var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Własne

Ruch podejmie rozmowy z Janoszką. Vuković: Polacy i Serbowie to ten sam naród. Cracovia gotowa na styczeń

Autor: zebrał Marcin Łopienski
2019-12-06 11:46:51

W piątkowej prasie od razu widać, że dziś wraca Ekstraklasa. Tekstem na który trzeba zwrócić uwagę, to ciekawa rozmowa z Aleksandarem Vukoviciem. Wybraliśmy 22 materiałów z czterech źródeł.

„PRZEGLĄD SPORTOWY”

„Cracovia przygotowała się na styczeń”

„Po kilku rewolucjach kadrowych, jakie Cracovia przeszła w ostatnich dwóch latach pod wodzą Michała Probierza, wykrystalizował się stabilny skład, w którym trener chce tylko co jakiś czas wymieniać najsłabsze ogniwa i zastępować je lepszymi. Dlatego też w zimowym oknie transferowym Pasy planują jedynie punktowo się wzmocnić na nielicznych pozycjach. Okres pomiędzy oknami transferowymi w klubie wykorzystano na zatrzymanie tych liderów, którzy byli związani umowami, które miały obowiązywać jeszcze tylko przez kilka miesięcy. Krakowianom zależało, by żaden z ich ważnych zawodników nie wkraczał w nowy rok z kontraktem kończącym się za pół roku, bo wtedy piłkarze mogliby już swobodnie negocjować ze wszystkimi klubami. W ostatnich tygodniach Pasy przeprowadziły więc wielką akcję podpisywania nowych umów. Do dalszej gry w Cracovii zobowiązali się tej jesieni kapitan Janusz Gol, obrońcy Cornel Rapa i Ołeksij Dytiatjew i bramkarz Michal Peškovič. Wszyscy to albo podstawowi zawodnicy Pasów, albo, jak było ostatnio w przypadku Dytiatjewa, solidni zmiennicy”.

Więcej TUTAJ

***

„Białek pokazuje, że warto stawiać na młodych Polaków”

„Sympatycy KGHM Zagłębia odetchnęli – z powszechnie wskazywanym za wzór dla całej Polski lubińskim szkoleniem młodzieży nadal wszystko w porządku. Aż ponad rok trzeba było czekać na debiut w ekstraklasowej drużynie Miedziowych kolejnego adepta miejscowej akademii, ale gdy wreszcie się taki pojawił, do drużyny wszedł z przytupem tak mocnym, że zauważył go cały piłkarski kraj. Bartosz Białek zagrał w podstawowym składzie w trzech ligowych meczach i w Pucharze Polski. Przyniosło to obiecujący efekt: dwa gole i jedna asysta. – To jest typicka dziewiątka – w charakterystycznej mieszance słowacko-polskiego języka ocenia Białka trener Martin Ševela. Jego słowa są niczym wyrok na sprowadzonego za milion złotych Roka Sirka, który jako napastnik nie jest ani typowy, ani odpowiedni na poziom ekstraklasy”.

Więcej TUTAJ

***

„Najlepsza seria Niezgody”

„W maju 2016 roku, dwa miesiące po 21. urodzinach, Niezgoda strzelił dziewięć goli w trzech kolejnych występach. Trzy razy pokonał bramkarza Pogoni Grodzisk Mazowiecki, czterokrotnie Broni Radom i dwukrotnie Warty Sieradz. Trafiał dla III-ligowych rezerw Legii (czwarty poziom rozgrywek), więc wyczyn odbił się niewielkim echem. Na niedzielny mecz z liderem ekstraklasy Śląskiem Wrocław Niezgoda pojedzie zbudowany golami z Wisłą Kraków, Arką, Górnikiem, Pogonią i Koroną. Tylko w Szczecinie legioniści nie wygrali”.

Więcej TUTAJ

***

„Ramirez już nie myśli o głupotach”

„Znieruchomiał. Sprawiał wrażenie, jakby zamienił się w posąg. W jednej sekundzie. To sygnał, że wyczuł okazję. Był całkowicie na niej skupiony. Poza nią nic go nie interesowało. Kiedy kamera się do niego zbliżała, trudno było uwierzyć, że to żywe stworzenie. Z mięśni i kości, a nie z tworzywa sztucznego. Że to nie maszyna. Dopiero gdy Dani Ramirez podszedł na odległość kilku metrów, wątpliwości uleciały. Naprawdę pokazywał nam swojego wyżła niemieckiego krótkowłosego w akcji”.

Więcej TUTAJ

***

„Zaskakująca przemiana Pawłowskiego”

„Pawłowski walczy z Wisłą Kraków o utrzymanie w ekstraklasie, a niewiele brakowało, by w tym momencie zaglądał w kierunku szczytu ekstraklasowej tabeli. W pierwszych tygodniach sezonu młody piłkarz siedział na ławce rezerwowych Pogoni Szczecin. Choć to klub, w którym się wychował, nie miał przekonania, że dalsze pozostanie w nim pozwoli mu się rozwijać. – Moja rola na ten sezon była jasno określona. Miałem być młodzieżowcem, który „łapie minuty” – mówi”.

