var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Twitter @WartaPoznan

Połowinki na zapleczu: Trzy potencjalne sukcesy i ich trzech autorów. Topowi trenerzy I ligi

Autor: Filip Gierszewski
2019-12-06 20:00:34

Nie ma sukcesów bez jego architektów, szczególnie w futbolu. W nim rolę projektantów zwycięskich zespołów pełnić mają trenerzy. Ich wkład, chociaż niewidoczny gołym okiem, jest przecież nieoceniony, czego świadomy jest, a przynajmniej powinien być, każdy średnio rozgarnięty kibic. Postaraliśmy się więc wybrać najlepszą trójkę szkoleniowców w I lidze, biorąc pod uwagę zakończoną przed kilkoma dniami rundę jesienną. Jej skład nie jest jednak zbyt wyszukany, ale wcale nie znaczy to, że jest jakiś gorszy. Zresztą, przekonajcie się sami.

Nr 3 – Dariusz Banasik

O fantastycznym przebiegu cyklu aklimatyzacji Radomiaka w I lidze pod wodzą Dariusza Banasika pisaliśmy przed dwoma miesiącami. Wówczas beniaminek zaliczył rewelacyjną passę sześciu kolejnych zwycięstw, co sprawiło, że znalazł się on na szczycie tabeli i w pierwszoligowym światku podniosły się poważne dyskusje na temat kandydatury RKS-u do drugiego z rzędu awansu. Latem przy Strugi nie nastąpiła rewolucja, a ewolucja. Przybyło ośmiu zawodników, a więc niewielu, patrząc na realia polskiej piłki, a z tej ósemki dobra część stała się pewniakiem wyjściowej jedenastki (Michalski, Cichocki, Abramowicz) lub wartościowym zmiennikiem (Górski, Nowak). Udało się również zatrzymać ważnych we wcześniejszym sezonie, dodatkowo znajdując dla nich nowe i odpowiadające role. Przykładami tutaj są przede wszystkim postaci Leandro i Rafała Makowskiego. Brazylijczyk przesunięty został przez Dariusza Banasika na lewe skrzydło, a Polak z defensywnej pomocy na ofensywną. Do tego wszystkiego odpalił się w końcu Patryk Mikita, dla którego dotychczas sufitem było pięć bramek w II lidze. Na tę chwilę ma ich na koncie osiem, a dopiero co minęła połowa sezonu. I w tym można doszukać się zasług szkoleniowca Radomiaka – powolne wprowadzanie 25-letniego napastnika w sezon zdało się być receptą na wyciągnięcie z niego ambicji. Tak więc Radomiak, pomimo nieco gorszego października, jest dziś na czwartym miejscu i posiada spore argumenty do tego, aby zagrozić czołowej dwójce.

Nr 2 – Krzysztof Brede

Budowanie przez kluby NBA dynastii z reguły łączy się ze sloganem „Trust the Process”. W tok rozwoju drużyny Podbeskidzia zdali się uwierzyć jego włodarze, kiedy zdecydowali się na dłuższą pracę z Krzysztofem Brede, mimo nieudanej zeszłorocznej kampanii o kryptonimie „powrót do ekstraklasy”. Patrząc rok wstecz, to był zgoła inny zespół. Też całkiem zgrabny w ataku, też solidny w defensywie (przeważnie), ale marnotrawiący mnóstwo dogodnych sytuacji, przez co znajdował się w gorszej pozycji, niż dziś. Co prawda zmory przeszłości dały o sobie znać w sobotnim meczu ze Stalą Mielec (ów pojedynek idealnie wpisuje się w wyżej przytoczoną charakterystykę), który Górale przegrali, tracąc na ostatniej prostej drugą pozycję, ale w ostatecznym rozrachunku widać poczynione dwa kroki do przodu, w kierunku najwyższej klasy rozgrywkowej. Po pierwsze – siła ofensywy nie jest już uzależniona od chimeryczności pary Sierpina-Sabala. Dziesięć goli zdobył w tym sezonie Karol Danielak, osiem Marko Roginić, a pięć kapitan Sierpina. Ponadto po cztery asysty zaliczyli do tej pory Rafał Figiel i wspomniani Chorwat oraz doświadczony lewoskrzydłowy bielskiego zespołu. To świadczy o wyraźnym odciążeniu Łukasza Sierpiny, od którego w poprzednim sezonie oczekiwano, że tydzień w tydzień będzie ciągnął ekipę Krzysztofa Brede za uszy. Po drugie – ze Stadionu Miejskiego w Bielsku-Białej udało się jego drużynie uczynić twierdzę. Rok temu bilans meczów domowych Podbeskidzia opiewał na 3-3-4, dziś jest to 7-1-1 i wygląda nam to na nową motywację wszczepioną piłkarzom przez ich dowódcę. To daje fundamenty ku temu, aby rozpatrywać ich w kategorii nie tylko kandydatów, a wręcz faworytów do awansu. 

