var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Własne

Jimenez zostaje w Górniku mimo oferty z Izraela. Problemy Piasta z młodzieżowcami. Wichniarek: Świat piłki kompletnie zwariował

Autor: zebrał Sebastian Czarnecki
2020-02-08 11:45:16

Po powrocie Ekstraklasy do gry włączają się największe europejskie ligi. W związku z tym w dzisiejszej prasie nie zabraknie tekstów na temat najciekawszych meczów z całego świata, którymi będziemy mogli raczyć się w ten weekend. Ale spokojnie, wieści z naszego podwórka również nie zabrakło! Zebraliśmy dla was 21 materiałów z 3 źródeł.

 „Przegląd Sportowy”

„Jesusa też nie puszczą”

„Dawno w Zabrzu nie było takiego okna transferowego. – Turecka Adana chciała wykupić Igora Angulo, a inne kluby naszych czterech podstawowych obrońców – przyznaje Artur Płatek, który jest doradcą zarządu i dba przede wszystkim o transfery. Po Pawła Bochniewicza zgłosił się Real Saragossa, Przemysława Wiśniewskiego Slavia Praga, Borisa Sekulicia Chicago Fire, a Erika Janžę Den Haag.

Mimo tylu ofert nikt ze wspomnianych graczy nie odszedł. Władze klubu wyraźnie zaznaczyły, że ważniejsze jest utrzymanie kadry i ligi niż pieniądze zarobione na sprzedaży. W zimowym oknie Górnik nie puści także Jesusa Jimeneza, który jesienią strzelił osiem goli. – Skontaktował się z nami klub z Izraela, ale Hiszpan zostaje w Górniku. Mamy z nim ważny długi kontrakt (do 30.06.2021 – przyp. red.) i określone plany. Nie podjęliśmy nawet rozmów, bo suma, którą zaproponowano, nie była korzystna. Nasi piłkarze cieszą się dużą popularnością, to świadczy o tym, że ta drużyna ma potencjał – przekonuje Płatek.”

Więcej TUTAJ

***

„Problemy z młodzieżą”

„– Przydałaby nam się większa konkurencja wśród młodzieżowców. Tymek występuje na prawym skrzydle, co jest jego dodatkowym atutem. Jest przebojowy i szybki – charakteryzował go dyrektor sportowy Piasta Bogdan Wilk. Boczny pomocnik pojechał z drużyną na zgrupowania do Rybnika-Kamienia i tureckiej Antalyi, ale ze względu na uraz zagrał tylko w sparingu z GKS Jastrzębie (2:1). W niedzielę w meczu ligowym z KGHM Zagłębiem Lubin Klupsia zabraknie. – Jest kontuzjowany, ale zakładam, że okres rehabilitacji nie będzie w jego przypadku długi – mówi z nadzieją trener Fornalik.

Na dodatek uraz leczy kolejny młodzieżowiec, napastnik Dominik Steczyk, który w rundzie jesiennej grał często jako zmiennik Sebastiana Milewskiego. – To tylko lekkie naciągniecie mięśnia – zdradza szkoleniowiec. Przesądzone jest więc, że w pierwszym składzie z młodzieżowców zagra wspomniany Milewski. Nie wiadomo jednak, na jakiej pozycji, bo były zawodnik Zagłębia Sosnowiec może występować w środku pola i na skrzydle. – Poza Sebastianem mamy jeszcze Remigiusza Borkałę, Karola Stanka i bramkarza Pawła Rabina. Jesteśmy zabezpieczeni – przekonuje Fornalik.”

Więcej TUTAJ

***

„Najtrudniejszy rywal”

„Przed meczem wszystko przemawia za Legią. Jest liderem, a ŁKS zajmuje ostatnie miejsce w tabeli. Na swoim boisku wygrała pięć ostatnich meczów, strzelając w nich aż 21 goli – w lidze nie ma skuteczniejszej drużyny na własnym obiekcie. Łodzianie czekają na wyjazdową wygraną od lipca, na remis – od października, a na obcym terenie stracili 21 bramek, więcej tylko Wisła Kraków. Strzelili ledwie siedem goli – mniej jedynie Korona.

– To, że ŁKS jest skazywany na degradację, niczego w tym momencie nie oznacza. W tej sali konferencyjnej nie ma nikogo, kto w tym momencie dałby sobie uciąć rękę, że ŁKS spadnie z ekstraklasy. Musimy mieć to na uwadze. Oczywiście, to jest drużyna do ogrania, ale i ona może ograć nas – przestrzegał podczas spotkania z dziennikarzami trener Aleksandar Vuković. Zapytany, kto najbardziej może zagrozić Legii w walce o odzyskanie mistrzostwa Polski, odpowiedział: – ŁKS. Dlaczego? Bo to nasz najbliższy rywal, gramy z nim w niedzielę o godzinie 17.30.”

