var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Własne

Układy, układziki, ten posmarował, tamten zlecił... Paranoja polskiego kibica

Autor: Mariusz Bielski
2020-02-20 22:50:22

Jestem pełen podziwu wobec tego jak przebiegli są polscy kibice. Jak potrafią łączyć kropki, kojarzyć wątki, postacie oraz ich powiązania. Nie ma drugiej równie przebiegłej grupy społecznej. Nieprawdopodobne, że mając taki potencjał pod nosem nie wykształciliśmy jeszcze światowej sławy detektywów czy nie stworzyliśmy jakiegoś europejskiego odpowiednika FBI.

Nikt bowiem tak jak fani polskich klubów nie potrafi rozszyfrowywać spisków oraz odnajdywać drugie dno. A piszę to dlatego, że 2x45 również zostało zdemaskowane w ostatnich dniach. I to na samym wstępie, już po pierwszym ruchu! Cholera, czujemy się – ze mną na czele – prześwietleni bardziej niż przez promienie roentgena.

Ostatnio na naszych łamach pojawił się bowiem artykuł na temat polityki transferowej Jagiellonii, ze szczególną uwagą poświęcaną napastnikom. Omawiane były wyczyny takich superstrzelców jak Mudrinski czy Scepović aczkolwiek lwia część tekstu poświęcona została temu skąd bierze się tyle – o ironio – nietrafionych strzałów białostoczan. Krytyka kierowana była wobec Cezarego Kuleszy, który uważa, iż otoczenie się kompetentnymi ekspertami, na przykład zatrudnienie dyrektora sportowego, jest mu niepotrzebne. Cytowaliśmy też wywiad z Ireneuszem Mamrotem, który narzekał na braki w tamtejszym pionie sportowym i niezbyt pochlebnie wypowiadał się o efektach tego.

No ale czujne oko jednego z naszych czytelników wyłapało co w rzeczywistości miał znaczyć ten tekst. Cytuję: „Kampania wyborcza na prezesa PZPN w toku. Media zbliżone do Bońka i jego przydupasa Koźmińskiego w natarciu”. Z kolei na twitterze w dość zawoalowany sposób do sprawy odniosła się też redakcja portalu jagiellonia.net. Oczywiście nie w sposób bezpośredni, bo przecież na populizmie polecieć jest dużo łatwiej.

 

 

Ech, próbowaliśmy być tacy dyskretni oraz subtelni, a tu proszę, demaskacja na samym początku. Jak mawiał klasyk „i cały misterny plan w pizdu”. A przecież tak dobrze nam PZPN zapłacił...

***

W momencie, kiedy skończyłem powyższy fragment w sumie całkiem się przestraszyłem – ile osób może nie zrozumieć ironii, skoro nie jest też w stanie zrozumieć najprostszych medialnych mechanizmów? Ile osób nawet nie spróbuje wyłapać sarkazmu? Ile odczyta tylko potwierdzenie zarzutów i to z pierwszej ręki, mojej?

A przecież zarzuty zakrawają o absurd naprawdę dużych rozmiarów. Nie oczekuję jednakowoż, iż każdy czytelnik będzie znał na pamięć każdy z naszych tekstów. No ale zanim wygłosi się komentarz posądzający o skrajną stronniczość – przynajmniej według mnie – wypadałoby się zapoznać z wcześniejszą twórczością redakcji.

W mojej głowię kołacze się więc pytanie – jakim cudem mielibyśmy robić za tubę propagandową dla obecnych władz PZPN-u w związku ze zbliżającymi się wyborami, by promować Marka Koźmińskiego, obecnego współpracownika Zbigniewa Bońka, skoro jednocześnie jesteśmy jednym z portali, który w ostatnich miesiącach najmocniej tę władze krytykował? Wpisałem „Boniek” w naszą wyszukiwarkę i w kilka chwil znalazłem teksty, które potwierdzają moje słowa.

