var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Łukasz Sobala | PressFocus

Kolejna bariera przekroczona – Bereszyński z koronawirusem

Autor: Maciej Golec
2020-03-15 14:30:16

Epidemia koronawirusa dotyka wszystkich, piłkarzy również. Jako pierwszy przekonał się o tym Daniele Rugani z Juventusu, który w środę został pacjentem zero w Serie A, teraz jednak problem jest znacznie powszechniejszy. I dotyczy pierwszego polskiego zawodnika – Bartosza Bereszyńskiego.

Rzecz jasna pierwszego wykrytego, bo nikt nie będzie robił testów każdemu piłkarzowi, nie jest to żadna uprzywilejowana kasta. Jeszcze kilka dni temu w całej Polsce wykonywaliśmy ich kilkaset dziennie (teraz około tysiąc), więc prawdopodobne jest, że problem dotyczy też środowiska krajowego futbolu, tylko że na razie nie da się tego potwierdzić. Nawet we Włoszech, gdzie sytuacja najbardziej wymknęła się spod kontroli, bada się tylko tych zawodników, którzy wykazują objawy, a ich koledzy z drużyny, czy osoby ze sztabu są poddawane kwarantannie domowej.

Kwestią czasu było zachorowanie któregoś z piłkarzy i faktycznie, od potwierdzenia wirusa u Ruganiego zadziałał pewnego rodzaju efekt domina. W Sampdorii wszystko zaczęło się od potwierdzenia dwa dni temu wirusa u Manolo Gabbiadiniego. Jako że zespół z Genui grał ostatni swój mecz ligowy w niedzielę, a wspomniany piłkarz był na boisku przez 60 minut (zmienił go Karol Linetty), to stało się jasne – narażeni są wszyscy, bez wyjątku.

Swoją drogą, ciekawą rzecz napisał ostatnio włoski dziennikarz Lorenzo Montaldo. Dobrze jest sobie dzięki temu uświadomić, że piłkarze – mimo że często tak postrzegani (świadomie bądź nie) – wcale nie są niezniszczalni. Są kreowani na odpornych superbohaterów, czy nawet półbogów, a tak naprawdę w obliczu pandemii nie różnią się niczym od przeciętnego obywatela. W zasadzie to nawet są bardziej podatni na tego wirusa, tak przynajmniej wynika z tego, co mówi ekspert.

„Według niektórych specjalistów w branży, sportowcy wysokiego szczebla są bardziej narażeni na zarażenie niż normalna osoba o dobrym zdrowiu. Wynika to z „chwilowej depresji immunologicznej wynikającej z intensywnego wysiłku fizycznego”, ale także z tego, że ich naturalne środowisko, czyli szatnia, w której panuje wilgoć, „sprzyja utrzymywaniu się kaszlu lub kichania, a co za tym idzie, kropelek w powietrzu i środowisku” – czytamy na łamach calciomercato.com.

 

 

Mimo że COVID-19 jest w Serie A problemem już praktycznie powszechnym, to Sampdoria bije niechlubny rekord – wczoraj liczba zakażonych w klubie dobiła do siedmiu osób. W tym gronie jest lekarz Amedo Baldari oraz sześciu zawodników, a wśród nich Bartosz Bereszyński. Mimo że klub z Genui zastrzegł, że nie będzie informował o nowych przypadkach, to Polak zrobił to wczoraj za pośrednictwem Instagrama:

- Niestety uzyskałem pozytywny wynik testu na COVID-19. Czuję się dobrze. Pomimo zachowania odpowiednich środków ostrożności w ostatnim czasie, nie udało mi się uniknąć zakażenia wirusem. Dlatego proszę, abyście byli odpowiedzialni i w miarę możliwości pozostali w domu – napisał.

Przekroczyliśmy kolejną barierę – mamy wrażenie, że pierwszą z nich było przerwanie Serie A, potem zachorowanie Ruganiego, a teraz, bardziej ograniczoną do krajowego środowiska – przypadek u polskiego piłkarza. Z jednej strony świadomość jest teraz dużo większa niż jeszcze jakieś dwa tygodnie temu, ale z drugiej – nie było do tej pory przykładu aż tak nam bliskiego. Co prawda, kilka dni temu podejrzewano zakażenie u Artura Boruca, niepewny był los Wojciecha Szczęsnego, a równie narażony co Bereszyński był też Karol Linetty, ale u żadnego z nich wirusa na razie nie wykryto. I oby tak zostało.      


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się