var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Własne

Probierz: Przepraszam fanów, presja jest ogromna. Jóźwiak: Wykończenie to była moja największa wada. 18-letni profesor Ratajczyk

Autor: zebrał Mariusz Bielski
2020-03-05 09:50:41

W tygodniu każdy jest zarobiony, wiadomo. Dlatego czwartkowa prasa skupia się głównie na relacjach z tego, co działo się w ostatnich dniach w Ekstraklasie.

PRZEGLĄD SPORTOWY

„Legia odjeżdża”

„Pierwszym, który faktycznie mógł zagrozić bramce Dusana Kuciaka był Paweł Wszołek. Skrzydłowy, który we wrześniu był już jedną nogą w Lechii, ale zamiast dostawić drugą, zdecydował się przenieść do stolicy. Jesienią tego ruchu nie mógł żałować. Odkąd wskoczył do składu, legioniści zaczęli piąć się w górę tabel, a on coraz częściej słyszał kolejne komplementy na temat swojej dobrej gry. Na przerwę zimową wyjeżdżał z pięcioma bramkami i nadzieją, że spełni się jego marzenie, czyli wróci do reprezentacji Polski. Już w poniedziałek nastąpi weryfi kacja tych pragnień, Jerzy Brzęczek ogłosi listę powołanych na towarzyskie, marcowe spotkania. I o ile przed przerwą zimową szansę Wszołka, by się na niej znaleźć były wysokie, o tyle ten rok nie rozpoczął się dla niego zbyt dobrze. Mecz z Cracovią rozpoczął na ławce, wczoraj przed przerwą zmarnował dobrą sytuację strzelecką, nie był zbyt widoczny. Nadrobił w drugiej połowie, kiedy otrzymał podanie od Luquinhasa i jak profesor wykończył akcję gości. W idealnym momencie przypomniał sobie selekcjonerowi, który tego skrzydłowego jeszcze nie sprawdzał. Teraz ma ostatnią szansę, by przeprowadzać testy przed mistrzostwami Europy, na początku czerwca będzie to już zdecydowanie bardziej ryzykowane.”

Więcej TUTAJ

***

„Zmiany w składzie dały zwycięstwo”

„W środowym meczu w Piaście doszło do kilku istotnych zmian w jedenastce. Tom Hateley pauzował za kartki, a niektórzy zagrali słabiej w poprzedniej kolejce z Rakowem, poza tym zespół czekają kolejne spotkania ligowe oraz ćwierćfinał Pucharu Polski w Gdańsku. Dlatego szansę otrzymali dublerzy: Martin Konczkowski, Tomasz Jodłowiec i Tomaš Huk. Najlepiej wypadł pierwszy z nich, który na prawej stronie robił mnóstwo zamieszania, często uderzał na bramkę i kiedy schodził z murawy kibice żegnali go oklaskami. Do jedenastki wrócił Piotr Parzyszek, a na ławce zaczął Patryk Tuszyński. Trener Waldemar Fornalik był cierpliwy, ale ostatniego gola ten zawodnik strzelił w kwietniu ubiegłego roku. Ile można czekać? Na pocieszenie napastnikowi pozostała kołyska, którą zaprezentowali piłkarze Piasta, z dedykacją dla niedawno urodzonego jego syna. W pierwszej połowie do siatki trafił Parzyszek, który czekał na bramkę od połowy grudnia. To jego siódme trafienie w tym sezonie, a przed rozpoczęciem rozgrywek zaznaczał, że chciałby zdobyć minimum dziesięć goli.”

Więcej TUTAJ

 

***

„Erik Erikowi nierówny”

„Równo z końcowym gwizdkiem piłkarski Wrocław wziął głęboki oddech ulgi. Śląsk męczył się z przedostatnią drużyną w lidze. Erik Pačinda mógł dać gościom niespodziewany remis, ale na 2:1 dla gospodarzy w końcówce trafi ł inny Erik – Exposito. Wcześniejsze wyniki w tej kolejce sprawiły, że obie drużyny znalazły się na „musiku”. Ekipa z Wrocławia na umiarkowanym, bo dziewiąty zespół w tabeli wciąż nie miał kontaktu punktowego z piłkarzami trenera Vitezslava Lavički. Korona już na naprawdę dużym – remis na Śląsku nie za wiele by jej dawał. Co z tego wynikło, zwłaszcza w pierwszej połowie? Otóż, do przerwy żadnego skakania sobie do gardeł nie było. Mieliśmy szachy i to na niewysokim poziomie. Co rusz ktoś wystawiał adwersarzowi do bicia fi gurę, odsłaniał królówkę, a chaotyczny przeciwnik nie umiał tego wykorzystać. Korona, nawet przyciśnięta sytuacją w tabeli do muru, dalej była sobą. Najmniej kreatywny zespół w lidze praktycznie niczym nie potrafił zaskoczyć.”

