var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Własne

Chudy: Mecz z Arką był ostatnim Sekulicia w Górniku. Kozulj wraca do kadry Pogoni. Magiera o powrocie do Legii: Czemu nie?

Autor: zebrał Sebastian Czarnecki
2020-02-15 11:45:25

Dziś sobota, a więc wracają najmocniejsze ligi w Europie. Nic dziwnego, że w związku z tym w dzisiejszej prasie znalazło się dużo tekstów przedmeczowych. Ale nie martwcie się, nie zabrakło także materiałów poświęconych polskiej Ekstraklasie, a także interesujących wywiadów. Zebraliśmy dla was 20 materiałów z 3 źródeł.

„PRZEGLĄD SPORTOWY”

„Kozulj wraca do kadry meczowej, Pogoń mocniejsza na starcie ze Śląskiem”

„W najbliższych tygodniach trener Kosta Runjaic będzie mieć większy wybór przy ustalaniu składu. Przede wszystkim – w środę po operacji pachwiny, której poddał się w styczniu, do kolegów dołączył Kožulj. Rehabilitacja przebiegła odpowiednio, organizm Bośniaka dobrze zareagował na pierwsze zajęcia z piłką, dlatego 26-latek ćwiczy już na pełnych obrotach i dzisiaj usiądzie wśród rezerwowych. Jeśli wystąpi, to raczej krótko, bo mimo wszystko więcej trenował indywidualnie niż z drużyną, aczkolwiek to i tak pozytywna wiadomość, zwiększająca pole manewru Runjaicowi. 

Jedyna zła informacja dotyczy Adama Frączczaka – kapitan wciąż nie trenuje ze wszystkimi i ponownie nie będzie nawet w rezerwie. To skutek urazu odniesionego w ostatnim sparingu przed wznowieniem PKO Ekstraklasy z Wartą Poznań (3:0).”

Więcej TUTAJ

***

„Zdecyduje PZPN lub FIFA”

„Już teraz wiele się dzieje wokół stopera Pasów, a będzie jeszcze bardziej gorąco. W listopadzie ubiegłego roku uprawomocnił się jego wyrok sądowy za ustawianie meczów w czeskiej lidze (1,5 roku więzienia w zawieszeniu oraz grzywna). To otworzyło drogę dla organów dyscyplinarnych tamtejszej federacji piłkarskiej, by wszcząć postępowanie wobec zawodnika.

Sprawa Jablonskiego nie powinna zająć dużo czasu, ponieważ – jak donosił serwis seznamzpravy.cz, który pierwszy poinformował o uprawomocnieniu się wyroku – obrońca Cracovii nie figuruje wśród członków czeskiej federacji. – Od 2016 roku Jablonsky nie należy do FAČR – potwierdza Hendrich. – Na wspomnianym posiedzeniu KE zdecyduje, co dalej będzie się działo w jego sprawie, a następnie przekaże ją FIFA oraz PZPN – dodaje sekretarz Komisji.”

Więcej TUTAJ

***

„Kto poprowadzi lokomotywę?”

„Zimowe ubytki wymusiły na poznaniakach zmianę planów transferowych, bo w zaledwie kilkanaście dni lista kandydatów do gry na pozycji numer 10 została uszczuplona o dwa nazwiska. Trener Żuraw szybko wskazał piłkarza, którego widziałby w roli następcy Jevticia – Daniego Ramireza – i po długich negocjacjach udało się go do Poznania sprowadzić.

Zanim jednak Hiszpan zameldował się przy Bułgarskiej, Lech miał już za sobą prawie cały okres przygotowawczy i wszystkie zimowe sparingi. W każdym z nich w wyjściowej jedenastce w roli rozgrywającego wybiegł 18-letni Filip Marchwiński i to on wyrósł na lidera rywalizacji do obsadzenia tej kluczowej pozycji. Jeszcze jesienią wychowanek Lecha grał niewiele, przez całą rundę uzbierał w ekstraklasie niecałych 100 minut na boisku, ale podczas zgrupowania prezentował się bardzo dobrze. To głównie jego nazwisko trafiało do notesów skautów zagranicznych klubów, którzy dość licznie obserwowali gry kontrolne Kolejorza w Turcji. Trener Żuraw nie miał więc wątpliwości, że może na nastolatka postawić także w pierwszym wiosennym spotkaniu ligowym – z Rakowem (3:0). W minioną sobotę Marchwiński prezentował się jednak przeciętnie. – Będziemy dalej na niego stawiać, na pewno dostanie swoje minuty i powinno być ich coraz więcej. Wahania formy u młodych piłkarzy są większe niż u graczy doświadczonych, jesteśmy na to przygotowani – zapewnia poznański szkoleniowiec.”