Więcej TUTAJ

***

„Kto się wzmocnił, kto osłabił? [Giełda transferowa Ekstraklasy]”

„Ameryka stała się ostatnio modnym kierunkiem dla naszych ligowców. Oprócz wspomnianego Niezgody, za ocean trafił też Adam Buksa. Napastnika Pogoni ściągnęło do siebie New England Revolution. To z pewnością nie koniec wyjazdów piłkarzy z Polski do USA. Markę naszej lidze w Ameryce wyrabiają Przemysław Frankowski, Kacper Przybyłko, a wcześniej robił to Nemanja Nikolić, który został nawet królem strzelców MLS. 

Buksa i Niezgoda to nie jedyni klasowi napastnicy, którzy pożegnali się z PKO Ekstraklasą. Mający za sobą kilka sezonów w Bundeslidze Artur Sobiech zdecydował się rozstać z Lechią Gdańsk i został piłkarzem klubu z tureckiej II ligi. Sporo na sprzedaży Patryka Klimali zarobiła Jagiellonia Białystok. Napastnik przeszedł do Celtiku Glasgow, a do kasy klubu ze Słonecznej trafiło za to około 17 milionów złotych.”

Więcej TUTAJ

***

„Wichniarek: Świat piłki kompletnie dziś zwariował”

„Ale żarty na bok, bo chciałem powiedzieć kilka słów o głównym bohaterze tego całego zamieszania. Czy jeszcze rok temu, kiedy Krzysiek przeszedł za 40 milionów euro do wielkiego Milanu, ktokolwiek przypuszczał, że dwanaście miesięcy później po „piątkomanii” pozostanie tylko wspomnienie? Ja na pewno nie, ale piłka zwariowała, jest nieobliczalna, pełna niespodzianek i taką dla mnie było podpisanie kontraktu przez naszego reprezentanta w Berlinie. Dzisiaj już nikt nie czeka, czy zawodnik się przełamie, czy wyjdzie z kryzysu, tylko wymienia się słaby element na nowszy, niekoniecznie lepszy. I tak było w przypadku Krzyśka, kiedy do Milanu trafił 38-letni Zlatan Ibrahimović.”

Więcej TUTAJ

***

„Blind po operacji serca wraca na boisko”

„Reprezentant Holandii i piłkarz Ajaxu Amsterdam Daley Blind, który pauzował po tym, jak w grudniu przeszedł operację wszczepienia kardiowertera-defibrylatora mającego regulować pracę serca, wraca do zespołu. Może już zagrać w niedzielnym meczu przeciw Utrechtowi. 

29-letni zawodnik miał poważne problemy kardiologiczne po meczu w Lidze Mistrzów z Walencją (0:1), rozegranym 10 grudnia. Szczegółowe badania wykazały zapalenie mięśnia sercowego i konieczność wszczepienia urządzenia monitorującego pracę tego organu. Jego kariera stanęła pod znakiem zapytania.”

Więcej TUTAJ

***

„Szalony wyścig”

„Lewandowski fantastycznie zaczął sezon i długo prowadził w zestawieniu najlepszych snajperów. Po siódmej kolejce miał 11 bramek, a Werner „tylko” pięć. Potem jednak młody napastnik z Lipska zaczął imponować skutecznością i po 16. kolejce dogonił Lewego, mimo że ten także dalej był bardzo mocny. Początek nowego roku należy jednak do Polaka, który strzelał gole w każdej kolejce, ale Werner zdobył tylko jedną bramkę mniej. – Statystyki Wernera są bardzo imponujące, ale strzelanie goli w Lipsku to jednak coś innego niż w Bayernie – wbił lekką szpilkę napastnikowi RB Joshua Kimmich, jeden z najlepszych piłkarzy Bayernu, który w 2005 roku trafił tam właśnie z Lipska. 

Na razie Lewandowski broni się przed młodszym rywalem, ale z czasem może być mu coraz trudniej odpierać jego ataki. – Lewy jest zdecydowanie lepszy piłkarsko, za to Werner na pewno przewyższa go szybkością. To jeden z najszybszych zawodników w Bundeslidze. To dobry, utalentowany zawodnik, jeden z lepszych w Bundeslidze, ale dopiero w tym sezonie dowiedzieliśmy się, że jest tak skuteczny – mówi Artur Wichniarek, były napastnik Arminii Bielefeld i Herthy.”

