var W2T_AdImage_autostart = false; var W2T_AdImage_startWith = "#mainpic3 img";

Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Własne

Boniek porządzi dłużej? Majewski szykuje się na koniec kariery. Słowik: 4 kwietnia mamy wrócić do gry

Autor: zebrał Marcin Łopienski
2020-03-25 09:33:43

W środowej prasie nie brakuje komentarzy odnośnie propozycji Rakowa z dokończeniem Ekstraklasy. "Przegląd Sportowy" zastanawia się, czy Zbigniew Boniek nie porządzi dłużej niż do października, a Radosław Majewski planuje swoje życiu po piłce.

„PRZEGLĄD SPORTOWY”

„Żołnierz Białej Gwiazdy”

„Początek lutowego meczu z Wisłą Płock (2:2). Gieorgij Żukow efektownie odbiera piłkę przeciwnikowi, po chwili ją traci. Reprezentant Kazachstanu nie poddaje się jednak i pędzi w stronę Dominika Furmana. Razem z Vukanem Savićeviciem zabierają piłkę kapitanowi gości, Serb podaje do Lubomira Tupty, a ten wyprowadza Białą Gwiazdą na prowadzenie. Żukow nie trafił do bramki, nie zaliczył asysty przy golu, ale nikt nie miał wątpliwości, że w tej akcji to on dał drużynie sygnał do natarcia. Nieustępliwość i niezwykła waleczność, które idą w parze z umiejętnościami piłkarskimi, stały się jego znakami rozpoznawczymi.

Gdy w wyszukiwarce wpisze się jego imię i nazwisko, najpierw wyskakuje Gieorgij Konstantinowicz Żukow – radziecki dowódca wojskowy z I i II wojny światowej. Niektórzy uważają, że nie ma w tym żadnego przypadku, bo pomocnik Wisły na boisku zachowuje się jak żołnierz na froncie – walczy do upadłego. – Gieorgij? On się chyba nigdy nie męczy – powiedział o nim niedawno inny z pomocników Wisły, Vullnet Basha. Kazach, gdy słyszy te wszystkie określenia, zachowuje skromność: – Nie przesadzajmy. Są zawodnicy, którzy biegają więcej ode mnie. Mogę natomiast przyznać, że po transferze do Polski mam w sobie wielką motywację, by pokazać, ile potrafię – mówi”.

Więcej TUTAJ

***

„Petrasek: Zakrywajcie twarze”

„Przed naszą rozmową widziałem w czeskiej telewizji wywiad telefoniczny z Tomašem Satoranskim, naszym koszykarzem z Chicago Bulls. – Widzę, co się dzieje w Stanach Zjednoczonych, jak ludzie traktują zagrożenie, mam porównanie z Czechami i chcę wrócić – powiedział. Zasłanianie twarzy jest bardzo ważne, bo chodzi w nim też o to, by chronić innych. Koronawirusa ma były bokserski mistrz Lukaš Konečny. On nie miał żadnych objawów, ale przetestowano go, ponieważ zaraził się jego sąsiad. Polska jest mi bardzo bliska, traktuję ją jak drugi dom. Dlatego apeluję: w miejscach publicznych zakrywajcie twarze”.

Więcej TUTAJ

***

„Mobilna kontrola zdrowia”

„Mniej więcej od roku telefon komórkowy jest dla piłkarzy i sztabu szkoleniowego Pogoni jednym z narzędzi pracy. Po każdych zajęciach zawodnicy w specjalnej aplikacji oceniają stopień zmęczenia ćwiczeniami (w skali od 1 do 10) i ewentualnie zaznaczają, co im dolega (np. który mięsień boli). Ponadto mogą wpisać krótki komentarz dotyczący treningu, choć akurat to nie jest obowiązkowe, w przeciwieństwie do dwóch pierwszych działań. Brak wypełniania tych wymogów jest równoznaczny z karą. W ostatnim czasie pojawiła się dodatkowa rubryka – temperatura ciała. Oczywiście w związku z panującą w Polsce epidemią koronawirusa”.

Więcej TUTAJ

„Majewski szykuje się na koniec kariery”

„W połowie grudnia Majewski skończy 34 lata. Deklaruje, że zamierza kontynuować karierę, ale z drugiej strony zdaje sobie sprawę, że prędzej niż później będzie musiał przestać grać na profesjonalnym poziomie. – Przyszedł czas na myślenie, co będzie ze mną po zakończeniu kariery. To chyba dobry moment, prawda? Chcę być na to przygotowany. Żeby nie okazało się, że pewnego dnia wstanę rano i zadam sobie dramatyczne pytanie: „Radek, i co teraz?”. Mam już plany na siebie – twierdzi.

