var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Patryk Zajega

„Jesteśmy rozczarowani, ale w walce o awans nie składamy broni. Miedź ma być szybka i agresywna”

Autor: Michał Śmierciak
2020-01-31 14:45:58

Miedź Legnica w poprzednim sezonie spadła z ekstraklasy, jednak należy przyznać, że o pozostanie w niej do samego końca walczyła, w przeciwieństwie do Zagłębia Sosnowiec, które z ligi zleciało z hukiem. Tak naprawdę zabrakło niewiele, bo pozostająca w elicie Wisła Płock miała tylko o jeden punkt więcej od „Miedzianki”. Celem w obecnych rozgrywkach był szybki powrót na szczyt, ale sprawa się komplikuje.

W rozmowie z nami właściciel klubu Andrzej Dadełło stawia sprawę bardzo jasno, unikając dyplomacji. - Jesteśmy rozczarowani, bo liczyliśmy na lepszy dorobek punktowy - stanowczo podsumował rundę jesienną I ligi w wykonaniu Miedzi Legnica. Co jednak nie oznacza, że ekipa z Dolnego Śląska składa broń i nie zamierza rozpychać się łokciami w walce o awans. Jest wręcz odwrotnie, a świadczą o tym transfery.

można wymienić przyjście Adama Chrzanowskiego z Lechii Gdańsk, pojawia się również Joan Roman przychodzący z ligi greckiej, który już wcześniej dawał radę w Ekstraklasie oraz Josip Soljić z pierwszoligowej Stali Mielec. Zespół zasilił również powracający do klubu Omar Santana, który, co ciekawe swego czasu sam wykupił swą kartę, ponieważ nie chciał grać w pierwszej lidze. Ale że od lipca nie potrafił zahaczyć się w żadnym klubie, wrócił niczym syn marnotrawny.

Jak łatwo zauważyć, wśród wymienionych dominują zawodnicy ze środka pola. - Tak uważali trenerzy, że środkowy sektor boiska z jednej strony za mało dawał formacji ofensywnej, z drugiej natomiast notował zbyt mało odbiorów, co skutkowało łatwym dochodzeniem przez rywali do sytuacji strzeleckich. Takie ruchy mają sprawić, że w obu tych aspektach będziemy lepsi - podkreślił Dadełło.

Słowa te potwierdza trener i w rozmowie z nami rozwija temat. - Na pewno chcieliśmy mieć w środku zawodników, którzy będą lepiej kreować grę. Przede wszystkim chodzi o to, abyśmy rozgrywali szybciej. Taki więc postawiliśmy sobie cel, aby ściągnąć odpowiednich piłkarzy, a  tym lepiej, że z niektórymi już się znamy, jak z Romanem czy Santaną. Jeśli chodzi o kwestię Powinni łatwo wkomponować się w nasz styl, dlatego zdecydowaliśmy się na te ruchy. Dołączył też młody Chrzanowski na środek obrony, gdzie zwiększy rywalizację. Jest to zawodnik, który dobrze operuje piłką i będziemy tego wymagać od środkowych obrońców, aby rozgrywali od tyłu - wyjaśnił trener Dominik Nowak.

Czy to już koniec wzmocnień przed rundą wiosenną? - W tej chwili mamy kadrę zamkniętą. Nie wykluczamy natomiast, że jeśli pojawi się jakiś ciekawy dostępny zawodnik, to może się skusimy. Gdyby interesujące nazwiska było w zasięgu, będziemy reagować - dodał właściciel klubu zaznaczając, że pierwsza drużyna ma ponad 30 piłkarzy. - To liczna kadra, więc niebawem niektórzy będą nas opuszczać. To jest proces który trwa, najpierw ściągamy zawodników, a później z innymi się rozstajemy, aby nie zostać na lodzie. Jakościowo chcieliśmy się wzmocnić, bo ten zespół jesienią nie wyglądał tak jak oczekiwaliśmy.

Zmiany personalne to tylko część kształtowania takiej Miedzi Legnica, jaką mają zobaczyć ją kibice w rundzie wiosennej. - Będziemy starali się grać szybciej, bo uważam, że to nie był zespół, jaki my jako trenerzy chcieliśmy mieć. Przede wszystkim ten styl grania był zbyt szarpany i wiemy gdzie tkwiły rezerwy oraz gdzie za sprawą nowych zawodników wprowadzimy wyższy poziom. Spodziewam się Miedzi agresywnej, z szybkim odbiorem piłki. Założenia się nie zmieniają, tylko jakość ich wykonywania - argumentował szkoleniowiec.

- Chcemy mieć lepszy zespół niż mieliśmy. Trzeba sobie powiedzieć, iż mamy posiadamy młodych zawodników. Doświadczenia nam zabrakło w tej rundzie i to jest być może powód słabszej gry - wtórował Andrzej Dadełło.

