var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: colocolo.cl

Subiektywny ranking Wokera #33: Colo Colo na ratunek psiakom. Spiker z powołania. Llorente mistrzem jazdy na dupie

Autor: Krystian Porębski
2020-03-15 22:32:52

Z góry przepraszam, bo dzisiaj będzie monotematycznie. Co nie oznacza, że zabraknie aspektów stricte sportowych, czy zupełnie niepowiązanych z głównym tematem ostatnich tygodni.

Piłkę nożną traktujemy śmiertelnie poważnie. Jak twierdzą niektórzy, to najważniejsza z tych mniej ważnych rzeczy. W futbolu nie brakuje jednak absurdów, momentów śmiesznych, skandalicznych czy po prostu takich, które wywołują uśmiech na twarzy. W każdą niedzielę będę prezentować ranking najbardziej wyróżniających się wydarzeń czy sytuacji tygodnia, niekoniecznie pod kątem sportowym. 

***

Jedyny fan na trybunach

Valencia grała z Atalantą przy pustych trybunach w ramach Ligi Mistrzów. Mecz był ciekawy, ale ze względu na epidemię, niestety kibice tego nie widzieli. Zebrali się natomiast pod stadionem co nie było zbyt rozważnym wyborem, biorąc pod uwagę, że w samej Walencji jest cztery razy więcej zakażeń niż w Polsce... Wracając jednak – jedynym kibicem na trybunach był Vicente Navarro, wierny fan klubu, który zasłużył... na pomnik na trybunach.

 

 

 

***

Trener wyjaśnia kibiców

Obecność pod stadionem nie była zbyt mądrym wyborem kibiców Valencii, podobnie było w przypadku choćby Borussii Moenchengladbach. Co jednak powiedzieć o meczu Atletico z Liverpoolem, na który cholera wie czemu był wstęp publiczności? Kibice gospodarzy chcieli przywitać się z trenerem, który zazwyczaj radośnie zbiłby piątki... ale nie tym razem.

 

 

 

***

Tak blisko...

Chwilę później Niemiec prawie się zapomniał, bo zobaczył Diego Simeone. Początkowo Panowie chcieli podać sobie ręce, skończyło się jednak na odbiciu się od siebie. Było blisko!

 

 

 

***

GłupieBicieNaNogi.Exe

Ameryka Południowa nie przestaje nas zaskakiwać. Nie będziemy się powtarzali z absurdami dotyczącymi River Plate, bo ostatnio o tym pisaliśmy, ale to nie wszystko. Ligi dalej grają, ale w niektórych przypadkach ma to niewiele wspólnego z futbolem. No bo jak nazwać spotkanie Gremio z Internacionalem, kiedy sędzia musiał osiem razy sięgać po czerwoną kartkę?

 

 

*** 

FM święci sukcesy... gdy piłki nie ma

Rekord prawie pół roku po premierze gry? Nie, nie mówimy o Plague Inc, tylko o Football Managerze. Głownodowodzący studia SI, które odpowiada za produkcję znanej serii piłkarskich managerów, poinformował o historycznym wyniku. Jakoś brak piłki trzeba sobie zrekompensować i my oczywiście zachęcamy do tego sposobu.

 

 

 

***

Żongluj z Mustafim

#StayAtHomeChallenge – czyli nowa zabawa, do której dołączyli piłkarze. Ci pokazują jak spędzają czas podczas kwarantanny. Shkodran Mustafi zaliczył kombosa, bo oprócz żonglerki, mył jednocześnie ręce. To się nazywa kampana społeczna pełną gębą.

 

 

 

***

Całe Włochy śpiewają

W mediach pojawia się mnóstwo filmików, na których Włosi przesiadujący z przymusu w domach wychodzą na balkony i śpiewają. Do akcji włączył się Lorenzo Insigne, który odtworzył z komórki podkład z kibicami i sam zaczął śpiewać najgłośniej jak potrafi. Trzeba przyznać, że jak na sytuację w jakiej znalazła się Italia, ludzie naprawdę nie tracą pogody ducha. I bardzo dobrze.