Nr 1 – Piotr Tworek

Nikt nie spodziewał się takiego rozwoju sytuacji w Poznaniu. Jeszcze nie tak dawno przyszłość Warty wisiała na włosku, kiedy ówcześni właściciele, rodzina Pyżalskich, pozbywali się go ze sporym zadłużeniem. Dziś Zieloni zapadają w sen zimowy na pierwszym miejscu, grając przy tym może nie najładniejszą, ale skuteczną piłkę; na boisku zawsze widać było postawione założenia i pomysły, które są przez wojowników Tworka skrzętnie realizowane. A, powiedzmy sobie szczerze, czytając nazwiska tworzące jego armię, nie ma tam fajerwerków. Może poza Łukaszem Trałką i Mateuszem Kupczakiem oraz znanych wcześniej garstce pierwszoligowych zapaleńców Mariusza Rybickiego, Michała Jakóbowskiego czy Roberta Janickiego. Mieszanka młodzieńczego szaleństwa i charyzmy starszyzny – to recepta Piotra Tworka na sukces. Filarami zespołu są doświadczeni zawodnicy z trzydziestką na karku, ale wspierani oni są przez młodych i gniewnych, na których nie boi się stawiać trener Warty. Średnia wieku całego składu oscyluje wokół 25. roku życia, a to w tych częściach futbolowego uniwersum raczej niespotykany okaz. Jak widać da się zorganizować rewelacyjną ekipę, mając przewidziane do tego dość ograniczone środki, w dodatku często będąc zmuszonym rozgrywać quasi-domowe mecze. To wszystko skumulowało się w fantastyczne pierwsze półrocze Piotra Tworka jako głównego szkoleniowca. Przypominamy bowiem, że wakat w zielonym klubie jest pierwszym tego typu wyzwaniem dla byłego asystenta m.in. Macieja Bartoszka w Chojniczance.

***

Ta trójka zasłużyła na szczególne wyróżnienie, chociaż warto powiedzieć parę słów o innych fachowcach. Na przykład o Jacku Trzeciaku, którego praca w Olimpii jest również bardzo owocna – gdyby stworzyć tabelę na podstawie okresu, w którym trenerem grudziądzkiego zespołu jest Trzeciak, byłby on na czwartym miejscu. Znów bardzo dobrze radzi sobie także Jarosław Skrobacz w roli szkoleniowca GKS- Jastrzębie, lecz już nie tak spektakularnie, jak rok temu i tu chyba powodem jest przespane okienko transferowe. Nie uwzględniliśmy również prowadzących Stal Mielec Artura Skowronka i Dariusza Marca, gdyż tu mamy do czynienia raczej z niepełnym wykorzystaniem potencjału siły rażenia FKS-u. Koniec końców stwierdziliśmy, że trenerzy z top cztery byli po prostu poza zasięgiem reszty stawki, stąd dość prosty wynik naszego zestawienia.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się