var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Własne

Parzyszek: Cieszę się, że upadł mój transfer do Włoch. Szalony pomysł dokończenia ligi. Kosowski: Rząd mógłby wyłączyć internet

Autor: zebrał Marcin Łopienski
2020-03-24 09:45:10

Wtorkowa prasa zdominowana została przez pomysł właściciela Rakowa Częstochowa dokończenia rozgrywek Ekstraklasy. Poza tym nie brakuje wywiadów z piłkarzami, którzy opowiadają jak radzą sobie w domu.

„PRZEGLĄD SPORTOWY”

„Skoszarować drużyny i skończyć”

„Pomysł jest śmiały, a dla niektórych wręcz szalony. Michał Świerczewski pracuje nad planem, który pozwoliłby na dokończenie rozgrywek, a klubom na zmniejszenie strat finansowych spowodowanych pandemią. Właściciel Rakowa planował przedstawić szczegóły przedstawicielom pozostałych piętnastu klubów ekstraklasy na czwartkowej wideokonferencji. Ale ponieważ wezmą w niej udział dyrektorzy sportowi, a nie prezesi, to Świerczewski postanowił działać szybciej. Z naszych informacji wynika, że w poniedziałek rozmawiał z kilkoma prezesami i wyjaśnił, na czym polega jego propozycja. Właściciel Rakowa proponuje, żeby skoszarować drużyny, odizolować od reszty kraju, co spowoduje zmniejszenie ryzyka zakażenia. Ten pomysł jest obecnie sprawdzany w Ekstraklasie”.

Więcej TUTAJ

„Jagiełło: Tylko głupi się nie boi”

„Dla Jagiełły pierwszy sezon w Italii jest cenną lekcją, ale jak każdy wyjeżdżający młody piłkarz zakładał, że systematycznie będzie oswajał się z bardziej wymagającą rzeczywistością. Gwałtowny atak epidemii koronawirusa psuje jednak plany. – Liczyłem, że właśnie teraz znowu zacznę grać częściej, lecz na razie, tak jak wszyscy, siedzę w domu – zaznacza.

– Nie wychodzę już od dwóch tygodni, oczywiście to rodzaj kwarantanny, zdecydowanie zalecany przez klub. Tylko co trzy, cztery dni muszę iść do sklepu. Próbowałem kupować w internecie, ale nie da się ustalić terminów na dostarczenie zamówionych rzeczy, wszystko jest zatkane. Zakładam więc maseczkę i wyskakuję po niezbędne rzeczy – tłumaczy. To jednak tylko epizody, całe godziny spędza w trzypokojowym mieszkaniu”.

Więcej TUTAJ

***

„Parzyszek: Dziś cieszę się, że latem upadł transfer do Frosinone”

„Oderwał się pan od piłki, czy ogląda stare mecze w telewizji?

Nie chcę futbolu, bo po prostu płakać mi się chce, że sam nie mogę wyjść na boisko. Teraz dopiero doceniam, że mogłem robić to, o czym marzyłem, odkąd byłem małym chłopcem.

Boi się pan obniżania pensji?

Nie mam pojęcia, co się wydarzy. Na pewno ta sytuacja odbije się na każdej dziedzinie. A jak mocno, to zależy od tego, jak długo to potrwa.

Dziś może pan pomyśleć, że jednak dobrze się stało, że latem 2019 roku nie trafił pan do włoskiego Frosinone.

