var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: @minutefootball

Subiektywny ranking Wokera #24: Dwa transfery w 15 minut. Pijane linie we Włoszech. Trener zwolniony w absurdalnych okoliczności

Autor: Krystian Porębski
2020-01-12 22:00:43

Transfery, skandale i chichot losu – to wszystko w dzisiejszym rankingu. Okres ogórkowy trwa, ale powodów do śmiechu zdecydowanie nie brakuje.

Piłkę nożną traktujemy śmiertelnie poważnie. Jak twierdzą niektórzy, to najważniejsza z tych mniej ważnych rzeczy. W futbolu nie brakuje jednak absurdów, momentów śmiesznych, skandalicznych czy po prostu takich, które wywołują uśmiech na twarzy. W każdą niedzielę będę prezentować ranking najbardziej wyróżniających się wydarzeń czy sytuacji tygodnia, niekoniecznie pod kątem sportowym.

***

Nie samą piłką człowiek żyje

Staraliśmy się omijać ten temat szerokim łukiem, bo wszelkie rankingi budzą kontrowersje. Kto by ich nie tworzył, jakby nie były rostrzygane i kto by nie wygrał – zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie podważał decyzję. Tak było w przypadku wyboru sportowca roku w corocznym plebiscycie organizowanym przez „Przegląd Sportowy”. Wygrał Bartosz Zmarzlik, no i się zaczęło. Dlaczego przedstawiciel „niszowej” dyscypliny? Przecież nikt tego nie ogląda. Lewandowski musiał wygrać. I tak dalej, i tak dalej.

Pomijając już fakt, że nawet w obrębie samej piłki nożnej trudno porównać klasę obrońcy i napastnika, nie mówiąc już o uznaniu kto jest lepszy w parze bramkarz – piłkarz z pola. No bo jak? Tymczasem wielka burza rozpętała się po tym, jak żużlowiec wygrał z futbolistą. Warto również przypomnieć, że w plebiscycie głosują ludzie. Nie kosmici. Tymczasem w mediach miała miejsce nagonka. Bo przecież w Omanie zauważenie kogoś w koszulce Lewego to standard, ale żeby spotkać kogoś w kombinezonie Zmarzlika? Wszystkich uciszył jednak Dawid Kubacki wygrywając Turniej Czterech Skoczni, nowy idol omańskiej młodzieży.

Zdjęcie tygodnia

Kończąc jednak tematy pozapiłkarskie, przechodzimy do jednego z największych wydarzeń ostatnich dni, czyli Superpucharu Hiszpanii. Mecz Atletico z Barceloną zapewne zostanie zapamiętany – negatywnie – przez fanów tej drugiej ekipy. Jeśli jednak doprowadzi do zwolnienia Valverde, to może jednak będą z rozwoju wypadków zadowoleni. A co prezentuje poniższa fotka? Według naszych informacji jeden z zawodników poza zdjęciem zapytał piłkarzy będących w powietrzu – czy granie tego pucharu w Arabii ma sens? No i odpowiedź była taka, jak na załączonym obrazku.

Pożyczone – niekradzione

Olympique Marsylia powoli wraca na odpowiednie tory. Francuska ekipa może liczyć na powrót do Ligi Mistrzów i z tej okazji kibice wrzucili taką grafikę w sieć. Zaskakująco przypomina to oprawę Legii Warszawa, ale nie chcemy o nic fanów ekipy z Ligue 1 oskarżać...

Nigdy nie igraj z losem

Krzysztof Piątek na wylocie z Milanu, zwłaszcza że Ibra czuje się jak u siebie. Szwed udowodnił to już po powrocie. Tymczasem reprezentant Polski jeszcze dobrych kilka miesięcy temu był pewny swego. Początek w zespole Rossonerich był usłany różami, szło mu znakomicie... aż zakpił z klątwy numeru 9. I teraz musi szukać sobie nowego pracodawcy.

Ryan wspiera koale

Fatalne wieści docierają do nas z Australii. Pożary nie tylko niszczą lasy, ale również powodują śmierć masy zwierząt. Bramkarz Brighton postanowił wspomóc swoich rodaków w walce z żywiołem i przed ostatnią kolejką Premier League zapowiedział, że wpłaci w celu pomocy 500$ za każdą udaną interwencje bramkarza. Bez względu na liczbę takowych interwencji, astronomiczna kwota do wpłacenia Ryanowi nie groziła, ale to jednak miły gest ze strony zawodnika i zwrócenie uwagi na poważny problem z jakim boryka się jego kraj.

Mikołaj Di Marzio, a w nagrodę ploteczki transferowe

Ależ by się oglądało takie studio. Hiszpanie, a Włosi już w ogóle, w programach sportowych prezentują niespotykaną nigdzie indziej lekkość, luz, polot. Nie każdemu się to musi podobać, ale w Italii nie znają granic. I tak w trakcie programu o zimowym okienku transferowym pojawił się jeden z największych insiderów piłkarskich... w saniach mikołaja. Brawo Panie Di Marzio. Szanowałbym taki program w naszej telewizji.

