var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Twitter @1910radomiak

ŁKS mógł, to czemu Radomiakowi miałoby się nie udać? Po jesieni Zieloni patrzą tylko w górę

Autor: Bartłomiej Jędrzejczak
2019-12-02 15:30:31

Wielkimi krokami zbliża się kres roku 2019, także dla piłkarzy Radomiaka Radom którzy rozegrali już ostatni mecz. Dobra to zatem okazja do podsumowań i refleksji nad tym co było w ostatnich dwunastu miesiącach oraz także nad tym jak będzie w kolejnych.

Mijający rok jest czasem wyjątkowym dla Radomiaka. Jak wiadomo w maju, po okazałym zwycięstwie nad Siarką Tarnobrzeg wystrzeliły wreszcie korki od szampana z okazji wywalczenia przez radomian awansu na zaplecze PKO Bank Polski Ekstraklasy. Notabene wspomniane szampany chłodziły się już mniej więcej dwa lata, jednak jak wszyscy pamiętamy zielona lokomotywa dwukrotnie wykoleiła się pod stacją o nazwie „Pierwsza Liga”. Nie ma sensu zatem dłużej rozwodzić się nad przeszłością gdyż koniec tej historii uzyskał swój happy end i dziś możemy Radomiaka oglądać w miejscu jak najbardziej mu należnym.

Nie jest przecież tajemnicą że piłkarze grający w zielonych koszulkach dla mieszkańców miasta stali się niemalże ikonami. Potwierdza to każdy mecz rozgrywany na stadionie MOSiR-u, który podczas ligowych zmagań zapełnia się tak, że tworzy najliczniejszą frekwencję spośród wszystkich osiemnastu pierwszoligowych przedstawicieli. Patrząc jednak na aspekt sportowy trzeba obiektywnie przyznać, iż radomianie poczynają sobie nadspodziewanie dobrze. Mimo tego, że każdy ligowy przeskok to duża różnica w stylu oraz poziomie gry i nie inaczej to wygląda między II ligą, a zapleczem Ekstraklasy. Dużą niewiadomą pozostawało to, jak zespół odnajdzie się w nowej rzeczywistości. 

Jasne, dołączyli nowi zawodnicy, piłkarsko lepsi, ograni na wyższym poziomie, natomiast to nie zawsze się sprawdza i nie jest regułą, że jeśli posiadasz sporo bardziej doświadczonych piłkarzy, to jesteś skazany na sukces. Przykładów nie trzeba daleko szukać – w tej samej lidze znajdziemy chociażby GKS Katowice, który w poprzednim sezonie spadł z I ligi. 

Całe szczęście nowi zawodnicy realnie podnieśli jakość zespołu i z marszu wskoczyli do jedenastki trenera Dariusza Banasika. Obrońcy Mateuch Cichocki i Dawid Abramowicz grają praktycznie od deski do deski. Kacper Pietrzyk na środku defensywy zbiera cenne doświadczenie. Grający w pomocy Mateusz Michalski kilka ważnych bramek w tej rundzie już zdobył. Z kolei jego imiennik, Lewandowski, odniósł przed sezonem kontuzję, aczkolwiek gdy wrócił prezentował się całkiem solidnie. Parę goli więcej natomiast w swoim dorobku powinni zanotować snajperzy, bo zarówno Maciej Górski, Leandro jak i Damian Nowak mieli jeszcze kilka szans na pokonanie bramkarzy rywali. W ataku Radomiaka zdecydowanie tkwią jeszcze spore rezerwy.

Letnie transfery ekipy z Mazowsza da się jednak ocenić pozytywnie i na tej podstawie można z optymizmem wypatrywać inauguracji rundy wiosennej która planowana jest na początek marca. Wiadomo natomiast, że w Radomiaku nie ujrzymy już Bruno Luza, ponieważ rozwiązał kontrakt za porozumieniem stron. Ale czy to jakaś wielka strata dla zespołu Dariusza Banasika? Zupełnie nie, bo o ile w poprzednich rozgrywkach Portugalczyk jeszcze robił różnicę na drugoligowych boiskach, o tyle teraz robił za balast. W bieżących rozgrywkach zaliczył jedynie 27 minut z Wartą Poznań, a potem niemalże przestał w ogóle pojawiać się w kadrze meczowej.

Jesień w wykonaniu radomian udowodniła natomiast, że i w drugiej części sezonu mogą namieszać w czołówce, choć przecież priorytetem było przede wszystkim utrzymanie które już praktycznie zostało dopięte. W ostatnich 5 sezonach pozostanie na tym poziomie rozgrywkowym wymagało zgromadzenia 37-41 punktów, a już teraz ekipa Banasika uzbierała 36 oczek. Nie dziwota, że aktualnie każdy fan Zielonych spogląda raczej ku górze tabeli, w kierunku Ekstraklasy, a nie na jej dolne rejony. Zwłaszcza, że od tego sezonu awansują trzy ekipy, z czego wzorem Championship ekipy z miejsc 3-6 będą mierzyły się w barażach.

W tym kontekście kibicom powinna podobać się zatem wypowiedź bramkarza Artura Halucha. – Chcemy grać o najwyższe cele – rzucił bez sztucznej skromności, której w obecnych realiach pewnie i tak nikt by nie kupił.

W całej tej beczce miodu jest tylko jedna łyżka dziegciu, spędzająca sen z powiek nawet najwytrwalszym fanatykom. I niestety nie jest to sprawa, na którą klub ma bezpośredni wpływ. W nieskończoność przeciąga się bowiem budowa stadionu i hali mających wejść w skład Radomskiego Centrum Sportu. W wszystkich ludzi utożsamiających się klubem wzbudza to duży sceptycyzm podlewany także niedawnym ostrzejszym podejściem Zbigniewa Bońka. Prezes PZPN całkiem niedawno wywierał presję na Rakowie i władzach miasta w sprawie przebudowy obiektu częstochowian, grożąc im degradacją, jeżeli szybko nie nadrobią regulaminowych niedociągnięć. Jakkolwiek spojrzeć, awans Radomiaka zapewne też wiązałby się z zaciągnięciem kredytu zaufania w związku oraz przyznaniem klubowi licencji tymczasowej. To zawsze duża szansa, ale też spore ryzyko.

Każde zmartwienie ma jednak kiedyś swój koniec. Kibice wierzą mocno, że to nastąpi niebawem i w 2021 roku przy Struga 63 będą mogli oglądać Radomiaka na nowym stadionie stojącym obok równie imponującej hali. Pytanie tylko gdzie wówczas będzie Radomiak? W ostatnich latach beniaminkowie Ekstraklasy – Sandecja, Miedź, Zagłębie Sosnowiec, a obecnie ŁKS – wiodą wyjątkowo trudne żywoty, ale tak daleko w sumie nie ma co wybiegać. Mnóstwo roboty pozostaje jeszcze do wykonania, choć nadzieja w radomianach naturalnie jest bardzo wysoka.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się