Więcej TUTAJ

***

„Takie kłopoty Lavicka kocha”

„Po raz pierwszy w tym sezonie trener Śląska Vitezslav Lavička przy zestawianiu wyjściowej jedenastki ma w czym wybierać przy obsadzaniu pozycji napastnika. Filip Raičević tak przekonująco wypadł w meczu z Lechią (2:2), że szkoleniowiec całkiem poważnie może się zastanowić nad posadzeniem na ławce Erika Exposito. – To jest ten rodzaj problemów, które kocham. Chciałem mieć rywalizację na każdej pozycji i w ataku ją mam. Filip zarówno na treningach, jak i w meczach wnosi do naszej drużyny wysokie umiejętności – przyznaje Czech”

Więcej TUTAJ

***

„Najlepsze wciąż przede mną”

Robert Błoński: Nie ciągnie pana na ławkę trenerską któregoś z klubów ekstraklasy?

Jacek Magiera (SELEKCJONER reprezentacji Polski do lat 20): Po zwolnieniu z Legii we wrześniu 2017 roku świadomie zdecydowałem się podjąć pracę w PZPN. Wdrażamy różne plany w reprezentacjach młodzieżowych, to dla mnie świetne miejsce do rozwoju, pracuję z najlepszymi młodymi polskimi piłkarzami, których można inspirować i wskazywać drogę do dalszej kariery. Nie mam poczucia, że coś tracę, nie pracując w lidze. Nie znaczy to, że nigdy do niej nie wrócę.

PZPN to chwila oddechu po tym, jak został pan potraktowany w Legii? Miał pan być trenerem „na lata”, a nie przepracował nawet roku.

Słowa, że mam być „trenerem na lata”, padły w kwietniu 2017 roku, kiedy prezesem i jedynym właścicielem został Dariusz Mioduski. Pięć miesięcy później stały się nieaktualne. Plan zmienił się radykalnie i nie chcę do tego wracać. Dziś wiem, jak podchodzić do takich zapewnień, otrzymałem cenną lekcję. W PZPN złapałem oddech, ale praca selekcjonera nie jest sielanką – odpowiadam przecież za młodych ludzi, którzy są u progu swoich karier i mają z tym związane nadzieje oraz marzenia. Nie mogę ich zawieść. Praca mnie cieszy i daje satysfakcję.

Może pan odejść z PZPN, gdyby pojawiła się propozycja nie do odrzucenia?

W tej chwili nie wyobrażam sobie oferty, która spowodowałaby, żebym złożył wypowiedzenie. Owszem, od sierpnia do października miałem cztery czy pięć telefonów od szefów klubów ekstraklasy. Były to rozmowy bardziej towarzyskie, nawet nie zaczęliśmy ustalać konkretów, bo nie byłem zainteresowany. Prezes Zbigniew Boniek o tych rozmowach wiedział, ale w PZPN już opracowaliśmy plan, co ze mną od nowego sezonu, po skończeniu pracy z kadrą do lat 20.

Za pół roku wybory nowego prezesa.

Tak, ale mnie one nie dotyczą. Wiem, czego chcę i znam swoją wartość. Na pewno moje podejście do pracy i jej jakość się nie zmienią. Ze Zbigniewem Bońkiem rozmawiam często, drzwi do jego gabinetu są dla mnie otwarte, ale mam wolną rękę. Życie nauczyło mnie, by niczego nie planować. W 2016 roku mecz Legii z Borussią Dortmund oglądałem w telewizji jako trener I-ligowego Zagłębia Sosnowiec, a po kilkunastu dniach leciałem do Lizbony na kolejne spotkanie Champions League już jako szkoleniowiec mistrza Polski. Jestem jeszcze młodym trenerem, mam 43 lata i najlepsze – mam nadzieję – przede mną. A przecież już zdobyłem mistrzostwo Polski, z Legią awansowaliśmy z grupy Ligi Mistrzów do 1/16 finału Ligi Europy, gdzie jak równy z równym walczyliśmy z Ajaksem Amsterdam. Prowadziłem kadrę do lat 20 w mistrzostwach świata i wyszliśmy z grupy do fazy pucharowej. Doświadczenie zdobyłem, wiele lat byłem asystentem w Legii, w której przeżyłem chwile dobre i gorsze – tego nie da się kupić. Jestem opanowany, otwarty na nowości i mam wiele pozytywnej energii.

