var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Własne

Borek: Zmówmy pacierz za zdrowie Lewego. W Kielcach jeszcze będzie przepięknie? Chałas: Po drugiej stronie rzeki nie jest źle

Autor: zebrał Marcin Łopienski
2020-03-09 10:10:17

W poniedziałkowej prasie dominuje temat Ekstraklasy, ale nie zabrakło ciekawych tekstów z zagranicy oraz ciekawych felietonów Mateusza Borka i Dariusza Dziekanowskiego.

„PRZEGLĄD SPORTOWY”

„Borek: Trzeba zmówić pacierz za zdrowie Lewego”

„Martwię się trochę o naszych napastników. Do EURO pozostało niespełna sto dni. Fakty są takie, że najlepszy polski piłkarz leczy kontuzję, trenuje indywidualnie, ale na razie na ligowe boisko wybiegać nie może. Z jednej strony, szalenie szkoda tej kontuzji akurat teraz, kiedy kosmiczny ligowy rekord Gerda Müllera wydawał się do pobicia. Od początku sezonu Robert Lewandowski się nie zatrzymywał. Strzelał gole praktycznie w każdym meczu, śrubował rekordy. Ba, on nawet nie zatrzymał się na Stamford Bridge, w tym feralnym starciu Champions League z Chelsea, w którym doznał kontuzji. Z drugiej strony, paradoksalnie ten przymusowy i drugi już w tym sezonie odpoczynek od gry snajpera Bayernu być może wywoła u niego jeszcze większy głód piłki i kolejny szczyt formy na EURO 2020. Oczekiwania kibiców po wyniku kadry Adama Nawałki we Francji w 2016 roku są gigantyczne. Każdy gorszy rezultat reprezentacji Jerzego Brzęczka w czerwcu i oby również w lipcu będzie odebrany w kategorii porażki. Szanse i potencjał ta reprezentacja ma. Ale by myśleć o znaczącym wyniku podczas turnieju, to fundamentalni piłkarze tej kadry, a do takich zaliczam bramkarza (celowo bez nazwiska, bo obaj, zarówno Wojtek, jak i Łukasz, są fantastyczni), Kamila Glika, Grzegorza Krychowiaka, Piotra Zielińskiego, Kamila Grosickiego i Lewandowskiego, muszą być w optymalnej dyspozycji. A w przeszłości jednak bardzo często się zdarzało, że nasze gwiazdy były w zdecydowanie lepszej formie w eliminacjach niż w finałach wielkich turniejów. Dla niektórych graczy to mogą być ostatnie mistrzostwa Europy, więc i motywacja będzie gigantyczna”.

Więcej TUTAJ

***

„Koniec serii legionistów”

„Ledwo minęło pięć minut meczu, a cały misterny plan trenera Aleksandara Vukovicia na mecz z Piastem runął. Jose Kante w bezmyślny sposób, w środku boiska, sfaulował Sebastiana Milewskiego i sędzia Jarosław Przybył – po wideoweryfikacji – wyrzucił napastnika Legii z boiska. Drugi raz w tym sezonie zespół z Warszawy musiał sobie radzić grając o jednego zawodnika mniej. We wrześniu w Białymstoku za dwie żółte kartki do szatni pomaszerował Luis Rocha. Na Podlasiu warszawianie przetrwali i wywalczyli 0:0”.

Więcej TUTAJ

„Podium wciąż nie dla nich”

„- Zmierzyły się dwie dobrze grające drużyny, ale myślę, że na zwycięstwo bardziej zasłużyliśmy my, bo stworzyliśmy sobie dużo więcej sytuacji. Niestety nie potrafiliśmy ich wykorzystać – powiedział chwilę po końcowym gwizdku przed kamerami telewizyjnymi skrzydłowy Lecha Kamil Jóźwiak. To właśnie on miał w drugiej połowie na nodze piłkę meczową i mógł przechylić szalę zwycięstwa na stronę Kolejorza. Nie trafił jednak do bramki z kilku metrów, a lechici po raz kolejny na wyjeździe obeszli się smakiem i nie zgarnęli kompletu punktów. Z remisu zdecydowanie bardziej cieszą się przy Reymonta, bo dzięki niemu passa spotkań Wisły bez porażki została przedłużona do ośmiu. Radość jest tym większa, że udało się to osiągnąć bez kapitana Jakuba Błaszczykowskiego, który nie mógł wystąpić z powodu urazu. - Nie był do końca zdrowy, nie chcieliśmy ryzykować. Wybiegamy w przyszłość i patrzymy na to, by mieć go w kolejnych spotkaniach – wyjaśnił nieobecność autora trzech wiosennych goli dla krakowian trener Artur Skowronek”.

