var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Mateusz Czarnecki

Podwójne standardy i wygodnictwo Komisji Ligi. Może na każdym meczu zamykajmy trybuny?

Autor: Maciej Golec
2020-02-12 21:30:09

Wszyscy (albo prawie wszyscy) zgodzimy się, że transparenty wywieszone na Żylecie podczas meczu z ŁKS-em to ohydztwo, któremu trzeba zapobiegać, a jeśli się nie uda, to surowo karać. Zgodzimy się też z tym, że hejt wobec Dominika Midaka objawiający się transparentami na stadionie i ulicach Gdyni powinien być stanowczo piętnowany, bo nie ma nic wspólnego z szeroko rozumianą moralnością. Ale to, co zaproponowała Komisja Ligi…

… no nie o taką karę nam chodziło. Doceniamy, że organ ten zainteresował się obiema sprawami, że stwierdził, tak jak my, że takie zachowania są karygodne. Ale to nie zmienia faktu, że nie powinniśmy o nich w ogóle rozmawiać. Ten tekst nie powinien powstać głównie dlatego, że to kluby organizujące mecze Ekstraklasy oraz ewentualnie wynajęte przez nie służby porządkowe powinny być zobligowane do stawania na rzęsach, by nie dopuścić do takich sytuacji. Wniesienie na stadion transparentów, przez które ktoś całkowicie niewinny może bać się wyjść na ulicę miasta, w którym mieszka, bo zaraz podejdzie do niego grupa karków, spuści manto i powie, że ma stąd wypierdalać i nigdy nie wracać jest karygodne.

 

 

Nie, to nie powinno się zdarzyć, jednak skoro już stoimy nie przed dywagacjami, a faktami, trzeba stawić im czoła. Więc Komisja Ligi wymierzyła Arce karę „zakazu wejścia na jeden najbliższy mecz Ekstraklasy w Gdyni dla wszystkich osób, które w trakcie meczu z Cracovią znajdowały się na Trybunie "Górka". Na tej trybunie dopuszczano się zachowań, polegających na szczególnie wulgarnym obrażaniu właściciela klubu. Ponadto w trakcie meczu wywieszony został transparent z obraźliwymi treściami w stosunku do właściciela i pracownika klubu”.

Natomiast na Legię, za wywieszenie dwóch transparentów „nałożono karę finansową w wysokości 50 tysięcy złotych oraz karę zakazu wejścia na jeden najbliższy mecz Ekstraklasy w Warszawie dla wszystkich osób, które w trakcie meczu z ŁKS-em znajdowały się na Trybunie Północnej”.

Kara dla Arki, a właściwie to dla kibiców, według Komisji wynika z dwóch rzeczy. Pierwsza – transparent, który zawisł na Torach (sektor prostopadły do Górki, czyli tego, w którym zasiadają najzagorzalsi kibice Arki) o treści: „Midak, zabieraj ze sobą bosego Antka i wypierdalać”. Naiwnym jest ten, kto sądzi, że jakiś Andrzej z jakimś Zbyszkiem kupili prześcieradło, farbę w spreju i namalowali transparent, wieszając go później w trakcie meczu pod swoją trybuną. Lokalizacja prawdopodobnie miała na celu zwiększenie zasięgu odbiorców także do tych oglądających mecz w TV (co się udało), a twórcy to nie są przypadkowe osoby z żółto-niebieskim szalikiem.

Druga rzecz to przyśpiewki uderzające w Midaków (ale nie tylko), które roznosiły się po całym stadionie. Kara w formie odpowiedzialności zbiorowej jest już sama w sobie kompletnym bezsensem, bo właściwości resocjalizacyjnych nie posiada żadnych. Ale odpowiedzialność zbiorowa polegająca na tym, że kilka osób podjęło decyzję o transparencie, a na następny mecz nie wejdzie nikt, kto zasiadał wówczas na Górce, jest bezsensem do sześcianu. A przecież transparent wcale na trybunie dopingowej nie wisiał (abstrahując już od tego, kto go wykonał, wątpimy, że Komisja sięgałaby tak głęboko do okoliczności). 

Ktoś przyszedł sobie na mecz, bo – na przykład – bilety na tę trybunę są tańsze, bo lubi pośpiewać albo lubi perspektywę zza bramki – cokolwiek. Nie ma to znaczenia. Istotne jest natomiast to, że jakiś ułamek procenta z tych wszystkich zasiadających na trybunie osób, który był faktycznie odpowiedzialny za transparent, poniósł niewspółmierną do czynu, śmieszną karę, a reszta odpowie za to razem z nimi, bo tak. Bo tak jest wygodnie. Powiecie zatem, że to może przez wulgarne obrażanie właściciela. Jeśli pójdziemy tym tokiem, to najlepiej zamknijmy wszystkie stadiony i grajmy na polu w przypadkowej wsi – przecież co mecz ktoś krzyczy, że sędzia jest kurwą, chujem, że trzeba jebać PZPN, że ci kibice to biją dzieci, tamci są do jebania, a komunistów trzeba wieszać zamiast liści. Bądźmy konsekwentni – czym różni się Dominik Midak, poza tym, że jest właścicielem (nie zmienia to jego społecznego stanu położenia), od sędziego, piłkarza, kibica jednego i drugiego? Albo grajmy na polu albo gońmy wszystkich bez wyjątku, bez podwójnych standardów.

 

 

 

Z kibicami Legii jest sytuacja podobna o tyle, że również idzie o transparenty. I znów o zamknięcie trybuny na następny mecz. Damy sobie rękę uciąć, że znaczna część osób zasiadających na Żylecie nie miała pojęcia o powstałych transparentach. Nie widziała ich, bo po co ma się odwracać podczas meczu albo najzwyczajniej w świecie była nad nim i nie miała takiej fizycznej możliwości. A nawet jeśli by widziała to co? W geście sprzeciwu miała opuścić stadion, zdać swój bilet i powiedzieć, żeby go wykreślić z systemu, bo nie godzi się na takie traktowanie Jakuba Kisiela i potencjalnego inwestora Polonii Warszawa? Będąc w danym środowisku od razu jesteś utożsamiany z poglądami wyznawanymi przez garstkę? Absurd. Wszystko sprowadza się do tego, że to pojedyncze osoby należy łapać, rejestrować i karać w ten sposób, by tacy delikwenci drugi raz nawet nie pomyśleli o stworzeniu bądź wywieszeniu takich obleśnych rzeczy. 

A kto powinien w pierwszej kolejności o to zadbać? Skoro to klub jest karany, to klub jest odpowiedzialny – proste jak konstrukcja cepa. A jakie oświadczenie wydaje klub po całym zdarzeniu? A no takie, że nie ma on nic wspólnego z tym co robią kibice, nie identyfikuje się z tym ani nie bierze jakiejkolwiek odpowiedzialności. Pod koniec pada nawet stwierdzenie: „Tym bardziej jesteśmy gotowi do rozmów na forum Ekstraklasy o tym w jaki sposób można jeszcze bardziej podnosić standardy na polskich stadionach”. Mimo że nie jesteśmy forum Ekstraklasy, podpowiadamy: zapobiegać takim zdarzeniom, a następnie zabezpieczyć nagrania z monitoringu, przekazać prokuraturze, czyli zająć się sprawą na serio. 

A nie tak, jak zrobiła to Komisja Ligi – na skróty, byle wymierzyć karę nie zważając na postronnych. Po trupach do celu to nie jest dobra droga.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się