Wyobraża pan sobie powrót do Legii w roli trenera?

A dlaczego nie? Nie zostawiłem za sobą spalonej ziemi i nie wiem, co będzie kiedyś. Ale dziś jestem w PZPN i mam z tej pracy ogromną satysfakcję, rozwijam się i czuję się spełniony jako selekcjoner.”

Więcej TUTAJ

***

„To wszystko wina dziennikarzy”

„Negatywnie zaskoczył ciąg dalszy afery związanej z transparentami, które pojawiły się przy Łazienkowskiej podczas meczu drużyny Aleksandara Vukovicia z ŁKS. Legia to przecież klub wyznaczający w polskim futbolu standardy, a prezesa Dariusza Mioduskiego uważam za człowieka bardzo inteligentnego, twardo stąpającego po ziemi i potrzebnego naszej piłce klubowej. Tym bardziej zdziwiło mnie, że na wydarzenia z zeszłej niedzieli zareagował, łagodnie mówiąc, dziwnie.

W skrócie – według pana prezesa, kiedy na Legii dzieje się coś dobrego, trzeba o tym pisać. Kiedy stanie się coś złego, należy przemilczeć. Dariusz Mioduski najwyraźniej pomylił zawód dziennikarza z PR-owcem. Chciałbym zapoznać się ze szczegółowymi kryteriami, co wolno publikować, a czego nie. Ciekaw jestem, czy gdy swego czasu między innymi za sprawą Mioduskiego konflikt właścicielski w Legii przeniósł się do mediów, dziennikarze publikujący wypowiedzi pana prezesa byli jego zdaniem„misyjni”, czy „podgrzewali marginalny konflikt”? Rozumiem też, że kiedy w maju 2018 roku kibole Lecha wywołali awanturę podczas meczu z Legią i wbiegli na murawę, należało to przemilczeć, bo przecież „aktywność zdecydowanej mniejszości wpływa na postrzeganie większości”. A może powyższe zasady mają zastosowanie tylko przy Łazienkowskiej?”

Więcej TUTAJ

***

„Ofensywni: Powrót młodszej wersji Grosika”

„Nie uwierzysz, ale muszę pochwalić byłego trenera Tomasza Hajtę. Trudno przypisać mu jakieś większe zasługi w niegdysiejszym prowadzeniu Jagiellonii, lecz jedna jest nie do podważenia. To on zaufał, dał szansę i wykreował solidnego piłkarza, a był nim Maciej Makuszewski. Hajto zastał „Makiego” w Jadze. Gdy szybki skrzydłowy trafił do niej, uchodził za talent, ale jego spełnienia kibice ani on sam nie mogli się doczekać. Dopiero przy wspomnianym trenerze coś się w Macieju odblokowało. Właśnie początkujący szkoleniowiec znalazł klucz do chłopaka, a może on sam poczuł, że ktoś mu w końcu zaufał, łapiąc luz, który pomagał mu strzelać piękne gole i pozwalał efektownie uciekać obrońcom.

Maciej był w Jadze Kamilem Grosickim, wersją 2.0. Szybkość plus smykałka do goli. A na koniec transfer za prawie milion euro. Z drobną różnicą w kierunku odjazdu, bo Mariusz Piekarski zorganizował transfer „Grosika” do Turcji, zaś Makuszewskiego do Tereka Grozny.”