Plan pierwszy – telewizja. Majewski już pojawia się w niej jako ekspert i zamierza dalej iść tą drogą. Plan drugi – wynajmowanie boiska ze sztuczną nawierzchnią. W październiku były zawodnik m.in. Nottingham Forest otworzył „Arenę Piłkarską Pruszków”, czyli plac do gry pod specjalnym balonem, który każdy może wynająć podczas zimy. I wreszcie plan trzeci, najważniejszy”.

Więcej TUTAJ

***

„Słowik: 4 kwietnia mamy wrócić do gry”

„Michał Guz: Jak wygląda sytuacja w Japonii? W sezonie 2020 pod koniec lutego zdążyliście rozegrać ligowy mecz z Nagoya Grampus (1:1). Od tamtej pory rozgrywki są wstrzymane, choć statystyki wskazują, że epidemia jest względnie opanowana. Nie ma nowych ognisk, a w istniejących przybywa już niewiele zakażeń. Lada dzień w Polsce może być więcej przypadków COVID-19, niż w 120-milionowej Japonii.

Jakub Słowik (bramkarz klubu Vegalta Sendai): Rozegraliśmy jeden mecz pucharowy i jeden ligowy. Z Nagoyą zmierzyliśmy się w sobotę. W środę miało być kolejne spotkanie pucharowe, ale we wtorek zapadła decyzja władz japońskiej federacji, że wszystkie rozgrywki należy wstrzymać na trzy tygodnie. 18 marca miał nastąpić powrót. Japończycy mówili, że przed nimi bardzo istotne dwa tygodnie, podczas których należy maksymalnie przystopować. Jednak jeszcze przed tą datą doszło do spotkania przedstawicieli klubów z federacją i ustalono nową datę powrotu: 4 kwietnia. Ostatnio zmieniono jeszcze jedną kwestię: w tym sezonie z J-1 League nikt nie spadnie, natomiast awansują do niej dwie drużyny, czyli za rok rozgrywki będą powiększone. 25 marca ma być kolejna narada, podczas której zapadnie decyzja, czy termin 4 kwietnia jest możliwy do dotrzymania”.

Więcej TUTAJ

„Propozycja Rakowa budzi dużo wątpliwości”

„To pomysł o wysokim stopniu ryzyka, bo wystarczy jeden zakażony wśród skoszarowanych, a projekt zostałby przerwany. Miałby kosztować około 20 milionów złotych. Potrzebne byłoby przede wszystkim zielone światło od ministra zdrowia, który zakazał działalności w sporcie. A dziś wydaje się, że rządzący mają inne zajęcia niż uchylenie drzwi dla ekstraklasy, by kończyła sezon.

Zbigniew Boniek w rozmowie z Onetem wyklucza jednak takie rozwiązanie. – Projekt Rakowa jest utopijny, to po prostu mrzonka. Z całym szacunkiem do pana Świerczewskiego, nie może być tak, że całe miasto się pali, a w jednym domu organizujemy wesele. Powrót na boisko to scenariusz science fiction z tej prostej przyczyny, że nie mamy pojęcia, kiedy epidemia się zatrzyma. Na razie cały czas jesteśmy w fazie rozwojowej – argumentuje prezes PZPN”.

Więcej TUTAJ

***

„Boniek porządzi dłużej?”

„Zbigniew Boniek już od dawna wie, że to jego pożegnalne miesiące na stanowisku szefa związku, ale nie mógł przypuszczać, iż ta druga, czyli ostatnia dopuszczalna prawem kadencja, może być wyjątkowo wydłużona. Na pierwszy rzut oka niby nic aż tak rozwalającego plan nie powinno się zdarzyć, bo wybory w przymiarkach dopiero 28 października. Szmat czasu, w najczarniejszych scenariuszach nie zakładamy, że będzie wtedy obowiązywał zakaz zgromadzeń. Tylko że zjazd wyborczy jest zwieńczeniem trwającej kilka miesięcy procedury. Jeśli jej start będzie przesuwany, finalnie przesunie się również termin wyborów.

Rzecz w tym, że nowego prezesa muszą wybrać delegaci między innymi z wojewódzkich związków (w sumie jest ich 60 na 118 elektorów, czyli większość), którym teraz kończy się kadencja. Trzeba wybrać nowych na kolejne cztery lata, a więc przede wszystkim na centralny zjazd wyborczy”.