Wie pani, ile razy to słyszałem? Wiele razy rozmawiałem na ten temat z żoną. Są dwa powody, dla których możemy się cieszyć, że nic nie wyszło z tego transferu. Dzień po zamknięciu letniego okna transferowego Patty miała robione badania krwi. Wyniki pokazały, że ma toksoplazmozę. Była w ciąży, to choroba bardzo groźna dla dziecka. Od razu musiała przyjmować antybiotyki. Gdybyśmy polecieli do Włoch, pewnie tych badań by nie zrobiła, a na pewno nie tak wcześnie. I nie wiadomo, jak rozwijałaby się nasza córeczka, w jakim stanie przyszłaby na świat. Drugi powód to oczywiście koronawirus, z którym mierzylibyśmy się we Włoszech. W sierpniu 2019 denerwowałem się, że nic z tego transferu nie wyszło, bo sądziłem, że to dla mnie duża szansa. Dziś uważam inaczej. Całe szczęście, że zostaliśmy w Polsce. Wiem, że mama czuwa nad nami z góry”.

Więcej TUTAJ

„Fiolić wybrał inne granie”

„Wszystko się trochę przedłuży. Musicie poczekać około godziny. Wtedy zaczniemy zapisy – usłyszeli. Sześcioletni Ivan Fiolić do szkoły muzycznej przyszedł z mamą. Miał zacząć lekcje gry na gitarze i kontynuować w ten sposób rodzinne tradycje. U państwa Fioliciów co prawda nikt nie jest zawodowym muzykiem, ale jedna osoba świetnie gra na pianinie, druga na skrzypcach, trzecia na flecie. Prawie wszyscy skończyli odpowiednie szkoły. Ivan z mamą nie chcieli siedzieć bezczynnie. Zdecydowali, że pójdą na spacer. Traf chciał, że przechodzili obok stadionu NK Hašk, małego klubu z Zagrzebia. Akurat trenowały dzieci. Chłopiec zatrzymał się i z uwagą zaczął oglądać zajęcia. – Mamo ja też chcę grać w piłkę. Wolę to niż szkołę muzyczną – powiedział Ivan.

Matka na początku kręciła nosem, ale w końcu ustąpiła. – Poszła do trenera, który zgodził się, bym dołączył do drużyny. Można powiedzieć, że przypadek sprawił, że jestem piłkarzem, a nie gitarzystą. Nie żałuję. A w wolnych chwilach lubię posłuchać muzyki – mówi nam Fiolić, od zimy zawodnik Cracovii”.

Więcej TUTAJ

„Kosowski: Rząd mógłby wyłączyć nam internet. Wysyłamy sobie głupoty, a o ważnych rzeczach się nie mówi”

„Ostatnio otrzymuję bardzo dużo różnych filmików, nagrywanych głównie podczas kwarantanny. Kiedy je oglądam, stwierdzam, że przydałoby się, aby rząd na jakieś dwa tygodnie wyłączył internet. Może wtedy ludzie przypomnieliby sobie, jak było 30–40 lat temu, gdy ze sobą rozmawiali, pisali listy. Teraz patrzę na te nagrania, mnóstwo z nich dotyczy papieru toaletowego. A o sprawach ważnych, najistotniejszych w tym momencie, prawie nikt nie mówi.

Zamiast realnej pomocy, wysyłamy sobie bzdury. Jedynym sensownym filmikiem było nagranie, na którym Cristiano Ronaldo podaje żel do mycia rąk swoim dzieciom. Reszta to zwykłe głupoty. Zastanawiam się, gdzie jest granica, do czego są jeszcze zdolni ludzie, którzy zostali zmuszeni, by siedzieć w domach. Myślę, że niestety się o tym przekonamy. Nie sądzę, by ten stan szybko się skończył. Lato pewnie spędzimy w domach. Ani się obejrzymy, a już będziemy pisać życzenia bożonarodzeniowe”.

Więcej TUTAJ

***

„Dziwne relacje Tarasiewicza i Komornickiego”

„Ponad dwa tygodnie temu GKS Tychy rozstał się z trenerem Ryszardem Tarasiewiczem. Doświadczony szkoleniowiec pracował tam dwa i pół roku. Wcześniej w lipcu 2019 roku tyski klub zatrudnił na stanowisku dyrektora sportowego Ryszarda Komornickiego. – Kiedy ktoś nowy przychodzi do klubu, zostaje dyrektorem, powinien spotkać się z trenerem i przedstawić swoją wizję funkcjonowania, a tego nie było – twierdzi Tarasiewicz.

