var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Paul Chesterton - Press Focus

Subiektywny ranking Wokera #32: Sobotinha - Polacy nie gęsi, swoje tricki mają. Ściąga na bidonie. Dier w pogoni za hejterem

Autor: Krystian Porębski
2020-03-08 22:28:54

Dwie kolejki Ekstraklasy w tydzień? To oznacza, że naszej rodzimej piłki w rankingu nie zabraknie. Szkoda tylko, że głównie za sprawą sędziów.

Piłkę nożną traktujemy śmiertelnie poważnie. Jak twierdzą niektórzy, to najważniejsza z tych mniej ważnych rzeczy. W futbolu nie brakuje jednak absurdów, momentów śmiesznych, skandalicznych czy po prostu takich, które wywołują uśmiech na twarzy. W każdą niedzielę będę prezentować ranking najbardziej wyróżniających się wydarzeń czy sytuacji tygodnia, niekoniecznie pod kątem sportowym.

***

Kosmiczna technologia nie zadziałała

Żartowaliśmy ostatnio z prezentacji Martina Braithwaite'a, a wystarczyło wykorzystać jeden prosty trick. Kazać Duńczykowi wybiec na murawę bez piłki, poudawać, że wykonuje tricki nie z tej ziemi, a potem wszystko podrasować komputerowo. Genialne, prawda? No tylko w tym filmiku zapomnieli o obróbce. Przypał.

 

 

 

***

Mały gest, a cieszy

Ogromnego pecha miał Josef Martinez z Atlanty United. Snajper z Kolumbii zerwał więzadła i straci wiele miesięcy ze względu na uraz. W tym sezonie ligowym zdołał rozegrać jedynie 69 minut, bo rozgrywki w Ameryce dopiero co się rozpoczęły. Miły gest ze strony Miguela Almirona, byłego klubowego kolegi Martineza – po jednej z bramek okazał wyrazy wspracia, prezentując wspólną cieszynkę z czasów gry w MLS.

 

 

 

***

Ligue 2 nie zawodzi, mecz błyskawica

Poziom Ligue 2 zapewne mocno odstaje od najwyższej klasy rozgrywkowej we Francji, natomiast sama „memiczność” to jakiś inny poziom. Tym razem nie mieliśmy co prawda do czynienia z bramkarzem, który wrzucił sobie piłkę do bramki. Całą robotę wykonała natura... i zdolność szybkiego robienia screenów jednego z internautów. 

 

 

 

***

ESA MMA: Haydary wygrywa z Vesoviciem

Jak mantrę zwłaszcza w Ekstraklasie, powtarza się, że to twardy męski sport. I czasami faktycznie mamy do czynienia z ostrzejszą grą, choć niekoniecznie wpływa to pozytywnie na walory estetyczne. Twardo chciał pogrywać Vesović, który zaczepiał Hayradry'ego, a kiedy ten odpowiedział tym samym, Czarnogórzec momentalnie wylądował na murawie. My mamy pewną sugestię, przy wejściu na murawę powinny znajdować się powiadomienia „obiekt monitorowany, UWAGA VAR”. Bo jak widać niektórzy jeszcze zapominają, że takie wałki to już, całe szczęście, nie przejdą.

 

 

 

***

Podanie ręki passe, teraz czas na przybicie łokcia

Koronawirus atakuje, również piłkarskie boiska. Nie wiemy czy w Serie A uda się dograć sezon, a problem ten może dotknąć inne rozgrywki, jeśli sytuacja będzie postępować. W Premier League i nie tylko, wprowadzono zakaz podawania ręki przed meczem, co... prowadzi do żartów i absurdalnych sytuacji. W jednym ze spotkań Panowie wpadli na obejście tego przepisu. Podali sobie łokcie. Mimo wszystko nie sądzę jednak, że taki zwyczaj się przyjmie.

 

 

 

***

Jak do tego doszło, nie wiem

Liverpool wypisał się z kolejnych rozgrywek, a wielka w tym zasługa... Adriana. Rezerwowy bramkarz Liverpoolu nie ma łatwego życia. Podpisując z nim kontrakt, nikt raczej nie spodziewał się, że będzie musiał występować stosunkowo często. Miał przesiadywać na ławce lub trybunach i zbijać bąki, ale cóż. Skończyło się. Trzeba wskoczyć między słupki i się nie kompromitować. W meczu z The Blues akurat nie pykło, chociaż w tej konkretnej sytuacji mnóstwo dorzucili również jego koledzy...

