var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: ol.fr / Damien LG

Olympique Lyon doczeka się następcy Juninho Pernambucano?

Autor: Paweł Łopienski
2020-02-26 18:00:06

Bruno Guimaraesa nie byłoby w Lyonie, gdyby nie zaangażowanie i telefon od Juninho Pernambucano, dyrektora sportowego francuskiego klubu. Brazylijczyk przychodzi do zespołu, który ma wiele problemów, w lidze nie potrafi ustabilizować formy, a do tego „Les Gones” czeka arcytrudna rywalizacja z Juventusem w fazie pucharowej Ligi Mistrzów. Wszyscy jednak wierzą, że 22-latek w dłuższej perspektywie nawiąże do swojego rodaka i francuska drużyna będzie miała z niego pociechę.

Numer na koszulce, który przynosi szczęście

Historie piłkarzy „Canarinhos” są przeróżne, a ich początki potrafią zadziwić. Od wychowywania się w dzielnicach nędzy, czyli w faweli, po wsie, a także plaże. Bruno Guimaraes rozpoczął swoją przygodę od wielkiego i pięknego Rio de Janeiro, gdzie się urodził. Zaczął tam również pracę w jednym z hoteli w wieku 14 lat. Z kolei jego ojciec został taksówkarzem w 1997 roku, kiedy żona spodziewała się urodzić przyszłą gwiazdę futbolu.

Środkowy pomocnik w Lyonie będzie występował z numerem „39” na koszulce, co nie jest przypadkowym wyborem. Ta liczba odpowiada temu, w ilu taksówkach pracował jego ojciec przez 22 lata. „Kiedy Bruno zaczął grać dla Audax w Sao Paulo, odwiedziliśmy go taksówką 39. Tak było również w Kurytybie. Ta liczba będzie na zawsze w naszym życiu”, mówił ojciec piłkarza, Dick Gomez Rodriguez Moura na łamach „France Football”, który przy transferze do Lyonu dopowiedział, że nawet nie musiał prosić syna o numer, który przynosi rodzinie szczęście, bowiem sam się na niego zdecydował. Kilka lat później, gdy już trafił do Francji, Juninho podjął inicjatywę, by poprosić władze ligi o możliwość noszenia tego numeru (w tym kraju najwyższy możliwy numer to „30”). Udało się przekonać odpowiednie osoby, dlatego nie doszło do zmiany na koszulce.

Brazylijczyk jak na „Canarinhos” przystało, dorastał z piłką w nogach. Nastolatek oglądał wszystkie mecze w telewizji od trzeciej ligi brazylijskiej po Mistrzostwa Europy. Ulubionym zespołem 22-latka nie była Barcelona, Real Madryt czy któraś z angielskich drużyn, ale Borussia Dortmund. Oglądając zmagania w Lidze Mistrzów, zakochał się w niemieckiej ekipie, a szczególnie w Ilkayu Gundoganie, który był dla niego wzorem na boisku.

Matka starała się odciągnąć swojego syna od pomysłu zostania piłkarzem i niejako zmuszając go, wysyłała na lekcje pływania. Ale jej starania spełzły na niczym: to piłka nożna będzie miała największe znaczenie. Choć na początku gracz spędził sporo czasu na futsalu, gdzie stawiał pierwsze kroki w Helenico Atletico Club, podobnie jak Marcelo. Świadomy swego talentu i determinacji, Guimaraes nie wahał się opuścić Rio i swojej rodziny, wybierając się do wspomnianego Sao Paulo i Gremio Osasco Audax, gdy miał zaledwie 17 lat.

Kariera wyznaczona przez duże miasta Brazylii

W Kurytybie zawodnik nie potrzebuje wiele czasu, aby wyrobić sobie markę, oczywiście z numerem 39 na plecach. Wszyscy już wtedy zgodnie podkreślali, że ten chłopak ma wszystko, aby odnieść sukces. Kolega z drużyny, Lucho Gonzalez, wziął go pod swoje skrzydła, ale najważniejszy w tym wszystkim był jego szkoleniowiec, Fernando Diniz, który nigdy nie skąpił od komplementowania swojego dawnego podopiecznego.