Więcej TUTAJ

„SPORT”

„Kto kupi ten plan?”

„Problem w tym, że wiele klubów na to rozwiązanie może się po prostu nie zgodzić, mając na uwadze zdrowie piłkarzy. Wystarczyłby przecież tylko jeden przypadek zarażenia, aby groźba rozprzestrzenienia się wirusa pojawiła się ze wzmożoną siłą. Inną kwestią, którą podnosi właściciel Rakowa, jest niechęć klubów do kontynuowania rozgrywek, a to z powodu satysfakcjonującego ich obecnie miejsca w tabeli. Te kluby, które wypełniły już swoje założenia lub wręcz osiągnęły więcej niż zamierzały, niekoniecznie będą przejawiać ochotę na dokończenie sezonu. Z drugiej strony, włodarzy ekstraklasowych ekip mogą skusić pieniądze. Jeżeli sezon zostałby wznowiony i dokończony w zaproponowanej formie, wszystkie mecze mogłyby być transmitowane przez telewizyjnych nadawców. Co za tym idzie kluby otrzymałyby zapisane w kontrakcie z Ekstraklasą SA kwoty, co rozwiązałoby bardzo wiele problemów z płynnością finansową”.

***

„Zderzenie z góra lodową”

„O dwołanie rozgrywek oznacza uszczuplenie przychodów z tytułu praw audiowizualnych, mniejsze wpływy od sponsorów i reklamodawców, odcięcie od wpływów ze sprzedaży biletów, itd. Z kolei budżety klubów obciążone są licznymi wydatkami.

Problemy z płynnością klubów sportowych to nie tylko problem o charakterze biznesowym. Uregulowania ligowe dopuszczają do udziału w rozgrywkach tylko takie kluby, które posiadają odpowiednią płynność. Innymi słowy utrata wypłacalności przez klub sportowy w konsekwencji oznacza wyproszenie za drzwi elitarnego grona sportowego. Problem z płynnością klubów nie jest jednak jednostkowy (choć jeszcze przed SARS-CoV-2 wiele klubów miało poważne problemy finansowe), ale strukturalny. Zderzenie poszczególnych spółek sportowych z górą lodową już nastąpiło albo jest nieuniknione”.

***

„Mogielnicki: Nie chciałbym dla Legii tytułu z gwiazdką”

„Czy słyszał pan o kibicach Ruchu Chorzów, którzy zwracają uwagę, że jeśli sezon nie zostałby dokończony i tytuł przyznano Legii Warszawa, to analogicznie należałoby uhonorować „Niebieskich” mistrzostwem za sezon przerwany w 1939 roku? 

- Zajmuję się piłką tyle lat, że oczywiście znam tę sprawę, a przy okazji ją sobie odświeżyłem. Przede wszystkim w 1939 roku Ruch miał rozegrane dwa mecze więcej. Owszem, był na pierwszym miejscu, ale mógł zostać wyprzedzony, bo Wisła Kraków i Pogoń Lwów traciły do niego po dwa punkty. W tamtych czasach było o tyle trudniej, że nie było kolejek. Nie można zatem stwierdzić, że ostatnia tabela z tamtego sezonu jest po 12., 13. czy 14. kolejce. Po prostu drużyny umawiały się i grały, kiedy im pasowało. Szczerze mówiąc, na podstawie tego, co wiemy, Ruch był wtedy najlepszy. Wygrał w Krakowie, w zanadrzu miał rewanż u siebie. Strzelał bezapelacyjnie najwięcej goli, grał bardziej ofensywnie i dominował nad stawką bardziej niż Wisła. Problem jest taki, że już ze zdobytych punktów tak wprost to nie wynika. Po wojnie toczyły się dyskusje, czy nie należy dokończyć tamtego sezonu, ale nawet jeśli tak by się stało, to w dziwnym składzie. Pogoń Lwów miała zostać zastąpiona przez Polonię Bytom, przestała istnieć Warszawianka czy Union-Touring Łódź. W tabeli byłoby zamieszanie. Ówcześni decydenci doszli do konsensusu, że nie ma co tego kończyć i sezon uznano za niedokończony. 

A prawo nie działa wstecz. 

- Wydaje się, że tego już nie da się odkręcić. Nie chciałbym, by teraz „połowiczne” mistrzostwo zostało przyznane Legii. To nie byłby pełnoprawny tytuł, raczej taki tytuł „z gwiazdką”, jakimś dopiskiem. Wierzę, że rywalizacja rozstrzygnie się uczciwie na boisku, ale sytuacja jest tak dynamiczna, że planowanie dalekosiężne nie ma na tym etapie sensu.

