var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: tottenhamhotspur.com

Kontuzja Kane’a dużym problemem, ale transfer Piątka niczego nie zmieni. Dlaczego Polak nie ma przyszłości w Tottenhamie?

Autor: Sebastian Czarnecki
2020-01-11 16:05:25

Kontuzja Harry’ego Kane’a to potężny cios dla Tottenhamu. Anglik to nie tylko najlepszy zawodnik i najlepszy strzelec, ale także kapitan drużyny z północnego Londynu. Wiemy już, że napastnik będzie pauzował przynajmniej do kwietnia, przez co Mourinho rozgląda się za kimś, kto będzie mógł go zastąpić. Jednym z głównych kandydatów do tego jest… Krzysztof Piątek.

Czy transfer do Tottenhamu byłby jednak dobrą decyzją Krzysztofa Piątka? No niekoniecznie… Oczywiście na pierwszy rzut oka wszystko wygląda bajkowo. Przenosiny do dużo lepszej Premier League, do lepszego klubu, który przecież był niedawno finalistą Ligi Mistrzów, do uznanego trenera w postaci Jose Mourinho. Co może pójść nie tak? Brzmi przecież jak wymarzony awans sportowy.

Kurs STS na mecz Tottenham vs Liverpool: 1 - 4,52, X - 4,00, 2 - 1,72.

Problem jednak w tym, że… Krzysztof Piątek byłby w Tottenhamie jedynie opcją tymczasową. Harry Kane wiecznie pauzował nie będzie i kiedy tylko wróci do zdrowia, to zgarnie dla siebie wszystkie minuty. Bo tak przecież było od zawsze.

Sezon 2019/2020: Harry Kane opuścił tylko jedno spotkanie, w którym pauzował z powodu przeziębienia. Pozostałe mecze? Wszystkie od deski do deski. Z boiska przedwcześnie schodził tylko dwa razy – na pięć minut przed końcem z Crystal Palace, kiedy Tottenham prowadził już 4:0 oraz… ostatnio ze „Świętymi”, kiedy po prostu doznał kontuzji.

Sezon 2018/2019: Harry Kane opuścił 10 spotkań z powodu kontuzji. W pozostałych meczach grał prawie wszystko. Tylko raz wchodził na boisko z ławki rezerwowych, a cztery razy przedwcześnie opuszczał boisko. Jego zmiennicy otrzymali kolejno: minutę, minutę, cztery minuty i… trzynaście minuty. W tym ostatnim przypadku stało się to tylko dlatego, że Tottenham już i tak prowadził 5:0 z Bournemouth.

Sezon 2017/2018: Kane’a omijają kontuzje. Tylko trzy razy wchodzi na boisko z ławki rezerwowych z powodu rotacji. Zmieniany był ośmiokrotnie, jego zmiennicy otrzymali przez ten czas łącznie… 49 minut. Tylko dwa razy opuścił boisko przed osiemdziesiątą minutą.

Sezon 2016/2017: Kane opuszcza osiem spotkań z powodu kontuzji. Z ławki wchodził tylko raz, kiedy akurat wracał po jednym z urazów. Co prawda przedwcześnie boisko opuszczał aż jedenastokrotnie, ale tylko sześć razy schodził przed osiemdziesiątą minutą. Dla Anglika był to najlepszy sezon w karierze jeśli chodzi o dokonania strzeleckie i tylko dlatego był tak oszczędzany.

Sezon 2015/2016: 38 meczów, 38 w wyjściowym składzie. Boisko opuścił zaledwie siedem razy i dał swoim zmiennikom… 50 minut. I to tylko dlatego, że w drugiej kolejce przeciwko Stoke zszedł już po godzinie gry. W pozostałych spotkaniach grał praktycznie nieustannie.