Więcej TUTAJ

***

„Niezgoda na twierdzę Wrocław”

„Tu nie zanosi się na tanie kompromisy. Obie drużyny na boisko wychodzą po to, by zgarnąć pełną pulę, zdecydowanie skupiają się na ofensywie, a ostrożne myśli o remisie zostawiają innym zespołom. W obu klubach zbierają też plony cierpliwości i zaufania, jakim obdarzono szkoleniowców, choć bywały chwile zwątpienia. Zatrudniony od początku roku Vitezslav Lavička wiosną niebezpiecznie zaplątał się w walkę o utrzymanie, jego piłkarze byli już na krawędzi, lecz imponujący spokojem Czech zapanował nad sytuacją. Ocalił dla Wrocławia ekstraklasę i choć w nowym sezonie wpadł w chwilowy dołek, na dłuższym dystansie potrafił ustabilizować formę drużyny na wysokim poziomie”.

Więcej TUTAJ

***

„Drugie życie Marcusa”

„Komunikat był jasny: „Jedźcie na święta, odpocznijcie. Widzimy się w nowym roku. Idziemy wszyscy w jednym kierunku”. Był grudzień ubiegłego roku i Zbigniew Smółka, ówczesny trener Arki, wcześniej zdążył przekazać niektórym zawodnikom, że ich nie chce w zespole. Zrezygnował z Karola Danielaka, Roberta Sulewskiego. Gdy drużyna spotkała się w 2019 roku, piłkarze trenowali przez tydzień, przeszli odpowiednie badania, była integracja. Zbliżał się wyjazd na zgrupowanie do Turcji. Dwa dni przed wylotem Smółka poprosił na rozmowę Marcusa Viniciusa da Silvę. I wtedy zaczęło się to, co miało duży wpływ na późniejsze fatalne wyniki i pogorszenie relacji w drużynie”.

Więcej TUTAJ

***

„Może upichcić rekord”

„W domu Pichów na Słowacji do dziś znajduje się pamiątkowa tablica z napisem „Robert, dziękujemy – 65 meczów, 14 bramek”, podsumowująca dorobek zawodnika we wszystkich oficjalnych meczach rozegranych do tamtego momentu we Wrocławiu. Skrzydłowy dostał ją od klubu w 2015 roku. Śląsk sprzedawał go wówczas za około 300 tys. euro do niemieckiego Kaiserslautern”.

Więcej TUTAJ

***

„Kopacz ma być lepszy od technologii”

„Latem klub sprowadził dziesięciu nowych piłkarzy, większość z nich prezentuje się słabo. Najlepsze noty zbiera słoweński obrońca Erik Janža, a przebłyski dobrej gry ma Kopacz. – Jest dobrze wyszkolony technicznie, wierzymy w niego i jestem przekonany, że zacznie zdobywać bramki i asystować – twierdzi trener Marcin Brosz. Dwudziestolatek zaczyna regularnie grać w podstawowym składzie, ale ofensywnemu pomocnikowi brakuje goli oraz kluczowych podań. – Też mi to doskwiera, pracuję nad tym, abym zaczął jak najszybciej trafiać do siatki – mówi Kopacz”.

Więcej TUTAJ

***

„Plach nie straci miejsca w bramce Piasta”

„W spotkaniu ze Śląskiem Wrocław Jakub Łabojko uderzył z dystansu, piłka odbiła się od rąk bramkarza i wpadła do siatki. To było trafienie numer dwa dla gości i gol, który załamał piłkarzy Piasta. Spotkanie zakończyło się wynikiem 0:3. We wtorek mistrzowie kraju trochę odkuli się w 1/8 finału rozgrywek o Puchar Polski w konfrontacji z Legią II Warszawa (2:0) w Ząbkach. Sztab szkoleniowy zastanawiał się, kogo wystawić w bramce. W końcu postawiono na Jakuba Szmatułę, a na ławce rezerwowych usiadł Patryk Królczyk. 38-letni golkiper nie miał wiele pracy”.

Więcej TUTAJ

***

„Paixao nigdy nie błądził”

„Strzelając dwa gole w meczu przeciwko ŁKS (4:1), Flavio Paixao wyprzedził Miroslava Radovicia w klasyfikacji najlepszych zagranicznych strzelców ekstraklasy. Miał po nim oficjalnie 68 bramek w lidze, a w ostatniej kolejce dołożył kolejną, trafiając w Krakowie w spotkaniu z Wisłą. Portugalczyk, który od ponad pięciu lat występuje w naszym kraju, opowiedział nam o swoim rekordzie, dzieciństwie, motywacji i początkach w Polsce”.

