var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Mateusz Czarnecki

„Lewy” ósmym piłkarzem świata. Miejsce na które nie można się obrażać

Autor: Maciej Zaremba
2019-12-03 14:32:05

Podczas finałowej gali plebiscytu „France Fotball” na najlepszego piłkarza świata Robert Lewandowski zajął ósmą pozycję. W Polsce miejsce piłkarza Bayernu Monachium uznano za spore rozczarowanie. Wielu wierzyło, że po kapitalnym indywidualnie roku „Lewy” znajdzie się chociaż na podium niezwykle prestiżowego plebiscytu. Zasady gry i tok myślenia głosujących są jednak proste – bez sukcesu na arenie międzynarodowej nie masz szans rywalizować z faworytami.

 

 

Zacznijmy od tego, że zajęcie ósmego miejsca w głosowaniu na najlepszego piłkarza świata to gigantyczne osiągnięcie. Zwłaszcza dla piłkarza, który pochodzi z kraju, który powszechnie uznawany jest za międzynarodowego średniaka, a jego liga na tle reszty Europy jest sportowo niemal na poziomie półamatorskim. Talent, ciężka praca i upór doprowadziły jednak do tego, że Lewandowski jest największą gwiazdą trzeciej najsilniejszej ligi Europy i jednego z najważniejszych i największych klubów w historii świata. W poniedziałek Polak po raz trzeci znalazł się w topowej dziesiątce najlepszych piłkarzy świata. Swojej najlepszej pozycji (czwarty w 2015 roku, w 2017 roku był dziewiąty) nie poprawił, ale po raz kolejny potwierdził, że należy do wąskiego grona piłkarzy, którzy powszechnie uznawani są za tych wyjątkowych i najlepszych. 

Żyjemy w erze dwóch cyborgów

Jakiekolwiek myśli polskich dziennikarzy i kibiców o ogromnych szansach Lewandowskiego na wygranie Złotej Piłki w tym roku były pozbawione racjonalnych przesłanek. Kapitalne osiągnięcia strzeleckie Polaka są imponujące, ale nie zapominajmy, że świat jest do nich przyzwyczajony od wielu lat za sprawą niezniszczalnych Leo Messiego i Cristiano Ronaldo. Argentyńczyk i Portugalczyk dzielą między sobą wygrane w plebiscycie na najlepszego piłkarza świata od 2008 roku, a ich serię przerwał tylko Luka Modrić, który rok temu został uhonorowany za triumf w Lidze Mistrzów i srebrny medal mistrzostw świata. Dominacja Messiego i Ronaldo jest jednak niezwykła. Pokonanie ich w ogólnoświatowym plebiscycie jest zadaniem zdecydowanie trudniejszym niż zdobycie czterech bramek w rywalizacji z Crveną Zvezda. 

Od 2007 roku Messi i Ronaldo tylko po razie opuścili podium „Ballon D’Or”. Portugalczyka zabrakło w najlepszej trójce w 2010 roku, z kolei gwiazdora Barcelony rok temu. Żyjemy w erze dwóch kosmitów, co wydatnie wpływa na wyniki Złotej Piłki. Messi i Ronaldo cieszą się takim statusem, że nawet w słabszym roku są pewniakami w trójce najlepszych piłkarzy świata. Najświeższym przykładem jest Cristiano Ronaldo, który jak na swoje standardy rozegrał bardzo słaby rok, a i tak wczoraj znalazł się na podium plebiscytu Złotej Piłki.

 

 

Bez sukcesu międzynarodowego nie masz szans

Jak wdrapać się na podium Złotej Piłki? Podstawą aby znaleźć się obok Messiego i Ronaldo jest wygranie Ligi Mistrzów lub jednego wielkiego turnieju (mistrzostw świata lub mistrzostw Europy). Dobitnie pokazują to wyniki ostatnich gal. Od 2007 roku nie zdarzyło się, żeby na podium „Ballon D’Or” pojawił się obok Messiego i Ronaldo ktoś, kto nie wygrałby Champions League lub wielkiego turnieju. Zasada ta nie obowiązuje oczywiście dwóch gigantów, którzy bez względu na sukcesy z klubem czy reprezentacją zawsze nalezą do faworytów plebiscytu.