Więcej TUTAJ

***

„Wszystkie rekordy Liverpoolu”

„Kiedy w roku 2004 Arsenal został niepokonany przez 49 kolejnych meczów w Premier League, pojawiały się pytania, czy kiedykolwiek trafi się ktoś, kto przebije ten niesamowity wyczyn „Niezwyciężonych” Arsene’a Wengera. Przez ostatnie 16 lat nie znalazł się śmiałek, który nie pozwoliłby się pokonać równie długo Wyzwanie rzuciła Chelsea Jose Mourinho (2004–2005), ale zatrzymała się na 40 spotkaniach. Przed dwoma laty spróbował też Pep Guardiola, ale jego Manchester City wytrwał „tylko” 30 meczów. W tym roku otwiera się realna szansa, by przebić Kanonierów. Aktualna passa Liverpoolu to 42 starcia bez porażki, więc do rekordu brakuje mu ośmiu. W tej chwili zawodnicy z północy Anglii mogą więc ustanowić go 11 kwietnia przeciwko Aston Villi (albo tydzień później w grze z Brighton, w zależności od Pucharu Anglii).”

Więcej TUTAJ

***

„Miesiąc miodowy z Killerem”

„Transfer do Espanyolu był dla de Tomasa strzałem w dziesiątkę. Od 10 stycznia żaden hiszpański napastnik nie trafia z taką regularnością. Pięć goli w pięciu spotkaniach sprawiło, że 25-latek znalazł się na radarze Luisa Enrique, który poszukuje snajpera do składu na EURO 2020. Kandydatura gwiazdora Papużek jest o tyle mocna, że – pomijając San Sebastian de los Reyes, któremu strzelił gola w Pucharze Króla – nie pompuje statystyk ze słabeuszami. Zdobywał kluczowe bramki: z Villarrealem (2:1), Athletikiem (1:1) i Mallorcą (1:0), dokładając do tego trafienie z rzutu karnego z Granadą (1:2). – Raul to kapitalny zawodnik. Przyszedł do nas w samą porę – twierdzi Jonathan Calleri, partner Hiszpana z ataku. Obaj panowie pokłócili się w meczu z Andaluzyjczykami o wykonanie jedenastki. Po dłuższej dyskusji strzał oddał wychowanek Realu Madryt, który przy okazji wypomniał koledze, że „mu przeszkadza”. Konflikt szybko zamieciono pod dywan, ale życie z napastnikiem nie jest proste.”

Więcej TUTAJ

***

„Bordalas dokonał cudu”

„Jakub Kręcidło: Jest połowa lutego, a Getafe zajmuje trzecie miejsce w LaLiga, będąc drugą siłą Madrytu – za Realem, a przed Atletico. Takiego scenariusza nikt się nie spodziewał.

Alfonso Perez: Nawet w snach! Getafe przez lata umacniało swoją pozycję w LaLiga, ale zawsze było średniakiem. Teraz regularnie robi kroki do przodu. Paradoksalnie pomógł w tym spadek do Segunda B, po którym zatrudniono Jose Bordalasa. Dzięki jego pracy drużyna rozwija się w zadziwiającym tempie. Wielu mówiło, że szybko „spuchnie”. Gdy w sezonie 2017/18 Getafe było beniaminkiem, miało być faworytem do spadku, a biło się o puchary. Rok później miało wrócić do dolnej połowy tabeli, a zabrakło mu trzech punktów do Ligi Mistrzów! Teraz jest jeszcze lepiej, bo są nawet na miejscu na podium, które gwarantuje występy w Champions League. W Madrycie dokonano cudu. To, co jeszcze niedawno było niemożliwe, dziś staje się realne i jest na wyciągnięcie ręki.

Wierzy pan w utrzymanie przez Getafe trzeciego miejsca?

A dlaczego miałoby tego nie zrobić? Jasne – jego pozycja jest niespodzianką, ale nie sensacją. Zwłaszcza, gdy przyjrzy się grze. Za nami ponad połowa sezonu. To nie przypadek, że Getafe jest tak wysoko. To po prostu bardzo mocna drużyna. Rywal, z którym nikt nie chce grać. Pozycja na podium bez wątpienia byłaby dla zawodników Bordalasa wielkim sukcesem. Znaleźliby się na miejscu, w którym chciałoby być siedemnaście innych ekip, bo wygraliby tzw. La Otra Liga – zdobyliby mistrzostwo zespołów nienazywających się Real Madryt i FC Barcelona, które w obliczu kryzysu Atletico ponownie są poza zasięgiem reszty.

