var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Sebastien Salom-Gomis - Press Focus

Oszukać paryskie przeznaczenie

Autor: Paweł Łopienski
2020-03-11 15:31:58

Bez zdrowego Kyliana Mbappe. Bez zawieszonych za kartki Marco Verrattiego i Thomasa Meuniera. Do tego z Thomasem Tuchelem grającym o swoją posadę. Czy Paris Saint-Germain mimo wielkich problemów zdoła oszukać przeznaczenie?

Paryska obsesja

W czerwcu 2011 nowym właścicielem Paris Saint-Germain został fundusz Qatar Sports Investments. Niedługo po tym prezes Nasser Al-Khelaifi przedstawił plany mające zwiększyć znaczenie PSG we Francji i za granicą. Ambicje katarskich właścicieli były naturalnie dużo większe niż ligowa dominacja, a oczkiem w głowie szybko stała się Liga Mistrzów, której to klub już po kilku latach miał zostać triumfatorem.

Od zmian właścicielskich paryżanie wydali na transfery ponad miliard euro, ale to nie przełożyło się na wygraną bądź chociażby zaistnienie na europejskiej scenie. Ba, PSG ani razu nie awansowało do czwórki najlepszych zespołów na Starym Kontynencie. Jak przedstawiają się więc wyniki zespołu od sezonu 2012/2013? Kolejno: cztery ćwierćfinały i w ostatnich latach trzy odpadnięcia już na samym początku fazy pucharowej. Ktoś powiedziałby, ze paryżanie za każdym razem kończyli rozgrywki przegrywając z jedną z najbardziej uznanych marek w Europie. Bo jeśli nie Chelsea czy Manchester City, to Real Madryt i FC Barcelona. Jeśli jednak ma się ambicje walczyć o najważniejsze trofea, trzeba wygrywać z najlepszymi.

Prawdziwym rozczarowaniem była jednak zeszłoroczna rywalizacja z Manchesterem United. Z niej, pomimo bycia absolutnym faworytem, również nie udało się wyjść zwycięsko, co przelało czarę goryczy u katarskich właścicieli. Choć pierwsze 90 minut dwumeczu wskazywało na awans francuskiej ekipy, to rewanż na Parc des Princes był niemal powtórką ze słynnej remontady Barcelony. Można zaprezentować się słabo, poniżej oczekiwań, ale tej niemal frajerskiej porażki nie można było niczym usprawiedliwić. Nie, jeśli uważasz się za jedną z najdroższych drużyn w Europie, mającą przecież aspiracje do bycia najlepszą.

Od dawna Paris Saint-Germain nie wystarcza dominacja na własnym podwórku. Puchar Francji, Puchar Ligi Francuskiej i oczywiście Ligue 1, to rozgrywki, które bez wahania można ocenić sensacyjnymi, jeśli nie triumfują w nich paryżanie. Takowymi z pewnością były te z 2017 roku, gdy nieoczekiwanie AS Monaco okazało się najlepsze w kraju znad Sekwany. Kolejne sezony pokazały, że był to jedynie wypadek przy pracy „Les Rouge-et-Bleu”. Europejska przygoda pełna jest jednak klęsk, które co roku wywołują stan gorączkowy u Nassera Al-Khelaifiego, a przede wszystkim u emira Kataru, Tamima bin Hamada Al Thaniego. Nic więc dziwnego, że udane występy w Lidze Mistrzów są dla paryżan niemal obsesją.

Typowy bajzel po porażce

Dlatego robiono wszystko, aby w tym sezonie nie powtórzyły się błędy z poprzednich lat. Ponownie zatrudniono na stanowisku dyrektora sportowego, Leonardo, a ten latem w odpowiedni sposób przygotował kadrę Thomasowi Tuchelowi. Przyszli piłkarze gwarantujący jakość na najbardziej potrzebujących pozycjach, a nie gracze zbędni, co do których przydatności szkoleniowiec miał wątpliwości w kluczowych momentach. Obyło się bez takich wynalazków jak przyjście Erica Choupo-Motinga, ale za to paryską drużynę wzmocnili Pablo Sarabia, Abdou Diallo, Mauro Icardi, Keylor Navas oraz Idrissa Gueye.

Kurs STS na wydarzenie PSG - Borussia Dortmund: 1 - 1.85; X - 4.00; 2 - 3.80.

To dawało rezultaty w Ligue 1 oraz fazie grupowej Ligi Mistrzów, gdzie mistrzowie swojego karju zdobyli 16 punktów, tracąc zaledwie dwie bramki w remisowej rywalizacji z Realem Madryt na Santiago Bernabeu. Wydawało się więc, że Paris Saint-Germain nigdy nie było tak dobrze przygotowane do najważniejszych meczów sezonu i że to wreszcie jest ten rok, gdy uda się zespołowi ze stolicy Francji przejść przez 1/8 finału. A kto wie, czy nawet półfinał nie byłby wcale taki niemożliwy dla ekipy złożonej z Neymara, Kyliana Mbappe czy Edinsona Cavaniego.