Więcej TUTAJ

***

„Nowa energia Piątka”

„Kiedy obecny trener Lechii Piotr Stokowiec kończył pracę w KGHM Zagłębiu Lubin, Bartosz Białek był utalentowanym szesnastolatkiem z drużyn juniorskich. Teraz napastnik, który dopiero w listopadzie osiągnął pełnoletniość, jest ważnym piłkarzem w zespole Martina Ševeli. Trener odkrył go dla potrzeb pierwszej drużyny, a młodzieżowiec odwdzięcza mu się bramkami. Od listopada zdobył ich pięć i wiele wskazuje, że do końca sezonu debiutancki wynik w ekstraklasie może znacząco poprawić”.

„Skrajnie różne połowy”

„To był dziwny mecz. Beniaminek z Częstochowy w pierwszej połowie okazał się zdecydowanie lepszy. Świetne okazje zmarnowali jednak Marko Poletanović i Daniel Bartl. Raków znów znakomicie grał wysokim pressingiem i odbierał piłkę już na połowie rywala. Portowcy zupełnie sobie z tym nieradzili. Nominalni gospodarze(spotkanie ponownie odbyło się w Bełchatowie, ponieważ stadion RKS nie spełnia ekstraklasowych wymogów) grali bardzo dobrze. Brakowało im jednak tylko, a może przede wszystkim, skuteczności. Schodząc na przerwę częstochowianie powinni prowadzić”.

***

„Bez punktów i bez trenera”

„Dzięki wygranej Wisła wciąż ma realne szanse na awans do pierwszej ósemki. Arka z kolei pogorszyła swoją i tak trudną sytuację. W dodatku w niedzielę czeka ją derbowe starcie. Gdynianie nigdy nie wygrali z Lechią w ekstraklasie i niewiele wskazuje na to, że stanie się to w najbliższym spotkaniu. W ostatnich latach oprócz braku zwycięstw nad gdańszczanami tradycją w Gdyni jest zmiana trenerów tuż przed prestiżowym meczem. Rogić podzielił los swoich poprzedników. Grzegorz Niciński, Zbigniew Smółka, Jacek Zieliński, Rogić – całą czwórkę łączy, że żegnali się z klubem tuż przed derbami. Serb sam podjął decyzję o odejściu. Nie chciał zostawiać zespołu w momencie, kiedy czekały go do rozegrania trzy spotkania w ciągu tygodnia. Zdaniem 39-latka głównym powodem rozstania był brak realizacji celów sportowych”.

„Pospisili się z karnym”

„Zwolennicy rozwinięcia na piłkarskich stadionach wideoweryfi kacji do poziomu znanego choćby z siatkówki challenge’u (obligatoryjnej analizy wideo przeprowadzanej na żądanie trenera którejś z drużyn) dostają meczami takimi jak ten mocny argument. Trudno wierzyć, że gdyby sędzia Piotr Lasyk został zobowiązany przez szkoleniowca Śląska do sprawdzenia akcji okiem kamer, miałby odwagę podtrzymać na oczach tysięcy widzów na stadionie i przed telewizorami swoją decyzję. Mimo łączności z wozem VAR i sugestii ze strony zawodników gości, niczego jednak weryfikować nie chciał. Zagwizdał jak zagwizdał, Jagiellonia dostała karnego, wygrała mecz, a niesmak pozostał. Zwłaszcza jeśli przypomni się historię sędziego Lasyka i meczu  Jagi z Wisłą Płock sprzed dwóch lat, kiedy ten sam arbiter swoimi błędami ograbił drużynę z Mazowsza z europucharów”.