– Wszyscy w GKS wiedzieli, jakich potrzebujemy zawodników, na jakie pozycje. Od dyrektora sportowego nie otrzymałem ofert na nowych piłkarzy. Zresztą bardzo rzadko rozmawialiśmy, praktycznie jedynie wtedy, kiedy spotkaliśmy się przypadkowo w korytarzu – mówi o zaskakujących relacjach Tarasiewicz. Kto zajmował się w klubie sprowadzaniem zawodników?”

Więcej TUTAJ

„GAZETA WYBORCZA”

„Boniek: Najlepiej byłoby rozegrać EURO w jednym kraju”

„Wraca też debata o sposobie rozegrania turnieju finałowego. Idea, by grać w tak wielu krajach, od początku wywoływała kontrowersje. Dla kibiców wiąże się to z częstymi i bardzo dalekimi podróżami. Odległość z Baku do Lizbony to ponad 6300 km.

- UEFA sama z tego pomysłu się nie wycofa ze względu na swój prestiż. Przyznałaby się, że decyzja o 12 krajach organizatorach była niemądra - powiedział Michał Listkiewicz, były prezes PZPN, a także były działacz UEFA i FIFA. Ale dodał, że z powodu koronawirusa kilka krajów Europy może mieć na tyle poważne kłopoty, że same zrezygnują z organizacji mistrzostw.

W kwietniu 2017 roku do komitetu wykonawczego UEFA, czyli 16-osobowego najwyższego organu wykonawczego tej organizacji, wszedł obecny prezes PZPN Zbigniew Boniek. - Jako członek KW nie mogę nic mówić, bo wywołałbym medialną burzę w Europie, ale tak prywatnie zastanawiam się, czy w 2021 roku nie byłoby łatwiej rozegrać mistrzostw w jednym kraju – mówi”.

Więcej TUTAJ

"SPORT"

„Wirus okazją do reformy futbolu”

„Pandemia doprowadziła do wstrzymania najważniejszych rozgrywek piłkarskich, a UEFA zdecydowała się na przełożenie mistrzostw Europy na 2021 rok. W zależności od tego, kiedy sezon zostanie wznowiony, drużyny mogą być zmuszone do rozgrywania meczów z dużą intensywnością, aby nadrobić zaległości. - Być może będziemy mogli zreformować futbol, zrobić krok do tyłu. Mniej turniejów, za to bardziej interesujące. Mniej zespołów - ale bardziej wyrównane. Mniej meczów, żeby chronić zdrowie piłkarzy, za to bardziej zacięte - zasugerował Gianni Infantino w wywiadzie dla włoskiej „La Gazzetta dello Sport”

***

„Wielkie gwiazdy przeciwko wirusowi”

„W obecnej sytuacji każda pomoc ma ogromną wartość, tym bardziej, że - tyczy się to całego świata - w wielu szpitalach brakuje podstawowego sprzętu, a opieka medyczna często prosi o jakiekolwiek wsparcie. Jak powszechnie wiadomo, piłkarze zarabiają znacznie lepiej niż większość społeczeństwa, dlatego w mniejszym stopniu odczują powszechny kryzys. Niektórzy z nich z własnej woli postanowili pomóc w walce z wirusem. 

Jak to już często w Polsce bywa, nawet informacja o przekazaniu miliona euro przez Roberta Lewandowskiego wywołała mnóstwo kontrowersji. „Dziś wszyscy gramy w jednej drużynie. Bądźmy silni w tej walce i bądźmy jednomyślni. Jeśli możemy w sposób bezpieczny komuś pomóc, róbmy to” - pisał w imieniu swoim i swojej żony Anny „Lewy”. Gdzie konkretnie zostały wpłacone te pieniądze, nie wiadomo, ale ten, kto je otrzymał, na pewno jest za to wdzięczny.

