var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Stanisław Wrzosek | Arka Gdynia accredito

Arka przeprowadziła naprawdę ciekawy transfer. Pytanie tylko skąd wzięła na to pieniążki?

Autor: Bartosz Adamski
2020-01-18 14:30:44

Potwierdziły się ostatnie doniesienia i Arka Gdynia pozyskała zawodnika, który jeszcze dwa-trzy lata temu był poza zasięgiem każdego polskiego klubu. Wówczas Nemanja Mihajlović był na fali, w Partizanie Belgrad odgrywał pierwszoplanową rolę i choć jego ostatni pobyt w Holandii był nieudany, to trzeba przyznać, że ten transfer gdynian robi wrażenie. Ale czy na pewno Arkę na Mihajlovicia stać?

Mówimy o zawodniku, za którego padły naprawdę konkretne sumy. Dwa i pół roku temu holenderskie sc Heerenven zapłaciło Partizanowi za Nemanję Mihaljlovicia 1,7 miliona euro. Ostatni sezon w barwach klubu ze stolicy Serbii nie był dla niego udany, ale Mihajlović miał w dalszym ciągu łatkę jednego z największych serbskich talentów. Nie udało mu się wprawdzie zadebiutować w pierwszej reprezentacji, lecz regularnie grywał w kadrach młodzieżowych swojego kraju.

 

 

My doskonale pamiętamy 23-latka z dwumeczu Zagłębia Lubin z "Grobari". To właśnie jego najbardziej mieli obawiać się podopieczni Piotra Stokowca. Miał za sobą wszak znakomity sezon, gdy najpierw dla Rad Belgrad strzelił trzy gole i zanotował dwie asysty, a potem po przejściu zimą do Partizana dołożył kolejne pięć trafień i aż trzynaście asyst w zaledwie czternastu spotkaniach.

Trzeba przyznać, że w starciu z Zagłębiem w II rundzie eliminacji do Ligi Europy prezentował się całkiem nieźle. Był dynamiczny, zadziorny, nie odpuszczał. Z pewnością groźniejszy był jednak podczas starcia na belgradzkim stadionie. W rewanżu zabrakło mu - tak jak zresztą całemu zespołowi - konkretów, a w dodatku zmarnował jedenastkę, co dało "Miedziowym" awans do kolejnej rundy.

Świetny wcześniejszy sezon sprawił jednak, że w swoim notesie miało go wielu skautów. Zagraniczne portale regularnie wymieniały go wśród zawodników, którymi warto się zainteresować. Generalnie szum wokół niego był niemały. Mówiło się o poważnym zainteresowaniu Galatasaray Stambuł, sam potwierdzał rozmowy z Fiorentiną oraz Interem Mediolan, przewijała się też nazwa vfB Stuttgart i różnych francuskich klubów, lecz ostatecznie do żadnych przenosin nie doszło.

I w późniejszym czasie o tak wielkich markach już mowy być nie mogło. Mihajlović spuścił mocno z tonu, wypadł nawet ze składu Partizana i koniec końców bilans dwóch goli i dwóch asyst w 25 meczach wyglądał mizernie. Przez cały sezon 2016/17 uzbierał raptem niewiele ponad tysiąc minut. Ale to nie przeszkodziło holenderskiemu średniakowi zapłacić za niego kwoty nieosiągalnej dla polskich klubów.

Pobyt w Niderlandach dla serbskiego skrzydłowego był jednak raczej nieudany. Wiązano z jego przyjściem wielkie nadzieje, a po 2,5 roku Heerenven pożegnało go bez żalu, oddając do Arki na zasadzie transferu definitywnego, najpewniej praktycznie za darmo. W tym sezonie Mihajlović grywał tylko w zespole U-21, w spotkaniach Eredivisie pojawiał się tylko na ławce rezerwowych. Ogółem jego bilans wynosi przez ten dość długi czas raptem 26 rozegranych spotkań, w których strzelił 3 gole i zanotował pięć asyst.

Nie zmienia to jednak faktu, że do Gdyni zawitał naprawdę ciekawy zawodnik, w dodatku dalej stosunkowo młody. Na pewno do odbudowy, przez ostatnie pół roku praktycznie nie pojawiał się na boisku i trenował w większości indywidualnie, ale potencjał ma bardzo duży, co pokazywał w serbskiej lidze. Podpisał kontrakt na półtora roku, zna go doskonale jego rodak, trener Aleksandar Rogić, więc teoretycznie może to wypalić. Kto wie, może Arka w przyszłości nawet coś na nim zarobi.

Teraz jednak ważniejszym pytaniem jest, skąd gdyński klub wziął na niego pieniążki. Wedle ostatnich doniesień przecież płynność finansowa klubu ma zostać zachwiana już w lutym, po tym, jak ze sponsorowania klubu wycofało się miasto. Na pewno na korzyść Arki grał fakt stosunkowo długiej rozłąki Mihajlovicia z poważnym futbolem, ale nie chce nam się wierzyć, by przy Olimpijskiej występował za półdarmo. W Heerenven był wysoko na liście płac, a tamtejsze media donoszą teraz, że klub solidnie odetchnie finansowo po jego odejściu.

No cóż, pozostaje mieć nadzieję, że po przygodach z ogromnym kontraktami Azera Busuladzicia i jemu podobnym przypadkom, tym razem działacze Arki ustalili kwoty adekwatne do poziomu prezentowanych przez Serba umiejętności. I że dopiero co mianowany prezes klubu, Radomir Sobczak, zdążył zapoznać się z tym, co podpisuje.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się