var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: FC Barca Twitter

Miał być progres, jest mizeria. Wyboisty początek sezonu Atleti i powrót Griezmanna na Metropolitano

Autor: Krystian Porębski
2019-12-01 17:00:09

Co okienko transferowe fani ligi hiszpańskiej mogą sobie pomyśleć – tak, to już ten moment. Teraz Cholo Simeone z defensywnej machiny zrobi zespół niezwykle groźny w ofensywie. Średnio po kilku-kilkunastu kolejkach okazuje się jednak, że nie jest to takie proste. No i tak było i tym razem.

Atletico po 14. kolejkach zajmuje dopiero 5. miejsce w tabeli. Oczywiście, kilka zespołów w trakcie tej kolejki rozegrało już spotkania, ale biorąc pod uwagę że jeszcze Athletic może przeskoczyć zespół Cholo, sytuacja nie wygląda najlepiej. Delikatnie rzecz biorąc, kibice spodziewali się zupełnie czego innego. Zwłaszcza, że na transfery w okienku transferowym nie można było narzekać.

A to wszystko w sezonie, w którym i Real i Barcelona szczególnie nie przekonują. Los Colchoneros mogli ponownie zwietrzyć szansę na mistrzostwo. Przy świetnie grającej defensywie, wystarczyłoby sprostać oczekiwaniom w ataku. Niestety wiele lat gry na 1:0 się mści. Drużyna z Madrytu głupio traci punkty tam, gdzie ich tracić nie powinna. I tu jest główny kłopot zespołu prowadzonego przez Argentyńczyka.

Tragicznie nieskuteczna machina oblężnicza

Gdyby tabelę posortować jedynie po strzelonych golach, Atleti zajmowałoby obecnie zatrważającą trzynastą pozycję. I mamy powody twierdzić, że po dzisiejszym spotkaniu niekoniecznie się to zmieni. Diego Simeone w starciach z największymi stara się przede wszystkim zaasekurować tyły. Nic w tym dziwnego, tutaj nikt nie powinien być zaskoczony. Starcia z Realem i Barceloną są szczególne, a otwieranie się na takich rywali, niekoniecznie musi się kończyć sukcesem. Raz kończy się jak Levante, które wygrywa po heroicznym boju, a innym razem jest się rozwalcowanym jak Celta z Barceloną ostatnio. Ryzyko jest spore. Zwłaszcza, że Los Colchoneros kompromitować się nie wypada.

Nie w wielkich starciach jest jednak problem, a w tych, którymi rywale ekipy z Madrytu są w roli outsiderów. Atleti w przeszłości potrafiło z zabójczą skutecznością zamykać takie mecze. Może nie jakimś wysokim wynikiem, ale 1:0 czy 2:0 najczęściej udawało się uzyskać. I to wystarczało. W tym sezonie jednak z gry na 1:0 przeszli do... gry na 1:1. Po czternastu spotkaniach Atletico ma już na koncie 7 remisów. A w tym:

  • 1:1 z Granadą na wyjeździe (wyrównanie gospodarzy w 67'),
  • 1:1 z Sevillą na wyjeździe (Morata wyrównuje w 60'),
  • 1:1 z Alaves na wyjeździe (wyrównanie gospodarzy w 83'),
  • 1:1 z Valencią u siebie (wyrównanie gości w 82'),
  • 0:0 z Valladolid na wyjeździe,
  • 0:0 z Realem Madryt u siebie,
  • 0:0 z Celtą u siebie.

Zdecydowanie nie są to wyniki, które przysparzałyby chwały Simeone i jego ekipie. Aż trzykrotnie w powyższych spotkaniach piłkarze Atletico tracili korzystny wynik w drugiej połowie. A to do nich niepodobne. Na podstawie choćby starcia z Valencią można stwierdzić, że Colchoneros w trakcie spotkania grają bardzo nierównie. Potrafią zagrać świetne 45 minut, w których brakuje jednak skuteczności, aby udowodnić przewagę również na tablicy wyników. A potem następuje zjazd. Oddanie inicjatywy rywalowi. Danie mu szansy na porwót do meczu. Nie tak to miało wyglądać.

***

„Nie będę rozmawiał o Griezmannie. To piłkarz, który jest w innym zespole. Wiele razy wyrażałem swoje zdanie i co sądzę o okresie, kiedy grał dla mojej drużyny. Historia i liczby mówią same za siebie i nie mam w tej kwestii nic do dodania, zwłaszcza w kontekście zawodnika, który nie jest częścią Atleti. My staramy się poprawiać, tak aby tworzyć więcej sytuacji, odnaleźć skuteczność i pazur w defensywie i ofensywie, to jest klucz do wygrania spotkania” - powiedział Diego Simeone przed meczem, wyraźnie podirytowany kolejnymi pytaniami o Griezmanna. Nie chciał również odpowiadać na pytania o cele klubu. Nic dziwnego. Nie jest źle, ale też nic nie idzie po myśli trenera. A teraz czas zmierzyć się z rywalem, z którym ma wyjątkowo słaby bilans – 0 wygranych, 5 remisów – 10 przegranych.