Więcej TUTAJ

***

„Hansi Flick, czyli spec od naprawy”

„Sześć ligowych zwycięstw z rzędu, w tym kilka naprawdę efektownych i wysokich. Pod wodzą Hansiego Flicka Bayern Monachium zaczyna przypominać drużynę z czasów trenerskich rządów Juppa Heynckesa. Flick objął zespół na początku listopada, gdy Bawarczycy byli na siódmym miejscu w tabeli. Teraz znowu są liderem, dzięki kilku świetnym posunięciom niemieckiego szkoleniowca.

6 goli i aż 8 asyst. Tak wygląda bilans Thomasa Müllera we wszystkich rozgrywkach, odkąd trenerem Bayernu jest Flick. U jego poprzednika Niko Kovača ikona bawarskiego klubu siedziała głównie na ławce rezerwowych. Następca chorwackiego szkoleniowca od razu postawił na byłego reprezentanta Niemiec, szybko go odbudował, a Müller odzyskał formę i skuteczność. 30-letni zawodnik jest w rewelacyjnej dyspozycji, kibice reprezentacji Niemiec domagają się od selekcjonera Joachima Löwa przywrócenia go do drużyny narodowej. Zwłaszcza jego współpraca z Robertem Lewandowskim wygląda znakomicie, nikt tak dobrze nie dogrywa piłek naszemu napastnikowi, jak właśnie Müller.”

Więcej TUTAJ

***

„Angielskie ferie zimowe”

„Wprowadzenie przerwy w rozgrywkach Premier League zajęło jej szefom wiele lat. Już w 2012 roku większość menedżerów klubów, w tym m.in. Alex Ferguson i Roberto Mancini, upominało się o jej wprowadzenie. Do tych głosów przyłączył się Roy Hodgson. – Byłoby fantastycznie, gdybyśmy pewnego dnia wszyscy mogli wreszcie powiedzieć: „Anglia jest ważna” – mówił selekcjoner tamtejszej reprezentacji. To właśnie zbytnie eksploatowanie piłkarzy Premier League było wskazywane jako główny powód szybkiego odpadania Anglików z wielkich turniejów. Zresztą nie tylko ich. Kiedy w 2016 roku Belgowie, z których duża część gra na Wyspach, odpadli z EURO już w ćwierćfinale, lekarz kadry oskarżył o to właśnie władze angielskiej ligi. – To niesamowite, jak po wykańczającym sezonie wielu naszych zawodników przyjechało na zgrupowanie z kontuzjami. Kevin De Bruyne nie zdążył osiągnąć odpowiedniej formy – stwierdził Kris van Crombrugge. Nie da się oczywiście całej winy zrzucić na wyczerpującą ligę, bo ci sami Belgowie dwa lata później przywieźli z Rosji brązowe medale mistrzostw świata. W Anglii liczą jednak, że przerwa zimowa przysłuży się dobrej grze ich zespołu w najbliższych ME. Chociaż nie brak głosów, że urlopy zawodnicy dostali za późno, bo organizmy niektórych już nie wytrzymały. Mowa tu przede wszystkim o dwóch najskuteczniejszych napastnikach reprezentacji. Harry Kane być może wróci do gry dopiero na dwie ostatnie kolejki sezonu. Nieznana jest za to data powrotu Marcusa Rashforda i snajperowi Manchesteru United grozi nawet, że w ogóle nie pojedzie na EURO.

Nawet jednak jeśli Premier League zapadła w zimowy sen za późno, to lepiej późno niż wcale.”

Więcej TUTAJ

***

„Baby Real podbija Hiszpanię”

„Gdy Nacho Monreal w czwartkowy wieczór rozejrzał się po tunelu prowadzącym na murawę Santiago Bernabeu, mógł poczuć się jak dziadek. 33-letni obrońca był zdecydowanie najstarszym piłkarzem Realu Sociedad. Trener Imanol Alguacil na starcie z Realem wystawił skład o średniej wieku 23 lat, a z ławki wszedł np. Ander Barrenetxea urodzony w 2001 roku. – Nie jedziemy na rzeź, a po zwycięstwo – przekonywał trener przed meczem w ćwierćfinale Pucharu Króla. I tak też się stało, bo Baskowie sensacyjnie wygrali z Realem (4:3) i awansowali do półfinału Pucharu Króla, a gole dla nich strzelali 23-letni Mikel Merino, 21-letni Martin Ödegaard i 20-letni Alexander Isak.”