***

„Efektowny debiut Vassilantonopoulosa w Zabrzu”

„Prawy obrońca oraz jego rodak napastnik Georgios Giakoumakis w poniedziałek podpisali kontrakty z Górnikiem. Obaj zostali wypożyczeni z AEK Ateny do końca czerwca z opcją wykupu. Vassilantonopoulos, którego w Zabrzu ochrzcili „Vasil”. Rozpoczął słabo, bo na początku nie upilnował Rafaela Lopesa, który z bliska wpakował piłkę do siatki. Później grał z pasją, determinacją. Odbierał piłki, zaciekle walczył i strzelił decydującego gola. – Nigdy jeszcze nie miałem tak udanego debiutu – mówił piłkarz, który wcale nie przejmował się złamanym i zakrwawionym nosem. – Teraz wygląda piękniej – śmiał się Giakoumakis, chwaląc kolegę. – Stavros zaliczył świetny debiut. To bardzo dobry piłkarz, poza bramką wykonał mnóstwo pracy na boisku – dodawał napastnik”.

Więcej TUTAJ

***

„Będą zmiany w drugiej linii Cracovii”

„Z powodu kontuzji w Cracovii nie wystąpią Chorwat Ivan Fiolić i Rumun Sergiu Hanca. Ten pierwszy w piątkowym spotkaniu z Górnikiem w Zabrzu (2:3) zszedł z boiska z urazem mięśniowym. Przy Kałuży ciągle czekają na szczegółowe wyniki badań. Kontuzja nie wydaje się poważna, ale zawodnika zabraknie w Tychach. Hanca z kolei ma stłuczone kolano”.

Więcej TUTAJ

***

„W Kielcach jeszcze będzie przepięknie?”

„Korona nie należy do klubów, głęboko sięgających do portfela. W Kielcach prowadzi się raczej politykę sprowadzania piłkarzy bez przymusu płacenia kwoty odstępnego. Jednak pod koniec 2016 roku zarząd zdecydował się zapłacić 50 tysięcy złotych, by móc sprowadzić trenera. Maciej Bartoszek swoją pracą spłacił tę kwotę z nawiązką. 42-letni dziś szkoleniowiec wyciągnął Koronę z dołu tabeli na piąte miejsce i dzięki temu zarobił dla klubu kilkaset tysięcy złotych. W nagrodę został zwolniony”.

Więcej TUTAJ

„Bugajski: Strzeż się tych słów!”

„Przed poprzednim sezonem Michał Probierz, trener Cracovii uznał, że czas postawić sprawę publicznie: walczymy o mistrzostwo, chcemy pokazywać dobry i skuteczny futbol. Był naładowany pozytywną energią, wyglądał jak człowiek, który właśnie podjął arcyważną decyzję, a wcześniej wszystko starannie zaplanował. Deklaracja wyglądała sensownie. Po to przyszedł do Cracovii, aby bić się o wielkie rzeczy. Pasy nie są najbogatszym polskim klubem, ale rozsądnie poukładanym, bez bizantyjskiego przepychu, lecz też bez biedowania i rozpaczliwego wiązania końca z końcem. Probierz rzucił więc śmiałe wyzwanie prosto w twarz wszystkim niedowiarkom i asekurantom. Nie bał się powiedzieć głośno tego, o czym inni trenerzy czasem boją się pomyśleć”.

Więcej TUTAJ

***

„Rysiek za Ryśka”

„Dwuipółletnia przygoda Ryszarda Tarasiewicza z GKS Tychy dobiegła końca. Po porażce 1:5 w Głogowie władze klubu z Górnego Śląska ogłosiły, że drużynę poprowadzi Ryszard Komornicki, dotychczasowy dyrektor sportowy tyszan”.

„Po drugiej stronie rzeki nie jest źle”

„ŁUKASZ OLKOWICZ: Tomek, nie będziemy udawać, że jesteśmy na pan. O przemijaniu z tobą chciałem porozmawiać.

TOMASZ CHAŁAS: Poważnie brzmi.

O przemijaniu w piłce.

Już lepiej.

Poznaliśmy się, gdy byłeś świetnie zapowiadającym się nastolatkiem. Gdy zaczynało się wtedy

rozmowy o talentach, to był hałas o Chałasa. Twój rówieśnik, znajomy z kadr Mazowsza Robert Lewandowski kopał w rezerwach Legii, a to tobie przepowiadano wielką karierę.

Dawno to było.