Najmniej oczywiste zestawienie

Zapowiada nam się bardzo pracowite okienko w wykonaniu Jagiellonii Białystok. Jednym z pierwszych nabytków ma być – uwaga, uwaga – fiński napastnik o polskim pochodzeniu, który obecnie gra na Islandii. I nie, nie strzela goli. Ale za to z Twittera dowiadujemy się, że swojego czasu interesowało nim się Podbeskidzie Bielsko Biała i... Real Madryt. Nie regulujcie odbiorników, dobrze czytacie. To najprawdopodobniej jedyny zawodnik w historii futbolu, który może się pochwalić takim zestawieniem...

Młodość jest przereklamowana 

Grał w Brazylii, Włoszech, Chorwacji, Australii, ale najlepiej czuł się w ojczyźnie – Japonii. W obecnym klubie zapuścił już ładne korzenie, bo jest tam od 15 lat. Urodził się w 1967 roku i właśnie podpisał nowy kontrakt z Yokohamą. I wszystko byłoby normalne, gdyby nie to, że nie mówimy tutaj o szkoelniowcu... ale ciągle czynnym piłkarzu. Kazuyoshi Miura to absolutny ewenement, który pokazuje, że nawet w wieku 52 lat (w lutym będzie miał już 53) można kopać piłkę. Ostatnie trafienie zaliczył w marcu 2017 roku i trzymam kciuki, aby po trzech lat posuchy znów udało mu się znaleźć drogę do siatki.

Paweł Brożek myślał, że wraca do Wisly na chwilę? Może się poważnie zdziwić, jeśli władze klubu zechcą mieć swojego Miurę...

Tragedia w Australii

Australijscy ratownicy udali się na pomoc nurkowi, który według plażowiczów został zaatakowany przez rekiny. Służby poszukiwały wskazanego, ponad 50-letniego mężczyzny, jednak nie mogły go odnaleźć. Chwilę później dokonały makabrycznego znaleziska. Odnalazły ciało 21-letniego Erica Birighittiego. Chłopak miał się poślizgnąć i spaść prosto do morza. Porwany przez ocean, został pożarty przez rekiny. Birighitti odnosił sukcesy w futbolu akademickim i wiązał swoją przyszłość z piłką nożną. Ostatnio występował w ekipie college'u z Nowego Jorku.

Lorca Football Manager CF

Z tych smutnych wiadomości przechodzimy do wirtualnej rzeczywistości, która zaczyna się przenikać z tą prawdziwą. Po kim jak po kim, ale po ekipie z czwartego poziomu rozgrywkowego w Hiszpanii nie spodziewalibyśmy się, że zwolni trenera i zastąpi go... aplikacją na telefon. Klub uruchomił bliźniaczo podobny program do gier mobilnych, w których wcielamy się w rolę trenera. Tylko tym razem mamy wpływ na poczynania prawdziwej drużyny. O projekcie jeszcze niewiele wiadomo, gdyż wystartował przed kilkoma dniami, ale warto go śledzić, bo to absolutny ewenement. Bo o ile słyszeliśmy już o takich pomysłach, to raczej nie miało to miejsca w przypadku zespołu, który gra bądź grał na niezłym poziomie... Chcecie decydować o losie tego niewielkiego hiszpańskiego klubu? Cena za aplikację nie jest wygórowana, więc polecam sprawdzić jak to wygląda. No i skoro polskie kluby „grzebią” w niższych hiszpańskich ligach, pojawia się pytanie. Kiedy któryś właściciel stwierdzi, że trenerzy są jednak przereklamowani?

Aubameyang już uczy się od Artety

Mikel Arteta to nie kolejny Unai Emery. Z dużą zaciekłością próbują o tym przekonywać fani Arsenalu na Twitterze. I jako członek redakcji, w której mamy zagorzałego fana Kanonierów, też się już tego nasłuchałem. Czy faktycznie Hiszpan ma wpływ na swoich podopiecznych? Jak zauważa SkySports – oczywiście. Aubameyang jest pierwszym od 2013 roku zawodnikiem Arsenalu, który strzelił gola i wyłapał czerwoną kartkę w tym samym meczu. Wiecie kto dokonał takiego wyczynu poprzednio? Tak, Arteta.

Superpuchar w krzywym zwierciadle

Pisałem już o tym, ale szczerze mówiąc nadal nie wiem, co mam myśleć o tej okładce, którą zaserwowała dzisiaj Marca. Z jednej strony czuć tutaj prowokację na kilometr, ale już samo wytłumaczenie zamieszczone na stronie dziennika wydaje się całkiem sensowne. Redakcja madryckiego tytułu chciała zwrócić uwagę na problemy z jakimi boryka się Arabia. Tak czy siak w pierwszym momencie, kiedy widzi się tę okładkę, nie wiadomo czy się śmiać, czy płakać.