 

 

***

Wieteska uczy myć ręce

Niestety, ale w ostatnich dniach koronawirus jest motywem przewodnim, również w piłce. Choroba dotarła także do naszego kraju, a Legia z tej okazji, przy pomocy Mateusza Wieteski, ostrzega jak się nie zarazić. Jak to zobaczyłem, to kliknąłem od razu w obrazek. Nie dlatego, że chciałem doczytać co tam jest napisane, ale byłem przekonany, że będzie to gif z melodyjką „Mydło wszystko umyje...”. No niestety, zawiodłem się.

 

 

 

***

Niezniszczalny Jefferson Lerma

Lerma przechodząc z Levante do Bournemouth kosztował 28 milionów euro. Kupa kasy, zwłaszcza jak na zawodnika, który w Hiszpanii grał solidnie, ale jakoś specjalnie się nie wyróżniał. Jeśli jednak zastanawiacie się, dlaczego Kolumbijczyk jest tak wartościowym zawodnikiem, wystarczy obejrzeć poniższy klip. 25-latek bezproblemowo poradził sobie z mitycznym pressingiem Liverpoolu i padł dopiero po bezpardonowym faulu, kiedy rywala nie obchodziło już nic, poza powaleniem Lermy na murawę. Nie było to proste, bo pomocnik nie należy do tych, co padają na murawe po byle kontakcie.

 

 

***

Wilki dla wilków

Wolves po raz kolejny lądują w rankingu, tym razem dzięki włączenia się do akcji charytatywnej. Z okazji Światowego Dnia Dzikiej Przyrody (3 marca), Wilki... usunęły wilka ze swojego herbu. Wraz z Raulem Jimenezem klub dołączył do akcji WWF-u, wspomagając walkę o uratowanie zagrożonego gatunku – wilka meksykańskiego, który jest reintrodukowany na terenie Meksyku od 1998 roku. Według danych z 2018 roku, na wolności żyje jedynie 37 wilków meksykańskich.

 

 

 

***

Defensor tygodnia: Paweł Gil

Proszę państwa, oto hit. Sędziowie trochę skiepścili w tym tygodniu, a prawdziwe przesilenie mocy złapali w weekend. Jednym z arbitrów w blasku fleszy był Paweł Gil, który meczu z Zagłębiem nie zaliczy do udanych. No chyba, że jego celem było znalezienie się na ustach wszystkich. W jednej z akcji arbiter tak się ustawił... że zablokował Baszkirowowi miejsce, w momencie kiedy ten miałby dogodną sytuację do strzału. Już wiecie dlaczego w Anglii średnia wieku sędziów jest nieco wyższa? Nie pchają się tam gdzie nie trzeba.

 

 

 

***

Karne z kapelusza

Ale Paweł Gil ma jeszcze jedno na sumieniu. Rzut karny podytkowany za rzekomą rękę Lubomira Guldana. Zastanawiam się, co miał zrobić w tej sytuacji defensor Zagłębia. Przypuszczam, że jedynym wyjściem było odcięcie sobie ręki, bo inaczej takiego kontaktu, z najbliższej odległości nie dało się uniknąć. Ręka na dodatek była ułożona przy ciele... Mam momentami wrażenie, że sędziowie mający do dyspozycji VAR głupieją, kiedy widzą akcję w zwolnionym tempie.

Podobnie zresztą było w meczu innej ekipy z Dolnego Śląska. W polu karnym Śląska z głodu padł Przemysław Mystkowski, ale sędzia Lasyk stwierdził, że był tam jednak faul. Do analizy sytuację pozostawiam wam, ja jednak obstaję przy tym, że zawodnik Jagi nie zjadł śniadania.

 

 

***

Demba Ba i przywoływanie bolesnych wspomnień

Największy koszmar kibiców Liverpoolu przypomniał się w tym tygodniu w mediach społecznościowych. Okazję wyczuł Demba Ba i wykorzystał ją... równie skutecznie niczym kilka lat temu. I trzeba przyznać, że wywrotka z tego futsalowego meczu bliźniaczo podobna do słynnego już poślizgu Gerrarda.