Dziś masz 31 lat i właśnie skończyłeś z – jak to nazywasz – poważnym graniem. Ostatnie pół sezonu to KSZO Ostrowiec. Wspominałeś, że może od nowego sezonu poszukasz klubu gdzieś w okolicach Warszawy, jeżeli tylko treningi będą dopasowane do twojej pracy.

Mam być szczery? Zachowując wszelkie proporcje i z szacunkiem dla wszystkich z niższych lig, tam gra się hobbystycznie. I też może będę chciał się poruszać. Z piłki nie zamierzam rezygnować. To moje życie. Znaczy to było moje życie. Ona wprowadziła mnie w dorosłość, więc chciałbym to kontynuować. Pograć na orliku, w czwartej czy piątej lidze, czemu nie? Na razie meczów nie oglądam. Nie chce mi się”.

„Dziekanowski: Ekstraklasa ligą nieznanego piłkarza”

„W czołówce tabeli krąży Śląsk, w którym liderem jest Mączyński. Ale czy były reprezentant Polski jest magnesem przyciągającym kibiców? Pytanie retoryczne. PKO Ekstraklasa jest pełna zagranicznych piłkarzy, którzy przychodzą jako sportowcy nieznani, a potem gdzieś znikają i nikt o nich nie pamięta. Ot, taka liga nieznanego piłkarza…”.

Więcej TUTAJ

 

"SPORT"

„Zichlarz: Trzeba stawiać na swoich”

„Sobotni mecz Górnika z Cracovią oglądałem w towarzystwie kolegi z Japonii Takashi Morimoto. To były dziennikarz z Japonii, który teraz pracuje jako piłkarski menedżer, a jest też prezesem klubu FC Sumida Ułan Bator z Mongolii. W Polsce był kilkanaście razy. Po raz pierwszy w 1998 roku. Wspominał mecze, na których był czyli Polonii Warszawa, Amiki Wronki czy przede wszystkim Wisły Kraków z Parmą w 2002 roku. We włoskim klubie grał wtedy jego rodak Hidetoshi Nakata. Wspominał „Białą gwiazdę” prowadzoną przez Henryka Kasperczaka z przeważającą większością polskich zawodników. W piątkowym meczu w wyjściowych składach zespołów z Zabrza i Krakowa było po trzech miejscowych zawodników. To taki znak czasu w porównaniu z tym co było dwadzieścia lat temu. Żeby pozostać przy międzynarodowym wątku…”.

***

„Mistrz mówi stop”

„Mimo że gliwiczanie przed własną publicznością radzą sobie znakomicie i generalnie ich pozycja w tabeli przed niedzielnym meczem była bardzo dobra, to jednak niewielu dawało im szanse na wygraną w stolicy. Legia bowiem w tym roku rozpędzała się z kolejki na kolejkę, seryjnie wygrywając i powiększając przewagę w tabeli. Górnośląski mistrz ma jednak swoją dumę i po pierwsze chciał pokazać, kto wciąż nosi koronę, a przy okazji chciał zmacać wyjazdową plamę. Udało się jedno i drugie, choć... nie wszystko na to wskazywało”.

Więcej TUTAJ

***

„Ostatni mecz Serba”

„To był mój ostatni mecz w roli trenera piłkarzy Arki. Drużyna potrzebuje nowych pomysłów i nowej energii – powiedział po przegranym w Gdyni 1:2 spotkaniu z Wisłą Płock Aleksandar Rogić. Następcą serbskiego szkoleniowca ma być Leszek Ojrzyński. Arka, przez większość sobotniego spotkania, grała wręcz tragicznie”.

„Cisza i spokój”

„Pojedynek w Bełchatowie zapowiadał się niezwykle interesująco. W końcu Raków walczy o górną ósemkę, a Pogoń chciała przerwać serię bez zwycięstwa i zbliżyć się do podium. Nie może zatem dziwić fakt, że na stadionie w Bełchatowie pojawili się selekcjoner kadry do lat 20 Jacek Magiera oraz jeden z asystentów selekcjonera kadry Kostaryki, Ronalda Gonzaleza. Polski szkoleniowiec zapewne obserwował poczynania Daniela Mikołajewskiego czy Marcela Wędrychowskiego. Z kolei Kostarykanin przyjechał zobaczyć w akcji Felicio Browna Forbesa, który przed kontuzją kolana był jednym z kandydatów do gry w reprezentacji. Obaj musieli poczuć się rozczarowani, ponieważ zawodnicy obu zespołów zaprezentowali średni ekstraklasowy poziom, a ponadto nie padła ani jedna bramka”.