„Zespół, który urodził się w bólach”

„Gdy 9 października 1999 roku reprezentacja Polski przegrała na wyjeździe ze Szwecją 0:2, straciła szanse na awans do Euro 2000. To był ostatni mecz tak świetnie, bo od zwycięstw po 3:0 nad Bułgarią i Luksemburgiem, rozpoczętych przez nasz zespół eliminacji. Później jednak było dużo gorzej. W sześciu kolejnych spotkaniach nasza drużyna wygrała tylko dwa razy. Pokonała tych samych przeciwników, ale na Anglików i Szwedów sposobu drużyna Janusza Wójcika nie znalazła. Trzecie miejsce w grupie równało się z utratą jakichkolwiek szans, a „Wójt” po raz ostatni poprowadził zespół we wspomnianym meczu przeciwko Szwecji. Zastanawiano się wówczas, kto powinien zastąpić trenera wicemistrzów olimpijskich z Barcelony na stanowisku opiekuna pierwszego zespołu. Do najpoważniejszych kandydatów należeli Franciszek Smuda i Henryk Kasperczak. Pierwszy z wymienionych miał jednak ważny kontrakt z Legią Warszawa, a drugi pracował w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Polski Związek Piłki Nożnej nie należał wówczas do finansowych krezusów i m.in. dlatego - dość niespodziewanie - drużynę narodową powierzono Jerzemu Engelowi, który od 1998 roku pracował wspólnie z Dariuszem Wdowczykiem w Polonii Warszawa”.

***

„Bośniacka piłka na zakręcie”

„Po raz pierwszy w historii seniorska reprezentacja Polski w piłce nożnej znalazła się w jednej grupie rozgrywek z Bośnią i Hercegowiną. Serce mocniej zabiło kiedy okazało się, że los w rozgrywkach Ligi Narodów tak skojarzył? 

- Zdecydowanie tak. Śmiało mogę powiedzieć, że Polska to moja druga ojczyzna. Spędziłem u was kilka lat, zaprzyjaźniłem się z wieloma Polakami, z którymi mam cały czas kontakt. Na bieżąco śledzę to co dzieje się w waszym kraju, a przede wszystkim w polskiej lidze. Fajnie, że Polacy i Bośniacy zmierzą się ze sobą w rozgrywkach Ligi Narodów. Na pewno tym spotkaniom będą towarzyszyły wyjątkowe emocje. 

Gdyby nie przełożenie Euro, to może oba zespoły spotkałyby się jeszcze wcześniej. Drabinka barażowa została tak ułożona, że Bośniacy w przypadku powodzenia w dodatkowych meczach trafią do grupy z Polską. Problem w tym, że na razie wszystkie scenariusze weryfikuje pandemia. 

- Mecze barażowe miały się odbyć w marcu. Pierwszym rywalem, oczywiście jak w końcu będzie można grać, będzie Irlandia Północna. Jeśli ją pokonamy to finał barażu odbędzie się w Bośni, a zagramy ze zwycięzcą pary Słowacja - Irlandia. Na pewno szanse są, choć trzeba przyznać obiektywnie, że nasza piłka reprezentacyjna przechodzi kryzys.

Sytuację uratuje zmiana trenera? Po zakończeniu eliminacji do Euro Roberta Prosineczkiego zastąpił Duszan Bajević. 