Więcej TUTAJ

***

„Ani słowa o antyfutbolu”

„Mecz z Barceloną jest jak wizyta u dentysty. Boli, ale trzeba to przejść – powiedział kiedyś Joaquin Caparros. Słowa trenera szybko weszły do kanonu hiszpańskiego futbolu, ale teraz odnosi się je nie do Blaugrany, a do Getafe. Madrytczycy są w LaLiga przez niektórych nazywani „jedenastką skurw...”, ale to słowa zazdrośników. Bo choć niektórzy, jak np. nowy trener Barcelony Quique Setien, gardzą defensywnym futbolem Los Azulones, to trzeba docenić pracę Jose Bordalasa. 

Na przedmieściach Madrytu zbudowano drużynę za niewielkie pieniądze z zawodników niechcianych w innych klubach, co – patrząc na możliwości finansowe Getafe – nie może dziwić. Bordalas ma do dyspozycji dwunasty budżet w LaLiga, który wynosi ok. 56 mln euro. Rywale mający porównywalną kasę, jak Celta czy Levante, błąkają się w dole tabeli. Siedmiokrotnie bogatsze Atletico ogląda plecy Getafe, tak samo jak Sevilla czy Valencia mające trzykrotnie wyższe budżety. Gdybyśmy porównali szczegółowo składy tych ekip z tym Los Azulones, to madrytczycy nie mieliby żadnych szans. Ale nie na gwiazdach oparty jest zespół Bordalasa.”

Więcej TUTAJ

***

„Zagubiona magia mistrzów Anglii”

„O obronie tytułu w Manchesterze mogą już zapomnieć. Liverpool ma 22 punkty przewagi i trudno w tej chwili wyobrazić sobie scenariusz, w którym ekipa Jürgena Kloppa nagle zaczyna seryjnie przegrywać mecze. O wiele łatwiej jest zwizualizować sobie, że kolejne spotkania będzie kończyć zwycięstwami. – Zadanie jest trudne, ale musimy starać się do końca – mówił pod koniec grudnia Guardiola. Kilka dni temu Hiszpan długo wzbraniał się przed odpowiedzią na pytanie o szanse na tytuł, ale w końcu przyciśnięty do muru, powiedział: – Liverpool jest nie do zatrzymania. 

Hiszpan robił dobrą minę do złej gry od początku sezonu. Bo tak naprawdę już wtedy można było się spodziewać, że tym razem mistrzostwo zdobędzie ktoś inny. Budowana za miliony funtów maszyna do wygrywania rozleciała się w 36. minucie meczu 4. kolejki z Brighton (4:0). Wtedy jeszcze mało kto był w stanie przewidzieć, jak uraz Aymerica Laporte’a wpłynie na drużynę Guardioli. Defensywa The Citizens straciła w krótkim czasie drugiego generała, bo po mistrzowskim sezonie z klubem pożegnał się Vincent Kompany, a bez tej dwójki obrona Manchesteru City coraz częściej poruszała się jak dzieci we mgle. To nie przypadek, że w obecnych rozgrywkach drużyna straciła sześć goli więcej niż w całych poprzednich.”

Więcej TUTAJ

***

„Wybryki gwiazd z Paryża”

„O fochach piłkarzy wiadomo od dawna. W ostatnim tygodniu zostały jednak mocno nagłośnione. Wszystko zaczęło się od meczu z Montpellier. PSG wygrało 5:0, a zamiast cieszyć się z wygranej, Tuchel musiał się głowić, co zrobić z Kylianem Mbappe. Młody gwiazdor znów zdenerwował się, gdy został zmieniony. Schodząc z boiska, zignorował szkoleniowca, ten próbował przywołać go do porządku, a Francuz poszedł w kierunku ławki, mamrocząc coś i machając ręką.

W grudniu zachował się podobnie, także podczas meczu z Montpellier. Tyle że wówczas zrobił to w 90. minucie. Teraz zmiana miała miejsce wcześniej, w 68. minucie, ale przy stanie 5:0. – Nie ma między nami żadnego problemu. Wiem, że nie lubi być zmieniany, ale muszę dać rozegrać trochę minut także zawodnikom z ławki. Mecz był już rozstrzygnięty, prowadziliśmy 5:0 – tłumaczył Tuchel.”