***

„Mocni z Zabrzu”

„Początek piątkowego meczu nie zapowiadał happy endu w wykonaniu drużyny prowadzonej przez Marcina Brosza. Już w trzecim swoim wiosennym spotkaniu – na sześć rozegranych – zabrzanie tracili bramkę w pierwszych minutach. Tak było we wcześniejszych grach ze Śląskiem (dwukrotnie) oraz z Lechem i teraz z „Pasami”.

„Zwycięstwo w bólach”

„Jagiellonia podtrzymała dobrą passę (siedem punktów w trzech meczach), ale wygrana ze Śląskiem rodziła się w bólach. Do przerwy widowisko było takie sobie, a najdogodniejszą okazję do zdobycia bramki zmarnował w 21 minucie Jakov Puljić. Napastnik „Jagi” został idealnie obsłużony przez Tarasa Romanczuka, ale z 11. metrów strzelił ponad bramką rywali. Nawiasem mówiąc Chorwat miał nie tylko rozregulowany celownik, ale zbyt często i łatwo dawał się łapać wrocławskim obrońcom na spalonym”.

***

„W Lubinie wiedza jak to robić”

„W meczu żadnej drużyny ekstraklasy nie pada tyle goli, co w starciach z udziałem „miedziowych”. Trzecia najlepsza ofensywa (41) i trzecia najgorsza defensywa (40) sprawiają, że w spotkaniach Zagłębia pada średnio 3,11 bramki co kolejkę. We wrześniowych derbach ze Śląskiem Wrocław lubinianie także zremisowali 4:4, z kolei jeszcze rok wcześniej pokazali charakter, grając... z Lechią. Do przerwy w Gdańsku przegrywali już 0:3, ale udało im się wyszarpać 3:3!”.

***

„Serial Białej Gwiazdy trwa!”

„Wisła pozbawiona swojego lidera i kapitana udowodniła, że nawet bez Jakuba Błaszczykowskiego, jest w stanie grać dobrze. Na tle mającego szansę na awans na pozycję wicelidera Lecha Poznań podopieczni Artura Skowronka zagrali... szczęśliwie”.

***

„Nie tracą nadziei”

„Mimo serii porażek nastroje w zespole ŁKS są nadal bardzo bojowe, ale nawet po efektownym zwycięstwie nad Zagłębiem Lubin nie ma się z czego cieszyć. Na początku roku strata do bezpiecznego miejsca wynosiła 7 punktów, a po pięciu rozegranych meczach wzrosła do dziesięciu. Mimo to są tacy, co jeszcze wierzą i się nie poddają. Chociaż realne szanse ŁKS na utrzymanie w lidze są stokrotnie mniejsze niż poparcie dla Szymona Hołowni w wyborach prezydenckich, to teoretycznie wszystko jest jeszcze możliwe. Nawet awans do górnej ósemki – kto chce, niech policzy”.

„Mały ważny krok”

„Od 24 sierpnia, czyli dnia zwolnienia trenera Mariusza Rumaka, kibice Odry odwiedzający opolski stadion nie mają powodów do narzekań, bo zazwyczaj wracają do domów w dobrych humorach. W 10 ostatnich meczach w roli gospodarza niebiesko-czerwoni ponieśli tylko jedną porażkę – 0:2 z Podbeskidziem – notując poza tym 4 remisy i 5 wygranych (w tym jedną pucharową, 1:0 z Arką Gdynia). Przez ten czas stracili przy Oleskiej tylko 4 gole (2 – z Podbeskidziem) i pod tym względem są w rzeczonym okresie wręcz najlepsi w całej Fortuna 1 Lidze. Cztery ostatnie spotkania u siebie kończyli z czystym kontem strat. Nie inaczej było w miniony piątek. Widowisko może nie porwało, ale w położeniu Odry, nadal plasującej się w strefie spadkowej, liczą się punkty, a te w starciu z beniaminkiem z Bełchatowa wpadły na konto”.