- Jest bardzo inteligentny i techniczny. Zawsze mówiłem, że ma duszę wspaniałego zawodnika, bo gdy pojawił się jakikolwiek problem, to on wiedział, jak sobie z nim poradzić – mówił Fernando, który kilka miesięcy po tych słowach został zastąpiony przez innego szkoleniowca. To jednak nie zmieniło sytuacji Guimaraesa, który stał się jeszcze ważniejszym elementem w układance, a niedługo później przeniósł się do Atletico Paranaense, najpierw na wypożyczenie (docelowo miał występować wówczas w drużynie U-23), a w 2018 roku już na stałe.

Debiut w brazylijskiej Serie A zaliczył 17 czerwca 2017, gdy pojawił się na boisku w drugiej połowie zmieniając jednego z kolegów z drużyny. Kurytyba jest uznawana za jeden z przykładów miasta zrównoważonego i zwartego, a to doskonale ma się do Bruno Guimaraesa, który taką postawę przejawiał na murawie. Pobyt w tym klubie to, jak na razie, największe pasmo sukcesów 22-latka. W 2018 roku Athletico Paranaense wygrało Copa Sudamericana, czyli odpowiednik Ligi Europy, a w następnym roku Puchar Brazylii. Liczby może nie potwierdzały wtedy dużego wpływu na grę drużyny (5 bramek i 4 asysty), ale pozwoliło to na zgarnięcie nagrody najlepszego piłkarza turnieju i pomocnika ligi. Wtedy nikt nie miał już wątpliwości, że o Guimaraesa już wkrótce walczyć będą największe kluby w Europie.

Kurs EWINNER na mecz Olympique Lyon vs Juventus: 1 - 4.02, X - 3.14, 2 - 2.11.

- Jest kreatywnym, odważnym i wszechstronnym graczem. Uwierz mi, ten dzieciak jest wart złota – mówił dla „L’Equipe” dyrektor sportowy klubu, Paulo Andre. W Athletico zawodnik dokonał olbrzymiego postępu, co widać było również w narodowej reprezentacji do lat 23. Przed pierwszym pojawieniem się w Lyonie, Bruno walczył w Kolumbii, aby Brazylia zakwalifikowała się na igrzyska olimpijskie. Po remisach z „Los Cafeteros” (1:1) i Urugwajem (1:1), kapitan młodzieżówki wziął sprawy w swoje ręce i poprowadził drużynę do pewnego zwycięstwa 3:0 nad Argentyną, które dało sukces. Do Francji na rozpoczęcie nowego rozdziału w swojej karierze mógł więc wyruszać z poczuciem dobrze wykonanej roboty.

O transferze do Lyonu zadecydował telefon od Juninho

Środkowy pomocnik cieszył się olbrzymim zainteresowaniem ze strony czołowych europejskich klubów takich jak Arsenal, Chelsea, Inter Mediolan, Juventus, Napoli, Atlético Madryt czy Benfica. 22-letni zawodnik nie zdecydował się ostatecznie na zasilenie szeregów jednego z wymienionych zespołów i postanowił przystać na ofertę przedstawioną mu przez Olympique Lyon. Nie da się ukryć, że kluczową rolę w negocjacjach z młodzieżowym reprezentantem Brazylii odegrał jego rodak - Juninho, który od lipca pełni funkcję dyrektora sportowego francuskiego klubu.

- Zadzwonił do mnie Juninho. Powiedział mi, że uczyni mnie najlepszym pomocnikiem na świecie, naprawdę wierzyłem w jego słowa. Zawsze był ze mną bardzo szczery, grał otwarcie - powiedział 22-letni pomocnik, wkrótce po podpisaniu umowy do 2024 roku.

 

 

Legenda francuskiego klubu funkcję dyrektora sportowego Lyonu pełni od maja ubiegłego roku. Od tamtego czasu jest jednak jedynie krytykowany, przede wszystkim za zatrudnienie w roli trenera kompletnego nowicjusza, jakim jest Sylvinho. W ostatnich dniach Brazylijczyk przyznał nawet, że jego największym błędem było postawienie na swojego rodaka, bowiem ten nie był przygotowany na objęcie tak dużego klubu jakim jest OL.

Obie drużyny strzelą gola? TAK - 2.13, NIE - 1.67.

