var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Patryk Zajega

Po beznadziejnej kolejce ten pełen paradoksów mecz był jak balsam dla duszy! Cracovia 2:1 Lech

Autor: Mariusz Bielski
2020-02-16 20:42:04

Nie oszukujmy się, to nie była udana kolejka. A że ekstraklasowe hity też często zawodzą, pomni doświadczeń z dystansem podchodziliśmy do ostatniego niedzielnego starcia i… niezwykle miło się zaskoczyliśmy! O ile piękniejsza byłaby ta liga, gdyby mecze takie jak dzisiejszy Cracovii z Lechem zdarzały się częściej niż raz na ruski rok…

Aż miło było wystawiać oceny. Oczywiście nie wszyscy zaliczyli występ koncertowy, więc parę sztuk poniżej średniej się znalazło, ale chociaż obyło się bez dwój, które czasem trzeba rozdawać na ledwo i prawo. Tu raczej mieliśmy takie przypadki, że jeśli ktoś zagrał gorzej, to głównie dlatego, iż przyćmił go przeciwnik, a nie nadaje się na złom. To tak słowem małego spoilera, musicie wybaczyć.

Przejdźmy do rzeczy. Dlaczego najbardziej podobało nam się spotkanie Pasów z Kolejorzem? Ponieważ było w nim sporo paradoksów i w zasadzie dotyczą one każdego z goli. Pierwsze 20 minut to pełna dominacja gospodarzy. I to nie taka spokojna, gdy piłeczka krąży leniwie od nogi do nogi, lecz z agresywnymi doskokami, próbami otwierających podań, szybkim tempem, dośrodkowaniami… Aż tu nagle – bach! Pestce urwał się Kamiński, który posłał powrotną piłkę wszerz pola karnego, a Jóźwiak, przy odrobinie rykoszetowego szczęścia, wpakował ją do siatki. To była w zasadzie pierwsza jakkolwiek groźna akcja poznaniaków tego wieczora.

Od tego momentu to goście coraz częściej spychali rywali do defensywy i parę razy ich nieźle postraszyli. Serca kibiców Cracovii musiały zabić mocniej na przykład w chwili, gdy po rożnym Ramireza szokująco niecelnie główkował niekryty Satka. Miał tyle czasu, miejsca oraz spokoju, że po prostu musiał to trafić – chociaż w światło bramki! Mało brakowało również Gytkjaerowi, by precyzyjnie odwrócić się z piłką po podaniu Tiby, lecz akurat ciut za mocno wypuścił sobie futbolówkę.

Przewaga rosła z minuty na minutę i fani Kolejorza mieli prawo spodziewać się dalszego, coraz mocniejszego ugniatania Pasów w ich pole karne w drugiej części spotkania. Cóż, futbol jest jednak strasznie ironiczny. Tuż po wznowieniu gry bowiem nagle na prawej flance Lecha zrobiła się dziura wielkości Wielkiego Kanionu, w którą wpadł Pestka i z całej siły zalutował w kierunku bramki. A że Satka miał dziś wyjątkowego pecha, to dostawieniem nogi pokonał van der Harta, zamiast mu pomóc.

Drugie trafienie dla Pasów przyszło w równie niespodziewany sposób, ponieważ kluczowy udział w nim wziął Rogne. Do 66. minuty niemal bezbłędny, aczkolwiek akurat w tym momencie spóźnił się z interwencją, kopnął Lopesa w łydkę, dzięki czemu podopieczni Probierza dostali jedenastkę. Tym razem z trafienia cieszył się Hanca.