Więcej TUTAJ

***

„Trzy pytania do Łabojki”

„Zgodzi się pan, że to był mecz wygrany przez Śląsk głównie charakterem? Wydaje się, że obie strony popełniły wiele błędów technicznych. 
Częściowo się zgadzam. Pokazaliśmy wolę walki do końca, ale wydaje mi się, że jakości także nie brakowało. Mieliśmy kilka sytuacji. Staraliśmy się kreować. Może tylko trochę za szybko próbowaliśmy ostatniego podania i przeciwnik nas „czytał”. Korona od początku ustawiła się dość nisko i czekała z założeniem pressingu. Do pewnego momentu to im się udawało. Gol strzelony przez nas po szybkim odbiorze, a następnie dobrym podaniu Lubambo Musondy do Przemka Płachety wywrócił im ten plan. W drugiej połowie już nie mogli na nas czekać. Musieli zaatakować i zaczęli sobie stwarzać naprawdę dobre sytuacje.”

***

„Nadzieja umiera ostatnia”

„W zespole gospodarzy błyszczał jednak nie tylko najstarszy, prawie 40-letni Malarz, ale też najmłodszy w drużynie Kazimierza Moskala – 17-letni Adam Ratajczyk. Wychowanek Znicza Pruszków momentami grał tak, jakby miał już w CV co najmniej kilkadziesiąt rozegranych meczów w najwyższej klasie rozgrywkowej, a nie sześć. Świetnie pracował w defensywie, dobrze rozgrywał i co chwilę stwarzał zagrożenie pod bramką rywala. – Niesamowicie inteligentny na boisku. W czasie meczów nie musiałem mu w ogóle podpowiadać, Adam robił to za mnie. Był jak drugi trener na murawie – opowiadał w rozmowie z nami trener Dariusz Zieliński, dziś BUKS Pruszków, który przed laty w trampkarzach Znicza przez pięć i pół roku prowadził obecnego piłkarza Rycerzy Wiosny. 

Choć Zieliński wspominał czasy gry Ratajczyka w juniorach, to po przeskoczeniu do dorosłej piłki wielkiej różnicy nie widać. No, może nieco mniej podpowiada o wiele bardziej doświadczonym zawodnikom. Ale boiskową inteligencję i umiejętność zachowania się w trakcie meczu 17-latek pokazał wielokrotnie, a momentem kulminacyjnym był gol na 3:1. Ratajczyk spokojnie przyjął piłkę w polu karnym, zwodem na zamach oszukał dwóch obrońców, potem jeszcze bramkarza i dopiero uderzył do pustej bramki. Po jego wiosennych występach już jest jasne, dlaczego odejście Piotra Pyrdoła do Legii przyjęto przy alei Unii w Łodzi ze spokojem.”

Więcej TUTAJ

 

***

„Starzy kumple Angulo”

„W zespole z Krety Giakoumakis spędził cztery lata. Urodził się na tej wyspie i w 2012 roku trafi ł do Platanias, klubu mającego boisko treningowe tuż przy plaży, gdzie w przeszłości rozgrywał mecze. – Po mocniejszym treningu mieliśmy regenerację na plaży – wspomina. W 2017 roku po najlepszym sezonie w karierze (11 bramek) trafi ł do AEK. Dwa lata później spotkał tam Vassilantopoulosa. Ten w tym klubie występował jeszcze wcześniej, w sezonie 2015/16, ale się nie przebił i przez kolejne lata był wypożyczany. Po powrocie do Aten znów znalazł się na bocznym torze. – Wcześniej co sezon grał cały czas w pierwszym składzie. Ci Grecy to bardzo dobrzy zawodnicy. Myślę, że będą wzmocnieniem dla Górnika – przekonuje Józef Wandzik.”