Dyrektor sportowy musiał więc działać w zimowym oknie transferowym, aby odmienić grę zespołu prowadzonego przez Rudiego Garcię. Na początku sezonu wydano ponad 70 milionów euro na Jeffa Reine-Adelaide’a, Joachima Andersena i Thiago Mendesa, ale żaden z nich na razie nie przekonał kibiców (największe szanse na to miał pierwszy z wymienionych, ale w grudniu zerwał więzadło i nie zagra do końca sezonu). Nieudane ruchy spowodowały, że Juninho zdecydował się sięgnąć po zawodnika, którego niewiele osób zna tak dobrze jak on. A jeśli dzwoni do ciebie sama legenda brazylijskiej piłki i Lyonu z propozycją gry, to nawet takie kluby jak Atletico Madryt czy Arsenal nie mieli szans na powodzenie.

22-latek nawiąże we Francji do swojego rodaka?

Bruno Guimaraes ma już debiut w nowych barwach za sobą. W piątkowy wieczór wyszedł od pierwszej minuty w wyjazdowej rywalizacji z FC Metz. Rudi Garcia ustawił zespół pod starcie z Juventusem, czyli w zestawieniu 3-4-3, z Lucasem Tousartem i nowym zawodnikiem w środku pola. Z 86% celności podań, 65 kontaktami z piłką, ośmioma odbiorami i dziewięcioma wygranymi pojedynkami w powietrzu, brazylijski pomocnik regulował tempo gry „Les Gones”. Piłkarz wystąpił na tyle dobrze, że bardzo pochlebnie zdążył wypowiedzieć się o nim były selekcjoner reprezentacji Francji, Raymond Domenech.

- Moja ocena Guimaraesa przeciwko Metz? Siódemka. On zanotował udany debiut. To zawodnik, który nada ton grze Lyonu. Potrafi grać uczciwie, umiejętnie przyspieszać akcje i obsługiwać kolegów z ataku celnymi podaniami. To nie jest gracz, który będzie robił kółeczka i podawał jedynie do tyłu. W pierwszym meczu nieco odkrył francuskie realia i daję mu taką notę dla zachęty. Zasługuje na to – mówił Domenech w programie „L’Equipe du Soir”.

W środę jednak zadanie Brazylijczyka będzie nieporównywalnie trudniejsze. Lyonowi jesienią udało się zająć drugie miejsce w fazie grupowej Ligi Mistrzów, dlatego przed nim dwumecz, w którym są totalnymi outsiderami, bowiem przyjdzie zmierzyć im się z mistrzem Włoch i jednym z faworytów rozgrywek, czyli Juventusem. Chyba nie trzeba mówić, że skala trudności będzie większa, bowiem na boisku przyjdzie mu rywalizować nie z Kevinem N’Doramem, Victorienem Angbanem czy Mamadou Fofaną, ale Adrienem Rabiotem, Rodrigo Bentancurem oraz Miralemem Pjaniciem.

Juventus wygra obie połowy? TAK - 5.88.

Poprzeczka zawieszona zostanie więc wysoko, ale 22-latek z pewnością jest zadowolony z czekającego go wyzwania. Szybko może pokazać swoje umiejętności Europie, a także potwierdzić to, jak wpływowym jest zawodnikiem w każdej drużynie, w której występuje. Oczywiście, bylibyśmy dosyć naiwni i bujający w obłokach, myśląc, że Bruno Guimaraes zostanie nowym Juninho. Ale nie da się ukryć, że dyrektor sportowy ściągnął do swojego klubu prawdziwą perełkę, która we Francji może długo nie zabawić. Tym bardziej, że rozwijając się w tak wielkich miastach jak Rio de Janeiro, Sao Paulo czy Kurytyba, zdecydowanie mniejszy Lyon może po prostu nie zrobić większego wrażenia na Guimaraesie.

- Bruno bardzo dobrze zintegrował się z drużyną. Często odgrywał kolegom na jeden kontakt, jest w stanie grać do przodu, dlatego jestem zadowolony z jego występu. Być może był naszym najlepszym piłkarzem w meczu z Metz – powiedział Rudi Garcia w miniony piątek. Przyzwyczajmy się, że do końca obecnego sezonu jedną z najjaśniejszych postaci rozczarowującego Lyonu będzie właśnie Bruno Guimaraes.

***


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się