Paryżanie jednak dostali mocno w twarz już w pierwszym meczu fazy pucharowej. Borussia Dortmund okazała się na Signal Iduna Parka zbyt mocna. I nie chodzi tu tylko o wynik, ale ogólnie o grę niemieckiej ekipy. O to jak potrafiła ona wyłączyć z gry najważniejsze postaci Francuzów, którzy przede wszystkim w pierwszej połowie byli bezradni przeciwko Łukaszowi Piszczkowi, Jodanowi Sancho czy, przede wszystkim, Elringowi Haalandowi.

 

 

O tym jak dużo znaczy dla paryżan rywalizacja w Lidze Mistrzów, świadczą sytuacje, które wydarzyły się po meczu. Brat Presnela Kimpembe na Instagramie nazwał Tuchela „skurwysynem”, Neymar w strefie mieszanej narzekał dziennikarzom, że klub nie pozwalał mu grać przed meczem z Borussią, co skutkowało brakiem rytmu meczowego u Brazylijczyka. Mało? Thomas Meunier twierdził, że nikt mu nie powiedział, że żółta kartka eliminuje go z gry w rewanżu, a Leonardo odmówił jakiegokolwiek komentarza po meczu. Do tego trzeba również doliczyć Mauro Icardiego, który gdy tylko dowiedział się, że nie zagra z BVB zaczął rzucać przedmiotami w szatni.

Kluczowe spotkania w sezonie rozpoczynają się już w lutym i zazwyczaj wtedy (bądź na początku marca) kibice Paris Saint-Germain nie mają wielu powodów do zadowolenia. A jeśli dodać do tego fakt, że piłkarze kilka dni po porażce z niemiecką drużyną balowali na urodzinowej imprezie, zaskakując tym samym nawet swojego trenera, to nie dziwimy się, gdy włosy fanów stają dęba właśnie w tym momencie roku.

Oszukać przeznaczenie

Mistrzowie Francji stoją dzisiaj przed szansą przerwania fatalnej passy kończenia udziału w fazie pucharowej Ligi Mistrzów już na pierwszej rundzie. Aby to zrobić, muszą pokonać drużynę bardzo dobrze zorganizowaną, potrafiącą zniwelować atuty przeciwnika, ale również gorzej radzącą sobie w meczach wyjazdowych. To szansa dla ekipy Thomasa Tuchela, która na Parc des Princes wyjdzie dzisiaj również z wieloma problemami.

Podstawową kwestią, którą wczoraj żyli wszyscy kibice, nie tylko francuskiej piłki, to stan zdrowia Kyliana Mbappe. Napastnik od kilku dni czuł się źle, a wczoraj przeszedł nawet testy na obecność koronawirusa w jego organizmie. Gdyby rezultat okazał się pozytywny, nie mamy wątpliwości, że zmagania Ligue 1 w trybie natychmiastowym zostałyby zawieszone. 21-latek miał jednak szczęście i mógł odetchnąć z ulgą. To jednak nie zmienia faktu, że piłkarz czuł się źle i cierpi na dusznicę bolesną, choć dziś rano zdołał odbyć trening z drużyną. Występ z Borussią od pierwszej minuty jest jednak wątpliwy, a reprezentant „Trójkolorowych” usiądzie zapewne na ławce rezerwowych.

Kurs STS na to, że PSG awansuje: 2.10. 

Bez kibiców na Parc des Princes. Bez zawieszonych za kartki Thomasa Meuniera oraz Marco Verrattiego. Bez zdrowego Mbappe. Ale za to z Neymarem w coraz lepszej dyspozycji po kontuzji. Brazylijczyk po pierwszym meczu z niemiecką drużyną wystąpił w dwóch spotkaniach, ale trudno oczekiwać, żeby w pojedynkę pokonał tak zdyscyplinowanego rywala.

Dzisiejsza rywalizacja będzie bardzo ważna również dla Thomasa Tuchela, który poprowadzi swój zespół w dwudziestym szóstym spotkaniu w Lidze Mistrzów. Możliwe, że ostatnim. Władze klubu uważają, że obecna kadra jest najsilniejsza w katarskiej erze i są rozczarowane, że Niemiec zamiast narzucić swój styl, to dostosował się do rywala w Dortmundzie grając systemem 3-4-3. To ma się zmienić w Paryżu, bowiem awizowane jest ofensywne zestawienie 4-2-2-2, które było ćwiczone przez ostatnich kilka miesięcy. 

Trener musi więc odbudować zaufanie w Doha, a czasu będzie miał na to niewiele. Porażka w środowy wieczór będzie oznaczała natychmiastowe zwolnienie Tuchela. Nie dość więc, że może się to wydarzyć przy pustych trybunach, to również w meczu przeciwko swojemu byłemu pracodawcy.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się