Więcej TUTAJ

***

„Calcio gra w chowanego”

„Wczoraj w Rzymie doszło do spotkania przedstawicieli klubów z ministrem sportu Vincenzo Spadaforą. Zastanawiano się, co dalej z ligą, w której od dwóch tygodni odwołuje się i przekłada na nieokreślony termin więcej meczów, niż się rozgrywa. – Gra będzie toczyć się dalej, ale skłaniamy się ku pomysłowi, w którym odbywa się to za zamkniętymi drzwiami – mówił minister wczoraj w ciągu dnia. Ostatecznie zdecydowano się na to rozwiązanie. – Będziemy próbowali rozgrywać sportowe imprezy, ale chroniąc zdrowie publiczności – mówił Spadafora. Do tej pory nie było wspólnych ustaleń. Przekładano mecze w regionach, gdzie odnotowano więcej zachorowań, a w innych odbywały się zgodnie z planem. To bardzo irytowało gospodarzy spotkań i doprowadziło do sytuacji, w której prowadzące Lazio ma za sobą jeden mecz więcej niż drugi Juventus oraz dwa więcej niż trzeci Inter. Tylko pięć drużyn nie ma ligowych zaległości”

Więcej TUTAJ

***

„Sensacyjny bohater”

„We wtorek Batz zanotował występ, który pewnie na starość będzie chętniej wspominać. Najpierw obronił jedenastkę pod koniec meczu, dzięki czemu doszło do dogrywki, a potem aż cztery kolejne strzały w serii karnych i przyczynił się do awansu swojej drużyny. Pierwszy raz w historii zespół z czwartej ligi zaszedł tak daleko w tych rozgrywkach. O 29-letnim Batzu dotąd prawie nikt nie słyszał, bo po odejściu z Freiburga, gdzie i tak bronił przede wszystkim w rezerwach, występował głównie w czwartej lidze. Nawet klasę wyżej sobie nie poradził, bo w Chemnitzer FC siedział na ławce. W 2017 roku trafi ł do Saarbrücken i teraz przeżywa najpiękniejsze chwile w karierze. – Te pięć karnych, które obroniłem, to więcej niż wcześniej w całej karierze – przyznał zdumiony golkiper.”

Więcej TUTAJ

***

„Spotkanie z legendą”

„Ale i w pewnym momencie nawet Rooney wyczerpał kredyt zaufania. W październiku 2010 roku gwiazdor nagle poprosił o wystawienie na listę transferową, bo czuł, że polityka transferowa klubu idzie w złym kierunku. Jednocześnie pojawiły się informacje, że graczem interesuje się Manchester City. Ostatecznie wszystko skończyło się dobrze, po kilku dniach piłkarz zmienił zdanie i przedłużył kontrakt z MU, ale stracił coś bardzo ważnego – zaufanie Fergusona. Od tego momentu sir Alex przestał traktować zawodnika jako nietykalnego. W styczniu 2012 roku odstawił go od składu na mecz z Blackburn (2:3), bo gwiazdor kilka dni wcześniej poszedł na kolację i zasiedział się w restauracji do późnych godzin nocnych. 

Rok później, wiosną 2013 roku, wymierzył mu jeszcze bardziej siarczysty policzek – posadził gracza na ławce w prestiżowym starciu z Realem Madryt w Lidze Mistrzów (1:2). Latem Fergusona nie było już w klubie, więc problem z piłkarzem przejął David Moyes. Rooney znów zapragnął odejść. Tym razem do Chelsea. Moyes musiał znaleźć sposób, jak wybić napastnikowi ten pomysł z głowy, więc zaprosił go na rozmowę. – Myślisz, że wciąż jesteś klasowym piłkarzem? – zapytał. – Tak, jestem – odpowiedział Rooney. – To czemu Chelsea daje za ciebie tylko 25 milionów?”

Więcej TUTAJ

 

 

SPORT

Na początek jeszcze więcej pomeczówek:

***

„Nos Skowronka”

„Od pierwszego dnia pracy w Wiśle, a byliśmy wtedy w bardzo trudnej sytuacji, wierzyłem, że przyjdzie dobra passa – mówi Artur Skowronek, który po zwycięstwie z Cracovią może się pochwalić serią 7 spotkań bez porażki, a dodajmy, że 6 zwycięstw przedzielił jeden remis. – W piłce wszystko zaczyna się od determinacji zawodników, a ja widziałem ich chęć do pracy od pierwszego spotkania. To był także motor napędowy naszych zimowych przygotowań, po których ruszyliśmy do walki o ligowe punkty z przekonaniem, że potrafimy odnosić zwycięstwa. Nie wytrącił nas z tego dobrego rytmu nawet remis z Wisłą Płock, bo w tym momencie naszym atutem okazał się ogromny autorytet Jakuba Błaszczykowskiego. Wspaniałe słowa kapitana przed meczem z Cracovią zmotywowały wszystkich i spowodowały, że mieliśmy wiarę nawet przy stałych fragmentach, choć przecież nie mieliśmy przewagi wzrostu.”

