var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Calabrese / PressFocus

Wielkie transfery wstrzymane. Negocjacje obecnie nie mają sensu

Autor: Maciej Zaremba
2020-03-21 19:40:01

Wielu kibiców zadaje sobie pytanie, jaki wpływ będzie miał kryzys związany z koronawirusem na piłkarski rynek transferowy. Eksperci twierdzą, że czeka nas spora rewolucja, która przynajmniej tymczasowo zakończy ostatnie szaleństwa klubów w wydawaniu pieniędzy na nowych piłkarzy.

Jednym z nich jest szef Stowarzyszenia Niemieckich Agentów Piłkarskich Gregor Richter, który w wywiadzie dla niemieckich mediów mówi wprost: „gigantyczne sumy stają się przeszłością”. Taka zmiana na pewno ucieszy wielu kibiców, zwłaszcza tych spod szyldu „against modern football”. Szkoda tylko, że do powrotu do nieco bardziej ludzkich sum piłkarski świat potrzebował epidemii, która przecież nie została jeszcze opanowana i nadal do końca nie wiadomo, czy całkowicie nie zniszczy ona struktur finansowych wielu klubów w Europie i na świecie.

Trudno nie mieć jednak wrażenia, że wielu z fanów podzieli stanowisko prezydenta drugoligowego Erzgebirge Aue Helge Leonhardta, który stwierdził, że: „kryzys może wreszcie pozwoli wyregulować sytuację w piłce i będzie szansą powrotu do normalności z okresu przepłaconych multimilionerów”. Zresztą, spójrzcie tylko na najbardziej wartościową jedenastkę z 2005 roku według portalu „Transfermarkt”. Dzisiaj za takie kwoty kupuje się nastolatków, którzy nie zagrali nawet kilkunastu meczów na topowym poziomie.

Dyskusje nad zepsuciem rynku transferowego oczywiście trwały i będą trwać, ale w obecnej sytuacji nie mają większego sensu. Skupmy się na tym, co czeka nas w najbliższych miesiącach. Rynek transferowy oczywiście będzie otwarty, ale jak przekonuje nas Gregor Richter nie ma szans, że kwoty wydawane na nowych piłkarzy i ich pensje będą tak samo wysokie jak w poprzednich latach.

Wynika to oczywiście ze spowolnienia gospodarczego, które dotyka obecnie niemal wszystkie sfery życia. Pozamykane stadiony i zawieszone rozgrywki działają destrukcyjnie na kluby piłkarskie, które jak dzisiaj widać są w zdecydowanej większości kolosami na glinianych nogach. Kilka miesięcy bez wpływów z praw telewizyjnych, sponsorów i dni meczowych to zabójstwo nie tylko dla polskich klubów, ale również tych z najsilniejszych lig w Europie.

Wyjątkiem może być Bayern Monachium, który jako jeden z nielicznych, a na pewno jedyny wśród gigantów, nie ma żadnego kredytu, ma spłacony stadion i około 500 milionów euro środków na koncie. Nie oznacza to jednak, że nawet tak zdrowy organizm jak mistrz Niemiec nie odczuje problemów wywołanych przez koronawirusa „Obecny kryzys gospodarczy sprawia, że nawet nasz klub stoi przed wielkim wyzwaniem. Bayern jest jednak w doskonałej kondycji i staramy się każdego dnia pracować tak, by klub dobrze przeżył ten wyjątkowy okres. Patrzymy w przyszłość pewni siebie” mówi na łamach oficjalnej strony FCB prezydent klubu Herbert Hainer.

Problem rynku transferowego dotknie jednak również bawarskiego potentata, który przecież od lat znany jest z tego, że nie szasta pieniędzmi na prawo i lewo. Nie jest tajemnicą, że Bayern chciałby latem ściągnąć do siebie Leroya Sane i Kaia Havertza. Obaj reprezentanci Niemiec wyceniani są na około 100 milionów euro, choć z tej dwójki, przynajmniej w teorii, nieco droższy powinien być Havertz, którego Bayer Leverkusen chciałby sprzedać za 130 milionów. Sane ze względu na roczny kontrakt i słabą pozycję w City powinien być nieco tańszy.

Koronawirus sprawił jednak, że wycenianie obecnie piłkarzy przez kluby i ich agentów jest po prostu niemożliwe, ponieważ nikt nie wie, w jakiej rzeczywistości obudzimy się po, miejmy nadzieję, rychłym rozwiązaniu problemu. Gregor Richter mówi wprost: „negocjowanie dużych transferów w tym momencie byłoby głupotą. Obecnie nikt nie wie, jak będzie wyglądać sytuacja na rynku transferowym. Nikt nie ma żadnej pewności planowania”. Jak w tej sytuacji mają więc odnaleźć się zainteresowani wzmocnieniem składu czy ci, którzy chcą nieco oczyścić szatnię? Wydaje się, że jedynym rozwiązaniem jest po prostu przeczekanie kryzysu, który nikt nie wie jak i kiedy się skończy.

Zwróćmy również uwagę na takie kluby jak Borussia Dortmund i Bayer Leverkusen, które na pewno liczyły, że na takich zawodnikach jak Jadon Sancho i Kai Havertz zarobią grube miliony. W przypadku tego pierwszego mówiło się nawet o ponad 150 milionach. Dzisiaj szefostwo obu klubów z zachodu Niemiec zdaje sobie sprawę, że traci nie tylko na nierozegranych spotkaniach, ale również na wartości swoich zawodników. W niemieckich mediach już pojawiają się pierwsze pogłoski mówiące o tym, że obaj pewniacy do letnich gigantycznych transferów być może pozostaną w swoich klubach na kolejny sezon. Wszystko oczywiście przez to, że nikogo nie będzie stać na tak wielki, pojedynczy wydatek za zawodnika.

A jakie ligi i rynki epidemię odczują najbardziej? Oddajmy głos Richterowi: „Nie wiem, jak rozwinie się sytuacja w Anglii, Hiszpanii czy we Włoszech. Pytanie: jak zareagują prywatni inwestorzy, którzy przez kryzys tracą mnóstwo. Duże niebezpieczeństwo widzę zwłaszcza dla Premier League. Oprócz epidemii muszą radzić sobie jeszcze z Brexitem. Uważam, że zasada 50+1 w Bundeslidze (przepis, który zakazuje chętnym inwestorom na przejęcie ponad połowy udziałów w niemieckich klubach) jest dla niemieckich klubów w obecnej sytuacji błogosławieństwem”.

Mniej pieniędzy w najbogatszej Premier League oznaczać będzie naturalnie mniej kasy w całej piłkarskiej Europie, która sprzedawała swoich nie tylko topowych, ale też w wielu przypadkach przeciętnych piłkarzy do Anglii za horrendalnie wysokie sumy. Zgodnie z tymi przewidywaniami czekają nas wielkie zmiany na rynku transferowym, których jednak nadal nikt nie może być pewny. Z tego względu zostało wstrzymane życie nie tylko na murawach i stadionach, ale również w gabinetach, w których negocjuje się wielkie transfery za gigantyczne pieniądze.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się