Nie ma wątpliwości, że brak Lewandowskiego nawet w czołowej piątce jest spowodowany brakiem sukcesów na arenie międzynarodowej. Bayern Monachium odpadł w Lidze Mistrzów już przedbiegach po bardzo słabym dwumeczu z Liverpoolem, w którym i sam Lewandowski zaprezentował się ze słabej strony. Do tego dorzucić trzeba słabą reprezentację Polski, która nie pomaga „Lewemu” w budowaniu swojej marki. Mbappe, który gra przecież w jeszcze mniej medialnej Ligue 1, zajął wyższe miejsce od Polaka, ale przede wszystkim dlatego, że kojarzony jest z zeszłorocznego mundialu, w którym był jedną z największych gwiazd. Na tej samej zasadzie w 2015 roku topowe miejsca zajęli ówcześni mistrzowie z Bayernu Thomas Mueller (szóste) i Manuel Neuer (siódme), którzy podobnie jak teraz Mbappe nie zdobyli nic poza krajowymi pucharami, ale byli niesieni na fali sukcesu z reprezentacją. 

W ocenie głosujących ewidentnie widać hierarchię nie tyle co lig, a ważności poszczególnych rozgrywek. Mistrzowie Anglii z Manchesteru City zajęli kolejno 9., 10., 12. i 14. miejsca. Z drugiej strony w TOP 7 mieliśmy aż czterech piłkarzy triumfatora Ligi Mistrzów z Liverpoolu. Z Juventusu, który od lat dominuje Serie A, nominowany był tylko Cristiano Ronaldo, którego nie dotyczą te same kryteria jak innych piłkarzy. Zasada jest więc prosta – chcesz być w ścisłym topie, to musisz przede wszystkim wygrać jakieś międzynarodowe trofeum. Bez względu na to, czy grasz w Premier League, La Liga czy Bundeslidze. 

Za rok łatwiej nie będzie

Genialna forma Lewandowskiego w tym sezonie na pewno będzie brana pod uwagę w kolejnym plebiscycie. Jeśli „Lewy” utrzyma ją do końca to zapewne po raz kolejny będzie pewny pozycji w najlepszej dziesiątce. Jeśli jednak Polak marzy o podium lub czymś więcej, to musi wykonać dwa podstawowe zadania. Po pierwsze możliwie jak najdalej dojść z Bayernem w Lidze Mistrzów i utrzymać pozycję lidera strzelców tych elitarnych rozgrywek, a po drugie rozegrać udane EURO 2020, a na pewno lepsze niż mundial w Rosji czy EURO we Francji. Patrząc na dyspozycję Bayernu i reprezentacji Polski o spełnienie tych dwóch założeń może być jednak niestety bardzo trudno.

Jeśli jednak Lewandowski marzy o Złotej Piłce to musi pociągnąć Bayern w Lidze Mistrzów niemal w pojedynkę, jak od lat czynią to Messi lub Ronaldo. Fani monachijskiego klubu wiedzą najlepiej, że Polak niestety regularnie zawodzi w kluczowych meczach fazy pucharowej Ligi Mistrzów. Jeśli ktokolwiek marzy o zdobyciu Złotej Piłki, to musi robić różnice w bojach w ćwierćfinale, półfinale czy finale Champions League. Nieudane występy w Lidze Mistrzów to główny powód dla którego Lewandowski zajął „tylko” ósme miejsce w tegorocznym plebiscycie na najlepszego piłkarza świata. Popisy strzeleckie w Bundeslidze i fazie grupowej znaczą dużo, bo pozwoliły wbić się do topowej dziesiątki, ale do jeszcze lepszej pozycji potrzeba czegoś ekstra.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się