Więcej TUTAJ

***

„Tajemniczy Joao Pedro”

„Jedną z głównych postaci „Porwania Baltazara Gąbki”, książki Stanisława Pagaczewskiego, na podstawie której nakręcono równie popularny serial animowany, był szpieg z Krainy Deszczowców, tajemniczy Don Pedro – na początku postać negatywna, z biegiem akcji przechodząca na jasną stronę mocy. Mają prawo nasunąć się skojarzenia z Joao Pedro, liderem ofensywy Cagliari, niegdyś zawieszonym za stosowanie niedozwolonych środków? 

Niespełna 28-letni piłkarz długo musiał czekać na swój moment chwały. Dekadę temu wszystko układało się jeszcze po jego myśli, pojechał na juniorskie mistrzostwa świata z drużyną, w której byli m.in. właśnie Neymar, Philippe Coutinho, Alisson czy Casemiro. Co prawda Brazylia U-17 tam zawiodła i nie wyszła z grupy, ale on i tak niedługo przybył do Europy, zakotwiczył na Sycylii, ale po 20 minutach rozegranych w Serie A w barwach Palermo zaraz tę kotwicę zawinął i kolejną próbę podboju Włoch podjął na Sardynii. W Cagliari został już na dłużej, przeżył spadek i powrót do elity, przetrwał też trudny okres, kiedy w 2018 roku zawieszono go na sześć miesięcy za stosowanie zabronionej substancji: hydrochlorotiazydu. Trybunał Antydopingowy żądał dla niego nawet czterech lat dyskwalifikacji. To oznaczałoby dla niego koniec poważnej kariery.”

Więcej TUTAJ

***

„Nie ma to jak sąsiedzi”

„Dziś kraj pochodzenia od dawna nie ma znaczenia, wystarczy dobrze kopać piłkę. I obecnie przede wszystkim właśnie ta umiejętność dzieli sąsiadów. Inter zdobył 19 punktów więcej od Milanu, a przewaga Nerazzurrich i tak stopniała w ostatnich tygodniach. Sąsiedzi mają zupełnie inne cele, co najlepiej obrazuje zaciąg ze Skandynawii.

Christian Eriksen w lutym skończy 28 lat, w poprzednim sezonie miał wielki udział w awansie Tottenhamu do finału Ligi Mistrzów. Co prawda w kolejnych miesiącach spisywał się słabiej i czuł się czarną owcą w klubie z Londynu, tyle że to nie problem w Mediolanie. Do czarnego dołoży się niebieskie pasy i wszystko sie zgadza, prawda? Na pewno pasuje szefom Interu i trenerowi Antonio Conte. Duńczyk w czerwcu i tak byłby wolnym zawodnikiem, więc zapłacono za niego tylko 18 milionów euro (kolejne dwa zaplanowano w bonusach). Zważywszy, że nie tak dawno wyceniano pomocnika nawet na pięciokrotnie więcej, to naprawdę jak okazja w „Black Friday”

Więcej TUTAJ

 

„SPORT”

„Górnik zamierza przełamać niemoc na wyjazdach”

„Po 20 ligowych kolejkach drużyna prowadzona przez Marcina Brosza jest jedynym zespołem w najwyższej klasie rozgrywkowej, który jeszcze nie wygrał na wyjeździe swojego spotkania. Udało się to już zamykającym ligową tabelę ekipom Wisły Kraków i ŁKS, zabrzanom jeszcze nie. Ostatnie zwycięstwo „górnicy” odnieśli 18 maja zeszłego roku pokonując w Kielcach Koronę 3:0. 

W zimowych sparingach zabrzanie prezentowali się solidnie. Lepiej niż kielczanie, którzy przed tygodniem na „Suzuki Arena” przegrali przecież z pierwszoligowym Radomiakiem 3:5. Dzisiaj okaże się czy to wszystko będzie miało jakieś przełożenie na ligowe starcie. Co w takim razie będzie kluczem do tego, żeby zapunktować w trudnym sobotnim spotkaniu w Kielcach?”

Więcej TUTAJ

***

„GKS Tychy. Deficyt stoperów”

„Do inauguracji I-ligowej rundy wiosennej pozostały już tylko trzy tygodnie, a GKS Tychy nadal nie może się pochwalić zimowym transferem. Co prawda do Marcela Misztala i Radosława Szafrańskiego dołączył kolejny junior, podpisując profesjonalny kontrakt z tyskim klubem, ale 16-letni Miłosz Pawlusiński to na razie melodia przyszłości.

