var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Pixathlon / Pressfocus

Dani Olmo uczy się poważnej piłki. Zimowy hit transferowy potrzebuje czasu

Autor: Maciej Zaremba
2020-03-10 14:00:49

Dani Olmo był jedną z głównych gwiazd zimowego okienka transferowego. Byłego już piłkarza Dinama Zagrzeb łączyło się przede wszystkim z Barceloną i Milanem. Hiszpan na własne życzenie przeniósł się jednak do Niemiec, gdzie w barwach RB Lipsk jego wielki talent ma rozbłysnąć. Wielu ekspertów spodziewało się, że Olmo może z miejsca stać się decydującym piłkarzem w walce o mistrzostwo Niemiec. Rzeczywistość brutalnie zweryfikowała jednak te plany, a przed Hiszpanem mnóstwo pracy.

21-letni piłkarz kosztował RB aż 20 milionów euro, ale jak zdradził ostatnio trener Dinama Zagrzeb Nenad Bjelica to tylko część pieniędzy, jakie Chorwaci mogą zarobić na swoim byłym piłkarzu. „Razem ze wszystkimi bonusami Dinamo może zarobić na Danim łącznie około 50 milionów euro”. Oznacza to na dzisiaj tyle, że w przypadku spełnienia odpowiednich klauzul Dani Olmo stałby się drugim najdroższym piłkarzem w historii Bundesligi. Nie ma jednak wątpliwości, że w Lipsku i tak wszyscy liczą na to, że za kilka lat uda się na Hiszpanie zarobić, nawet mimo tak wielkiej inwestycji w jego usługi. Do tego potrzeba jednak popisów Olmo na murawie, których przez pierwsze tygodnie jego pobytu w Niemczech jeszcze nie widzieliśmy. 

 

 

Gigantyczny przeskok

Pojedyncze świetne występy w europejskich pucharach czy młodzieżowej reprezentacji Hiszpanii i regularne przewyższanie ligi chorwackiej nie oznacza, że piłkarz jest gotowy do rywalizacji na najwyższym poziomie w Bundeslidze. Olmo zderzył się w RB ze ścianą, którą jednak na pewno jest w stanie przebić. W swoich dwóch pierwszych występach 21 latek zaprezentował się nieźle. Najpierw zaliczył udane wejście w hicie zremisowanym szczęśliwie przez RB z Gladbach, a kilka dni później dostał od Nagelsmanna 45 minut w przegranym spotkaniu Pucharu Niemiec z Eintrachtem Frankfurt, w którym zdobył dla swojego zespołu honorowego gola. Później przyszły jednak schody, z którymi Olmo walczy do dzisiaj.

Obserwując początki Hiszpana w Lipsku łatwo odnieść wrażenie, że ma on przede wszystkim duże braki fizyczne. Z piłką przy nodze Hiszpan prezentuje się świetnie, jednak w starciach fizycznych z rywalami z Bundesligi 21 latek wygląda jednak bezradnie. Zbyt wątły i wolny Olmo traci swój urok, a jego technika i czysto piłkarskie umiejętności natychmiast przykrywane są przez fizyczną przewagę przeciwników, którzy w przeciwieństwie do ligi chorwackiej zostawiają mu zdecydowanie mniej miejsca i czasu na odpowiednie decyzje.

Problemem wydaje się też zrozumienie założeń Nagelsmanna, co najlepiej pokazał mecz na Allianz Arena z Bayernem Monachium. Olmo dostał szansę gry w pierwszym składzie, której kompletnie nie wykorzystał. Hiszpan wyglądał na zagubionego i był zdecydowanie najsłabszym punktem swojej drużyny. Nagelsmann ma jednak cierpliwość i wiarę w swoich nowych piłkarzy, co pokazał choćby przykład Floriana Grillitscha, który latem 2017 roku trafił do Hoffenheim i przez pierwsze pół roku uczył się taktyki swojego trenera. Po jednej rundzie spędzonej na nauce i przede wszystkim na ławce Austriak stał się kluczowym piłkarzem Nagelsmanna i wyrósł na lidera drużyny w środku pola. Być może podobna droga przed Danim Olmo, który niewątpliwie posiada ogromny potencjał. Musi on jednak być przede wszystkim dopasowany do drużyny, a nie na odwrót. 

 

 

Rywalizacja jest ogromna

Olmo musi jednak zapomnieć, że będzie działał w Lipsku na jakiś uprzywilejowanych zasadach, ponieważ jest jednym z najdroższych piłkarzem w historii klubu (na dzisiaj mowa jest o kwocie 20 milionów euro bez bonusów) i nazwiskiem, o którym w styczniu było naprawdę głośno w całej piłkarskiej Europie. Hiszpan najlepiej czuje się w roli ofensywnego pomocnika. W systemie preferowanym przez Nagelsmanna są dwa miejsca dla piłkarzy o charakterystyce Olmo. Obecnie są one jednak zarezerwowane przez Marcela Sabitzera i Christophera Nkunku. Obaj rozgrywają świetny sezon i są pewniakami u niemieckiego trenera.

Austriak i Francuz to jednak nie jedyne zmartwienia Olmo. Mocną pozycję w zespole nadal ma Emil Forsberg, który może nie jest już tak wiodącą postacią, jak w poprzednich latach, ale nadal cieszy się uznaniem w oczach Nagelsmanna. Szwed prawdopodobnie latem opuści Lipsk, ale nie oznacza to, że jest już w RB skreślony. Nagelsmann nadal wierzy, że Forsberg może pomoc jego drużynie i często stawia na jednego ze swoich najbardziej doświadczonych piłkarzy.

Nagelsmann nie lubi odpuszczania

Na docelowej pozycji Olmo występować może też Hannes Wolf, który jest uznawany za jednego z najbardziej utalentowanych piłkarzy, którzy wyszli z akademii Salzburga. Austriak miał jednak trudny początek, ponieważ podczas ostatniego EURO U21 doznał poważnego urazu i miał mocno opóźnione wejście do nowej drużyny. Wolf jest jednak ostrzeżeniem dla Olmo. Austriak chciał w styczniu opuścić Lipsk i spróbować kontynuować karierę w innym miejscu. To bardzo nie spodobało się Nagelsmannowi, który publicznie skrytykował swojego piłkarza i dał jasny sygnał do innych zawodników swojej kadry. „Zauważyłem, że obecnie mamy taki trend, że każdy piłkarz, który nie jest podstawowym piłkarzem, chce natychmiast opuścić klub. Dla młodych piłkarzy powinno być cnotą, aby walczyć i nie uciekać, nawet jeśli jest faza w karierze, która niekoniecznie przebiega dobrze.”

Na dramatyzowanie wokół sytuacji Olmo zdecydowanie za wcześnie. Hiszpan na pewno zdał już sobie sprawę, że jeśli chce zrobić wielką karierę, to potrzebuje do tego ciężkiej pracy, a nie tylko wyjątkowego talentu. Początek jego kariery w Lipsku pokazuje jednak, że przeskok, nawet największego talentu, ze słabej ligi do jednej z tych topowych, to bardzo trudna i ryzykowna transakcja. Dla obu ze stron. 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się