var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Sipa / Press Focus

Zmarł były prezes Realu Madryt. Kolejni zakażeni koronawirusem w świecie futbolu

Autor: Krystian Porębski
2020-03-22 16:12:45

Fatalne wieści dochodzą do nas z Hiszpanii. W wielu zespołach wykryto kilka-kilkanaście przypadków zakażeń koronawirusem. W większości przebieg choroby jest łagodny, ale niestety Lorenzo Sanz nie miał tyle szczęścia.

17 marca 2020 roku, 76-latek trafił na oddział intensywnej terapii. Były prezes Królewskich uspokajał i komunikował się ze światem poprzez rodzine. O stanie zdrowia na bieżąco informował jego syn, Lorenzo Sanz Duran. Tak pisał w mediach społecznościowych 18 marca: „Czekamy na więcej informacji, mamy rozmawiać z lekarzem o 13. Tata poinformował mnie w wiadomości, że spał dobrze i czuje się nieźle. Postępował zgodnie z protokołem dotyczącym koronawirusa. Pozostawał w kwarantannie, miał gorączkę, ale nie chciał sprawiać problemów, czekał na ewentualne wystąpienie kolejnych objawów. Dopiero kiedy poczuł się naprawdę źle, zdecydował się na leczenie w szpitalu. Ma zapalenie płuc, co może powodować komplikacje. Liczymy, że szybko wyzdrowieje”.

Mimo bardzo poważnej sytuacji w Hiszpanii jeśli chodzi o rozprzestrzenianie się koronawirusa, lokalne media zajmujące się sportem, więcej traktują o... transferach. I to bez względu na to, czy zerkniemy do Madrytu, czy Katalonii. Tu rozważania o van den Beeku czy Pogbie, którzy mieliby trafić do ekipy Królewskich, tam plotki o dominemanym transferze Lautaro do Barcelony, która ponoć musiałaby sprzedać... Antoine'a Griezmanna. Tylko czy to jest w tym momencie najważniejsze?

Jak pokazuje ta konkretna, bardzo smutna historia – zdecydowanie nie. Bo teraz futbol schodzi na drugi plan i jeśli jeszcze to do kogoś nie dotarło, to ta konkretna sytuacja powinna otworzyć oczy. Wczoraj Lorenzo Sanz zmarł. Choroba od momentu przyjęcia do szpitala nie ustępowała. 76-latek cierpiał na niewydolność nerek, a do tego miał problemy z ciśnieniem. Te dwa schorzenia doskwierały Sanzowi już w przeszłości, dlatego był szczególnie narażony na wirusa.

Był jednym z najlepszych, odważnych i najciężej pracujących osób jakie znałem. Rodzina i Real Madryt były jego pasją...” - napisał na Twitterze jego syn. 

***

Sanz był przez wiele lat blisko związany z Królewskimi. Najpierw jako dyrektor (i wiceprezydent), potem jako prezydent klubu. Biznesmen przejął stery w Realu Madryt w trudnych czasach, kiedy drużynie nie wiodło się najlepiej – a na pewno nie pod względem finansów. Mimo to za jego kadencji do klubu trafili tacy piłkarze jak Seedorf, Roberto Carlos, Davor Suker czy Predrag Mijatović. Na ławce trenerskiej również zatrudniał samych fachowców, na czele z Fabio Capello czy Vicente del Bosque. Jakim cudem Sanzowi się to udało? Nie był tylko prezydentem. Dla niego Real Madryt to było coś więcej – więc bez zastanowienia zainwestował swoje własne środki. Dzięki temu po ponad 40 latach Los Blancos ponownie sięgnęli po Ligę Mistrzów (odpowiednik w latach 60-tych, czyli Puchar Europy). Za czasów jego panowania Real zdobył LM dwukrotnie i po  razie Puchar Interkontynentalny, mistrzostwo Hiszpanii oraz Superpuchar. Sukcesy święciła również sekcja koszykarska.

***

Kolejni zarażeni w świecie piłki

Mimo tego, że sytuacja jest bardzo poważna, nie wszyscy biorą sobie to do serca. Mowa oczywiście o Joviciu, który jak reszta zespołu, był poddany kwarantannie. W sekcji koszykarskiej wykryto zakażenie koronawirusem, więc i piłkarze musieli spędzić najbliższe tygodnie w domach. Serb, któremu sezon nie idzie zdecydowanie po myśli i niektórzy mają go już dość, strzelił sobie w stopę. Bo zamiast siedzieć w domu, łamał reguły obowiązujące w kraju (przebywał w Serbii) i próbował się wykpić brakiem znajomości przepisów. „W Hiszpanii czy nawet we Włoszech, na tyle na ile dowiedziałem się z internetu, każdy kto przebywa w kwarantannie może wyjść wyrzucić śmieci, skoczyć do apteki czy do sklepu” - skąd Serb wytrzasnął takie dyrdymały, nie wiemy. Na pewno nie pomaga sobie takim zachowaniem. Dodał również, że oczywiście przyjmie karę, jaka zostanie mu wymierzona.

***

W świecie futbolu natomiast potwierdzone są kolejne przypadki koronawirusa. Zakażeni są Marouane Fellaini, Paolo Dybala (tym razem to niestety nie jest fake news), a także Paolo Maldini i jego syn Daniele oraz prezydent Ligi MX, Enrique Bonilla. A to tylko kropla w morzu, bo dla przykładu w Valencii czy Alaves zakażonych jest tak wiele, że kluby nie wymieniają wszystkich z nazwiska. Nic więc dziwnego, że włodarze zespołów starają się wspierać służby medyczne jak tylko mogą, przekazując środki jak Roma czy budynki – jak prezydent Valencii, Peter Lim.

 

 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się