***

„Kopał piłkę z bratem”

„Piłkarze Cracovii, którzy po decyzji o przełożeniu rozgrywek, natychmiast rozpoczęli indywidualne treningi, już 10 dni pracują w domach, stosując się do planów nakreślonych przez sztab szkoleniowy. - Zgodnie z zaleceniami Głównego Inspektora Sanitarnego, treningi prowadzone są autonomicznie w wypadku każdego zawodnika - wyjaśnia trener Michał Probierz. - Wszyscy piłkarze pierwszego zespołu otrzymali sprzęt oraz specjalne wytyczne w zakresie ochrony antywirusowej. Do minimum ograniczony został ich kontakt ze światem zewnętrznym, zaś zdrowie podczas zajęć podlega monitoringowi. Każdy z zawodników zobowiązany został ponadto do relacjonowania przebiegu treningów. W planie znajdują się również spotkania ze sztabem w formie wideokonferencji”.

„Mróz: Żartujemy by nie zwariować”

„Jak się pracuje w izolacji, bez kolegów? 

- Kojarzy mi się to z okresem zimowym, teraz sytuacja jest bardzo podobna. Przed tą przymusową przerwą byliśmy w dobrej formie fizycznej, mam nadzieję, że to było widać na boisku. Teraz chodzi o to, by ją podtrzymać i być w dobrej dyspozycji, gdy wznowimy „normalne” treningi. 

Utrzymuje pan łączność z kolegami z drużyny? Częściej korzysta pan z mediów społecznościowych, czy telefonu?

 - Jestem w stałym kontakcie praktycznie ze wszystkimi kolegami, komunikuję się z nimi za pośrednictwem telefonu i facebooka. Z każdym z nich rozmawiałem, ale najczęściej z Łukaszem Norkowskim. Nie tylko mieszkamy razem, ale również przyjaźnimy się. Dosyć często rozmawiam też z Patrykiem Skóreckim.

***

„Tworek: Wirus spędza mi sen z powiek”

„Teraz ma pan więcej pracy niż w normalnym okresie startowym? 

- Nim piłkarze rozjechali się do domów, wyposażyliśmy ich w zegarki z GPS-em i daliśmy im gumy rozciągające oraz power bandy. Ponadto otrzymali wytyczne, aby unikali treningów w dużym skupisku ludzi. Chodzi nam o to, by nasi podopieczni do minimum ograniczyli zagrożenie, bo troszczymy się o ich zdrowie. Po każdym dniu konsultujemy treningi. Ze swoim sztabem codziennie robię telekonferencję, wymieniamy się wnioskami, analizujemy treningi i próbujemy jakoś ten trudny okres przetrwać. Byłoby nam łatwiej, gdybyśmy znali termin powrotów do normalnych zajęć, bo wtedy można więcej rzeczy zaplanować. Na razie pracujemy z dnia na dzień. Główne zadanie stojące przed piłkarzami to utrzymanie parametrów fizycznych, które zbudowaliśmy wcześniej. Chodzi o to, byśmy nie stracili wartości, nad którymi wcześniej tak długo pracowaliśmy”.

„Dwa notowania Szczęsnego”

„Przeprowadzone testy na koronawirusa wykazały, że Wojciech Szczęsny jest negatywny. Potem okazał się... pozytywny, ale już w innym „badaniu”. „La Gazzetta dello Sport” dokonała analizy skuteczności gry bramkarzy w lidze włoskiej i za granicą. Jak zwykle w takich zestawieniach brano się pod uwagę tylko pięć topowych lig europejskich. Szczęsny okazał się najlepszy w Serie A, obronił w tym sezonie 79,8 procent strzałów. Włoska gazeta trochę to zaokrągliła i nazwała go „Mister 80 procent”. Zagrał w 19 meczach, puścił 17 goli, osiem razy zachował czyste konto. Chociaż ma przed sobą bardzo mocną linię obronną, to jednak ona także się myli i Szczęsny miał sporo udanych interwencji. Ma już za sobą presję „następcy Buffona” i zasługuje na 7 milionów euro rocznie, co gwarantuje mu podpisany w lutym nowy kontrakt. Na dalszych miejscach w lidze włoskiej są: reprezentant Albanii Thomas Strakosha z Lazio (77,9), Luigi Sepe z Parmy (77), Marco Silvestri z Verony (76) i Słoweniec Samir Handanović z Interu (75)”.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się