var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: własne

Grudzień pod wysokim napięciem

Autor: Andrzej Cała
2019-12-01 13:30:55

Wiecie, że jeszcze niecałe dziesięć lat temu, w sezonie 2010/2011 nasi ligowcy byliby już na urlopach? Ostatnia kolejka rundy jesiennej odbyła się wówczas w dniach 26-28 listopada.

Dekada - dużo to i mało. Na tyle dużo, żeby w naszej piłce klubowej zaszło ogrom zmian, żeby pojawiły się hurtowo nowe stadiony, nastąpiła próba profesjonalizacji. Że stanęła ona głównie na otoczce, sprzedawaniu produktu, to już inna bajka. Okazało się bowiem, że dekada to za mało, by nasze kluby zaczęły gonić Europę. Wprost przeciwnie, ta nam ucieka. Już nie tylko zachodnia i bogatsza, o bogatszych tradycjach i większym zainteresowaniu fanów. No i dekada to ciągle za mało, by mimo coraz większych sum pompowanych w polski futbol, pozbył się on długów i klubów, które mają problemy z regularną wypłacalnością.

Mnie jednak jakoś uderzyła - przyznaję, że ponownie - kwestia wydłużenia czasu grania w piłkę w roku. Powiększanie ligi zaowocowało tym, iż gramy do samych Świąt Bożego Narodzenia, a potem już od połowy lutego.

Kiedyś przerwa od rodzimego futbolu trwała bez mała trzy miesiące. Teraz niektóre kluby jeszcze w samym grudniu rozegrają pięć meczów - cztery ligowe kolejki oraz spotkanie w Pucharze Polski.

Grudzień jest w polskiej piłce miesiącem podłączonym pod wysokie napięcie. Niektórzy praktycznie do samych świąt nie będą wiedzieć, w jakich nastrojach je spędzą i… czy będą mieli jeszcze pracę. Mowa nie tylko o trenerach, bo przecież i liczne grono piłkarzy może przez ten czas znacząco poprawić swoje klubowe notowania. W drugę stronę to niestety też działa.

Żebyście mnie źle nie zrozumieli - w żadnym wypadku nie piszę tego, żeby jakoś współczuć piłkarzom oraz trenerom. Taki wybrali zawód, w dodatku każdy z nich zapewne marzy o tym, aby wyjechać do pracy do Anglii czy Niemiec, gdzie taka regularność grania jest na porządku dziennym.

Chodzi tylko o to, aby zaprezentować, jak ogromnie zmieniła się waga jednego miesiąca w roku - grudnia - dla polskiej piłki w niespełna dekadę.

Zobaczymy jeszcze, jak to będzie z kibicami. Tutaj największą rolę odegrają warunki pogodowe. Klimat się zmienia, wie to każdy i w kontekście podgrzewanych muraw, zadaszonych stadionów, ten grudniowy maraton jakoś tam da się przeżyć. Z naciskiem na słowo jakoś - ostatnią kolejkę 2018 r. wyznaczono na 20-22 grudnia i tłumy były tylko w Krakowie na meczu Wisły z Lechem, a blisko dziesięć tysięcy osób zameldowało się na Lechii. Na połowie stadionów frekwencja nie przekroczyła czterech tysięcy widzów.

Summa summarum, zaczynamy grudniowy maraton i nudy nie będzie. Wprost przeciwnie, ten miesiąc “waży” naprawdę sporo.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się