Fakt, że związał się z tyskim klubem do końca 2022 roku świadczy o tym, że tyszanie myślą perspektywicznie, ale kibice patrząc w tabelę widzą potrzebę wzmocnienia tej drużyny, która pod wodzą Ryszarda Tarasiewicza ma od 29 lutego ruszyć w pościg za czołówką.”

Więcej TUTAJ

***

„GKS 1962 Jastrzębie. Stary znajomy”

„Mateusz Słodowy jest wychowankiem wodzisławskiej Odry. Obrońca, który 8 sierpnia skończy 29 lat, w klubie z Bogumińskiej zadebiutował w ekstraklasie. To było wieki temu, bo 3 października 2009 roku, Odra przegrała wówczas u siebie z Ruchem Chorzów 1:3, a „Słodek” w 62 minucie zmienił Adama Mójtę. W rundzie wiosennej wylądował na zapleczu ekstraklasy, w Kolejarzu Stróże (14 meczów).

Latem Słodowy wrócił do Odry, która została zdegradowana do I ligi. To był jednak krótki przystanek, bo zagrał tylko 8 meczów i 1 września 2010 roku przeniósł się do czeskiej Viktorii Żiżkov, klubu z położonej na wschód od centrum dzielnicy Pragi. Spędził tam dwa i pół roku, wywalczając z nią awans do czeskiej ekstraklasy.”

Więcej TUTAJ

***

„Stadion dla GieKSy. Twarde reguły gry”

„Umowa między miastem a projektantem zakłada, że całość inwestycji zamknie się w kwocie 186 milionów złotych brutto. Pierwszy kosztorys przedstawiony w Urzędzie Miasta przez firmę RS Architekci wynosił jednak aż 561 mln zł, co tłumaczono „oczywistą omyłką rachunkową”.

W końcówce grudnia projektanci złożyli poprawiony kosztorys na kwotę 396,6 mln zł brutto, czyli około 320 mln zł netto. Na tę kwotę składałby się 16-tysięczny stadion i 2,5-tysięczna hala (156 mln), a także „infrastruktura towarzysząca”: m.in. sześć boisk treningowych, drogi, ścieżki rowerowe, tunel dla kibiców gości.”

Więcej TUTAJ

***

„Pniówek 74 Pawłowice. Egzamin dla stoperów”

„W piątek piłkarze drużyny z Pawłowic mieli wolne, a w sobotę o godzinie 15.00 zagrają w ośrodku w Rybniku-Kamieniu kolejny sparing tej zimy. Przeciwnikiem Pniówka będzie inny III-ligowiec, ROW 1964 Rybnik. Ta gra kontrolna będzie sprawdzianem dla testowanych przez Pniówek stoperów. Pierwszym z nich jest niespełna 20-letni Damian Hałatek. Wychowanek Chrzciciela Tychy w rundzie jesiennej grał w rezerwach Zagłębia Sosnowiec i rozegrał 13 meczów w lidze okręgowej. 

Drugim sprawdzanym zawodnikiem będzie niespełna 21-letni Dominik Małkowski. Wychowanek chorzowskiego Ruchu w koszulce „niebieskich” zagrał trzy mecze w III lidze, 12 w drugiej i 5 w pierwszej. W rundzie jesiennej bieżącego sezonu był zawodnikiem II-ligowego Górnika Polkowice, ale tylko dwukrotnie pojawił się na boisku, spędzając na murawie zaledwie kwadrans.”

Więcej TUTAJ

 

„SUPER EXPRESS”

„Wielka firma chce ratować zasłużony klub. Kibice ruszyli z falą HEJTU”

„Im więcej poważnych i bogatych inwestorów w polskich rozgrywkach, tym większa szansa na wyjście z dużego kryzysu, w jakim jest rodzima piłka. Niestety nie wszyscy potrafią to zrozumieć i starają się uprzykrzyć życie potencjalnym inwestorom. Po pojawieniu się informacji o zainteresowaniu wsparciem Polonii Warszawa przez firmę Sii Polska, do akcji wkroczyli kibice Legii. 

Stołeczny klub od wielu lat boryka się z problemami finansowymi. Po tym jak "Czarne Koszule" nie otrzymały licencji na występy w Ekstraklasie po sezonie 2012/13, nie mogą nawiązać do sukcesów sprzed lat. Co więcej, ciężko im powiązać koniec z końcem. Plany były podobne do tych, które obecnie realizowane są w Widzewie Łódź. Nowe otwarcie, zbudowanie klubu od podstaw i powrót do najwyższej klasy rozgrywkowej.”

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się