Myśli pan, że to ostatni sezon Bordalasa w Getafe?

Nie zdziwiłoby mnie to. Jose przyznaje, że haruje, by kiedyś dostać szansę pracy w wielkim klubie i prędzej czy później ją dostanie. W pełni na nią zasłużył.

Bordalasa uważa się za trenera defensywnego. Sporo osób oskarża go o praktykowanie antyfutbolu. Słusznie?

Wiadomo – najlepiej byłoby grać pięknie i wygrywać, ale np. po Barcelonie Pepa Guardioli widzieliśmy, że to nie zawsze działa. Bordalas jest mistrzem skuteczności. Doskonale dostosował styl Getafe to możliwości piłkarzy. Nie ma wirtuozów, raczej wyrobników i taka też jest jego drużyna. To nie wszystkim się musi podobać, bo często trudno patrzeć na mecze Los Azulones, ale ich miejsce w tabeli mówi samo za siebie i sprawia, że cała debata o stylu nie ma większego sensu, tym bardziej iż coraz więcej ekip w LaLiga gra podobnie.”

Więcej TUTAJ

***

„Piaskownica Berlina”

„Trzęsienie ziemi, wielki wybuch, awantura, piaskownica. Różne określano wydarzenia z tego tygodnia w Berlinie. Wiadomo już, że Jürgen Klinsmann w fatalny sposób ogłosił rezygnację z funkcji trenera. Wiadomo, że najważniejszy inwestor Herthy ostro go skrytykował. Wiadomo również, kto w najbliższych spotkaniach poprowadzi klub ze stolicy Niemiec. I wiadomo już także, że Krzysztof Piątek trafił do najgorzej obecnie prowadzonego klubu w Bundeslidze. Miał być niemiecki porządek, miały być wielkie plany, a na razie nasz napastnik przekonuje się, że to co Niemiec obieca, dalekie jest od prawdy.”

Więcej TUTAJ

***

„Kiepscy w ataku, fatalni w obronie”

„Ekipa z Bremy zajmuje drugie miejsce w tabeli wszech czasów Bundesligi, tylko za Bayernem. Gra w niej nieprzerwanie od 1980 roku, zresztą sezon 1979/80 był jedynym w historii klubu, który spędziła poza nią. Piękna tradycja nie będzie jednak wygrywać meczów za piłkarzy. Werder poniósł trzy porażki z rzędu, z ostatnich siedmiu spotkań przegrał sześć. Zajmuje przedostatnie miejsce w lidze. 

Pytanie, jak z najpoważniejszego kryzysu w krótkiej karierze wyjdzie trener Florian Kohfeldt. 37-latek prowadzi drużynę od listopada 2017 roku. Zastąpił trzy lata starszego Alexandra Nouriego. Podobnie jak on wcześniej pracował w klubie na mniej eksponowanym stanowisku, przejął zespół tymczasowo, a został na dłużej. Też początkowo szło mu dobrze, ale potem znacznie gorzej. Nouri stracił pracę, Kohfeldt jeszcze się trzyma.”

Więcej TUTAJ

***

„Slavia i reszta”

„Cała liga w cieniu Slavii – tak w największym skrócie wygląda sytuacja w czeskiej Fortuna Liga na starcie rundy wiosennej. Po 20 kolejkach obrońcy tytułu prowadzą w tabeli z przewagą 16 punktów nad drugą Viktorią Pilzno. Mają porażający bilans bramkowy: 45-4.

Ale w Slavii mówią, że do gry przystępują tak, jakby sezon zaczynał się od początku. – Dla mnie mamy zero punktów – twierdzi trener prażan Jindřich Trpišovsky. Jednak dobrze wie, że dzięki takiej sytuacji w tabeli może spokojnie budować drużynę na kolejne rozgrywki.”

Więcej TUTAJ

***

„Zależni od gwiazdy”

„Payet-dependance – taki termin przyjął się do określenia postawy Olympique Marsylia w ostatnim czasie. Prawie 33-letni zawodnik jest kluczowy dla walki marsylczyków o wicemistrzostwo. W tym roku zdobył już pięć bramek, dołożył do nich dwie asysty. Miał więc udział w siedmiu z jedenastu goli, które w tym czasie strzelił jego zespół.