Więcej TUTAJ

***

„Probierz samobiczujący”

„Trzecia z rzędu porażka to bilans drużyny, która jeszcze dwa tygodnie temu miała tyle samo punktów, co lider. Wprawdzie Cracovia nadal jest na podium, ale trener Michał Probierz zdaje sobie sprawę, że kibice „Pasów” mają prawo być niezadowoleni. Szczególnie boli ich wtorkowa porażka w derbach na swoim boisku! 

- Przepraszam naszych kibiców, że zespół tak się zaprezentował, to mój błąd - stwierdził Michał Probierz. - Presja na zawodnikach jest ogromna, bo wszędzie mówi się o możliwości zdobycia przez nas tytułu, co powoduje, że rywale mobilizują się do gry z nami w sposób szczególny. To bolesne doświadczenie, bo przegrywamy trzecie spotkanie i jest to dla nas duży problem. Nie ma co ukrywać - po prostu nie zdobywamy bramek. Musimy popracować nad wypracowaniem sobie odpowiedniej przewagi w następnych spotkaniach.”

***

„Została walka o utrzymanie”

„W meczu w Poznaniu „górnicy” podtrzymali fatalną passę gier bez wygranej na wyjeździe. Nie udało im się to od początku sezonu… – Też się nad tym zastanawiam. Za daleko jestem jednak od drużyny, żeby silić się na komentarze. Na pewno jednak, jeżeli drużyna nie wygrywa tak długo, to kwestia do zastanowienia dla sztabu szkoleniowego. Wiadomo, że inaczej gra się u siebie, a inaczej na obcych boiskach. To wszystko kwestia taktyki i trenerzy Górnika nad tym powinni pomyśleć, żeby było lepiej – podkreśla wielokrotny mistrz Polski w barwach górniczego klubu, jako bramkarz i trener. 

Porażką 1:4 z Lechem Górnik przekreślił sobie praktycznie szanse awansu do czołowej ósemki. Rywale, w tym przede wszystkim ósmy obecnie Raków, mocno odjeżdżają. - Górnik musi przede wszystkim myśleć o tym, żeby spokojnie utrzymać się w ekstraklasie, co mam nadzieję się uda, a nie myśleć o innych celach. Przecież punktami zrównała się teraz z zabrzanami Wisła Kraków, a nad tymi z dołu tabeli przewaga też nie jest wcale taka duża, ledwie kilka punktów. Oczywiście, szanse na znalezienie się w ósemce jeszcze są, ale należy się skupić na bezpiecznym utrzymaniu – mówi Hubert Kostka.”

Więcej TUTAJ

***

„Dwa pytania do Kamila Jóźwiaka”

„Pan był jednym z najlepszych aktorów wtorkowego spotkania. Na koncie ma pan już 6 goli i trzy asysty. Jaki bilans w liczbach zadowoli pana na koniec rozgrywek?
Nie stawiam przed sobą konkretnych zadań. Po prostu chcę, żeby moja gra pomagała drużynie, a jeżeli są to kolejne bramki czy podania otwierające kolegom drogę do trafień, to tylko się z tego cieszę. Z każdym meczem jestem dojrzalszy, zbieram doświadczenie i mam więcej spokoju przy bramkowych sytuacjach. Wcześniej to był mój największy mankament, a teraz jest coraz lepiej. Staram się zresztą cały czas nad tym pracować i fajnie, że przynosi to takie efekty.”

 

***

„Tarasiewicz trochę się pomylił”

„Moje przeczucia nie do końca się sprawdziły, bo drugą żółtą kartką został ukarany stoper, nie lewy obrońca - dodaje szkoleniowiec tyszan. – Tego spokoju, który miał wprowadzić Wilson, także mi zabrakło, ale to nie znaczy, że jego reakcja kosztowała nas stratę punktów. Mimo najlepszych chęci, każdy zawodnik, który przychodzi do nowej drużyny, musi poczuć zespół i ligę, do której trafił. To nie jest tak, że piłkarz, w dodatku nie w pełni przygotowany do sezonu, wchodzi do zespołu i od razu będzie brylował. Nie o to zresztą chodziło. Ten wybór, z przesunięciem go na ostatnie sekundy do środka obrony po czerwonej kartce dla „Bieriego” był dla mnie oczywisty, tak samo jak oczywiste jest to, że każdy dzień treningu będzie pracował na jego korzyść.”

