var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Adam Starszynski / PressFocus

Zimowego sprzątania ciąg dalszy – Nouvier odchodzi z Rakowa

Autor: Maciej Golec
2020-03-23 22:00:05

Jeśli szukacie definicji zmarnowanego okienka transferowego i przepalonych w piecu pieniędzy, śmiało polecimy wam lato 2019 w wykonaniu Rakowa Częstochowa. Modelowy przykład na to, że obcokrajowcy z przyzwoitych klubów nie muszą wnosić niczego ekstra. Jednym z nich jest Bryan Nouvier, który dzisiaj, za porozumieniem stron, rozwiązał kontrakt z beniaminkiem.

To nie pierwszy tego typu przypadek tej zimy. Wcześniej odstrzeleni zostali m.in. Aleksandar Kolew i Dawid Szymonowicz, czyli zawodnicy, którzy przyszli do Częstochowy – podobnie jak Nouvier – z zaciągu letniego i – podobnie jak Nouvier – nie spełnili oczekiwań. Z jednej strony dobrze, że autorefleksja przychodzi tak wcześnie i nie trzyma się takich zawodników za wszelką cenę, robiąc krzywdę jednocześnie im i sobie, jednak z drugiej – po tych ruchach widzimy skalę niepowodzeń, z jakimi Raków musiał się zmierzyć jesienią.

I to nie tak, że jesteśmy upierdliwi, bo potrafimy przecież docenić ściągnięcie Jarosława Jacha, czy Felicio Brown-Forbesa, którego występów nawet nie wypada porównywać do tych z czasów gry w Koronie Kielce. Inny piłkarz. Niestety tych letnich transferów, przy których trzeba postawić minusik było znacznie więcej i mówił o tym sam Marek Papszun.

- To jest fakt. Popełniliśmy pomyłki. To jest wkalkulowane w transfery. Forbes, Babenko, Nouvier, Kamil Piątkowski, Jarosław Jach czy Skóraś i Szymonowicz jednak bronili się grą i wykonaną pracą. Trzeba zrobić bilans zysków i strat. Wychodzi na to, że letnie okno nie było do końca dobre. Mogę to przyznać – powiedział trener w rozmowie z „Przeglądem Sportowym”.

O ile z początkiem się zgadzamy, to jednak obrona takiego Szymonowicza, czy właśnie Nouviera wydaje nam się trochę dziwna. Po pierwsze dlatego, że wymieniono ich w jednym szeregu ze Skórasiem, Forbesem, czy Jachem, a po drugie – bo w klubie ich już nie ma. Gdyby się czymś bronili, to sądzimy, że u takiego trenera jak Papszun graliby regularnie. 

Zastanawiamy się, co takiego pokazał 24-letni Francuz, że tylko pięć razy w tym sezonie wyszedł w podstawowym składzie na mecz ligowy, a w rundzie wiosennej rozegrał całe 7 minut. Bo na pewno nie liczbami (0 bramek, 0 asyst, 2 żółte kartki), a przecież to dla ofensywnego piłkarza powinien być najlepszy punkt odniesienia. Co prawda zdarzało mu się wchodzić z ławki na ogony, ale bądźmy fair – 7 razy dostawał co najmniej 45 minut i ani razu nie wyróżnił się niczym szczególnym. Po graczu z CFR Cluj można było się spodziewać trochę więcej, jednak tam też pod koniec swojej przygody nie prezentował się najlepiej.

- Przez większość kariery Nouvier był piłkarzem nieosiągalnym dla klubów pokroju Rakowa. Nie ma co ukrywać, to był ryzykowany transfer patrząc na końcówkę, jego przygody w Rumuni. Na dziś oceniamy go negatywnie. Jak sięgasz po zagranicznego piłkarza, to chcesz, żeby to było wzmocnienie, a na ten moment Nouvier nim nie jest – powiedział dla sport.tvp.pl Oskar Jasiński, skaut Rakowa. 

Nouvier nie miał szans na grę tym bardziej na wiosnę, bo nie dość, że przyszli do klubu tacy piłkarze, jak Fran Tudor i Marko Poletanović, którzy stanowili dla Francuza mniejszą bądź większą konkurencję (w zależności od pozycji), to jeszcze Miłosz Szczepański zaczął grać tak dobrze i skutecznie, jak chyba nigdy wcześniej. Splot niekorzystnych dla Nouviera wydarzeń sprawił, że nie był on już Papszunowi potrzebny.

A jako że kontrakt miał podpisany do 2022 roku, to odprawa, którą musiał Raków piłkarzowi wypłacić była na pewno rozsądniejszym wyjściem niż trzymanie chłopaka na ławce bądź na trybunach przez kolejne dwa lata, płacenie co miesiąc pensji i blokowanie tym samym jego rozwoju. 24 lata to jeszcze dobry wiek, żeby na jakimś poziomie zaistnieć, niekoniecznie tym częstochowskim.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się