Byli bramkarze libero, nadchodzą golkiperzy... LGBT

Były takie czasy, kiedy cała polska reprezentacja w siatkówce ufarbowała sobie włosy. Tak się składa, że w czasach Prusa, Papke czy Gruszki chodziłem do gimnazjum, więc mam w pamięci co się potem wydarzyło. Tak jak się domyślacie, zaraz nie tylko siatkarze chodzili ufarbowani na przeróżne kolory. Dziś ani to nie szokuje, ani nie powoduje, że ktoś zwraca na to bardziej uwagę – przeszliśmy nad tym do porządku dziennego. Takiego czegoś jednak nie widziałem. Nahuel Guzman – piłkarz, który jest mocno zaangażowany politycznie i nie tylko, postanowił coś przekazać. Swoją fryzurą. Więc pofarbował włosy na kolory tęczy. 

O jeden filmik za dużo

Jak skandale obyczajowe, to tylko w Hiszpanii. Z mieszkańcami Półwyspu Iberyjskiego pod tym względem nikt się nie może równać. Victor Sanchez del Amo pewnego dnia uznał, że dobrym pomysłem będzie nagrać pewien filmik. Taki, który nie powinien ujrzeć światła dziennego... i zapewne był przeznaczony dla konkretnej osoby. W skrócie powiedzmy tak, że frener „trochę” się obnażył, a na tym nie koniec. Nagranie trafiło w ręce szantażystów, którzy zażądali od niego wpłaty okupu. Szkoleniowiec się nie zgodził, a wideo pojawiło się w sieci. Włodarze Malagi ani myśleli okazać wsparcie trenerowi. Najpierw go zawiesili i próbowali wypracować rozwiązanie kontraktu za porozumieniem stron, a gdy to się nie udało – po prostu go zwolnili, powołując się na powody dyscyplinarne... Jakkolwiek sytuacja jest absurdalna tak zachodzę w głowę na jakiej podstawie włodarze andaluzyjskiego klubu uznali, że jest to podstawa do rozwiązania kontraktu. Jakby nie patrzeć, del Amo choć ośmieszony, niczego złego nie zrobił. Zwłaszcza że w całości wspiera go żona, która stanowczo skrytykowała działanie klubu.

Na co komu proste linie

Włosko-hiszpańskiego rankingu ciąg dalszy. Tym razem świeżutka sytuacja ze słonecznej Italii. Mecz musiał być przesunięty o 15 minut, bo tory były krzywe, a szy.... wróć. Na murawie torów nie ma, są za to linie. I jak nauczyła nas sytuacja z VAR-em w Anglii, milimetr robi różnice. A na stadionie w Weronie, problem był zauważalny gołym okiem. Osoba zajmująca się murawą się nie popisała, bo linie były tak narysowane, że trzeba było to zrobić od nowa. I o ile kto był kilka razy na meczach niższych klas rozgrywkowych, pewnie miał z czymś takim styczność, tak w starciu ekip na poziomie Serie A, to absolutny ewenement. Ktoś chyba jeszcze odchorowuje sylwestra.

Nietypowy rekord transferowy...

Proszę Państwa, oto mistrz. Mistrz jest bardzo szybki dziś. Nasz dzisiejszy bohater nazywa się Rafidine Abdullah i ma 25 lat. Urodził się we Francji i jest wychowankiem Marsylii, grał już w Hiszpanii i Belgii. Reprezentuje również barwy Komorów. Pomocnik może wielkim wirtuozem nie jest, bo wartość z Transfermarktu (650 tys. euro), wskazuje iście ekstraklasowy poziom, ale w tym okienku dokonał rzeczy niebywałej. Przedstawmy to może w czasie

    • 9 stycznia 2020 roku 11:36, zawodnik ogłoszony jako najnowszy transfer ekipy z Lozanny,

    • 9 stycznia 2020 roku, 11:50, zawodnik dołącza do drużyny Herculesa, z którą rozpoczyna treningi. Zespół z Alicante ogłasza, że ma prawo do wykupienia piłkarza.

I to nie tak, że jakiś szemrany agent kogoś zrobił w balona. Bo przy ogłoszeniu transferu przez zespół z Lozanny jest zdjęcie Abdullaha podczas podpisania kontraktu. Hercules przekazując informację na swoich mediach społecznościowych przestawił również Rafidine... w pełnym klubowym rynsztunku. Ostatecznie zawodnik musiał spakować walizki i lecieć do Szwajcarii. Co się w tej sytuacji wydarzyło, to mogłoby chyba wyjaśnić tylko „Z Archiwum X”...


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się