***

„Trener widział sportową złość”

„Pozycja Rafała Figla, jednego z filarów zespołu, jest niepodważalna. Wydawało się natomiast, że trzecim środkowym pomocnikiem będzie Adrian Rakowski, który po kontuzji Tomasza Nowaka grał w wyjściowej jedenastce do końca rundy jesiennej.

Sympatycy bielszczan mogli się spodziewać, że trener Brede może postawić na dobrze spisującego się w sparingach Mateusza Marca. Tymczasem szkoleniowiec zdecydował się na inne, z pozoru bezpieczniejsze w kontekście defensywnym, rozwiązanie. I do gry desygnował Rzuchowskiego właśnie. 

- Michał bardzo dobrze spisywał się w sparingach. A ponadto widziałem w nim sportową złość. Jesienią nie grał zbyt wiele, a w okresie przygotowawczym pracował bardzo dobrze. Dlatego postawiłem na niego, choć miałem do wyboru Adriana czy Mateusza. W poprzednich meczach próbował strzałów z dystansu i za każdym razem niewiele mu brakowało. Z Wigrami wreszcie wpadło i bardzo się z tego cieszę – powiedział opiekun Podbeskidzia, który odniósł się do efektownego trafienia swojego podopiecznego.”

***

„Wrócił tam, gdzie czuje się najlepiej”

„Zawsze podkreślałem, że lepiej czuję się w grze bliżej bramki rywali niż własnego pola karnego, ale też zaznaczałem, że uszanuję decyzję trenerów i na każdej pozycji, na której zostanę wystawiony, będę grał jak najlepiej potrafię - mówi piłkarz, który w dobrym stylu rozpoczął rundę rewanżową. - Zresztą jak cały zespół, bo w takich kategoriach należy rozpatrywać naszą wygraną w Legnicy. Oczywiście nie można popadać w samozachwyt, bo rywale mieli swoje szanse, ale w przeciwieństwie do nas nie byli skuteczni. Na pewno było sporo błędów z naszej strony i musimy pracować, aby je eliminować. Teraz przed nami mecz u siebie i fajnie byłoby wygrać po raz kolejny i zbliżyć się do ścisłej czołówki. Puszcza nie ułatwi nam sprawy, ale my też będziemy mocniejsi, wraca przecież nasz najlepszy strzelec, Fabian Piasecki - dodaje Nawotka.”

***

„Lifting jak się patrzy”

„O tym, jakie niespodzianki czekają sympatyków drużyny trenera Jarosława Skrobacza, informuje wicedyrektor jastrzębskiego Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, Michał Szelong (na zdjęciu): - Zgodnie z planami z drugiej połowy ubiegłego roku rozpoczęliśmy modernizację kas głównych, czyli wejścia dla kibiców. Są już zamontowane nowe rękawy wejściowe plus tripody, czyli urządzenia z czytnikami do karnetów i biletów, które mają usprawnić wejście kibiców na stadion. Różnica polega na tym, że jest więcej przestrzeni, są nowe stanowiska kasowe i dodatkowo - w przypadku większej frekwencji - będą uruchomione dwa dodatkowe rękawy, czyli będzie ich w sumie osiem. Ta modernizacja służyć ma kompleksowemu i spokojniejszemu wejściu kibiców na mecz.”

 

***

„Miło jest grać z Polską”

„Z faktu wylosowania Polski ucieszył się również selekcjoner reprezentacji Włoch Roberto Mancini. Jak mało kto akurat on ma świetne rozeznanie wśród polskich piłkarzy, wszak kilkunastu Polaków gra w Serie A. - Oglądam ich co tydzień - podkreślił opiekun „Squadra Azzurra”. - To techniczni zawodnicy i dobrze się z nimi gra. Ponadto w Polsce gra się na świetnych, nowoczesnych stadionach – podkreśla utytułowany piłkarz i trener. - Mówi się, że najgroźniejsza będzie Holandia. Ale to z Polską w poprzedniej edycji Ligi Narodów rozegraliśmy dwa niełatwe spotkania - przypomniał Roberto Mancini. My przypomnijmy, że we wrześniu 2018 roku długo prowadziliśmy z Włochami w Bolonii, by ostatecznie zremisować. A w rewanżu na Stadionie Śląskim Italia strzeliła zwycięskiego gola w doliczonym czasie gry. Po tym meczu Włosi zremisowali jeszcze w Lidze Narodów z Portugalią, a następnie wygrali 11 kolejnych spotkań, z bilansem bramek 38:4.”