Więcej TUTAJ

***

„Oszukane przeznaczenie Dąbrowskiego”

„Długość momentu szczęścia zależała od szybkości reakcji człowieka odpowiedzialnego za stan murawy. Czasem trwała dwie minuty, czasem trzy, rzadko cztery. Sędzia kończył pierwszą połowę meczu Zagłębia w Lubinie i chłopcy od podawania piłek błyskawicznie wbiegali na boisko. To była ich chwila. Mogli pokopać na głównym placu, dopóki nie zostali pogonieni z powrotem za linie boczne. Czy ktokolwiek na stadionie spodziewał się, że wśród brzdąców hasa przyszły reprezentant Polski?”.

Więcej TUTAJ

***

„Mecz z duchem, który straszy”

„Jest wielu ludzi, w tej chwili postronnych obserwatorów, których kłuje w sercu od górniczo-wiślackich problemów, bo ich związki z obydwoma klubami są niezwykle emocjonalne. To przede wszystkim Andrzej Iwan, który jako piłkarz był mistrzem z Białą Gwiazdą i aż trzy razy z Górnikiem. Oczywiście Kraków jest jego rodzinnym miastem, Wisłę traktuje jak dom, ale klub z Zabrza mu pomógł, kiedy pod Wawelem krnąbrnemu piłkarzowi pokazano drzwi. Był w najlepszym piłkarskim wieku, lecz w Wiśle miał już tak złą opinię, że zmiana otoczenia stała się konieczna. Trafił najlepiej, jak mógł, bo do piekielnie mocnej drużyny zbudowanej przez znanego z ciężkiej ręki Huberta Kostkę. Iwan dziwił się, że tak surowy, nie cierpiący jakiejkolwiek niesubordynacji trener dał mu szansę i nawet łaskawie ulżył trochę w forsownych treningach, doskonale wiedząc, że normalnej dawki nie wytrzyma. Wszyscy na tym skorzystali, bo „Ajwen” został gwiazdą zespołu i ulubieńcem kibiców”.

Więcej TUTAJ

***

„W północnej Irlandii gorączkowo szukają selekcjonera”

„Nie do końca rozumiem to zamieszanie, ale jestem pewny, że federacja wkrótce znajdzie odpowiedniego selekcjonera – mówi obrońca Irlandii Północnej Jonny Evans. Reprezentacja potencjalnych rywali Biało-Czerwonych podczas przyszłorocznych mistrzostw Europy znalazła się w nietypowej sytuacji – ma selekcjonera, ale nie wie, czy ten sam człowiek poprowadzi ją w finałach EURO. A właściwie wie, że trenerem będzie ktoś inny, ale… nie jest to wcale takie pewne. Stąd słowa Evansa, że nie rozumie, co się dzieje”.

Więcej TUTAJ

***

„Problem ze zdobywaniem bramek Irlandii”

„Granie z Irlandią jest jak próba otwierania puszki fasoli gołymi rękami – te słowa, wypowiedziane przez duńskiego pomocnika Thomasa Delaneya w 2017 roku, najlepiej oddają charakter irlandzkiej reprezentacji. Ekipa Micka McCarthy’ego ma szczelną obronę, trudno jej strzelić gola. Ale kiedy już się to uda, sukces jest prawie gwarantowany. Irlandia ma duże problemy ze zdobywaniem bramek, więc szanse, że odrobi straty, są stosunkowo niewielkie”.

Więcej TUTAJ

 

„SPORT”

„Najważniejszy mecz Górnika”

„Ponad trzy miesiące czekają kibice 14-krotnego mistrza Polski na kolejną wygraną w lidze. Po zwycięstwie z Koroną pod koniec sierpnia wszystko się zacięło i drużyna przestała w ekstraklasie wygrywać. Zresztą, jeżeli uwzględnić tabelę za ten okres, to na jej dole dwa zespoły: Górnik i Wisła. W ostatnich jedenastu kolejkach zabrzanie zdobyli 7 punktów (siedem remisów i cztery porażki), a krakowianie ledwie cztery „oczka” (wygrana, remis i dziewięć kolejnych przegranych)”.

Więcej TUTAJ

***

„Awans tyszan nie jest przypadkowy”

„Piłkarze GKS-u Tychy wyrównali rekord, którym do środy mogli się pochwalić tylko wicemistrzowie Polski. W sezonie 1976/1977 po trzech golach Kazimierza Szachnitowskiego, tyszanie awansowali do ćwierćfinału Pucharu Polski. – Pamiętam, że 7 grudnia 1976 roku, bo wtedy graliśmy z Szombierakmi Bytom, było bardzo zimno – wspomina Kazimierz Szachnitowski. – Zacząłem ten mecz na ławce rezerwowych, ale w 30 minucie Czesiek Czarnynoga musiał opuścić boisko z powodu kontuzji i wszedłem na boisko. Bytomianie pierwsi strzelili gola i wtedy zaczęliśmy koncert, który trwał 12 minut. Tyle potrzebowałem, żeby skompletować hat-trick”.