Kibice mogli zadrżeć, gdy kapitan drużyny zszedł z urazem w ćwierćfinale Pucharu Francji z Olympique Lyon (0:1). W czwartek przeszedł badania, które wykazały, że nie jest to poważna kontuzja i Payet powinien być zdolny do gry w niedzielę. – Ma się dobrze. To było tylko naciągnięcie. Zastanawiamy się, czy podjąć ryzyko. To jednak dla nas bardzo ważny zawodnik – powiedział trener Andre Villas-Boas. Zdaje sobie sprawę, że bez niego szanse jego drużyny mocno by spadły. W tym sezonie Payet opuścił pięć meczów, wszystkie z powodu pauzy za kartki, i marsylczycy zwyciężyli tylko w jednym z nich.”

Więcej TUTAJ

***

„Czachowski: Mistrzem będzie Juventus”

„Piątek przez te półtora roku we Włoszech wyrobił sobie taką markę, że ma tam kiedyś szansę na powrót?

Wydaje się, że tak, absolutnie. W krótkim okresie zdobył wiele bramek, jest w kwiecie wieku i śmiało może trafić znowu do Genoi albo drużyny podobnej klasy. Wiosna w Hercie Berlin pokaże, czy może celować w wielkie kluby. Cały czas myślimy o Milanie jako o wielkim klubie, a w rzeczywistości nim nie jest. Hertha walczy o utrzymanie w Bundeslidze i można porównać ją do Genoi.

Który z meczów tego sezonu zapadł panu najbardziej w pamięć?

Porażka Torino na własnym boisku 0:7 z Atalantą. Bardzo przyjemnie komentuje się też mecze Verony. Działacze idealnie trafili z wyborem Ivana Juricia na trenera, chociaż w Genoi się nie pokazał, był zwalniany, wracał. Nic przyjemnego. Pamiętajmy, że to jest uczeń Gian Piero Gasperiniego. Trafił w Hellasie na bardzo ciekawy materiał ludzki i może pokazać z tymi zawodnikami pełnię swojego warsztatu.

Gdyby miał pan powiedzieć teraz, 15 kolejek przed końcem, kto będzie mistrzem?

Juventus, jeszcze raz. Inter jest blisko, jego piłkarze to czują, ale Sarri ma większe możliwości i więcej atutów. Z tym że jeśli Bianconeri będą trafiać na tak dobrze zorganizowane zespoły, jak Verona, to może być różnie. Wszyscy na nich polują. Bij mistrza. Na Juventus nikogo nie trzeba motywować i ten aspekt może ich stłamsić, ściągnąć w dół.”

Więcej TUTAJ

 

„SPORT”

„Boris Sekulić odchodzi z Górnika”

„Wczoraj oficjele klubu nie zgodzili się na to, żeby po wygranym meczu z gdynianami piłkarz mógł porozmawiać z dziennikarzami. Na konferencji prasowej też nie chcieli komentować całej sprawy. Wiadomo jednak, że 28-letni defensor, który na swoim koncie ma występy w reprezentacji Słowacji, żegna się z Górnikiem. Mówi nam o tym bramkarz Górnika Martin Chudy.

– Tak, Boris odchodzi. Z tego co się orientuję, to mecz z Arką był dla niego ostatnim spotkaniem. Żegna się z nami i odchodzi do Chicago. Ja mogę powiedzieć tyle, cieszę się, że mogłem z nim grać, że spotkałem się z nim w Zabrzu.”

Więcej TUTAJ

***

„Raków Częstochowa: Szansa na wielki powrót”

„Po raz ostatni na boisku w meczu o punkty Andrzej Niewulis pojawił się w kwietniu ubiegłego roku – jeszcze gdy Raków grał na pierwszoligowych boiskach. Potem leczył kontuzję, po długiej i żmudnej rehabilitacji wrócił do treningów z zespołem. Dziś ma duże szanse, by wrócić do wyjściowej jedenastki ekipy spod Jasnej Góry i ponownie pokazać się kibicom ekstraklasy. 

