var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: UK Sports Pics/SIPA/PressFocus

Wielki spektakl przy pustych trybunach. Rewelacja tegorocznych rozgrywek przechodzi dalej. Valencia – Atalanta 3:4

Autor: Krystian Porębski
2020-03-10 23:31:35

Po spotkaniu na San Siro nic nie wskazywało na to, że Nietoperze do spółki z zespołem z Bergamo, stworzą tak przyjemne dla oka widowisko. Na włoskiej ziemi Atalanta zagrała jak z nut, ale Valencia wyraźnie „nie dojechała”. Tym razem jednak byliśmy świadkami bardziej wyrównanego starcia.

Jeszcze nie zdążyliśmy się porządnie rozsiąść w fotelach, a Valencia już przybiła sobie gwoździa do trumny. Operatorem młotka był Mouctar Diakhaby, który kopnął rywala w polu karnym. Skończyło się na rzucie karnym, którego w 3. minucie na gola zamienił faulowany chwilę wcześniej Ilicić. W tamtym momencie wydawało się, że zabawa jest już skończona, chociaż mogliśmy to już w sumie stwierdzić po pierwszym starciu.

 

 

Valencia podjęła jeszcze rękawice, głównie za sprawą duetu Gameiro – Ferran Torres. Ten pierwszy we wtorkowy wieczór zaprezentował zaskakująco wysoką skuteczność, jak na to, co ostanio pokazywał. Skrzydłowy natomiast w swoim stylu ciągnął za uszy hiszpańską drużynę. I to na tyle pomysłu na dzisiejsze spotkanie w wykonaniu gospodarzy. Szarpnięcie skrzydłami i pójście na wymianę ciosów z niezwykle groźną w ofensywie Atalantą. W 21. minucie Gameiro strzelił wyrównującego gola, wykorzystując nieporozumienie między defensorem a bramkarzem rywali.

Jakaś nadzieja zaczęła się tlić wśród kibiców Valencii, którzy zgromadzili się... pod stadionem. Mimo tego, że mecz odbywał się przy pustych trybunach ten zakaz okazał się raczej bezsensowny – bo grupa pod Mestalla była całkiem spora, a śpiewy można było słyszeć wyraźnie przez całe spotkanie. Iskierkę szybko jednak zgasił antybohater tego spotkania, Diakhaby, prokurując drugiego tego dnia karnego. Tym razem po idiotycznym zagraniu ręką. Ilicić tradycyjnie wykonał swoje zadanie.

 

 

W przerwie nie mogło być inaczej, trener Valencii musiał dokonać zmiany, inaczej byłby posądzony o sabotaż. Jedyny nominalny środkowy obrońca i jeden z dwóch nominalnych defensorów (poza nim typowym obrońcą jest przecież tylko Gaya) zszedł z boiska. Diakhaby'ego zastąpił... skrzydłowy Goncalo Guedes. I to była zdecydowanie dobra zmiana, która momentalnie wpłynęła na grę Nietoperzy. Nie wiemy, czy ze względu na brak Francuza, czy obecność Portugalczyka, ale efekt był widoczny od razu.

Valencia spróbowała jeszcze się podnieść. Bardziej walcząc o honor niż o awans do kolejnej rundy, ale zawsze to coś. Dwa gole strzelone w drugiej połowie dawały jeszcze cień nadziei. Ferran Torres i Kevin Gameiro nadal brylowali po stronie gospodarzy i to właśnie oni wzięli sprawy w swoje ręce. Ale w tym spotkaniu król był tylko jeden. Człapał, nie zasuwał tak jak inni, ale z futbolówką przy nodze nikt tak nie dominował jak on.

Mowa oczywiście o Josipie Iliciciu, który poza dwoma karnymi, dorzucił w końcówce dwa trafienia z gry, wyjaśniając kto w tym dwumeczu był zdecydowanie lepszy. Dlaczego zawodnicy Valencii pozostawiali go ciągle bez krycia, to tajemnica dla nas nie do odgadnięcia. Spotkanie od bramki do bramki, jakie mieliśmy okazję oglądać we wtorkowy wieczór, było wodą dla młyn dla niego i jego drużyny.

W ani jednym momencie tego dwumeczu, Valencia nie była stroną lepszą. Mimo tego, że w spotkaniu rewanżowym ekipa gospodarzy przez moment nawet prowadziła, to nie można było odczuć, że zespół ten dominował. To Włosi przez 180 minut mieli kontrolę. Nie pozostawili żadnych złudzeń i jeśli Liga Mistrzów będzie kontynuowana normalnie, to ekipa z Bergamo może być jej czarnym koniem. Po losowaniu kilka miesięcy temu Valencia mogła być zadowolona z tego, kogo jej przydzielił los. Rzeczywistość jednak zweryfikowała wyobrażenia o poziomie rywala. I mamy wrażenie, że również z zespołami lepiej dysponowanymi niż Nietoperze, Włosi mieliby duże szanse.

Valencia – Atalanta 3:4 (1:2)

0:1 Ilicić 3' (k.)

1:1 Gameiro 21'

1:2 Ilicić 43' (k.)

2:2 Gameiro 51'

3:2 Ferran 67'

3:3 Ilicić 71'

3:4 Ilicić 82'

Valencia: Cillessen – Wass, Coquelin (74'Czeryszew), Diakhaby (46' Guedes), Gaya – Ferran, Parejo, Kondogbia, Soler – Gameiro, Rodrigo (79' Florenzi).

Atalanta: Sportiello, Djimsiti, Caldara, Palomino – Hateboer, de Roon (44' Zapata), Freuler, Gosens, Pasalić (83' Tameze) – Ilicić, Papu Gomez (78' Malinovsky).

Sędzia: O. Hategan (Rumunia).

Kartki: Coquelin, Diakhaby, Kondogbia, Wass – Freuler.

Mecz odbył się bez obecności kibiców.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się