„Miedzianka” obecnie zajmuje szóste miejsce w ligowej tabeli  ze 31 punktami, co daje stratę siedmiu oczek do strefy premiowanej awansem. To dużo, czy mało? - Nie jest to mała strata, te punkty trudno nadrobić. Meczów na wiosnę jest mniej, ale my broni nie składamy i oczywiście przygotowujemy się tak do sezonu, aby w każdym meczu grać o zwycięstwo. Nie ulega wątpliwościom, że przy 14 meczach i takiej stracie najważniejsze będą serie zwycięstw - przekonywał Nowak. - Atutem będzie nasze boisko, bo rozegramy na nim aż dziewięć meczów. Wszystko więc jest możliwe. Uważam, że różnica jest do nadrobienia. 

Miedź rozegrała w tym okresie przygotowawczym dwa sparingi. Jeden ze Śląskiem Wrocław, a drugi z własnym zespołem rezerw. W planach ma zmierzyć się z Odrą Opole i Chrobrym Głogów. Podczas obozu w Turcji stanie kontrolnie naprzeciw takich klubów, jak FC Levadia Talin, FK Graficar Belgrad, Inhułeć Petrowe oraz Obołoń Kijów.

- Oczywiście sparingi są częścią przygotowań, pokazują na jakim etapie jesteśmy. My konsekwentnie, kroczek po kroczku, poszczególne elementy gry chcemy poprawiać. Przez treningi, mikrocykle tygodniowe, mecze sparingowe. Wtedy będziemy analizować, czy to co zakładaliśmy funkcjonuje na dobrym poziomie, albo trzeba poświęcić czemuś więcej czasu - powiedział nam trener szóstej drużyny w I lidze.

Głównym elementem, który piłkarze z Legnicy powinni poprawić wydaje się skuteczność i kreowanie okazji, bo z czołówki to właśnie podopieczni Dominika Nowaka strzelają najmniej. - Na pewno sytuacji dużo nie stwarzaliśmy, było nas mało w polu karnym, mało było też momentów gdzie wystarczająca liczba zawodników brała udział w ataku. Teraz liczymy, że dzięki nowym piłkarzom i sporej ilości czasu na pracę uda nam się to poprawić - wyjaśnił Nowak.

Kogo właściciel i szkoleniowiec Miedzi Legnica typują, jako swoich najgroźniejszych rywali do awansu na szczebel ekstraklasy? - Jako głównego konkurenta uznaję Podbeskidzie. Wszyscy przed nami tak naprawdę są groźni. Broni nie składa także Termalica, czyli zespół bardzo poukładany finansowo, a to zawsze spory atut. Zapowiada się naprawdę trudna runda wiosenna - argumentował Andrzej Dadełło.

- Warta Poznań z racji zdobytych punktów, a także Podbeskidzie i Stal Mielec. To trzej główni kandydaci do awansu. Oczywiście mam nadzieję, że do tego grona dołączy także Miedź Legnica - dowiedzieliśmy się od Dominika Nowaka.

Co w sytuacji, jeśli „Miedziance” nie uda się wywalczyć powrotu do elity? - Nie chcę się zastanawiać, co się stanie gdy walkę o awans przegramy, bo będziemy robić wszystko, aby jej nie przegrać i nie chcemy takich scenariuszy nawet rozważać. Nie zadłużamy klubu, nie robimy transferów ponad stan, więc w naszej strategii nie ma miejsca na kryzys czy spaloną ziemię. Jeśli coś nam się nie uda… Pokora, taki jest sport - podkreślił właściciel klubu.

Stanowisko w przypadku negatywnego scenariusza poznaliśmy, a co jeśli Miedź awansuje? Jak zapewniają nas rozmówcy z Legnicy, odpowiednie wnioski po spadku są wyciągnięte.

- Wówczas mieliśmy poważne słabości na kilku pozycjach. Różnica między tym, co prezentowaliśmy w I lidze, a tym, jak graliśmy w ekstraklasie była bardzo wyraźna. Po prostu wyglądało to źle. Bazowaliśmy na innej kadrze, teraz mamy odmienioną drużynę i w niej sporo piłkarzy mogących się po awansie rozwijać. Wtedy było nieco inaczej - mówił Dadełło.

Podobnego zdania jest szkoleniowiec Dominik Nowak. - Wyciągnęliśmy wnioski, ale teraz do tego nie wracam. Jesteśmy na półmetku pierwszej ligi, trzeba wrócić do ekstraklasy i wtedy możemy o tym porozmawiać. Teraz to nie czas o tym mówić, jesteśmy mądrzejsi jako klub, jako zespół. Niewiele nam wtedy zabrakło do utrzymania, lecz należy odrobić lekcje, aby następnym razem nie walczyć o pozostanie w Ekstraklasie do ostatniego meczu. Warto wcześniej zapewniać sobie dobrą pozycję. Różnicą miedzy ekstraklasą i pierwszą ligą jest bardzo wyraźna. Jesteśmy mądrzejsi w oparciu o doświadczenia i chcemy to wykorzystać - podsumował trener.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się