– Trenuję z zespołem na pełnych obrotach od trzech tygodni. Staram się robić wszystko, by być gotowym do gry – mówi obrońca kapitan ekipy spod Jasnej Góry. – Nie ukrywam, że jeszcze to nie jest ta dyspozycja, do której dążę, ale jestem cierpliwy i czekam na swoją szansę. Jeśli pokażę na treningach odpowiednią jakość, to na pewno w końcu zagram – przekonuje Niewulis.”

Więcej TUTAJ

***

„Podbeskidzie. Kołos na horyzoncie”

„Na zakończenie pierwszego tygodnia tureckiego zgrupowania zespół Podbeskidzia Bielsko-Biała zmierzy się, w kontrolnej grze, z przedstawicielem ukraińskiej ekstraklasy. Będzie nim zajmujący aktualnie siódme miejsce w ligowej klasyfikacji Kołos Kowaliwka. – To mocny zespół, który ma w swoich szeregach ciekawych zawodników – powiedział nam, jeszcze przed wyjazdem do Turcji, Dmytro Baszłaj, ukraiński środkowy obrońca Podbeskidzia.”

Więcej TUTAJ

***

„GKS 1962 Jastrzębie. Siła, ale bardziej dynamicznie”

„Podczas zgrupowania w Rybniku-Kamieniu dokonano wyboru nowego kapitana GKS-u 1962 Jastrzębie. W rundzie wiosennej kapitańską opaskę będzie nosił Kamil Szymura, który zastąpił Kamila Jadacha.

Niespełna 30-letni Szymura jest wychowankiem Szkółki Piłkarskiej MOSiR Jastrzębie i ma za sobą występy w takich klubach jak Górnik Zabrze (dwa mecze w ekstraklasie), Pelikan Łowicz, Ruch Radzionków, GKS Katowice, w GKS-ie 1962 Jastrzębie gra od sezonu 2013/2014, gdy jego drużyna grała jeszcze w IV lidze.

Zagrał wtedy w 24 meczach i strzelił trzy gole (z Wisłą Ustronianką, rezerwami GKS-u Katowice i Unią Racibórz). Funkcję zastępcy kapitana będzie piastował Damian Tront, a w skład rady drużyny weszli: Kamil Jadach, Bartosz Jaroszek, Mariusz Pawełek, Kamil Szymura, Damian Tront i Adam Wolniewicz.”

Więcej TUTAJ

 

„SUPER EXPRESS”

„Kamil Grosicki po transferze do West Bromwich Albion: Trzynastka przyniesie mi szczęście”

Super Express: - Czy fakt, że WBA jest liderem Championship był najważniejszym powodem, dla którego wybrałeś ten klub?

Kamil Grosicki: - Tak. Wielokrotnie widziałem jak gra ta drużyna, że jest bardzo mocna pod każdym względem – piłkarskim i fizycznym. Mają też świetnego trenera. Byłem przekonany, że to będzie najbardziej właściwy krok, żeby awansować do Premier League. Wierzę, że tak się stanie.

- Nazwy Trabzonsporu i Celticu padały w kontekście twojego transferu. Czy brałeś pod uwagę wyjazd z Anglii?

- Z tych klubów propozycji nie miałem. Było zainteresowanie innych zespołów, ale ostatecznie były dwie konkretne oferty – z West Bromwich i jeszcze jedna.

- Jak porównasz po względem piłkarskim swój poprzedni klub Hull City z WBA?

- W Hull niczego mi nie brakowało, ale jestem oczarowany tym, co zobaczyłem w West Bromwich. Mam na myśli bazę treningową , organizację klubu i poziom piłkarski drużyny. Widać, że ten klub jest gotowy na awans do Premier League.

- W dwóch  meczach w barwach WBA wszedłeś na boisko zmieniając w końcówkach Calluma Robinsona, który przyszedł do klubu razem z tobą. On jest numerem 1 na lewym skrzydle?

- Trener na razie stawia na niego, a zespół gra dobrze i wygrywa. Wchodząc na boisko z ławki daję sygnał trenerowi, że jestem gotowy do gry, czy to od początku czy jako zmiennik. Dawno nie miałem takiej rywalizacji jak jest w WBA, ale cieszę się z tego. To może podnieść mój poziom gry i zwiększa szanse zespołu na awans.”

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się