var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Rafal Rusek / PressFocus

Propozycja dokończenia ligi, czyli jak teoria mija się z praktyką

Autor: Paweł Łopienski
2020-03-24 16:00:34

Wczoraj wreszcie poznaliśmy propozycję Rakowa Częstochowa, który przygotował rozwiązanie, według którego mógłby zostać dokończony obecny sezon Ekstraklasy. Pomysł, w teorii wyglądający naprawdę obiecująco, niestety, w praktyce trudno wróżyć mu powodzenie.

Od kilku dni w naszych przeglądach prasy bądź wieczornych podsumowań dnia w Ekstraklasie mogliście przeczytać o pomyśle, jaki Raków Częstochowa ma do zaproponowania w sprawie dokończenia obecnych rozgrywek. Niektóre osoby, widząc jaki przebieg ma pandemia koronawirusa, jeszcze przed ujawnieniem szczegółów tej propozycji kręcili głową, mówiąc, że i tak nie będzie to możliwe do zastosowania. Bo przecież nie wiemy, jak sytuacja będzie wyglądać w naszym kraju w połowie kwietnia, a obecnie znacznie ważniejszym jest bezpieczeństwo, aniżeli rozgrywki piłkarskie. Jako ciekawostkę podamy tylko, że we Francji wielkimi optymistami nie są i przewidują, że Ligue 1 nie wznowi zmagań przed 15 czerwca…

Oczywiście, nie zamierzamy porównywać sytuacji w kraju znad Sekwany do Polski, aczkolwiek mówi to wiele o tym, jak mogą wyglądać najbliższe miesiące, jeśli chodzi o futbol. My z wszelkimi ocenami wstrzymaliśmy się do poznania planu hucznie zapowiadanego przez właściciela Rakowa, Michała Świerczewskiego. Wczoraj, dzięki informacjom portalu weszlo.com, wreszcie mogliśmy przyjrzeć się oferowanym rozwiązaniom.

W skrócie: 16 drużyn zostałoby odizolowane w specjalnie przygotowanych hotelach północno-zachodniej Polski. Pomysł ma trzy etapy (obowiązkowej kwarantanny, zgrupowanie przygotowujące i 6 tygodni rozgrywek). Mecze odbywałyby się bez publiczności na stadionach w Gdańsku, Gdyni, Poznaniu, Bydgoszczy i Wronkach. Warto nadmienić, że kwarantanną zostaliby objęci również sędziowie, a na każdym etapie, po wykryciu koronawirusa byłby przerwany. Koszt? 25 mln złotych.

Autorzy projektu podkreślają również, że „ryzyko zarażenia w opisanych wyżej warunkach jest zdecydowanie niższe, niż w sytuacji, gdy zawodnicy, sztaby szkoleniowe i inne osoby zaangażowane w projekt prowadzą normalne życie, spotykając się na co dzień z rodzinami czy osobami postronnymi. Przed rozpoczęciem projektu należałoby jednak uzyskać opinię ekspertów”.

 

 

Nie ma wątpliwości, że pomysł ten jest odważny, a dla niektórych wyda się nawet szalony. Aczkolwiek w tej patowej sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy, to chyba jedyne rozwiązanie, które mogłoby przynieść dokończenie obecnego sezonu. Kluby otrzymałyby pieniądze, rozgrywki nie straciłyby ciągłości, poznalibyśmy mistrza kraju oraz spadkowiczów. I fajnie, że w końcu ktoś zaproponował rozwiązanie i pokazał, że nie siedzi z założonymi rękami. Ale na tym plusy się kończą….

Szanujemy Michała Świerczewskiego za innowacyjność, ale pomysł ten nie ma jednak szans powodzenia. W teorii może się on podobać, ale co na to praktyka? Zatrzymajmy się na temacie zdrowia, bo to ono jest w tej chwili najważniejsze. Szesnaście drużyn Ekstraklasy zostałyby zamknięte na osiem tygodni w izolacji, ale wystarczyłaby jedna osoba zakażona koronawirusem, aby projekt został przerwany. Dlatego cała inicjatywa mogłaby zostać pogrzebana, gdyby któryś z kilkuset piłkarzy występujących w naszej lidze zanotował pozytywny test, jeszcze przed odbyciem jakiegokolwiek meczu. A przecież w izolacji nie będą przebywać tylko piłkarze. Do tego grona trzeba doliczyć trenerów, sędziów, pracowników technicznych, telewizje, pracowników hoteli czy kucharzy. W takiej sytuacji 25 milionów złotych to olbrzymie pieniądze, jak na coś, co może się rozpaść w niemal każdej chwili.

Dalej, projekt wymaga przeprowadzania kosztownych testów na graczach. Jak wiadomo, są one trudno dostępne dla zwykłego człowieka (ponieważ aktualnie nie ma ich wystarczającej liczby), który potrzebuje tych badań zdecydowanie bardziej od piłkarza. Pal go licho, skąd zakupiono by te testy – po prostu w tej sytuacji są one niezbędne dla innych. Tym bardziej, że najtrudniejsze dni walki z koronawirusem dopiero przed nami.

Kolejna ważna kwestia to pozycja piłki nożnej w naszym kraju. Ekstraklasa to najchętniej oglądane rozgrywki, na stadiony – co wynika z ich rozmiarów – przychodzi najwięcej kibiców, ale nie można wykluczać, że pozostałe sporty mogą wziąć przykład z piłki nożnej. Wyobraźmy sobie, że w podobny sposób zareagują władze siatkówki, koszykówki, piłki ręcznej... Czy aby na pewno mamy taką infrastrukturę (hotelową, halową itd. itd.), żeby to wszystko ogarnąć? Oczywiście, plan właściciela Rakowa zakładał tylko Ekstraklasę, ale nie można myśleć wyłącznie o sobie, a patrzeć szerzej.

W takim razie, czy jest sens stawiania wszystkiego na głowie po to, aby rozegrać tych kilka meczów? Na pewno każdy z nas teraz chętnie obejrzałby mecze Ekstraklasy i poznał rozstrzygnięcia obecnego sezonu. Na to jednak musimy poczekać do poprawy sytuacji z koronawirusem. Naprawdę są teraz ważniejsze rzeczy na głowie.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się