var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Arsenal.com

Niespodziewany zwycięzca po przyjściu Artety. Bukayo Saka z realną szansą na EURO 2020

Autor: Sebastian Czarnecki
2020-02-23 14:30:36

Kiedy Mikel Arteta obejmował Arsenal, kibice londyńskiego klubu byli raczej pozytywnie nastawieni do nowego trenera. Hiszpan może nie miał większego doświadczenia w trenerce, ale miał już swoją filozofię futbolu i wiedział nie tylko w jakim kierunku chce się rozwijać on sam, ale także w jaką stronę ma zmierzać Arsenal. I tak jak można się było spodziewać – zyskali na tym również gracze młodzi.

Początki pracy Mikela Artety na Emirates tylko utwierdziły wszystkich w przekonaniu, że zwolnienie Unaia Emery’ego było jedynym słusznym wyjściem. W klubie od dłuższego czasu panowała toksyczna atmosfera, widać było brak zgrania, brak pomysłu, brak czegokolwiek. Sam Emery chciał to zrzucić na utratę liderów (do czego w dużej mierze dopuścił on sam), ale w swoim pierwszym wywiadzie po opuszczeniu Arsenalu opowiedział więcej pierdół niż konkretów, o czym zresztą możecie przeczytać tutaj.

Wystarczyło kilka spotkań, żeby na swój właściwy poziom wrócili Granit Xhaka i Lucas Torreira, a Nicolas Pepe w końcu zaczął grać w piłkę. Arteta sprawił z czasem, że nawet fatalna dotychczas linia obrony spisywała się na tyle dobrze, żeby nie tracić bramek. Duża w tym zasługa Davida Luiza, który ustabilizował swoją formę na naprawdę wysokim poziomie, ale zaskakująco dobrze zaczął się spisywać także… Shkodran Mustafi. Wydawało się, że niemiecki obrońca na dobre wyleci z wyjściowej jedenastki po fatalnym występie w meczu z Chelsea, ale nowy trener obdarzył go ogromnym kredytem zaufania, który były piłkarz Valencii zaczął powoli spłacać. Co prawda na razie na tle bardzo przeciętnych rywali, ale wcześniej nawet z takim potrafił w głupi sposób zawalać bramki, więc należy go pochwalić za to, że chociaż przestał to robić.

Największym beneficjentem przyjścia Mikela Artety stał się jednak młodziutki Bukayo Saka, który odnalazł swoje miejsce na lewej obronie. Na pozycji, na której wcześniej próbował go już Fredrik Ljungberg, a na której nigdy wcześniej nie występował.

Prawdziwa eksplozja formy Bukayo Saki

Świetna forma 18-latka sprawiła, że Mikel Arteta w zimowym oknie transferowym nie rozglądał się za nowym lewym obrońcą. Owszem, początkowo dużo mówiło się o możliwości sprowadzenia Layvina Kurzawy, ale temat bardzo szybko ucichł. Trzeba tutaj także zauważyć, że Arsenal ma ogromne problemy w obsadzeniu tej pozycji, ponieważ posiada na niej dwóch wyjątkowo „kruchych” zawodników. Sead Kolasinać doznał kolejnego urazu, z kolei Kieran Tierney wypadł z gry na kilka miesięcy i musiał poddać się operacji barku, z którym problemy miał jeszcze podczas pobytu w Szkocji.

Co ciekawe, Hiszpan mógł w tym miejscu równie dobrze postawić na Ainsleya Maitlanda-Nilesa, który dwa lata temu bardzo dobrze spisywał się na tej pozycji, kiedy awaryjnie postawił na niego Arsene Wenger. Anglik miał już doświadczenie w grze na tej pozycji, nie byłoby to dla niego nic nowego, a i tak padło na młodziutkiego Anglika, który przecież jeszcze do niedawna czarował w Lidze Europy i krajowych pucharach na skrzydle. Bukayo Saka to przecież ofensywnie usposobiony skrzydłowy, który uwielbia wdawać się w pojedynki z obrońcami rywali i generalnie im bliżej bramki przeciwnika się znajduje, tym większe sprawia zagrożenie.

