszy Kolejorz. Wisła Płock 0:2 Lech

Autor: Mariusz Bielski
2019-11-29 23:10:34

– Mocno dziś w Płocku wieje wiatr, to co, mecz nas rozgrzeje? – zapytał Żelisław Żyżyński Radosława Sobolewskiego. – Pomidor – odpowiedział trener. Nieźle nas straszył i poniekąd wykrakał.

Nawet pomimo faktu, że obejrzeliśmy dziś dwa gole i chyba nie będzie przesady w napisaniu, iż oba padły w chwilach, kiedy kompletnie się ich nie spodziewaliśmy. Owszem, w skali 90 minut to Lech miał inicjatywę praktycznie cały czas, lecz nie zawsze dociskał przeciwników do muru. No i nagle cyk, Amaral przechwytuje futbolówkę, wypuszcza prostopadle Puchacza, a ten pakuje piłkę pod poprzeczkę.

Na drugie trafienie czekaliśmy godzinę i padło ono dosłownie w ostatnich sekundach. Tym razem asystował Tiba, który urwał się samotnie dzięki zamułce defensywy płocczan w zastawianiu pułapki ofsajdowej. Pomknął do prawej strony, dograł idealnie do Gytkjaera, a ten z łatwością pokonał Dahne. Co ciekawe, kluczowe podanie w tej akcji, rozpoczynające ją, zaliczył… Mickey van der Hart.

Łatwością, która dzisiaj zdecydowanie go nie cechowała. W notatkach meczowych bowiem jeśli już stawialiśmy mu plusiki, to bardziej za czarną robotę – a to jakiś wysoki przechwyt, a to po prostu pressing, albo… Ruch przy pierwszej bramce, kiedy zabrał ze sobą obrońcę, robiąc miejsce Puchaczowi. Nie zmienia to jednak faktu, że dopiero po trafieniu z końcówki Duńczyk wyraźnie odetchnął, a ne jego twarzy wymalował się uśmiech. Sfrustrowany był tym spotkaniem ewidentnie, ponieważ Nafciarze bronili głęboko i praktycznie nie dochodził do sytuacji. Raz mu się udało wyjść sam na sam z Dahne, lecz wówczas do Niemiec był górą.

W tym momencie zastanawiamy się, czy w ogóle jest taki zawodnik ekipy Sobola, którego dałoby się pochwalić za dzisiejszy meczy. Ktoś z ataku? W żadnym wypadku, jeden celny strzał na bramkę to są jakieś jaja. Najbardziej wymowna klisza w kwestii ofensywnych poczynań gospodarzy to uderzenie Furmana, które wylądowało na dachu pobliskiej Orlen Areny.

Druga linia? Ani na chwilę nie postawiła się dominacji Kolejorza. To może obrona? Michalski zaspał przy drugim trafieniu, przy pierwszym z kolei fatalne wybicie zaliczył Uryga, a potem Amaralowi futbolówkę wystawił Rasak. Jak sami widzicie – wielopoziomowa była ta płocka kaszana.

Ale prawdę powiedziawszy sądzimy, że z tej przewagi nad Nafciarzami Lech powinien był bardziej skorzystać. Tymczasem momentami mecz przypominał niedawne starcie Wisły z Cracovią, po którym chciało się wykąpać oczy w domestosie. Dzisiaj aż takiej masakry co prawda nie uświadczyliśmy, lecz Radosław Sobolewski – jak już wspomnieliśmy na wstępie – w dużej mierze przewidział co będzie się działo. Albo może raczej – co działo się nie będzie?

Prawda jest bowiem taka, że nie za bardzo jest z czego zapamiętać ten mecz, ponieważ długimi okresami nie działo się totalnie nic. Nieco na siłę da się wspomnieć jeszcze uderzenia Amarala z dystansu z samego początku lub wybór nowego papieża racowisko, które pod koniec pierwszej urządzili sobie przyjezdni fani zanim rozbrzmiał gwizdek na pierwsze zejście do szatni. 

Sporo minimalizmu uświadczyliśmy więc w meczu Wisły Płock z Lechem, ale tylko drugi z wymienionych zespołów ma jakiekolwiek powody do zadowolenia. Wszystkie poniżej:

 

 

Wisła Płock 0:2 Lech Poznań (0:1)
0:1 Puchacz 32’ (asysta Amaral)
0:2 Gytkjaer 90+1 (asysta Tiba)

Wisła: Danhe (5) – Stefańczyk (4), Marcjanik (5), Uryga (3), Michalski (3) – Rasak (3), Furman (5) – Merebaszwili (3), Szwoch (2) (63’ Kuświk 3), Tomasik (3) (72’ Sahiti bez oceny) – Ricardinho (2) (81’ Nowak bez oceny)

Lech: van der Hart (6) – Satka (6), Dejewski (5), Rogne (6), Kostewycz (5) – Muhar (6), Tiba (7) – Amaral (6) (89’ Moder bez oceny), Jevtić (3) (84’ Marchwiński bez oceny), Puchacz (6) (76’ Kamiński bez oceny) – Gytkjaer (6)

Sędzia: Mariusz Złotek
Nota: 6

Żółte kartki: Kuświk – Kostewycz, Puchacz
Piłkarz meczu: Pedro Tiba
Widzów: 4501


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się