var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Gael Michaud / SIPA / PressFocus

Wierzchołek piłkarskiej góry lodowej – jakie decyzje podejmie UEFA?

Autor: Maciej Kanczak
2020-03-17 10:15:47

Wtorek będzie najważniejszym dniem w europejskiej piłce nożnej od czasu wybuchu epidemii koronawirusa. Na specjalnej telekonferencji, UEFA ma podjąć decyzję, jak funkcjonował będzie futbol na Starym Kontynencie w najbliższej przyszłości.

Przez ostatni tydzień zewsząd zalewała nas fala plotek i spekulacji, jak sprawiedliwie dograć sezon 2019/2020, a także w jakim terminie i gdzie przeprowadzić mistrzostwa Europy.

I właśnie w kontekście EURO (już raczej nie 2020) najczęściej mnożyły się koncepcje i hipotezy. Z  perspektywy właściwego funkcjonowania futbolu, organizacja ME to najmniejszy problem. Oczywiście, turniej, który odbywać miał się wyjątkowo w aż 12 krajach, to olbrzymie przedsięwzięcie, generujące gigantyczne zainteresowanie i jeszcze większe koszty, które zwrócić się miały w postaci środków z praw telewizyjnych, umów sponsorskich i sprzedaży biletów. Zysk z organizacji XVI finałów ME miał wynieść 2,5 mld euro, czyli aż o 600 mln więcej, aniżeli profity z turnieju rozegranego cztery lata temu we Francji.

Jeszcze do połowy ubiegłego tygodnia, europejscy decydenci jakby nie zauważali problemu koronowirusa. W komunikacie przesłanym światowym agencjom 10 marca przez UEFA mogliśmy przeczytać: „EURO 2020 rozpocznie się 12 czerwca 2020 w Rzymie. UEFA pozostaje w kontakcie z odpowiednimi międzynarodowymi i lokalnymi władzami w sprawie epidemii koronawirusa i jej rozwoju. Na tę chwilę nie widzimy potrzeby zmian w kalendarzu. Sprawa będzie na bieżąco monitorowana”. Kiedyś naczelnym hasłem UEFA było zdanie „we care about football” („troszczymy się o futbol”). W ostatnich latach jednak słowo „football” zmieniono na „money”. A może oba słowa to po prostu synonimy? W tygodniu normalnie odbywały się rewanżowe spotkania 1/8 finału Ligi Mistrzów i pierwsze boje w tej samej fazie rozgrywek w Lidze Europy. W tym samym czasie federacje 20 uczestników EURO 2020 zwróciły się do UEFA z prośbą o przełożenie ME, o czym poinformował dziennik „Tuttosport”. Dla europejskich związków priorytetem było dokończenie sezonu ligowego. 

Pewnie UEFA dalej szłaby w zaparte, tym bardziej, że apel federacji bardzo nie spodobał się jej prezydentowi, Aleksandrowi Ceferinowi. Koronawirus jednak rozgościł się we wszystkich krajach-organizatorach EURO 2020. Wśród piłkarzy pojawili się pierwsi zarażeni, pierwsi odważni zaczęli także wychodzić przed szereg (Getafe FC, AS Roma) i zapowiedzieli, że w europejskich rozgrywkach brać nie będą udziału, dopóty sytuacja nie zostanie opanowana. I właśnie czwartek 12 marca można uznać za graniczną datę, kiedy to włodarzom z Nyonu nieco „zmiękła „rura”. Piszemy nieco, gdyż UEFA poinformowała jedynie o zaplanowanej na wtorek, 17 marca wideokonferencji, która ma ustalić plan działań na najbliższe tygodnie.

Oczywiście będzie to plan patykiem na wodzie pisany, bo też europejska centrala nie jest w stanie dokładnie przewidzieć, kiedy fala zachorowań ustąpi, ani jakie będzie tempo spadku. Wskazywanie konkretnych dat, kiedy będzie mógł zabrzmieć pierwszy gwizdek w poszczególnych krajach też mija się z celem, bo przecież nie wszędzie wirus atakuje z taką samą siłą i nie wszędzie epidemia słabnąć będzie w tym samym tempie. Grunt jednak, aby opracować konkretne koncepcje na przyszłość, tak aby cała piłkarska Europa wiedziała na czym stoi.

Priorytet to oczywiście zakończenie impasu z ligowymi rozgrywkami w kampanii 2019/2020. To jest w tej chwili największe wzywanie, gdyż to na nich opiera się cała futbolowa machina. Niemożność znalezienia satysfakcjonującego rozwiązania tego problemu, oznaczać będzie prawdziwy kataklizm na polu nie tylko sportowym. „Najważniejsze jest, aby ligowe rozgrywki doprowadzić do końca. Ograniczy się w ten sposób negatywny wpływ aktualnej sytuacji na cały piłkarski ekosystem” - napisało w specjalnym oświadczeniu European League, organ reprezentujący Premier League, Football League Championship i Scottish Premier League. - Postaramy się dokończyć obecne rozgrywki, ponieważ będzie to bardziej sprawiedliwe dla naszych klubów – stwierdził z kolei prezes Włoskiej Federacji Piłki Nożnej, Gabriele Gravina. 