Więcej TUTAJ

***

„Ruch podejmie rozmowy z Janoszką”

„W barwach Ruchu rozegrał w ekstraklasie ponad 150 meczów i strzelił 23 gole. Choć od jego odejścia minęło już 6 lat, do dziś cieszy się sympatią kibiców, którzy z chęcią – zwłaszcza w tak trudnych dla klubu czasach – znów oglądaliby go przy Cichej. Nie można całkowicie wykluczyć, że tej zimy Łukasz Janoszka wróci do Chorzowa!”. 

Więcej TUTAJ

***

„Wyjątkowy herb Ruchu”

„Ma złoto-niebieskie elementy, bazuje na obecnej „eRce”, u góry zawiera złotą gwiazdkę, a u dołu – napis „100 lat”. Ruch zaprezentował wczoraj okolicznościowy herb na jubileuszowy 2020 rok. – Będziemy się nim posługiwać przez cały 2020 rok. Umieszczony będzie na strojach zawodników, wszelakich materiałach, stronie internetowej czy gadżetach – oznajmił Tomasz Ferens, rzecznik „Niebieskich”.

Więcej TUTAJ

 

„GAZETA WYBORCZA”

„Rasistowski skandal we Włoszech”

„Czołówkę gazeta ilustruje zdjęciami Romelu Lukaku, który strzela mnóstwo goli jako napastnik Interu Mediolan, oraz Chrisa Smallinga, który gra w obronie Romy. Zagrają przeciw sobie, ale świetnie się znają z poprzedniego klubu – zanim przed sezonem wylądowali w Italii, obaj bronili barw Manchesteru United.

Mecz odbędzie się w piątek, więc fotografie redakcja opatrzyła tytułem „Black Friday”. Niżej pisze, że wymienieni piłkarze stanowczo sprzeciwiają się rasizmowi i stali się symbolami swoich drużyn w sensie sportowym. Kibiców buczących na czarnoskórych nazywa „głupkami” i apeluje, by Lukaku oraz Smallinga fetować, nazywając ich „kolorowymi gigantami”.

Więcej TUTAJ

 

„RZECZPOSPOLITA”

„Vuković: Polacy i Serbowie to ten sam naród”

„Plus Minus: Co myślał pan o trenerach, będąc piłkarzem?

Nie wchodząc w szczegóły – zdawałem sobie sprawę, że jest to ciężka praca. Byłem na tyle inteligentny, że potrafiłem sobie wyobrazić, ale to jak z uczuciem do dziecka. Zanim nie zostałem ojcem, mogłem tylko myśleć, że to coś fajnego, jednak zrozumiałem to dopiero, kiedy urodził mi się syn. Praca trenera nie ma nic wspólnego z byciem piłkarzem. Pierwszym, czego dowiedziałem się podczas zajęć w szkole trenerów, było to, że po dwudziestu latach gry w piłkę nie wiem nic.

Żyje pan w ciągłym stresie?

To jest raczej całkowite oddanie się pracy. Wiem, że każdy, kto czegoś bardzo chce, jest skupiony na tym, by porządnie wykonywać swoje zadania, i stara się iść do przodu. Jednak jako trener dobitnie uświadamiasz sobie, że nie masz nawet chwili na coś innego. Musisz zmuszać się do normalnego życia. Czasami sobie mówię: „Dobra, teraz jesteś z dziećmi, zostaw na chwilę tego Wieteskę". Drużyna staje się twoją rodziną, najbliższym otoczeniem”.

Więcej TUTAJ

***

„Szczyt za szczytem”

„Dwa tygodnie temu w takim właśnie meczu Pogoń pokonała Legię 3:1, ale już w niedzielę zawodnicy Aleksandara Vukovicia dostaną szansę rehabilitacji w spotkaniu z innym liderem – Śląskiem. Klub z Wrocławia w miniony weekend wyprzedził bowiem Pogoń, która w Gdyni zremisowała z Arką.

W pierwszej rundzie, w sierpniu, grając u siebie, Legia zaledwie zremisowała z drużyną Vratislava Lavicki (0:0). Była wówczas w środku kryzysu, a na Vukovicia zewsząd leciały gromy. Dziś Legia, chociaż wciąż zbyt chimeryczna, jest już na innym etapie. U siebie stała się potęgą – w ostatnich trzech meczach zdobyła 16 goli. Kibice czekają jednak na lepsze wyniki z klubami z czołowej ósemki. Pierwsza okazja będzie we Wrocławiu”.

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się