Kurs Milenium na mecz Atletico vs Barcelona: 1 - 3,00, X - 3,20, 2 - 2,60.

Bo właśnie tego Griezmanna wydaje się w Atleti bardzo brakować. Francuza zastąpiono młodymi, niedoświadczonymi zawodnikami. Natomiast Moracie i Coście póki co bardzo daleko do goleadorów. Razem zanotowali 7 trafień, co na nikim nie robi wrażenia. Do żywych na chwilę wrócił Vitolo, przebłyski ma Correa. Zbawcą i następcą miał być nagrodzony statuetką Golden Boy – Joao Felix – ale póki co nie potrafi wskoczyć w buty lidera. Cholo w ofensywie cały czas miesza, miesza i wymieszać nie może. Sprawdzony schemat musiał zamienić na nowości i cóż. Jeśli to ma działać, to potrzeba jeszcze trochę czasu. Nas jedynie dziwi rola Saula i Koke w Atletico. To piłkarze, od których można oczekiwać znacznie więcej. Z piłkarzy z pola grają zdecydoanie najczęściej, ale nie przekłada się to na wyniki w ofensywie. A że zwłaszcza młodszy z dwójki potrafi pokierować ofensywą, to widać było zarówno w młodzieżowej, jak i dorosłej reprezentacji.

Trudne sprawy Griezmanna

Na rozwodzie Griezmanna z Atleti nie stracił tylko zespół... ale również sam piłkarz. Wiele w mediach mówiło się, że Francuz nie potrafi znaleźć wspólnego języka z kolegami z zespołu. Antoine marzył o grze z pilkarzami na wyższym poziomie. Były zawodnik ekipy z Madrytu jest fanem NBA, więc pozwolimy sobie na porównanie. Jego transfer do Barcelony był w celu stworzenia czegoś na kształt Golden State Warriors, które jeszcze do niedawna demolowało każdego rywala. Z Durantem, Currym, Thompsonem i Greenem. Plejada gwiazd, machina do wygrywania. Griezmann chciał grać z innymi gwiazdami, chciał poczuć się jak Suarez i Messi, zyskać szybko ich status w drużynie, czy jak kiedyś powiedział „siedzieć przy jednym stole”. Okazało się jednak, że wcale nie jest o to łatwo.

 

 

Początkowo wyglądało na to, że na boisku jest pewnego rodzaju chemia, ale im dalej w las, tym mniej miało to sensu. A przecież powinno być odwrotnie. Jak przekazywały hiszpańskie media, Francuz miał trudny okres aklimatyzacji, który zresztą nadal nie dobiegł końca. 

Griezmann strzeli gola? Tak - 3,80.

„Dopiero tu przyszedłem, gram na innej pozycji, muszę zmienić moje nawyki i sposób poruszania się. Cały czas muszę pracować nad poprawą umiejętności, być więcej pod grą i być bardziej przydatny na skrzydle” - mówił Griezmann jeszcze w paxdzierniku. Warto jednak pamiętać, że zmiana pozycji nie powinna być dla niego problemem. Przechodząc do Atletico był przecież skrzydłowym, a Diego Simeone uczynił z niego napastnika, tak już na stałe. Na dodatek, jak wskazuje Marca, pierwsze sezony w zespole zawsze miał najgorsze. Griezmann potrzebuje czasu, tylko czy otrzyma go w takim klubie jak Barcelona? Na ten moment choć jego statystyki nie są najgorsze, wydaje się, że Francuz męczy się na boisku, nie do końca rozumiejąc czego się od niego oczekuje i czego może się spodziewać po kolegach z drużyny. Dziś będzie jednak bardzo trudno, bo nie będze mógł liczyć na przychylność fanów, którzy czują się przez niego oszukani. A w takich warunkach można się spodziewać, że żadnej celebracji faktycznie nie będzie - bo i o gola będzie niezwykle trudno. Zwłaszcza, że sam Griezmann ostatnio stwierdził, że ma wątpliwości kiedy strzelać, a kiedy podawać do partnera z zespołu...

***

Wracając do samego spotkania, liczymyn a to, że nie będzie to mecz na remis, chociaż wiele na to wskazuje. Statystyki Simeone w starciach z Barceloną już przedstawialiśmy. To będzie również ważny mecz dla Valverde, który jest w trudnej sytuacji. Krytykowany przez kibiców i media może czuć, że jego posada jest zagrożona. Tak się jednak składa, że akurat Txingurriemu udało się pokonać Atleti... jeszcze za czasów Espanyolu i Villarreal. W kolejnych starciach nie potrafił pokonać rywala z Madrytu, notując w ostatnich siedmiu spotkaniach 4 remisy i 3 porażki. Oba zespoły nie przegrają, więc nieuchronny wydaje się podział punktów. To spotkanie to jednak idealny moment, aby coś udowodnić. Liczymy więc, że karta się wreszcie odwróci.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się