Kurs STS na mecz Arsenal vs Everton: 1- 2,00, X - 3,60, 2 - 3,64.

Widać to chociażby po jego występach na lewej obronie, gdzie… tak naprawdę wcale nie jest lewym obrońcą. Ta pozycja jest dla niego tylko umowna, ponieważ cały czas zabezpieczają go David Luiz grający jako lewy środkowy obrońca, a także Granit Xhaka, grający bliżej lewej strony środkowy pomocnik. Sace wiele dało także ustawienie na lewym skrzydle Aubameyanga, który może nie czuje się na tej pozycji komfortowo i dużo mniej oferuje z przodu, ale pracuje w defensywie na tyle dużo, że Saka może sobie pozwalać na częste rajdy, dzięki czemu notuje asysty.

I choć osiemnastolatek w dalszym ciągu zachowuje się jak skrzydłowy, gra jak skrzydłowy i myśli jak skrzydłowy, to… bardzo dobrze radzi sobie w destrukcji. Bo to nie jest przecież tak, że Anglik jest prawdziwym jeźdźcem bez głowy, który myśli tylko o grze do przodu i zapomina, że przecież w tym momencie występuje na zupełnie innej pozycji – nic z tych rzeczy. Saka w dalszym ciągu jest bardzo aktywny w defensywie i bardzo często wychodzi zwycięsko z pojedynków jeden na jeden, co jest niezwykle rzadkie wśród zawodników w jego wieku, zwłaszcza jeśli wcześniej mieli zerowe pojęcie o grze w destrukcji.

Nowe powołanie czy krótkoterminowe rozwiązanie?

Świetne występy Saki sprawiły, że duża część kibiców na poważnie zaczęła się zastanawiać, czy może gra na lewej obronie nie jest jego powołaniem. Podobną drogę przecież przechodził Aaron Wan-Bissaka, który również zaczynał od gry w ataku, a dziś jest jednym z najlepszych prawych obrońców w lidze. Nic z tych rzeczy – Anglik jest skrzydłowym, chce być skrzydłowym i będzie skrzydłowym.

- Na razie będę robił to, o co prosi mnie menedżer – mówił Bukayo Saka o grze na nowej pozycji. - W przyszłości, kiedy wrócę na skrzydło, będę miał większą wiedzę na temat tego, jak zachowują się boczni obrońcy. Grając na boku obrony z kolei wiem, jak zachowują się skrzydłowi. To dla mnie bardzo dobre doświadczenie.

I są to bardzo mądre słowa z ust tak młodego zawodnika. Mimo że doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że nie ma przyszłości na tej pozycji, to doświadczenie zebrane przez ten czas może się okazać kluczowe dla jego dalszej kariery. W tym momencie najważniejsze są przede wszystkim regularne występy, a na takie może liczyć grając na lewej obronie. I choć nie gra jak inni gracze występujący na co dzień na jego pozycji i ma dużo większą swobodę, to i tak będzie to dla niego niezwykle ciekawe obiecujące.

No i przede wszystkim… może to zaowocować sensacyjnym powołaniem na mistrzostwa Europy. Mimo że Saka nie zadebiutował jeszcze w reprezentacji Anglii i jest uprawniony do gry dla Nigerii, to Gareth Southgate bardzo rozważa zabranie go na kolejne zgrupowanie. W momencie, kiedy forma Benjamina Chilwella opadła, a Danny Rose szuka swojej na wypożyczeniu w Newcastle, tacy zawodnicy jak Brandon Williams (Manchester United) czy właśnie Saka mogą na tym zyskać. Gracz Arsenalu jest bardzo uniwersalny, może zagrać na obu skrzydłach, dodatkowo dobrze odnajduje się w grze z tyłu. Jakkolwiek absurdalnie to nie zabrzmi, to 18-latek faktycznie może niedługo pokazać się na arenie międzynarodowej.

Saka strzeli gola? Tak - 8,50.

Jedyne, co musi zrobić, to dalej utrzymywać wysoką formę, a co będzie dalej, to przekonamy się już sami.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się