var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: avfc.co.uk

Kiedy w Anglii w końcu pójdą po rozum do głowy? Zimowy terminarz kiedyś przyczyni się do tragedii

Autor: Sebastian Czarnecki
2020-01-12 14:30:16

Każdego roku przychodzi taki czas, kiedy wszystkie ligi odpoczywają i przygotowują się do kolejnej części sezonu, a w Anglii… grają jeszcze więcej niż kiedykolwiek wcześniej. Najpierw mamy mecze w drugi dzień świąt, po których od razu przychodzi następna kolejka i w końcu spotkania noworoczne. Potem pozornie przychodzi chwila wytchnienia, bo niby są mecze, ale tylko w Pucharze Anglii. Ale biada tym, którzy w międzyczasie nie odpadli jeszcze z Pucharu Ligi.

Od 26 grudnia niektóre drużyny rozegrały w najgorszym wypadku aż 5 spotkań. Jest to ogromna liczba, zwłaszcza że trzy z nich odbywają się między drugim dniem świąt a nowym rokiem. I tak, zgadzam się z tezą, że mecze w Boxing Day to już tradycja i wszyscy się do tego przyzwyczaili, ale czy to naprawdę tak duży problem, żeby w jakiś sposób zmodernizować ten terminarz?

Kurs STS na mecz Bournemouth vs Watford: 1 - 2,70, X - 3,20, 2 - 2,70.

Ot, chociażby przełożyć tę bzdurną kolejkę 28-29 grudnia. Niektóre kluby, jak chociażby Wolverhampton, miały zaledwie 46 godzin, żeby po świętach przygotować się do następnego spotkania. Wiele zespołów musiało wystawić wówczas kilku rezerwowych zawodników, ale nie wszyscy mogli sobie na to pozwolić.

- To nie jest w porządku – mówił Jürgen Klopp. - Nikt nie ma problemu z meczami w Boxing Day, ale granie 26 a potem 28 grudnia to już prawdziwa zbrodnia.

I trudno nie przyznać mu racji, zwłaszcza że Liverpool był w jeszcze gorszym położeniu. Kilka tygodni wcześniej „The Reds” jako zwycięzcy Ligi Mistrzów wybrali się na Klubowe Mistrzostwa Świata do Kataru. Problem jednak w tym, że termin kolidował z… meczem w ćwierćfinale Pucharu Ligi, którego nikt nie chciał przenieść na inny termin. Jürgen Klopp na początku zapowiadał nawet wycofanie się z rozgrywek, ale koniec końców drużynę w pucharze poprowadził Neil Critchley – trener drużyny U23, który po prostu wystawił swoich podopiecznych. Liverpool przegrał 0:5, ale nikt w klubie nawet się tym nie przejął. Dla wszystkich liczyły się Klubowe Mistrzostwa Świata.

Właśnie do takich absurdów dochodzi, kiedy zimowy terminarz jest obsadzony meczami nie tylko w każdy weekend, ale także w środku tygodnia. I nic więc dziwnego, że w końcu przyszły kontuzje. Dane gromadzone przez Bena Dinnery’ego na jego stronie premierinjuries.com wskazują jasno – w tym momencie kontuzje leczy aż 110 zawodników, z których PIĘĆDZIESIĘCIU SIEDMIU wypadło z gry w okresie od 26 grudnia.

 

 

W tym czasie mieliśmy aż trzy kontuzje, po których zawodnicy wylecą z gry do końca sezonu. Mowa tu o Calumie Chambersie z Arsenalu, a także o Wesleyu Moraesie i Tomie Heatonie z Aston Villi.

Kurs STS na mecz Aston Villa vs Manchester City: 1- 12,47, X - 8,00, 2 - 1,18.

Beniaminek Premier League znalazł się w fatalnej sytuacji. Z powodu urazów stracili nie tylko dwóch wyżej wymienionych zawodników, ale także Josha McGinna, który był jednym z liderów środka pola. To o tyle problematyczne, że Aston Villa już teraz ma nad głową Financial Fair Play. Zespół z Birmingham latem przeprowadził ruchy za ponad 100 milionów funtów, dlatego zimą nie może sobie pozwolić na zbytnie szastanie pieniędzmi, dopóki kogoś nie sprzeda. Dlatego właśnie w miejsce McGinna na wypożyczenie przyszedł Danny Drinkwater, a w miejsce Heatona przyjdzie doświadczony Pepe Reina. Mówiło się, że Wesleya zastąpi Krzysztof Piątek, ale o ile Milan nie zgodzi się wypożyczyć napastnika z opcją wykupu po sezonie, to na pewno do tego nie dojdzie. Zresztą Polakowi znacznie bliżej w tym momencie do Tottenhamu.

Zespół z Birmingham stanął w trudnej sytuacji tuż przed meczem z Manchesterem City, w którym nawet w pełnym zestawieniu stałby na straconej pozycji. A tak, wszyscy na Villa Park są już pogodzeni z porażką, co oczywiście nikomu nie jest na rękę w trakcie walki o utrzymanie w Premier League.

Kontuzje po okresie świątecznym przetrzebiły również drużynę Bournemouth czy Leicesteru City, na długi czas wypadł Harry Kane, który ma długą historię urazów, a sporo urazów możemy znaleźć także w Arsenalu czy Manchesterze United.

To i tak nic w porównaniu do Newcastle, które w tym momencie ma TRZYNAŚCIE KONTUZJI. Tak. Trzynaście. Cztery z nich przydarzyły się podczas niedawnego meczu z Leicesterem City, dwie kolejne doszły po wczorajszym remisie z Wolverhampton. Właśnie do takich sytuacji prowadzi napięty terminarz, w którym nie ma miejsca na odpoczynek.

Sterling strzeli gola? Tak - 1,90.

I tak, za namową i protestami wszystkich FA zgodziła się na przerwę zimową w połowie lutego. Przerwę, która potrwa dwa tygodnie i która będzie podzielona na dwa okresy. Oznacza to, że w Premier League normalnie będą odbywały się mecze tydzień po tygodniu, a inne drużyny będą rozgrywały spotkania w innych terminarz. Wszystko oczywiście po to, żeby właściciel praw telewizyjnych był zadowolony i mógł puścić jak najwięcej spotkań.

To by było na tyle. Morału nie ma, a wnioski możecie sobie wyciągnąć sami. Wszyscy lubią oglądać Premier League, kiedy ta gra co 2-3 dni, ale nie wszyscy biorą pod uwagę, że takie nagromadzenie spotkań może kiedyś doprowadzić do tragedii.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się