 

 

 

***

Lekarstwo na problemy? Dr Mertens poleca wino

A widać to idealnie na przykładzie Doktora Mertensa, który znalazł lekarstwo na wszystkie problemy. To wino. Ja mam zamiar stosować się do zaleceń belgijskiego znachora.

Oczywiście po pracy. Podczas pisania tego tekstu nie ucierpiała żadna butelka alkoholu.

 

 

 

***

Jak grać w piłkę bez piłki

Dani Parejo główny wróg publiczny wszystkich, którzy nie zdążyli zrobić zapasów surowca luksusowego, jakim jest papier toaletowy. Włączył się do akcji żonglerki, ale na swoim Instastory... Zamiast piłki kopał właśnie rolkę drogocennego produktu. Jak tak można? I jeszcze nominował pięciu kolejnych...

***

Ronaldinho i wielka gra o świniaka

O aferze paszportowej Ronaldinho już pisaliśmy. Geniusz piłkarski nie okazał się takim samym asem pod innymi względami i posługiwał się paragwajskim paszportem. Gwiazda, nie gwiazda, wylądował w pace. No ale czy wy widzieliście kiedykolwiek smutnego Ronaldinho? No właśnie. Więc facet wziął udział w meczu piłkarskim (no, akurat tam jak widać można), zrobił furorę, a w nagrodę dostał świniaka. Można?

 

 

 

***

Jak celebrować przy pustych trybunach

Trochę takich meczów w ostatnim czasie widzieliśmy. Puste trybuny, brak atmosfery. Ogólnie samym piłkarzom brakuje wtedy entuzjazmu. Ale tym razem było zupełnie inaczej. Strzelec gola podbiegł do trybuny, nadstawił ucha... i sam się zaśmiał. Szanuję poczucie humoru.

 

 

 

***

Jazda na dupie? Llorente miałby czarny pas w federacji Ekstraklasy

To był naprawdę świetny mecz, nic dziwnego, że kilka rzeczy z niego wyciągnęliśmy. Marcos Llorente był ważnym ogniwem Cholo Simeone. Jednak po jednej z bramek zapamiętam go nie ze świetnej akcji, ale sposobu, w jaki się cieszył. Jeśli Hiszpanowi znudzi się piłka nożna, zakładam, że całkiem nieźle poradzi sobie w bobslejach czy innych sankach. Poślizg pierwsza klasa.

 

 

 

***

Ekstraklaso, tęsknimy

Nie, nie będę się dzisiaj najbijał z najśmieszniejszej ligi świata. Weekend bez naszych rodzimych rozgrywek to weekend stracony. Bo choć pewnie wielu już czekało na oddech w postaci przerwy na reprezentację, to jednak widmo braku naszej kopanej przez kilka tygodni, a może i miesięcy, jest bardzo ponure. Będę tęsknił, nawet za takimi obrazkami.

 

 

 

***

Spiker z powołania

Celebracja przy pustych trybunach? To nic. Spiker podczas meczu na trybunach ekipy RC Lens dał prawdziwego czadu. Po golu Floriana Sotoki wykrzyczał jego nazwisko, jakby musiał przebić się przez tumult na trybunach. 10/10, przyznajemy Panu spikerowi złoty mikrofon.

 

 

 

***

Na ratunek piesełom

A na koniec odskocznia od rzeczywistości. Co prawda zdarzenie miało miejsce trzy lata temu, ale filmik latał po sieci na początku tygodnia jak szalony. Strach było otworzyć lodówkę, bo mógł tam być piłkarz Colo Colo, który chciał zaoferować adopcję pieska. Akcja świetna i oby takich więcej, jak tylko rozgrywki piłkarskie wrócą do normalności.

 

 

 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się