***

„Włoska robota”

„Juventus miał z Interem grać w lidze w niedzielę 1 marca bez udziału kibiców, potem mecz odwołano. Trzy dni później mecz w Pucharze Włoch z Milanem na tym samym stadionie miał być rozegrany z udziałem miejscowych kibiców, co już wydawało się zaskakujące. A potem zdecydowano, że najlepiej w ogóle nie grać. Zespół Milanu przyjechał już do Turynu na mecz i okazało się, że niepotrzebnie. Może nawet w ogóle do rewanżu nie dojdzie, bo nie ma kiedy go zagrać, a wynik 1:1 stawia sprawę otwartą. Tu nie można, jak w pięściarstwie, zrobić remisu ze wskazaniem. Rozgrywki pucharowe mogą być niedokończone, bo nie ma wolnych terminów, a sezon nie może zostać przedłużony na czerwiec. Jednocześnie dwa dni wcześniej podano terminy rozegrania odwołanych spotkań ligowych i Juventus z Interem mają zagrać w poniedziałek 9 marca. Wtedy w Turynie zagrożenie będzie mniejsze?”

***

„To już jest kryzys”

„Minęły niemal dwa lata i sytuacja się powtórzyła. Znów w czterech kolejnych meczach zespół poniósł trzy porażki i odnotował jedno zwycięstwo. Czy można mówić o kryzysie? Raczej tak, biorąc pod uwagę, że wcześniej piłkarze Juergena Kloppa spisywali się znakomicie. W ekstraklasie ustanawiali kolejne rekordy. Zdobyli też – w grudniu zeszłego roku – Klubowe Mistrzostwo Świata, a porażką w Pucharze Ligi Angielskiej 0:5 z Aston Villą, grając drużyną młodzieżową, nikt się nie przejął. Teraz jest inaczej. Najpierw „Czerwoni” przegrali 0:1 w pierwszym meczu 1/8 finału LM z Atletico Madryt, nie oddając ani jednego celnego strzału. Następnie 3:2 pokonali West Ham w lidze, by w kolejnym spotkaniu ulec aż 0:3 przedostatniemu w tabeli Watfordowi. We wtorek zespół Kloppa mierzył się w 1/8 finału Pucharu Anglii z Chelsea. Obaj trenerzy pomieszali w składach, choć wystawili nie tylko zmienników. Od pierwszych minut lepiej na placu gry czuli się gospodarze. Gola strzelił Willian, który na początku drugiej połowy zszedł z boiska z kontuzją. Wcześniej, pod koniec pierwszej odsłony, z tego samego powodu plac gry opuścił Mateo Kovaczić, a mimo to Chelsea nadal sprawiała lepsze wrażenie.”

***

„Okrągły stół zawieszony”

„Kibice Schalke należą do ścisłej niemieckiej czołówki, więc we wtorek można się było spodziewać reakcji także z ich strony.. „DFB - Niemiecki Związek Demencji. Zapomniał o obietnicach dotyczących karania zbiorowego, a teraz próbuje szantażować nas przerywaniem meczów” - brzmiał pierwszy ich transparent, z kolei drugi był mocno ironiczny i pokazał przy okazji, że kibice Schalke niespecjalnie... wierzą w swoich zawodników: „Jeżeli pokażemy plakat sk****syna, przestaniecie grać i przejdziemy do rzutów karnych?” - właśnie to słowo przewijało się przez większość stadionów w kontekście Dietmara Hoppa.”

 

GAZETA WYBORCZA

"Jesień z mocarzami piłki"

Polacy staną przed zadaniem potwornie trudnym. Holandia przeżywała niedawno najgłębszy kryzys od dekad, ale dzisiaj to zupełnie inna drużyna. Znów myślą tam o medalach i nie obawiają się nikogo. Z Włochami Polacy zdołali natomiast zremisować w poprzedniej edycji Ligi Narodów i to na wyjeździe. Rewanż już jednak przegrali, a od tamtej pory reprezentacja Italii wykonała olbrzymi postęp. Eliminacje Euro zamknęła z kompletem 9 zwycięstw, strzelali średnio 3,7 gola na mecz. I jeszcze Bośniacy, którzy wydają się obecnie najbliżsi klasą reprezentacji Jerzego Brzęczka. Jeśli wierzyć bukmacherom, obie reprezentacje stoczą batalię o uniknięcie degradacji.

 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się