***

„Waleczne serca”

„Goście po dotkliwej (i za wysokiej) porażce z Wartą Poznań, przyjechali do Jastrzębia Zdroju po poprawę nadszarpniętej reputacji. I trzeba powiedzieć, że radzili sobie lepiej niż dobrze, bo przez 70 minut dyktowali warunki gry i wydawało się, że zgarną komplet punktów. Ale nie uprzedzajmy faktów... Do przerwy gole nie padły, a i emocji było jak na przysłowiowe lekarstwo. Mieliśmy ich za to w nadmiarze (bramek i emocji) po przerwie, gdzie początkowo zanosiło się na klęskę gospodarzy. W 56 minucie po podaniu Rafała Makowskiego Patryk Mikita zwiódł obrońców z Jastrzębia i mając przed sobą tylko Mariusza Pawełka nie dał mu żadnych szans na skuteczną interwencję. Niespełna kwadrans później Makowski ponownie dał się we znaki drużynie gospodarzy. W pełnym biegu minął czterech rywali jak tyczki slalomowe i już w polu karnym został powalony na ziemię. Arbiter nie miał żadnych wątpliwości i bez wahania wskazał na „wapno”. Mikita ponownie był bezbłędny i goście objęli dwubramkowe prowadzenie”.

***

„Nigdy nie wolno wątpić”

„Oba wiosenne mecze, z GKSem Bełchatów i Radomiakiem, rozpoczynał pan na ławce rezerwowych. Był pan bardzo rozczarowany z tego powodu?

 - Na pewno nie nazwałbym tego rozczarowaniem, bo wszyscy prezentujemy podobny poziom. Mam na myśli bocznych pomocników, chociaż dzisiaj akurat zagrałem na środku. Taką decyzję podjął trener Skrobacz, a ja nie jestem zawodnikiem, który pokazuje fochy. Myślę, że wchodząc na boisku trochę pomogłem drużynie w odniesieniu zwycięstwa. Dlatego jestem zadowolony, chociaż wiadomo, że tak naprawdę chciałbym grać od pierwszej minuty. Trzeba jednak kibicować kolegom, którzy być może są lepiej dysponowani na dany mecz i taką szansę dostają. 

Przed meczem z Radomiakiem trener Jarosław Skrobacz powiedział, że ma wyrównaną dwudziestkę zawodników i każdy z nich zasługuje na miejsce w podstawowym składzie. To była kurtuazja z jego strony? 

- Nie, myślę, że taka jest prawda. Trener Skrobacz przed tym meczem do końca nie zdradził, kto wyjdzie w podstawowym składzie. Jeszcze raz dał szansę tej jedenastce, która rozpoczęła mecz w Bełchatowie. Można powiedzieć, że poniekąd to się sprawdziło i z tego na pewno możemy się cieszyć”.

„Pełny rewanż Chrobrego”

„Pół roku po zwycięstwie 5:1 z Chrobrym na swoim boisku GKS Tychy przegrał w rewanżu w Głogowie w identycznych rozmiarach i można dodać, że „tylko" 1:5, bo przewaga gospodarzy była w tym spotkaniu miażdżąca. Od początku przetasowany przez Ryszarda Tarasiewicza zespół funkcjonował źle. Już w 5 min przekonaliśmy się, że defensywa, w której miejsce pauzującego za kartki Marcina Biernata zajął Marcin Kowalczyk, jest dziurawa. Zmiennik tak nieporadnie przyjmował piłkę, że Mikołaj Lebedyński mógł spokojnie przejąć futbolówkę i wbiec w pole karne, mając przed sobą tylko Konrada Jałochę. Ofiarny wślizg drugiego stopera Łukasza Sołowieja naprawił wprawdzie pierwszy błąd, ale po nim przyszły kolejne”.

***

„Radosny futbol na Ludowym”

„Po starciu z Miedzią Legnicą trener Dariusz Dudek dokonał jednej, wymuszonej zmiany w składzie Zagłębia. Miejsce pauzującego za kartki Rafała Grzelaka zajął Piotr Polczak. Mimo, że do składu wrócił Fabian Piasecki, szkoleniowiec sosnowiczan zostawił na szpicy Szymona Pawłowskiego. I to właśnie kapitan wyprowadził miejscowych na prowadzenie. W 34 minucie skutecznie wyegzekwował rzut karny po faulu na Tomaszu Nawotce”.

