var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Patryk Zajega Images

Jablonsky skazany za korupcję w Czechach. Cracovia może zaraz stracić kolejnego stopera

Autor: Karol Bochenek
2020-02-12 20:00:09

Dużo dobrego dzieje się ostatnio w Cracovii. Klub przeszedł wizerunkową metamorfozę, w lidze, notuje bardzo dobre wyniki i w szybkim tempie buduje nowoczesną bazę treningową w Rącznej. Niedawne narzekania i głosy krytyki dało się zmienić w słodkie cmokanie oraz spływające z różnych stron zachwyty. Niestety, dla władz i kibiców klubu, cieniem na tym ładnym obrazku kładą się wątki korupcyjne. I to w podwójnej wersji, bo do problemów całej Cracovii właśnie dołączyły prywatne problemy Davida Jablonskiego, któremu grozi kara dyskwalifikacji za kilka szemranych epizodów z przeszłości.

Sprawa czeskiego stopera jest w zasadzie jasna. W 2012 roku Jablonsky, wówczas zawodnik FK Teplice, maczał palce w procederze ustawiania spotkań pod zakłady bukmacherskie. W zamian miał oczywiście otrzymać trochę grosza - ot, tak dla przykładu - 7000 euro za prawidłowy przebieg meczu młodzieżowych drużyn Teplic i Viktorii Pilzno. Tak przynajmniej wynika z przechwyconych przez śledczych rozmów telefonicznych. Tekst Jablonsky’ego -  „najważniejsze, żebyśmy dostali 7 tysięcy euro” -  w Czechach na trwałe wpisał się zresztą do piłkarskiego słownika wyrażeń kompromitujących.

Kilka miesięcy po wspomnianym spotkaniu u naszych południowych sąsiadów z wielką siłą wybuchła największa afera korupcyjna w historii tamtejszego futbolu. Już w 2013 roku zatrzymano 12 osób podejrzanych o ustawianie meczów, 20 kolejnych zostało przesłuchanych. Z czasem afera zaczęła zataczać coraz większe kręgi i rozprzestrzeniła się aż na Słowację. Tam również doszło do aresztowań (7 osób). Prokuraturę najmocniej interesowali przedstawiciele dwóch czeskich klubów: FK Teplicie i FK Jablonec, oraz dwóch słowackich: Spartaka Trnava i DAC Dunajskiej Stredy.

Śledztwo długo utrzymywano w ściśle chronionej tajemnicy. Wiadomo było, że coś się dzieje, że ktoś jest podejrzewany, ale nikt nie wiedział kto. Dowody w postaci rozmów telefonicznych czy wiadomości wysyłanych w aplikacji WhatsApp były jednak bardzo mocne. Jasno wskazywały, że kręcenie grubych wałków najpewniej ciągnęło się latami, a wszystkie tropy prowadziły do singapurskiej mafii bukmacherskiej. W 2016 roku, po trzech latach skrupulatnego śledztwa, podejrzanym udało się wreszcie postawić zarzuty. Sprawa trafiła przed oblicze sądu.

W toku procesu dowiedziono, że Jablonsky był ważnym trybem w korupcyjnej machinie. Stoper Cracovii miał osobiście kontaktować się z zawodnikami innych zespołów, składać im korupcyjne propozycje, a także samemu sabotować poszczególne mecze. Do sądu zapraszano go aż trzykrotnie, ale pojawił się w nim tylko raz i na wejściu oznajmił, że nie będzie składał wyjaśnień. W gruncie rzeczy i tak był to jakiś postęp, bo wcześniej - masz ci los! - zawsze coś stało na przeszkodzie, by spojrzał sprawiedliwości prosto w oczy. Raz zachorował, raz nie wiedział, że do jego skrzynki pocztowej wpadło stosowne wezwanie. Gdzieś w międzyczasie obok nosa przeszedł mu transfer do Sparty Praga, która - w przeciwieństwie do Cracovii i kilku innych klubów - niekoniecznie chciała mieć coś wspólnego z nieuczciwym zawodnikiem.

Pierwszy wyrok w sprawie Jablonskiego zapadł w 2018 roku. Czech został wówczas skazany na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu, dodatkowo obciążono go grzywną w wysokości 20 tysięcy koron. Oczywiście od tego wyroku od razu się odwołał, dzięki czemu mógł kontynuować karierę. Już poza ojczyzną, bo kiedy tylko ruszył proces, Jablonsky przytomnie przeniósł się do rosyjskiego Toma Tomsk. Później pograł jeszcze Lewskim Sofa, a następnie trafił do Krakowa, gdzie - jak podał portal seznamzpravy.cz - doczekał się uprawomocnienia wyroku, do którego doszło w listopadzie.

W praktyce oznacza to mniej więcej tyle, że Jablonskiego można już oficjalnie nazywać winny ustawiania meczów, za co niechybnie spotka go kolejna kara. Tym razem wymierzona przez czeski związek piłki nożnej (FAČR), który sprawą zajął się już dwa lata temu, ale z decyzjami musiał się wstrzymać do momentu uprawomocnienia orzeczeń sądu. - W przypadku, kiedy wyrok stanie się prawomocny, FAČR najprawdopodobniej ukarze zawodnika. Jeśli dyskwalifikacja będzie dłuższa niż trzy miesiące, wtedy sprawie zajmie się Komisja Dyscyplinarna FIFA – mówił Jiři Hendrich, sekretarza FAČR, w rozmowie z  Grzegorzem Rudynkiem z „Przeglądu Sportowego”.

Nie można więc wykluczyć, że Cracovia wkrótce będzie miała duży problem. Biorąc pod uwagę poważne problemy zdrowotne Datkovicia i możliwą karę dla Jablonskiego, Michał Probierz może nagle zostać z dwoma obrońcami gotowymi do walki o mistrzostwo Polski. Szczerze mówiąc, nie wygląda to najlepiej i jeśli faktycznie wszystko skończy się w ten sposób, to zrobi nam się Probierza trochę żal. Z drugiej strony, Jablonsky splamił się wyjątkowo brudnymi czynami, dlatego ewentualnej dyskwalifikacji głośno przyklaśniemy. Wiele rzeczy jesteśmy w stanie zrozumieć, ale gdy w grę wchodzi korupcja, w dodatku w takim wymiarze, to miejsca na tolerancję po prostu nie ma.  


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się