var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Twitter @actufoot_

Bez kibiców, ale i bez drżenia - pierwszy ćwierćfinał paryżan od 2016! PSG 2:0 BVB

Autor: Paweł Łopienski
2020-03-11 22:37:19

O tym, że dobry wynik po 90 minutach dwumeczu niczego jeszcze nie daje, przekonali się w środowy wieczór dortmundczycy. Mimo przewagi jednego gola, niemiecka drużyna pokazała zupełnie inne oblicze niż przed kilkoma tygodniami, a paryżanie już w pierwszej połowie odwrócili losy rywalizacji i przesądzili o pierwszym awansie do ćwierćfinału od 2016 roku. Odetchnięcie z ulgą piłkarzy i sztabu szkoleniowego PSG było słyszalne równie dobrze jak doping kibiców zgromadzonych przed Parc des Princes.

Przed rozpoczęciem spotkania w ciemno można było założyć, że drużyną prowadzącą grę w rewanżu i częściej atakującą będą gospodarze, którzy musieli odrobić jednobramkową stratę z pierwszego meczu. I tak właśnie było – pierwsze piętnaście minut to totalna dominacja mistrza Francji, który nie pozwalał rywalowi nawet na wyjście z własnej połowy notując posiadanie piłki w  70-75 procentach po swojej stronie. Niestety, na początku nie przekładało się to na oddawane uderzenia na bramkę Burkiego. Borussia Dortmund była dobrze zorganizowana w defensywie, zostawiała mało miejsca przed własnym polem karnym, dlatego też trudno było stworzyć coś konkretnego.

PSG musiało być więc cierpliwe w wyprowadzaniu ataków aż wreszcie przyjdą pomyłki u rywala. Pierwsza dogodna okazja to dojście Edinsona Cavaniego do sytuacji sam na sam z bramkarzem, ale wówczas Urugwajczyk minimalnie chybił. Było to jednak pierwsze poważne ostrzeżenie dla przyjezdnych, którzy musieli jakoś zareagować. Nie zrobili tego, a gospodarze strzelili gola w dosyć ośmieszających okolicznościach, bowiem z dośrodkowania Angela Di Marii skorzystał… Neymar, który głową umieścił piłkę w siatce. 

Paryżanie mieli dzisiejszy mecz pod kontrolą, dlatego dosyć zdziwiło nas to, że po zdobyciu bramki cofnęli się i oddali piłkę przeciwnikowi. Borussia wreszcie potrafiła spędzić na połowie PSG dłuższe momenty i jeśli już zaczęła oddawać strzały, to bramki strzegł czujny Keylor Navas. Zresztą, najlepszą okazją BVB wydawała się sytuacja jeszcze przed otwarciem rezultatu, gdy piłkę w polu karnym spod nóg Erlinga Haalanda wybił Presnel Kimpembe. Gdyby tego nie zrobił, młody napastnik miałby szansę na ustrzelenie trzeciego gola w dwumeczu z Paris Saint-Germain.

Borussia grała bardzo niepewnie, niemal ospale, do tego popełniała błędy, a w ofensywie brakowało jej kreatywności oraz elementu zaskoczenia. Paryżanie z kolei tuż przed zejściem do szatni podwyższyli prowadzenie, gdy Juan Bernat w idealnym momencie znalazł się w polu karnym gości i wykorzystał podanie Pablo Sarabii. Całkowicie zasłużone prowadzenie gospodarzy po 45 minutach, ale daleko było zawodnikom Thomasa Tuchela do choćby odrobiny relaksu. Chyba nie trzeba było w tamtym momencie przypominać meczów PSG w ostatnich edycjach Ligi Mistrzów, żeby zrozumieć, że do świętowania było jeszcze bardzo daleko.

Po wznowieniu gry nie oglądaliśmy efektownie grających gospodarzy, ale przede wszystkim rozważnych – ani na chwilę nie dopuścili ofensywnego potencjału Borussii do głosu. Axel Witsel i Emre Can przegrali walkę w środku pola z Leandro Paredesem oraz Idrissą Gueye, który prezentował się dużo lepiej niż na Signal Iduna Park. Haaland był zupełnie niewidoczny. Reszta graczy gości również zagrała poniżej oczekiwań, z Achrafem Hakimim na czele. To on nie dopilnował Neymara przy pierwszej bramce, a później nadal był najmniej pewnym punktem swojej drużyny. W takiej formie trudno było stawić opór francuskiej drużynie oraz utrzymać przewagę z pierwszego meczu. 

Trzeba jednak przyznać, że to też nie tak, że paryżanie zagrali wybitne spotkanie. Okej, wreszcie świetnie zagrali Presnel Kimpembe czy wspomniany Gueye, a Marquinhos na swojej nominalnej pozycji czyścił każdą piłkę, ale również Borussia nie zrobiła tak wiele jak w pierwszym meczu, aby chociaż doprowadzić do dogrywki. Dlatego też gospodarze odnieśli zasłużone zwycięstwo, a patrzac na cały dwumecz, również zapracowali na awans. W stolicy Francji więc wszyscy odetchnęli z ulgą. Po trzech porażkach w 1/8 finału, PSG po raz pierwszy od 2016 roku zagra w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. 

Paris Saint-Germain – Borussia Dortmund 2:0 (2:0)
1:0 Neymar 28’ asysta Di Maria
2:0 Bernat 45+1’ asysta Sarabia

PSG: Navas – Kehrer, Marquinhos, Kimpembe, Bernat – Di Maria (79’ Kurzawa), Paredes (90+2’ Kouassi), Gueye, Neymar – Sarabia (63’ Mbappe), Cavani.

Borussia: Burki – Piszczek, Hummels, Zagadou – Hakimi (87’ Gotze), Witsel (71’ Reyna), Can, Guerreiro – Sancho, Haaland, Hazard (69’ Brandt).

Sędzia: Anthony Taylor (Anglia).

Żółte kartki: Mbappe, Neymar, Marquinhos, Di Maria – Haaland, Hummels.

Czerwona kartka: Can (w 89. minucie za faul i odepchnięcie (?) Neymara). 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się