Może przesadą byłoby napisanie, iż tylko cud sprawił, że Cracovia dowiozła ten wynik do końca. Co jednak nie ulega wątpliwościom, to strzelenie przez nią dwóch goli, kiedy zdecydowanie nie wiodła prymu w meczu. Ba, nie odzyskała go już do końca. W drugiej części starcia Lech był przy piłce przez 64% czasu, kasował sporą część akcji w zarodku i samemu cisnął ostro. Sam Gytkjaer doszedł do niezłej pozycji strzeleckiej z trzy razy, lecz zawsze był blokowany w ostatniej chwili. W słupek – piętą jak jakiś Ibra! – trafił Moder, a sam na sam zmarnował jeszcze Tiba.

No właśnie, Portugalczyk był praktycznie najjaśniejszą postacią i kto wie, czy nie najlepszym zawodnikiem na boisku, pomimo spotkania przegranego przez jego zespół. W przerwie Dariusz Żuraw musiał mu nakazać odważniejsze podłączanie się do akcji oraz wchodzenie w pole karne, bo większość zagrożenia ze strony Kolejorza zaczęła wynikać właśnie z zagrań Portugalczyka. I to jakich! Klepki na jeden kontakt, podania z obrotem, gdy rywal siedział mu na plecach, mijanie defensorów dryblingiem jak tyczki, kluczowe podania… Aż się wierzyć nie chce, że facet wróci do stolicy Wielkopolski bez trafienia lub asysty. 

De facto Tiba wyprawiał dzisiaj wszystkie te cuda, których oczekiwaliśmy od Daniego Ramireza. Hiszpan, poza dwoma centrami, nie wyróżnił się praktycznie niczym. Większość meczu przeczłapał i aż dziw bierze człowieka widząc te 12km, które niby zrobił w trakcie 90 minut. Jak to tego doszło? Nie wiemy, parafrazując klasyka. Występ ofensywnego pomocnika był na poziomie… Może opowiemy żartem – człowiek wyjdzie z ŁKS-u, ale ŁKS z człowieka nigdy. Kumacie? Ponarzekać moglibyśmy też na Puchacza, aczkolwiek to byłyby tylko takie dwa małe kamyczki do wielkopolskiego ogródka. Jako postronni obserwatorzy nie mamy na co narzekać, to był naprawdę fajny mecz.

Tylko Dariusz Żuraw pewnie się z nami nie zgodzi. Zresztą, w chwili powstawania tego tekstu właśnie narzeka na rzekomo nieprawidłową decyzję co do karnego, ale nie idzie się z tym zgodzić. Rozumiemy go jednak, iż może być rozgoryczony, skoro jego zespół rozegrał naprawdę dobre spotkanie, a wróci do Poznania z pustymi rękami. Zapewne nie pocieszy go też fakt, iż przegrać w taki sposób, z tak mocną drużyną, to żaden wstyd. Pasy po prostu były dziś dużo lepiej zorganizowane (mały plusik dla choćby Lusiusza) oraz skuteczniejsze (większy dla Hanki), a to właśnie te czynniki, nie wrażenia estetyczne, decydują o punktach.

Tej Cracovii broń Boże nie wolno lekceważyć w walce o tytuł.

Cracovia 2:1 Lech Poznań (0:1)

0:1 Jóźwiak 23’ (asysta Kamiński)

1:1 Pestka 47’ (asysta Hanca)

2:1 Hanca (karny) 66’ (asysta Lopes)

Cracovia: Pesković (6) – Rapa (5), Helik (6), Jablonsky (6), Pestka (5) – Gol (5), Lusiusz (6), van Amersfoort (4) (87’ Siplak) – Hanca (7) (84’ Wdowiak), Fiolić (4) (76’ Dimun), Lopes (5).

Lech: van der Hart (5) – Kamiński (5), Satka (5), Rogne (4), Kostewycz (5) – Muhar (4) (85’ Szymczak), Tiba (7) – Puchacz (3) (71’ Moder 5), Ramirez (4), Jóźwiak (6) – Gytkjaer (5).

Sędzia: Bartosz Frankowski.

Nota: 6.

Żółte kartki: Pesković.

Piłkarz meczu: Sergiu Hanca.

Widzów: 12247.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się