„Szczyt pod Klimczokiem”

„Podbeskidzie Bielsko-Biała rewelacyjnie rozpoczęło rundę wiosenną rozgrywek I ligi. Nieco ponad tydzień temu, w pierwszą niedzielę marca, „górale” zmasakrowali Wigry Suwałki 4:0. Ich przewaga nie podlegała dyskusji. Choć po meczu trener Krzysztof Brede podkreślił, że jego zespół zagrał dobrze, ale nie bardzo dobrze. Skoro tak, to dziś bielszczanie winni zagrać właśnie bardzo dobrze. Lepszej okazji do tego może bowiem nie być. Pod Klimczok przyjeżdża bowiem lider rozgrywek, czyli Warta Poznań. Wszystko wskazuje na to, że to będzie zupełnie inny mecz, aniżeli ten, który oba zespoły rozegrały w Bielsku-Białej w poprzednim sezonie. Przypomnijmy, że wówczas Warta była na skraju przepaści. Istniało ryzyko, że drużyna nie dogra do końca rundy jesiennej. Zespół wyszedł na mecz bez cienia motywacji i na negatywne efekty nie trzeba było zbyt długo czekać. Podbeskidzie poczuło krew”.

Więcej TUTAJ

***

„Manchester jest czerwony”

„D la Manchesteru United wczorajsze derby miasta z Manchesterem City miały duże znaczenie. I nie chodziło jedynie o prestiż. O ile „Obywatele” do końca sezonu muszą – po prostu – dograć, bo pewnie i tak skończą sezon w czołowej czwórce, czyli będą mieli zagwarantowaną Ligę Mistrzów na przyszły sezon, o tyle „Czerwone diabły” ciągle mają o co grać. Przed meczem Ole Gunnar Solskjaer mówił zresztą o tym, jak ważne jest to spotkanie. I jego podopieczni sprawę potraktowali poważnie. Norweg przygotował na to starcie niezbyt skomplikowaną taktykę. Jego drużyna oddała piłkę rywalowi i swoich szans szukała w kontrach”.

Ligowa Europa

„Odrodzenie Borussii”

„Dziesięć pojedynków w tym roku rozegrali dortmundczycy i wygrali 8 z nich. Udało im się pokonać chociażby PSG w Lidze Mistrzów, trzykrotnie zdobywali 5 bramek w meczu, a przegrali jedynie z Werderem Brema (odpadając z Pucharu Niemiec) i - po szalonym spotkaniu - z Bayerem Leverkusen”.

***

„Niekiedy zleci łeb”

„Z pewnością nie tak wyobrażała sobie GieKSa pierwszy tegoroczny wyjazd. Po domowym remisie (2:2) z Błękitnymi, tym razem poniosła porażkę i tej wiosny pozostaje bez zwycięstwa. Rundę rewanżową zaczęła dokładnie tak, jak tę pierwszą - od zdobycia 7 punktów w pięciu kolejkach. Co było potem - czyli marsz w górę tabeli - dobrze pamiętamy i katowiccy kibice na pewno życzyliby sobie, by ta analogia zaistniała tak, jak już zaistniały inne”.

„Szczyt dla lidera”

„Łęcznianie koniecznie chcieli udowodnić, że „dzwon” w Toruniu - w postaci porażki 0:5 - na inaugurację wiosennych zmagań był tylko wypadkiem przy pracy i bardzo szybko objęli prowadzenie. Do piłki zacentrowanej przez Marcina Stromeckiego z rzutu rożnego najszybciej doskoczył Paweł Baranowski, nie dając szans Wojciechowi Pawłowskiemu. Goście byli nieco skonsternowani i gdyby potem uderzenie Tomasza Tymosiaka było ciut precyzyjniejsze, znaleźliby się w fatalnym położeniu”.

***

„Trzy niespotykane kiksy”

„G ol na wagę pierwszego wiosną zwycięstwa Skry padł w kuriozalnych okolicznościach. Było tak: Radosław Gołębiewski dośrodkował z lewego skrzydła. Mateusz Stryjewski wybijając piłkę uczynił to nieczysto i ta pofrunęła wysoko w górę. W powietrzu walczyli o nią Paweł Sokół i Daniel Rumin. Bramkarz Elany wypiąstkował ją... za siebie, a asekurujący całą sytuację na linii toruński stoper Michał Bierzało nie trafił w futbolówkę i ta wpadła do siatki! Stryjewski, Sokół, Bierzało...”.