 

 

 

***

Krul znowu broni karne, ściąga... na bidonie

Wiele już w internecie pojawiło się teorii na temat bronienia rzutów karnych. Jedni śledzą ruch strzelca, obserwując stopę postawną. Inni decydują na czuja przed strzałem, w który róg się rzucić, bądź wręcz prowokują, odsłaniając jedną część bramki czy wskazując, w którą stronę napastnik powinien strzelić. Wydaje się jednak, że w dzisiejszym futbolu dominuje analiza i przygotowanie się na każdego przeciwnika. Takie rozwiązanie wyznaje na pewno Tim Krul, który już wiele karnych w swojej karierze wybronił. Tym razem udało się w serii jedenastek FA Cup z Tottenhamem. Wystarczyło, że Holender otrzymał wskazówki... na bidonie. A w szkole uczyli przecież, żeby nie ściągać.

 

 

 

***

Pewność siebie: Level Ibra

Ten sam mecz, ta sama seria jedenastek i zachowanie godne największego kozaka. Todd Cantwell ma 22 lata i nie jest napastnikiem. To by wskazywało – według niektórych – że nie jest idealnym wykonawcą rzutów karnych. Bo wieść gminna niesie, że gole powinni strzelać napastnicy i jedenastki najlepiej wykonują właśnie oni. Prawdy w tym tyle co w transferze Rybusa do Athleticu, co zresztą udowodniło zachowanie Anglika. Nic nie zrobił sobie z porcji gwizdów na stadionie. Najpierw seria podbić, a potem pewny strzał. I zwycięstwo. To się nazywa pewność siebie.

 

 

 

***

Kaski są przereklamowane, pora na... czepki

Kask w piłce nożnej nieodłącznie kojarzy się z Peterem Cechem. Okulary z Edgarem Davidsem. A czepek od teraz będzie się kojarzył z Dario Benedetto. Skąd sztab medyczny bądź kitman wpadł na taki pomysł, nie wiem. Mam tylko nadzieję, że to nie zachęta do nurkowania dla argentyńskiego napastnika...

 

 

 

***

Mini Hazard

Eden Hazard straci resztę sezonu, a że ma wolne, to pozwolił sobie na trochę odpoczynku. Poszedł w ślady Griezmanna czy Mbappe i pojawił się na meczu NBA, gdzie spotkał się z Luką Donciciem i jakby to powiedzieć... przy byłym koszykarzu Realu Madryt wyglądał jak dziecko. 

 

 

 

***

Paragwajczykiem byłem, ale utyłem

Ronaldinho był piłkarzem, który na boisku zaskakiwał swoim geniuszem. Poza nim jednak nie należał do najbystrzejszych. Czytanie wywiadów z brazylijskim gwiazdorem to strata czasu, były piłkarz Barcy czy Milanu błyszczał przede wszystkim na murawie. Poza tym prowadził hulaszczy tryb życia, momentami na krawędzi. I teraz dał o tym znać, bo chciał dostać się do Paragwaju, korzystając... z podrabianego paszportu. Według którego jest Paragwajczykiem.

 

 

 

***

Dier vs hejter

Bieg na trybuny? Od razu przywołuje się w głowie obrazek z Arturem Jędrzejczykiem po golu w barwach reprezentacji Polski. Tutaj mamy do czynienia ze zgoła inną sytuacją. Eric Dier przez całe spotkanie wysłuchiwał inwektyw pod adresem siebie i swojego brata. Szczególnie upierdliwy fan przez całe spotkanie uprzykrzał życie Anglikowi. Po nieudanym spotkaniu Dier stwierdził, że kibicowi należy się nauczka i pognał na trybuny. Sytuacje musieli uspokajać stewardzi, inaczej hejter mógłby mieć problemy z samodzielnym dotarciem na kolejne spotkanie.

 

 

 

***

Sobotinha – nowy trick, który zmyli każdego

I na koniec nasz krajowy rarytas. Waldemara Sobotę nieco zgubiliśmy z radaru, ale widać, że wiek nie przeszkadza byłemu zawodnikowi Śląska w rozwijaniu umiejętności. Były reprezentant przypomniał się fanom świetnym rajdem i zwodem, którego nie odczytali rywale. Polak wywalił się w polu karnym, wprowadził w zakłopotanie rywali i uderzył w pozycji leżącej. Halo, EA Sports, proszę o wprowadzenie tego w kolejnej edycji FIFY! Obawiam się tylko, że będą do tego potrzebni piłkarze z 6* sztuczek.

 

 

 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się