Wszystko wskazuje jednak na to, że wszelkie zapowiedzi zamknięcia rozgrywek to jedynie pobożne życzenia. W tej chwili najbardziej prawdopodobne wydaje się, że w sezonie 2019-2020 żadna liga nie wyłoni mistrza kraju. W pucharach grać będą zespoły, które w tym momencie w swoich rozgrywkach zajmują miejsca premiowane awansem do LM i LE. Spadkowiczów zaś miałyby wyłonić rodzime federacje. - Nie zdziwiłbym się, gdyby tak się stało. Decyzja o spadkach i awansach będzie należeć do federacji. I od razu mówię, że nie będę jej konsultować tak, żeby wszyscy byli zadowoleni. Bo tak się nie da – powiedział w rozmowie ze sport.pl, prezes PZPN, Zbigniew Boniek. Z kolei w rozmowie z newonce.sport.pl „Zibi” wyznał, dlaczego trudno aktualnie o lepsze rozwiązanie: - UEFA rozpatruje kilka scenariuszy, na tę chwilę jednak żaden nie jest do wprowadzenia. Bo w tym momencie nie można grać w piłkę. I nikt tak naprawdę nie wie, kiedy znów będzie można.

Większy optymizm towarzyszy prognozom dotyczącym rozgrywkom Ligi Mistrzów i Ligi Europy. W Champions League poznaliśmy już połowę ćwierćfinalistów, w Europa League rozegrano pięć spotkań 1/8 finału. Plan UEFA zakłada wyłonienie półfinalistów obu rozgrywek, a następnie rozegranie Final Four na wzór rozgrywek siatkarskich. Czołowa czwórka LM rywalizowałaby w Stambule. Gospodarzem FF LE miałby być Gdańsk. Całość zmagań miałaby się zamknąć w ciągu czterech dni, co akurat wydaje się rozsądnym i przede wszystkim, realnym do zrealizowania rozwiązaniem. Oczywiście pod warunkiem osłabnięcia epidemii. 

Na koniec pozostaje kwestia organizacji ME. Temat wywołujący największe kontrowersje i temat wokół którego pojawiło się w ostatnim czasie najwięcej hipotez, koncepcji i pomysłów – jeden lepszy od drugiego. Gdy działacze UEFA mieli jeszcze klapki na oczach i z gracją znanego z memów pieska, siedzącego w płonącym pokoju, mówili: it`s fine, pojawił się pomysł, aby cały turniej przenieść do Turcji. Koronawirus póki co nie rozgościł się jeszcze w pełni nad Bosforem, a turecka Super Lig jako jedna z nielicznych lig europejskich w weekend normalnie grała (choć bez udziału publiczności). Stąd też takie rozwiązanie przez moment uznawano za optymalne. Tym bardziej, że Turcy stawali już wcześniej do walki o samodzielną organizację ME 2024, ale wówczas UEFA zdecydowała się ten turniej powierzyć w ręce bardziej doświadczonych w tej materii Niemców.

O zakusach Turków na przejęcie EURO 2020 informowało w tym samym czasie kilka poważnych tytułów („AS”, „L`Equipe”, „La Republicca”), zatem sprawa była naprawdę poważna. Tyle, że i w Turcji od początku tygodnia zaczęto zamykać szkoły, przedszkola i uniwersytety. Aktualnie (stan na 16.03.2020 godz. 7.30) odnotowano w tym kraju 18 przypadków koronawirusa, zatem słusznie uznano, że lepiej zapobiegać niż leczyć. Niemniej oczywiście wyklucza to możliwość, aby Turcy byli w stanie przygotować kraj do organizacji turnieju finałowego.

Z innych, najczęściej przewidywanych scenariuszy przewijały się następujące terminy: listopad/grudzień 2020 (taką informację w sobotę podał „The Telegraph”, miałby to być znakomity poligon doświadczalny dla FIFA przed zimowym mundialem w Katarze w 2022 r.) albo lato 2021. Ten drugi termin kolidowałby jednak z premierową edycją rozszerzonych Klubowych Mistrzostw Świata FIFA, w których udział po raz pierwszy miały wziąć aż 24 zespoły (z czego połowa miała reprezentować Stary Kontynent). Aby ów termin był realny, potrzebny jest jednak kompromis między Ceferinem, a prezydentem FIFA, Giannim Infantino. A oto może być ciężko, bo obaj panowie lubią się, jak pies z kotem. Michał Listkiewicz, aktualnie pełniący rolę szefa sędziów w ormiańskiej federacji piłkarskiej, poinformował jednak w rozmowie z onet.pl, że mimo tych komplikacji, turniej powinien odbyć się w 2021 r.. - Mam informację z paru krajów, że EURO będzie przesunięte na przyszły rok – powiedział.

Jakiekolwiek decyzje podejmie jutro UEFA, nie mamy żadnych wątpliwości - będzie to dopiero wierzchołek piłkarskiej góry lodowej.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się