var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Twitter @ChampionsLeague

W kulturze gry była przepaść, ale Lipsk i tak może pluć sobie w brodę. Tottenham 0:1 RB Lipsk

Autor: Mariusz Bielski
2020-02-19 23:58:21

Mourinho z końcówki pracy w Manchesterze United? Nie dało się już na to patrzeć, a sam Portugalczyk zdawał się być zmęczony wielkim futbolem. Zapętlał się na konferencjach, nic świeżego nie potrafi wymyślić na boisku. Mourinho na początku pracy w Spurs? Znów przebojowy, znów innowacyjny. Przed powrotem Ligi Mistrzów zastanawialiśmy się, którą twarz przyjmą jego podopieczni w starciu z Lipskiem i niestety bliżej było im do tej pierwszej.

Składne akcje londyńczyków moglibyśmy policzyć na palcach jednej ręki. Bodaj najlepsza to była ta, w której Aurier posłał płaskie dośrodkowanie w pole karne, które trafiło do Moury. Halstenberg kompletnie nie ogarnął co się dzieje za jego plecami i choć piłka śmignęła mu tuż obok nogi, tylko oprowadził ją wzrokiem. A za chwilę – łup, Lucas bez większego namysłu sprawdził refleks Gulacsiego.

Poza tym… Cóż, było biednie. Tottenham bazował bowiem na indywidualnościach, zrywach na jakie decydowali się Bergwijn lub Lo Celso. Pierwszy z wymienionych posłał całkiem groźnego rogali na początku starcia. Drugi zaś… Najlepiej by było, gdyby Mourinho wystawił go w trzech kopiach. Jeśli już ktoś robił różnicę otwierającym podaniem, to Argentyńczyk. Z pilnowaniem, by Gulacsi nie zasnął tak samo. Węgier musiał wznieść się na szczyt swych umiejętności, by obronić strzał Giovaniego z wolnego. Gdyby nie musnął futbolówki rękami, ta wpadłaby mu do siatki tuż obok słupka, a tak sparował ją właśnie na obramowanie. Trochę łatwiej poszło mu zaś ze stałym fragmentem autorstwa Lameli.

Aż się zastanawiamy, czy aby czasem nie stawialiśmy przed Spurs zbyt wysokich oczekiwań. Trzeba bowiem wziąć poprawkę na ich ofensywne poczynania ze względu na kontuzje Harry’ego Kane’a oraz Sona, dwóch absolutnie kluczowych graczy tej ekipy. Dorzucimy jeszcze brak Eriksena, który zimą odszedł do Tottenhamu i w zasadzie możemy powiedzieć, iż w ofensywie wyszedł dziś drugi garnitur. Z drugiej strony jednak też nie róbmy z Moury, Lo Celso, Bergwijna, Allego czy Ndombele jakichś ułomków. Nie ma co ich za bardzo usprawiedliwiać za brak pomysłu na rozmontowanie defensywy Lipska. I to całkiem eksperymentalną, wszak wystąpić dziś nie mogli Orban oraz Upamecano.

Paradoks polega na tym, że goście, pomimo wygranej, również mogą czuć niedosyt. Zaliczkę z Londynu wywieźli tylko dzięki temu, iż w pewnej chwili Daviesowi odłączyło prąd. Wpadł w Laimera jak taran w mury starożytnego zamku, a za chwilę Lloris wyjmował piłkę z siatki, dokąd z 11 metrów zapakował mu ją Werner.

Prawda jest jednak taka, że podopieczni Nagelsmanna powinni byli zamknąć to spotkanie albo szybciej, albo po prostu w większym rozmiarze bramkowym. Sam Schick w pierwszym kwadransie trzy razy próbował pokonać Llorisa, trzy razy nieskutecznie. Ale to i tak nic w porównaniu z akcją już z drugiej połowy. Angelino podał Wernerowi, ten sprytnie przepuścił piłkę, Czech wleciał jak torpeda w pole karne i… Załadował prosto w bramkarza. A miał tyle czasu i miejsca, że mógł go zapytać go gdzie chce dostać sztukę. 

To zresztą wierzchołek góry lodowej grzechów, jakich pod bramką Francuza dopuścili się przyjezdni. Angelino mógł mieć dziś swój moment chwały, lecz w końcowej fazie akcji nie zachowywał chłodnej głowy. Werner zresztą tak samo, pomimo przesądzeniu o losach spotkania. Laimer wystawił mu przecież niemal idealnie, ale Niemiec ze trzy razy przymierzał się do strzału, aż w końcu walnął z czuba. Oczywiście wprost w Llorisa. 

Nie ma wątpliwości kogo tu się dzisiaj lepiej oglądało. Lipsk momentami ugniatał Spurs jak ciasto na pierogi, przerastał oponentów intensywnością oraz kreatywnością. W dobie tego oraz jednobramkowej zaliczki o odrobienie strat może być Tottenhamowi cholernie trudno. W Niemczech będzie potrzeba czegoś więcej niż pilnowania tyłów oraz liczenia na pojedyncze zrywy.

Tottenham Hotspur 0:1 RB Lipsk (0:0)
58’ Werner (rzut karny)

Tottenham: Lloris – Aurier, Sanchez, Alderweireld, Davies – Fernandes (64’ Lamela), Winks – Lo Celso, Alli (64’ Ndombele), Bergwijn – Lucas

Lipsk: Gulacsi – Klostermann, Ampadu, Halstenberg – Mukiele, Sabitzer, Laimer (83’ Forsberg), Angelino – Nkuku (74’ Haidara), Werner, Schick (77’ Poulsen)

Sędzia: C. Cakir

Żółte kartki: Lo Celso, Davies, lamela - Sabitzer, Werner, Nkuku


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się