Felieton o złym rozłożeniu akcentów w podręczniku licencyjnym oraz absurdalnych groźbach wobec Rakowa → KLIK

O rzekomej nieomylności prezesa, oczywiście krytycznie → KLIK

O bezsensownym powiększaniu Ekstraklasy → KLIK

O tym jak Boniek strzał sobie w stopę, krytykując Brzęczka → KLIK

Kto pogrzebie trochę dłużej, ten znajdzie jeszcze inne artykuły, w których wyrażaliśmy dezaprobatę wobec kolorowania rzeczywistości przez prezesa PZPN-u czy wątpiliśmy w słuszność wielu jego spostrzeżeń. Czasem były to tylko dywagacje, czasem ostrzejsza krytyka, ale niezależnie od skali – według mnie trudno o bardziej wyraziste oznaki sprzeciwu wobec obecnych władz związku. 

Gdybym miał stworzyć hierarchię osób najczęściej cytowanych oraz najbardziej krytykowanych na 2x45, Zbigniew Boniek znalazłby się w ścisłej czołówce obok Dariusza Mioduskiego, Krzysztofa Zająca oraz Piotra Rutkowskiego. Składam więc osobiste gratulacje tym, którzy w naszych tekstach doszukali się wyżej przytaczanej stronniczości. Wystrzeliliście podobnymi ślepakami co Mudrinski czy Scepović. Co za ironia losu...

***

Drodzy kibice, wyobraźcie sobie zatem, że PRL skończył się trzy dekady i nie wszystko w dzisiejszych czasach oraz mediach opiera się na układach i układzikach. Że istnieje coś takiego jak zbieg okoliczności. Że doszukiwanie się drugiego dna w każdym artykule to szaleństwo. Ale przede wszystkim, że zanim wygłosi się oskarżenie, wypadałoby zebrać jakieś twarde dowody na ich potwierdzenie.

Jestem w szoku, jak to u was działa. Kiedy Cracovia walczy o mistrzostwo Polski z Legią, artykuł krytyczny na przykład wobec stylu Pasów z miejsca oznacza u was faworyzowanie warszawian. Z kolei gdy napiszemy coś niepochlebnego na temat ekipy ze stolicy, to według was dlatego, że po cichu sponsoruje nas Comarch. Kiedy negatywnie oceniamy transfery Korony, uważacie, iż w ten sposób chcemy pomóc Wiśle Kraków w walce o utrzymanie. Gdy jednak wspominamy o serii 10 porażek z rzędu Białej Gwiadzy, twierdzicie, że boli nas wielka Wisełka.

A to wszystko jest przecież banalnie proste. Kiedy chwalimy jakiś zespół, to dlatego, że akurat notuje jakąś fajną serię i czymś wyróżnia się na tle pozostałych. Ktoś wygląda kiepsko, a do tego tego jego pomysłem na zabawianie ludzi jest laga na rosłego napastnika? Cóż, wtedy raczej trudno o komplementy, zwłaszcza jeżeli taki zespół szoruje brzuchem o dół tabeli. Pisząc o beznadziejnej formie obrońców ŁKS-u robimy to, ponieważ rzeczywiście zawalali gole seriami. Krytykując Jagę za transfery zwracamy uwagę na problemy klubu, ponieważ one istnieją. Koniec i kropka.

Być może żądam zbyt wiele, pewnie jeszcze dostanę po łbie za ten tekst, ale momentami aż mi głowa paruje, gdy czytam te wszystkie bzdury, oskarżenia, podejrzenia, cuda na kiju. Prawda jest taka, że to, czy zespół X pokona Y, czy odwrotnie, zwisa nam i powiewa. Ba, w wielu przypadkach zawodowe uprawianie z dziennikarstwa wypiera z ludzi stricte kibicowskie emocje.

Zastanawiam się tylko na ile to zacietrzewienie wynika z przewrażliwienia na własnym punkcie, a na ile po prostu z egoizmu. Nic tak bardzo nie jest potrzebne polskim kibicom jak więcej luzu i dystansu, bo świat wcale nie kręci się tylko wokół ich klubu. Przynajmniej z dziennikarskiej perspektywy, mimo że niektórym tak trudno jest ten fakt zaakceptować.

***

PS. Ale wiadomo, i tak pomyślicie: "winny się tłuamczy". Ale gdyby ktoś się nie tłumaczył, to też wyszłoby, że tylko mieliście rację. Fantastyczna logika.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się