***

„Gole debiutantów”

„Wzmocniona zimą Polonia bardzo szybko rozpoczęła redukowanie strat do lidera. Ku uciesze 200-osobowej grupy kibiców z Bytomia, która stanowiła na trybunach kameralnego obiektu w dolnośląskiej wsi większość, wiosnę zaczęła od zasłużonego zwycięstwa. - Mogliśmy wygrać wyżej, ale przede wszystkim jesteśmy ogromnie zadowoleni, że na inaugurację zgarnęliśmy 3 punkty - przyznał trener Kamil Rakoczy”

„Potknięcie Niebieskich”

„Nie tego oczekiwali kibice R u c h u . W sobotę mogli uśmiechać się, nasłuchując wieści z Wrocławia, gdzie rezerwy Śląska potknęły się z Gwarkiem. Strata „Niebieskich” do lidera nadal wynosi jednak 6 punktów, bo wczoraj potknęli się sami. Napisać, że zremisowali na boisku przedostatniej drużyny tabeli, która wygrała dotąd tylko raz, byłoby jednak tyleż prawdziwe, co krzywdzące. Rezerwy Zagłębia wystawiły dość mocny skład, złożony co prawda z siedmiu młodzieżowców, ale zarazem ośmiu zawodników z kadry pierwszego zespołu, z których pięciu w tym sezonie grało już w ekstraklasie”.

***

„Talenciaki z Bytomia”

„Może zaproszenie na konsultacje to jeszcze nie powołanie przez s e l e k c j o n e r a , ale na pewno wielki krok w kierunku pełnoprawnego miejsca wśród najlepszych krajowych piłkarzy w każdej kategorii wiekowej. Przywołanie tu kwestii wieku jest nieprzypadkowe, bo to wyróżnienie spotkało teraz bardzo młodego piłkarza Polonii, 14-letniego Franciszka Stachonia”. 

"GAZETA WYBORCZA"

"Mniej bogaci też śmierdzą"

"Do swojej udręki wielcy naszego świata przyznają się w dodatku coraz śmielej i szczerzej, co wykażemy na przykładach dystyngowanych dżentelmenów, którzy teoretycznie powinni jak mało kto rozumieć, respektować i propagować ideę równości szans, jednak nią gardzą i w ogóle się z tym nie kryją".

Więcej TUTAJ

„RZECZPOSPOLITA”

„Koronawirus zaraża Europę”

„Włoskie stadiony świecą pustkami. Kilka dni temu premier Giuseppe Conte podpisał dekret w sprawie imprez sportowych, które przynajmniej do 3 kwietnia mają się odbywać bez udziału publiczności. W takich warunkach rozegrany miał zostać m.in. przełożony już raz hit w Turynie: Juventus – Inter (zaczął się po zamknięciu tego wydania). Straty klubów idą w miliony, a szef związku zawodowego piłkarzy apeluje o zawieszenie rozgrywek do czasu opanowania epidemii. Jego wniosek poparł minister sportu”.

Więcej TUTAJ

 

„SUPER EXPRESS”

„Vasilantonopoulos: W Polsce zaskoczył mnie tylko kogut”

„Super Express: - To był trochę szalony mecz dla ciebie. Uderzenie w nos, strzelony gol i nagroda w postaci koguta po meczu. Co najbardziej zapamiętasz?

Stavros Vasilantonopoulos: - Wszystkie te sytuacje zapamiętam, ale najważniejsze jest to, że wygraliśmy mecz. To była wielka wygrana, bo potrafiliśmy wrócić do meczu, gdy rywale objęli prowadzenie. Później po twardej grze z obu stron, przechyliliśmy szalę na naszą korzyść.

- Co z twoim nosem, bo nie wyglądało to dobrze, było dużo krwi. Jest złamany?

-Tego jeszcze nie wiem. Po meczu założono mi opatrunek, ale mogłem pojechać do hotelu, gdzie na razie mieszkam. Również tutaj odwiedził mnie lekarz, żeby sprawdzić jak się czuję. Mam pewien dyskomfort, ale nie jest źle z nosem. Zobaczymy jak będzie w poniedziałek, ale mam nadzieję, że nie jest złamany. Bardzo możliwe, że najbliższe mecze będę musiał grać w masce”.

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się