- Bajević był doskonałym piłkarzem i niezłym trenerem, ale to było lata temu. Jest przedstawicielem starej szkoły trenerskiej, poza tym od paru ładnych lat nie prowadził żadnego klubu. Jestem sceptycznie nastawiony do tej kandydatury. Zobaczymy, jak dogada się z piłkarzami, jaki będzie miał pomysł na reprezentację. W Bośni jeszcze żyją mistrzostwami świata w 2014 roku i tamtą drużyną, która po raz pierwszy w historii wywalczyła awans do turnieju tej rangi. To jednak było sześć lat temu. Tamto pokolenie powoli schodzi ze sceny. Edin Dżeko, gwiazda tamtej reprezentacji i wciąż jeden z liderów obecnej, ma już 34 lata. Oczywiście jest Miralem Pjanić, który gra w Juventusie Turyn, dziś nasza największa gwiazda, ale graczy tego pokroju jest zbyt mało. Niektórzy zawodnicy odmawiają gry w kadrze. Ostatnio trenerzy jechali do Włoch aby namówić do powrotu Senada Lulicia. Na razie jest kontuzjowany, ale ma wrócić do reprezentacji. Bośniacka piłka jest więc na zakręcie i obawiam się, że zmiana trenera na niewiele się zda. Musi nastąpić zmiana pokoleniowa u piłkarzy. Utalentowanych graczy nie brakuje, ale jak zawsze w takich przypadkach potrzebny jest czas”.

„Mandrysz: Gram za mało egoistycznie”

„Chrobry miał imponujący start w rundzie wiosennej - dwa mecze, dwa zwycięstwa, bramki 8:2. Był pan wściekły, że spotkanie ze Stomilem nie doszło do skutku? 

- Nikt z nas nie był wściekły, ale - nie ukrywam - zawód w drużynie był duży. Byliśmy przecież rozpędzeni, o czym świadczyły dwa wcześniejsze zwycięstwa. Poza tym było też zrozumienie z naszej strony, ponieważ sytuacja jest na tyle poważna, że taki krok był niezbędny. 

W meczu z GKS-em Tychy strzelił pan gola głową. Ten element opanował pan najlepiej w rodzinie Mandryszów? Tata Piotr i brat Paweł mają 172 centymetry, a pan o 8 więcej... 

- Zadał pan bardzo podchwytliwe pytanie... Czy w tym elemencie jestem lepszy od taty i młodszego brata? Myślę, że tata głową grał lepiej ode mnie. Ja jednak cały czas starałem się szlifować ten element i w ciągu kilku ostatnich lat na pewno go poprawiłem. A teraz przytyk do Pawła - na pewno jestem lepszy od niego w grze głową. Mam nadzieję, że się nie obrazi, tylko zmobilizuje do większej pracy. Wspomniał pan o wzroście, ale według mnie to kwestia drugorzędna, chociaż bardzo istotna. Ważniejszy jest timing, umiejętność ustawiania się, nabieg na piłkę. Nie stronię od pojedynków główkowych z wyższymi rywalami, zawsze odbijam się z jednej nogi, bo wtedy skacze się wyżej”.

„SUPER EXPRESS”

„Kulesza: PZPN powinien pożyczyć klubom pieniądze”

„- Jest pan wiceprezesem PZPN i jednocześnie właścicielem Jagi. Może być panu trochę niezręcznie odpowiedzieć, ale co pan sądzi o głosach szefów klubów, że w tych ciężkich czasach PZPN powinien wspomóc je finansowo?

- Uważam, że PZPN powinien pomóc klubom wyjść z kryzysu.

- Jak?

- Może warto rozważyć wsparcie w formie pożyczki, która zostałaby zabezpieczona kontraktem telewizyjnym? Nikt nie oczekuje– a mówię to z pozycji działacza klubowego – że PZPN, jak Święty Mikołaj, rozda nie wiadomo ile milionów. Potrzebna jest pomoc doraźna. Tu i teraz. Dlatego mówię o pożyczce, która zostanie odpowiednio zabezpieczona i zwrócona. Nie mniej jednak, za wcześnie na liczenie strat i dzielenie pieniędzy związku. Skalę problemu będziemy mogli ocenić dopiero za kilka miesięcy. Ale warto rozmawiać i poszukiwać rozwiązań”.

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się