Mógłbym wymieniać jeszcze dalej i sięgnąć do jeszcze dalszych sezonów, ale chyba rozumiecie już, do czego zmierzam. Zdrowy Harry Kane zagarnia dla siebie wszystko. I to bez różnicy czy jest w formie, czy tej formy nie ma. Anglik to po prostu lider Tottenhamu, jego najlepszy piłkarz i nawet jak nie gra najlepiej, to potrafi wsadzić bramkę z niczego i zamknąć mecz. Spójrzmy zresztą na statystyki z tego sezonu, które porównują Kane’a i Piątka

Źródło: Understat

Wygląda na to, że Piątek spisuje się lepiej niż Kane, prawda? Częściej dochodzi do sytuacji bramkowych, oddaje więcej strzałów. Zresztą umówmy się, Anglik nie rozgrywa wcale dobrego sezonu i w ocenie kibiców raczej rozczarowuje. Tyle tylko, że napastnik Tottenhamu strzelił 11 bramek w Premier League i dołożył do tego kolejnych 6 w Lidze Mistrzów – tylko cztery z nich miały miejsce z rzut karnego. A Piątek? Cztery bramki w osiemnastu meczach Serie A, aż trzy z jedenastego metra.

Obie drużyny strzelą gola? Tak - 1,65, Nie - 2,20.

Piątek po bardzo dobrym wejściu do ligi włoskiej zwyczajnie przestał strzelać i w tym momencie częściej rozczarowuje niż zachwyca kibiców Milanu. Niekiedy przegrywał rywalizację z młodym Rafaelem Leao, a teraz ma stracić miejsce w składzie kosztem 38-letniego Zlatana Ibrahimovicia. To nie jest przecież żadna wybitna konkurencja.

W Tottenhamie miałby jeszcze trudniej. Owszem, Harry Kane do kwietnia nie będzie mógł grać w piłkę, ale w drużynie pozostaje przecież jeszcze Heung-min Son, który rok temu znakomicie wywiązał się z obowiązków wysuniętego napastnika pod nieobecność Anglika. W drużynie w dalszym ciągu jest Dele Alli, który równie dobrze może zagrać jako fałszywa dziewiątka. Jest też Lucas Moura. I tak, żaden z tych zawodników nie jest nominalnym napastnikiem, ale jednocześnie otwiera Tottenhamowi nowe możliwości taktyczne. Jeśli Piątek nawet dołączyłby do drużyny Jose Mourinho, wcale nie oznacza, że z marszu wywalczyłby sobie miejsce w wyjściowej jedenastce – najpierw musiałby na nie zapracować.

A kiedy Harry Kane tylko wróci do gry, będzie grał wszystko i we wszystkich rozgrywkach. Zwłaszcza teraz, kiedy menedżerem „Kogutów” jest Jose Mourinho, który niespecjalnie lubi rotować swoim składem. Najlepszy dowód na to mieliśmy w pucharowym meczu z Middlesbrough, w którym wystawił najmocniejszy skład, jaki tylko mógł. A skoro nawet w mało istotnym FA Cup portugalski trener unika rotacji, to gdzie byłoby miejsce Krzysztofa Piątka w kolejnych miesiącach?

Prawdopodobnie podzieliłby losy Fernando Llorente, Roberto Soldado, Vincenta Janssena i innych mniej znaczących napastników, którzy nie potrafili poradzić sobie z rywalizacją z bramkostrzelnym Anglikiem. Kane rozegrał 201 meczów w Premier League, w których strzelił 136 bramek. Takiego zawodnika po prostu nie można sadzać na ławce rezerwowych i trzeba nim grać zawsze i wszędzie, bo po prostu potrafi zrobić różnicę na boisku.

 

 

Niezłe liczby jak na „one season wonder”, którym nazywano go jeszcze kilka lat temu, prawda? Dlatego właśnie jego kontuzja jest dla Tottenhamu olbrzymim problemem i żaden zawodnik nie będzie w stanie w pełni go zastąpić. I tak, Kane potrzebuje zmiennika, ale tylko zmiennika. Nie rywala. Nie partnera. Kogoś, kto w razie czego wejdzie na ostatnie 10-15 minut, zagra w mniej istotnym meczu i pobiega w trzeciej rundzie pucharu sołtysa. Jeżeli Piątkowi taka rola odpowiada, to w porządku. Myślę jednak, że Polakowi potrzebna jest regularna gra, a nie bycie „dwójką” kogoś, kto ma w klubie status „nie do ruszenia”. Bo w tym momencie nie miałby zagwarantowanego placu nawet do wspomnianego kwietnia.

Son strzeli? Tak - 3,40.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się