var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Rafał Rusek / PressFocus

Rozważanie o tytułach pora odłożyć na później

Autor: Krystian Porębski
2020-03-14 15:00:50

Piłka nożna to najistotniejsza rzecz z tych nieistotnych. Zdanie powtarzane, zmieniane i parafrazowane przez mnóstwo ludzi, dzisiaj zyskuje na znaczeniu. W momencie, kiedy zagrożone są życie i zdrowie, kwestie sportowe powinny odejść na dalszy plan.

Bo najważniejszą kwestią było to, żeby rozgrywki piłkarskie zostały wstrzymane, zawieszone, odwołane. Jak zwał tak zwał. Terminologia w tym momencie nie gra żadnej roli, choć widziałem wiele kłótni na ten temat, choćby w mediach społecznościowych. To nie jest moment na podejmowanie kluczowych decyzji co dalej. Trzeba po prostu się zatrzymać.

Naukowcy, lekarze czy politycy nie mają pojęcia, kiedy poradzimy sobie z tym globalnym problemem, który sięga przecież jeszcze ubiegłego roku. Wtedy wydawało się, że nas to nie dotyczy i nie będzie dotyczyć. Ale z miesiąca na miesiąc problem wyglądał na coraz bardziej realny. Kto się śmiał i nie dowierzał, zapewne zmienił już nastawienie. Wracając do meritum – skoro najtęższe głowy nie wiedzą, kiedy sytuacja będzie opanowana, to tym bardziej nie będą tego wiedzieć decydenci z piłkarskich federacji czy kibice.

Dlatego w tym momencie jedynym rozwiązaniem jest cierpliwość. Podejmowanie jakichkolwiek nerwowych decyzji w tej sytuacji jest wysoce niewskazane. Może się okazać, że za kilka tygodni będzie po strachu i na spokojnie rozgrywki ligowe w wielu krajach będzie można wznowić. I fajnie, bardzo na to liczymy, ale niekoniecznie wierzymy w taki scenariusz. Nie jesteśmy jednak specjalistami, więc nie będziemy tu stawiać żadnych wyroków.

 

 

I tak szczerze, czy w obecnej sytuacji będzie ogromną różnicą, jeżeli sezon nie zostanie dograny i mistrzem zostanie uznana Legia? Czy po latach będzie to wypominane? Myślę, że byłoby to bardzo niesmaczne. Ani klub, który wygra mistrzostwo w ten sposób, nie będzie tego jakoś wybitnie eksponował (tak przynajmniej przypuszczamy), ani inni nie powinni tego piętnować. Czy sezon zostanie uznany za nieważny, czy zostanie dograny, czy zostaną uznane wyniki z dotychczasowej tabeli... To wszystko jest obecnie nieistotne i w zasadzie trudno traktować to w kategorii jakiejś wielkiej bolączki. Jakiekolwiek rozwiązanie nie zostanie wybrane i tak sezon jest już wystarczająco popieprzony.

Najgorsza jest kwestia spadków i awansów – bo trudno będzie znaleźć rozwiązanie dogodne dla wszystkich. I tu najważniejsze zadanie dla włodarzy poszczególnych federacji i lig, żeby jak najbardziej ograniczyć straty.

#ZostańwDomu choć lepiej byłoby #SiedźNaDupie

Całe szczęście na całym świecie dochodzą do podobnych wniosków, a wyjątków jest coraz mniej. Do zachowania rozwagi nawołują kolejni piłkarze, trenerzy czy działacze. I to bardzo budujące, bo kto jak nie idol może otworzyć jakąś klapkę w głowie opornemu na wiedzę fanowi? W mediach społecznościowych niektórzy radzą sobie z tym doskonale, a naszym faworytem niewątpliwie jest Leganes... które zrelacjonowało pierwszą połowę swojego dzisiejszego meczu. Meczu, który się nie odbył, miał miejsce jedynie na Twitterze.

 

 

 

PS. Leganes wygrało pierwszą połowę 1:0, a po niej Javier Aguirre – trener Ogórków – przekazał hasła do Netfliksa i subskrybcje Movistaru. Mają tam poczucie humoru pod tym Madrytem, mimo tego, że sytuacja nie jest ciekawa.

Niektórzy, jak Simone Zaza idą o krok dalej i starają się wesprzeć służbę zdrowia w walce z wirusem. Włoch nawołuje do pozostania w domu i pomaga w zbieraniu środków.

 

 

Tymczasem w Anglii (i nie tylko), Paul Pogba dokształca z dziedziny kichania i kaszlenia... Zachęca do powtarzania swojej charaktersystycznej cieszynki. Co prawda Twitter odebrał to trochę opacznie, ale my takie akcje zdecydowanie popieramy. Szczerze, nie wiemy jakim cudem można odebrać to jako żart.

 

 

Do nawoływań włączają się trenerzy. Kilka słów na Twitterze napisał Mikel Arteta, który powoli dochodzi do siebie. Zdanie w całej sprawie zabierali również kolejni piłkarze. Swoje dorzucił Paulo Dybala, o którym media pisały, iż jest zarażony koronawirusem. Jak sam zawodnik jednak stwierdził, poddał się dobrowolnej kwarantannie i jest cały i zdrowy, nie miał pozytywnego wyniku testu na koronawirusa.

 

 

Masowe testy w klubach hiszpańskich

Swoje trzy grosze dorzucił również trener Valencii, Albert Celades. Nic ciekawego nie powiedział, ale liczy się sam fakt działania w tej sprawie. W Hiszpanii szczególnie widać, że piłkarze i trenerzy mocno się włączyli do akcji, a kolejne ekipy rezygnują z treningów, wysyłając piłkarzy do domów. Na naszym podwórku najgłośniej było choćby o Górniku, którego piłkarze dostali konkretne wytyczne. Podobnie jest właśnie w przypadku Valencii.

Rywale zza między wczoraj przeszli testy na koronawirusa, a to dlatego, że niedawno grali z Realem Madryt, który jest poddany kwarantannie, ze względu na chorobę w drużynie koszykarskiej. Wszystko wskazuje również na to, że testom poddani zostaną piłkarze Nietoperzy, bo dwa zachorowania wykryto w ekipie Deportivo Alaves. Klub nie podał jednak nazwisk piłkarzy.

Nic więc dziwnego, że kolejne drużyny odsyłają piłkarzy do domów, gdzie mają wykonywać zlecone ćwiczenia i nie opuszczać swoich mieszkań. Deportivo la Coruna odwołało natomiast walne zgromadzenie. Solidarność na całego, całe szczęście, bo początkowo nie wyglądało to tak kolorowo.

Jedyne pogłoski o „konflikcie” dochodzą na temat Copa del Rey. W internecie pojawiły się plotki o tym, że finał pucharu miałby się... wcale nie odbyć. To byłoy jednak kompletną głupotą, w takie rozwiązania nie wierzymy, skoro do rozegrania pozostał zaledwie jeden mecz.

Tymczasem sami dołączamy się do akcji #ZostańwDomu i postaramy się w najbliższych dniach zapewnić wam trochę rozrywki, tematami innymi niż koronwarius.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się